cytaty z książki "Upiór Opery"
katalog cytatów
Czuł w piersi ból, jakby ktoś wyrwał mu serce. A potem doznał wrażenia okropnej pustki, którą mogłoby zapełnić jedynie czyjeś serce. Fenomen ten zwie się bardzo prosto: miłość od pierwszego wrażenia.
Pani go kocha! Gdyby go pani nie kochała, nie uciekałaby pani przed nim! Gdyby to był tylko przyjaciel z dzieciństwa, uścisnęłaby pani mu rękę tak jak wszystkim innym... Gdyby go pani nie kochała, nie wyrzuciłaby go pani za drzwi!
Biedny, nieszczęśliwy Eryk! Czy mamy go żałować? Czy też przeklinać? Chciał tylko jednego – być takim jak wszyscy inni ludzie. Ale był zbyt brzydki! Musiał ukrywać swój geniusz bądź używać go do stosowania niecnych sztuczek, podczas gdy, mając normalną twarz, byłby jednym z najszlachetniejszych przedstawicieli ludzkiej rasy! Miał serce zdolne pomieścić całe imperium, a musiał gnieździć się w piwnicy!
Czuł się odtrąconym przez społeczeństwo, w związku z tym nie poczuwał się do żadnych wobec społeczeństwa obowiązków.
Ma się takie randki, na jakie można sobie pozwolić.
(…) jest w muzyce jakaś szlachetność sprawiająca, że nic, poza dźwiękami trafiającymi prosto do serca, nie liczy się.
Umieram z miłości... tak bardzo ją kochałem!... I nadal kocham, bo z tego umieram. Gdybyś wiedział jaka ona była piękna, kiedy pozwoliła mi się żywa pocałować! Po raz pierwszy wtedy pocałowałem kobietę... żywą, tak, żywą, a piękną jak umarła!
Płaczesz! Boisz się mnie! A przecież w gruncie rzeczy nie jestem taki zły! Pokochaj mnie i się przekonasz! Gdybym był kochany takim, jakim jestem, byłbym bardzo dobrym człowiekiem!
Gdybyś zechciała mnie pokochać, byłbym łagodny jak baranek. Mogłabyś robić wszystko ze mną.
W życiu trzeba się do wszystkiego przyzwyczaić, nawet do wieczności.
Are people so unhappy when they love?
Yes, Christine, when they love and are not sure of being loved.
Miał serce zdolne pomieścić całe imperium, a musiał gnieździć się w piwnicy!
Nikt jednak nie powiedziałby la Carlotcie tego, co Rossini powiedział kiedyś diwie la Krauss po tym, jak zaśpiewała dla niego po niemiecku"Cieniste lasy"...: "Śpiewa pani całą duszą, a dusza pani jest piękna!
(…) serce to nie psi pysk, a nawet jak się obiema rękami uchwyci ujadającego psa za pysk, to i tak jeszcze słychać warczenie.
(…) teraz chcę żyć jak wszyscy. Chcę mieć, jak wszyscy, żonę, z którą będę chodził co niedziela na spacer.(…) Nie będziesz musiała się mnie wstydzić. Nikt się za nami nie będzie oglądał. Będziesz najszczęśliwszą z kobiet. Będziemy sobie śpiewać aż do upojenia...
Nic nie było teraz bardziej zimne, nic bardziej martwe niż jego biedne, nieszczęśliwe serce: kochał się w aniele a teraz gardził kobietą.
Dlaczego płaczesz? Wiesz dobrze, że mnie to boli.
Mój drogi towarzyszu dziecięcych zabaw, musi pan znaleźć odwagę, by mnie więcej nie widywać, by ze mną więcej nie rozmawiać... jeśli mnie pan kocha choć trochę, proszę to dla mnie uczynić, dla mnie, która o panu nigdy nie zapomni...
If I am the phantom, it is because man's hatred has made me so. If I am to be saved it is because your love redeems me.
Kochasz mnie!... Nie, nie kochasz mnie!... Ale to nic nie szkodzi! Pokochasz mnie jeszcze!
Chcę mieć normalne mieszkanie, z normalnymi drzwiami, zwykłymi oknami, chcę, żeby tam była uczciwa żona… tak jak wszyscy!(…) Kobietę, którą bym kochał, z którą bym bywał na mieście, z którą miło by mi płynął czas!
[...] zdawało mi się, że wobec takich namiętności jest jakiś urok nawet w śmierci.
Do wszystkiego można się przyzwyczaić, byle tylko okazać trochę dobrej woli.
Jego nadzwyczajna, odpychająca brzydota,
stawiająca go po za nawiasem społeczeństwa, wpoiła w niego przekonanie, że zwolniony jest ze wszelkich obowiązków względem tego świata i czyniła go bezwzględnym i okrutnym.
Jestem uczciwą dziewczyną, panie hrabio de Chagny, i nie zamykam się z mężczyznami w garderobie.
Przysięgi są po to, żeby nabierać naiwniaków.
-Musisz być bardzo zmęczona-odezwał się znowu w garderobie męski głos.
-Och!Dzisiaj duszę ci oddałam.
-Piękną masz duszę, moje dziecko-mówił głos z powagą.-Żaden monarcha nie otrzymał nigdy w darze podobnego skarbu.Aniołowie dzisiaj płakali.
W Paryżu jest się zawsze jak na maskaradzie.
Msza żałobna wcale nie jest wesoła! - podjął Erik. - Ale msza weselna!... Ho ho! Trzeba podjąć decyzję i wiedzieć, czego się chce. Ja nie mogę dłużej żyć pod ziemią jak kret! Skończyłem "Don Juana Zwycięskiego" i teraz chce żyć jak inni. Jak wszyscy chce mieć żonę. Będziemy w niedzielę chodzić na spacery. Wymyśliłem sobie maskę, dzięki której moja twarz nie będzie zwracać niczyjej uwagi. Będziesz najszczęśliwszą z kobiet. I będziemy śpiewać tylko dla siebie aż do utraty zmysłów. Płaczesz! Boisz się mnie! A przecież w gruncie rzeczy nie jestem taki zły! Kochaj mnie, a przekonasz się! Żeby być dobrym, brakowało mi dotąd tylko czyjejś miłości! Gdybyś mnie kochała, byłbym łagodny, jak jagnię i mogłabyś wszystko ze mną zrobić. (...) Nie kochasz mnie! Nie kochasz! Nie kochasz! - jęknął rozdzierająco Erik. Potem głos mu złagodniał - Dlaczego płaczesz? Wiesz przecie, że to mi sprawia ból.
- Kiedy stosuje się - kontynuował Raoul, czując, jak opuszczają go wszystkie siły - tak romantyczne metody, żeby uwieźć dziewczynę...
- To trzeba, nieprawdaż, by mężczyzna był nędznikiem albo dziewczyna głupia?
Nie mógłby się bowiem poszczycić mianem ,,prawdziwego paryżanina" ten,kto by nie umiał pod maską wesołości ukrywać swych cierpień.Skoro wiadomo,że przyjaciel pogrążony jest w smutku,nie należy go pocieszać,gdyż powie,że już został pocieszony; a skoro spotkało go coś dobrego, nie wolno mu składać powinszowań,albowiem paryżanin uważa własne powodzenie za coś tak naturalnego, że dziwi się, gdy ktoś o tym mówi.