cytaty z książki "Unique"
katalog cytatów
Nigdy nie wiesz, kiedy ktoś odejdzie, i zawsze powinno się spotkanie z każdym traktować, jakby to było ostatnie.
Jeśli się kogoś kocha, to nie powinno się dać odejść tej osobie, tylko o nią walczyć.
Kto powiedział, że noc jest od spania? Nie, nie, proszę państwa, noc jest właśnie od niszczenia sobie życia. Od analiz tego, co było już i tak zanalizowane milion razy. Od wymyślania dialogów, na które i tak nigdy się nie odważymy. Noc jest od tworzenia wielkich planów, których i tak nie będzie pamiętać rano. Noc jest od bólu głowy do mdłości, od wyśnionych miłości".
Kocham Cię, Zayden. Ciebie i Devona. Przepraszam za wszystko i liczę, że kiedyś mi wybaczysz.
Wasza Lizzy.
Będziecie mogli zwiedzić nasz uniwersytet, wziąć udział w prelekcji wybitnego profesora… Eee… Zacka…
– Jakiego Zacka, do chuja? – przerwał jej zirytowany Zayden. – Cody’ego.
– Cholera – mruknęła wściekła Lily, a Shawn przerwał nagrywanie. – Zapamiętałam, że imię z Nie ma to jak hotel, ale to nie ten bliźniak.
- Zasuwaj po jakąś szmatę i módl się, żeby to nie był Zayden.
- Może być taka do podłogi czy mam jechać do Włoch po Francie?
Rezygnacja z miłości była najgorszym, co można było zrobić.
Bo są dwa rodzaje bólu Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Duchowe wybiera.
Tobie Jasper zdążył zamówić lamborghini. A ja mojej tesli nie doczekam się nigdy, jeśli ich przymkną.
Jestem z Rosie w związku i kocham ją, a Francesca, wiedząc o tym, wczoraj mnie pocałowała na oczach Rosanny.
Lizzy kończyła osiemnaście lat, a ja planowałem być pierwszym, który złoży jej z tej okazji życzenia.
Okazało się, że telefon Zaydena nie był rozładowany, a zepsuty. Dopiero po tym, gdy próbowaliśmy go ładować w samochodzie, Zayden przyznał się, że rano rzucił nim w ścianę. No cóż, zdarzało się nawet najlepszym.
Na całym świecie mogą być miliony róż, ale to Ty jesteś moją jedyną unikatową Różą.
....Kochałam Zaydena Williamsa całym sercem. Szczególnie takiego Zaydena, jakim był teraz. Gdy śmiał się, splatając ze sobą palce naszych dłoni....
-Nie jestem tania, a bezwartościowa - powiedziałam, wskazując na niego palcem.
-Chodziło ci, że bezcenna, tak?
— Oczywiście. Jak mam się do pana zwracać?
— „Mark najlepszy mechanik w Chicago” albo „Mark złota rączka”. No ewentualnie samo Mark. Albo „tato”, ale to tylko wtedy, jeśli masz pewność, że w przyszłości zostaniesz mężem Rosie.
— W porządku, tato.
- Moje uczucia strasznie się zmieniają i nie rozumiem tego. W jednej chwili myślę, że nienawidzę kogoś, a potem sobie uświadamiam, że wcale tak nie jest. I obwiniam się, ze wcześniej tak myślałem. Chciałbym akceptować rzeczy, a nie się wściekać.
Czasami warto odejść od wygody i zawalczyć, aby ludzie znali twoje nazwisko.
- Lizzy nie doceniała życia. Rozumiem ją. Też czasami trochę nie doceniam - mówił, nadal rozmyślając. - Ale zamiast cierpieć, bo nie podoba mi się to, co się dzieje, postanowiłem, że będę próbował to zrozumieć. I zasłużyć na to, aby było lepiej. A nie wymagać tego.
Łamało mi się serce, słysząc emocje w jego głosie. Uderzyło go to na pewno mocniej niż mnie".
Małpa zawsze będzie małpą, choćby w jedwabiu.
Przez te wszystkie lata dzięki Tobie zyskałam najcudowniejsze wspomnienia. Dziękuję Ci za nie całym sercem. Dziękuję za to, że kończąc osiemnaście lat, mam świadomość, że moje nastoletnie życie było piękne.
Przeniósł teraz na mnie wzrok i uśmiechnął się, a następnie skinął głową. Za dobrze już go znałam i widziałam, co było grą aktorską, a co szczerym gestem.
Podniosłam się lekko, aby położyć dłoń na jego karku i ponownie połączyć nasze usta w pocałunku. Czułym i powolnym.
Bałam się, naprawdę się bałam.
Zdecydowanie nie miałem siły wstać. - Nie pogadałem z nią, bo rozmawia przez telefon z Theodorem.
Jednak miałem siłę wstać.
I w pięć sekund iść na górę, myśląc, że ja jej, kurwa, dam Theodora.
- Chyba muszę zwymiotować.
- Boże. Myślałam, że nie doczekam tego dnia. Chodź, Panie Chodząca Elegancjo, do łazienki. Wepchnę ci palce do gardła.
- To nie jest zabawne.
- Wpychanie komuś czegoś do gardła? Zgadzam się. Przypomnę ci to wkrótce.
Wybacz, Rosie, ale zlecając wam razem pracę, interesuje nas, żebyście dobrze ją zrobili, a nie zostali przyjaciółmi.
- Pomogę wam - stwierdził Zayden
- Masz urlop, więc nam nie pomożesz. - Nie mam nic lepszego do roboty, więc pomogę.
- Nie potrzebujemy twojej pomocy, więc nie pomożesz.
- Colin, mogę wam pomóc?
- Damy radę sami. - odpowiedział. Dobry chłopiec.
- Ale ja mam podobną sprawę - wtrąciła się Emily. - Więc jakbyś...
- Mam urlop - przerwał jej.
Typowy Williams.
Nawet jeśli aktualnie czułem się tragicznie, to chyba zaczynałem wierzyć, że istnieją szczęśliwe zakończenia i modliłem się, aby nasze takie było.
Jak ktoś ma cię pokochać, jeśli sama nie wierzysz w to, że zasługujesz na miłość?
Zapaliłem lampkę nocną, po czym wyjąłem spod poduszki kopertę. Była to zwykła biała z ręcznie napisanym: "Zay".
Wiedziałem już, kto musiał ją podłożyć, ponieważ zaledwie jedna osoba nazywała mnie w taki sposób i była to właśnie Lizzy.