cytaty z książki "Konklawe"
katalog cytatów
Nasza wiara jest żywa, ponieważ chadza ręka w rękę ze zwątpieniem. Gdyby była tylko pewność, a nie byłoby zwątpienia, to nie byłoby tajemnicy, a zatem nie byłoby potrzeby wiary.
Nikt, kto słucha swojego sumienia nie postępuje źle(...). Konsekwencje mogą być inne niż się spodziewaliśmy; z czasem może się okazać, że popełniliśmy błąd. Ale to nie oznacza, że postąpiliśmy źle. Jedyną wskazówką na to, że wybieramy to lub inne postępowanie, jest nasze sumienie, bo to we własnym sumieniu najwyraźniej słyszymy głos Boga.
[...] Boga prędzej spotka się w najuboższych i najbardziej zacofanych miejscach na ziemi niż w bogatych parafiach Pierwszego Świata i że szukanie Go tam wymaga odwagi.
-Papież stracił wiarę w Boga?
- Nie w Boga! Nigdy nie zwątpił w Boga! - odparł Bellini i powiedział coś czego Lomeli miał nie zapomnieć do końca życia. - On stracił wiarę w Kościół.
Jesteśmy zwykłymi śmiertelnikami. Służymy ideałowi, ale nie możemy zawsze być idealni.
W 1978 roku, na konklawe, które wybrało go na papieża, Karol Wojtyła przyniósł marksistowskie czasopismo i spokojnie je czytał w trakcie trwających długie godziny ośmiu głosowań. Jako papież Jan Paweł II nie pozwolił jednak rozpraszać sie w podobny sposób swoim następcom.
Język jest podstawą. Bo z języka stopniowo powstaje myśl, a z myśli powstaje filozofia i kultura.
Potrzebny nam jest nie Kościół, który będzie podążał za światem, ale Kościół, za którym podąży świat.
Konklawe było nie do powstrzymania. Niczym jakaś święta machina, bez względu na wszelkie bezbożne przeszkody, wkraczało w swój trzeci dzień.
Jedynym grzechem, którego obawiałem się bardziej niż innych, była pewność. Pewność jest wielkim wrogiem jedności. Pewność jest śmiertelnym wrogiem tolerancji. /.../Nasza wiara jest żywa, ponieważ chadza ręka w rękę ze zwątpieniem.
Ale można być najdostojniejszym księdzem Kościoła powszechnego i mimo to nie posiadać najbardziej podstawowych talentów prostego wiejskiego księdza.
Prostacy zawsze uważali, że najlepiej jest wiedzieć wszystko; z jego doświadczenia wynikało, że często lepiej jest wiedzieć jak najmniej.
- Każdy, kto jest tak naprawdę godzien, musi się uznać za niegodnego.
Żadne współczesne konklawe nie trwało dłużej niż trzy dni, ale nie oznaczało to, że coś takiego nie może się zdarzyć. Zgodnie z przepisami byli zobowiązani głosować tak długo, aż jeden z kandydatów zdobędzie większość dwóch trzecich - jeśli to konieczne, nawet trzydzieści razy w ciągu dwunastu dni. Dopiero po upływie tego czasu wolno było zastosować inny system, w którym do wyboru papieża wystarczała zwykła większość głosów.
Konklawe. Z łacińskiego con clavis: "pod kluczem". Od trzynastego wieku w ten właśnie sposób Kościół obligował swoich kardynałów, by podjęli decyzję. Z wyjątkiem przerw na posiłki i sen nie mogli opuścić kaplicy, dopóki nie wybiorą papieża.
Nie jest tak, że tego pragnę, rozumiesz? Nikt zdrowy na umyśle nie może pragnąć papiestwa.
- Niektórzy z naszych kolegów go pragną.
- W takim razie są głupcami albo jeszcze gorzej. Obaj widzieliśmy, co ono uczyniło z Ojcem Świętym. To Golgota.
- Powiedzcie im, że opowiadam się za tym wszystkim, co on zwalcza. Szczerze wierzy w to, co mówi, ale są to piramidalne bzdury. Nigdy nie wrócimy do czasów łacińskiej liturgii, do księży, którzy odprawiają mszę odwróceni plecami do wiernych i do rodzin z dziesięciorgiem dzieci, bo mama i tato nie wiedzieli, jak temu zaradzić. To była podła, opresyjna epoka i powinniśmy się cieszyć, że minęła. Powiedzcie im, że opowiadam się za respektowaniem innych wierzeń i za tolerowaniem różnych poglądów w obrębie Kościoła. Powiedzcie im, że moim zdaniem biskupi powinni mieć większą władzę, a kobiety powinny odgrywać większą rolę w Kurii...
- Ojciec Święty mówił mi o twoich problemach z modlitwą - szepnął. - Może będę ci w stanie pomóc. Wiesz, że pod koniec on sam miał wątpliwości?
- Papież stracił wiarę w Boga?
- Nie w Boga! Nigdy nie zwątpił w Boga! - odparł Bellini i powiedział coś, czego Lomeli miał nie zapomnieć do końca życia. - On stracił wiarę w Kościół.
Próbował się modlić. Ale Bóg, który zaledwie kilka minut wcześniej wydawał się tak bliski, teraz ponownie zniknął i jego błagania o jakąkolwiek wskazówkę pozostały bez odpowiedzi.
Wieki trwało, nim pojawiła się winda. Powinien skorzystać ze schodów, ale był zbyt zdyszany. Czuł, jak inni wpatrują się w jego plecy. Powinien coś powiedzieć.
Żałował, że nie może otworzyć okiennic i wpuścić trochę świeżego powietrza. Ogarnęła go klaustrofobia. Wielki dzwon świętego Piotra skończył wybijać północ. W zamkniętym pokoju mroczne godziny nocy były długie i jałowe.
Z drewna tak krzywego jak to, z którego zbudowany jest człowiek, nie można wystrugać nic prostego.
Zawodzenie syren powoli cichło w oddali.
Odgrodzeni sznurem dziennikarze i fotoreporterzy zaczęli krzyczeć do kardynałów, niczym turyści pragnący zwabić do siebie zwierzęta w zoo.
Lomeli nie zwykł oglądać Ojca Świętego bez okularów. Leżały na szafce nocnej, obok sfatygowanego podróżnego budzika. Oprawki pozostawiły czerwone ślady po obu stronach nosa.
Powietrze Rzymu było wilgotne i ciepłe, choć czuł już pierwsze zapowiedzi jesiennych chłodów. Siąpił lekki deszcz.
Ten, kto wstępuje na konklawe jako papież, opuszcza je jako kardynał.
Ostrożnie obrócił się na łóżku, usiadł, postawił stopy na podłodze i zakołysał się do przodu i do tyłu, by móc z rozpędu wstać. Taka jest starość - prosta czynność, wstawanie z łóżka wymagała teraz całej sekwencji zaplanowanych ruchów.
Język jest podstawą. Bo z języka stopniowo powstaje myśl, a z myśli powstaje filozofia i kultura.
Zgodnie z Konstytucją Apostolską konklawe miało się najpierw zebrać "o stosownej popołudniowej porze" w Kaplicy Paulińskiej, tuż obok Sykstyńskiej.
Był na czele. Gdyby zobaczył te wyniki wypisane ognistymi cyframi, nie wpadłby w większe osłupienie. Ale takie właśnie były i wiedział, że nie zmienią się, choćby nie wiadomo jak długo się w nie wpatrywał.