cytaty z książki "Pod cukrowym niebem. W nieobecnym śnie"
katalog cytatów
Mimo to w słowie „siostra” jest magia, magia, która opowiada o wspólnych korzeniach i wspólnych gałęziach, o pewnej swobodzie, do której zawsze należy dążyć, choć nie zawsze się ją znajduje.
W prawdziwym świecie roiło się od nudnych tajemnic, pytań bez odpowiedzi i zagubionych rzeczy, które nigdy się nie odnajdywały. W książkach to było niedopuszczalne. W książkach tajemnice zawsze były interesujące i ekscytujące, pełne wyzwań i niebezpieczeństw, na końcu ci dobrzy trafiali na właściwe ślady, a ci źli dostawali za swoje. A najlepsze, że nic nigdy nie ginęło na zawsze. Jeśli coś liczyło się dla autora dostatecznie mocno, żeby o tym napisał, zawsze pojawiało się z powrotem, zanim dotarło się do ostatniej strony. Zawsze wracało.
Najlepszy sposób, żeby stać się silną, to otaczać się rzeczami, których nie możesz mieć. Codzienne wyrzeczenia przypominają ci, za co cierpisz.
To dlatego nie należy za bardzo skupiać się na etykietkach. Czasami myślę, że właśnie to robimy źle. Próbujemy znaleźć jakiś sens, nawet jeśli wiadomo, że nigdy się nam to nie uda.
To interesujące ufać własnym nogom. Serce może tęsknić za przygodami, podczas gdy głowa rozsądnie myśli o domu, ale nogi to ich połączenie, ciągnące raz w jedną, raz w drugą stronę.
Kiedy ma się luksus pewności, że coś nigdy się nie wydarzy, często łatwo jest być równie pewnym odpowiedzi. Niestety rzeczywistość ma zwyczaj komplikowania spraw, nawet tych, które według nas nie powinny być takie skomplikowane.
Na świecie jest dobro, jeśli wiemy, jak go szukać. Jeśli nie zaczniemy odmawiać mu wejścia. I drzwi.
Nikt nie przysłuży się swoim przyjaciołom, jeśli z troski zaniedba siebie.
Dorosłość przynosi ze sobą bariery, takie jak grawitacja, przestrzeń liniowa, pogląd, że pora snu to rzecz obiektywna, a nie sztucznie narzucone ograniczenie czasowe. Dorośli nadal mogą sturlać się do króliczej nory albo trafić do zaczarowanej szafy, ale zdarza się to coraz rzadziej z każdym mijającym rokiem. Może taka jest naturalna konsekwencja życia w świecie, w którym ostrożność to cecha konieczna do przetrwania, a logika wyklucza możliwość istnienia czegoś większego i lepszego niż to, co oczywiste. Dzieciństwo się kończy, zasady wypierają porywy fantazji. Tornada zabijają ludzi, a nie przenoszą ich do magicznych światów. Gadające lisy są objawem gorączki, a nie wysłannikami oznaczającymi początek wielkiej przygody.
Lecz dzieci, ach, dzieci... One podążają za lisami, otwierają szafy, zaglądają pod mosty. Dzieci wspinają się na mury, wpadają do studni i balansują na krawędzi możliwości, aż czasami - tylko czasami - to, co możliwe, poddaje się i pokazuje im drogę do domu.
(..) szkoły dla tych, którzy wrócili i mają nadzieję znowu odejść, kiedy powieje właściwy wiatr, kiedy gwiazdy będą jasne, kiedy świat przypomni sobie, co to znaczy mieć litość dla tęskniących i zagubionych.
Dzieci zawsze ześlizgiwały się w królicze nory, wpadały w lustra, były porywane przez tornada albo powodzie niespotykane akurat o tej porze roku. Dzieci zawsze ,,podróżowały", a ponieważ są młode, bystre i pełne sprzeczności, ich wyprawy nie ograniczały się do tego, co możliwe.