cytaty z książki "Podróżniczka"
katalog cytatów
- Drodzy umiłowani w Panu - rozpoczął ojciec Fodgen z lekkim czknięciem. - Czy bierzesz sobie tę oto kobietę... - spytał nagle kierując surowe spojrzenie w stronę Murphy'ego.
- Nie! - krzyknął zaskoczony kucharz. - Nie cierpię kobiet!
- Nie bierzesz? - Ojciec Fodgen zamknął jedno oko, a drugie oskarżająco wycelował w Maitlanda. - A czy ty ją bierzesz?
- Nie ja, ojcze (...) Proszę spytać jego - Maitland wskazał na Fergusa.
- Jego? Jesteś pewny? On nie ma jednej ręki - stwierdził ojciec Fodgen z powątpiewaniem w głosie. - Nie przeszkadza ci to gołąbeczko?
- Nie! - krzyknęła Marsali (...) - Proszę kontynuować.
- Och, tak - mruknął nerwowo ksiądz, cofając się o krok. - Cóż, w końcu nie przypuszczam, żeby to było jakąś przesz... przeszkodą. To znaczy, gdyby stracił narząd... Ale może jednak go nie stracił, prawda? - spytał niespokojnie Fodgen, gdy uświadomił sobie taką ewentualność. - Nie mogę udzielić ślubu, jeśli kawalerowi brak... To zabronione.
(...)
Ksiądz zerknął z ukosa na Marsali.
- Imię - powiedział nagle. - Muszę znać imię. Nie mogę udzielić ślubu bez imienia... Jak i bez kutasa. Nie możecie się pobrać bez imienia. Nie możecie się pobrać bez kutasa.
- Marsali Jane MacKimmie Joyce!
- Tak, tak - mruknął pośpiesznie. - Oczywiście. Marsali. Mar-sa-lij. Właśnie tak. A zatem, czy ty, Mar-sa-lij, bierzesz tego mężczyznę... nawet jeśli brakuje mu ręki i prawdopodobnie również innych części ciała...
- Tak!
Ojciec Fodgen (...) usiłował powstrzymać kolejny atak czkawki, ale mu się nie udało. Błękitne oczy wycelowały w Fergusa.
- Czy ty masz jakieś imię? Jak również żądany organ?
Są rzeczy, o których nie musisz mi mówić, (...). Nie będę cię o to pytał ani zmuszał do wyznań. Ale kiedy już coś mi mówisz, to chce słyszeć prawdę. Nic nas w tej chwili nie łączy, prócz szacunku. A myślę, że tam, gdzie jest szacunek, jest i miejsce na tajemnicę. Ale nie ma miejsca na kłamstwo.
- Do diabła, Angielko! - wołał ogarnięty pasją głos z dużej odległości. - Do diabła, przysięgam, że jeśli umrzesz, to cię zabiję!
Chociaż przypuszczam, że jeśli człowiek pozostaje uczciwy wobec samego siebie i zna swoje powołanie, to rosną jego szanse na to, iż nie będzie miał poczucia zmarnowanego życia.
Od bardzo dawna się nie bałem, Angielko (…).
Ale teraz się boję. Bo istnieje coś, co mogę stracić.
Mimo że miłość jest potęgą, wymaga stałej opieki. Trzeba nad nią czuwać. Nawet największy ogień wymaga nieustannej kontroli.
Wiara to równie potężna siła jak nauka. Ale znacznie bardziej niebezpieczna.
Pisanie powieści jest sztuką wyrastającą z kanibalizmu. Autor miesza ze sobą drobne porcje przyjaciela z niewielkimi kawałkami wroga, całość doprawia własną imaginacją i pozwala dusić się im razem, aż do uzyskania smakowitego dania.
Myślę, że największym ciężarem jest kochanie tych, którym nie możemy pomóc.
Przyjaciele są tam, gdzie się ich znajduje.
Miłość do dziecka nie może być wolna. Od pierwszych ruchów płodu miłość matki wzrasta z taką siłą, że kobieta traci głowę i już tego oddania nie cofnie, jak nie sposób powstrzymać samego porodu.
Wiesz, co to znaczy żyć dwadzieścia lat bez serca? Być połową człowieka i zapełniać braki czymkolwiek, co wpadnie ci w ręce?
Świadomość swego przeznaczenie nie zawsze ułatwia życie, ale człowiek nie traci przynajmniej czasu na pytania czy wątpliwości. A uczciwość, no cóż, również potrafi być źródłem nie lada kłopotów. Chociaż przypuszczam, że jeśli człowiek pozostaje uczciwy wobec samego siebie i zna swoje powołanie, to rosną jego szanse na to, iż nie będzie miał poczucia zmarnowanego życia.
Nie liczy się to, co przyniosłaś na świat, ile to, co ze sobą zrobisz.
O wiele łatwiej nie dawać za wygraną, gdy to nie nas boli.
Byłem "wujkiem" dla siostrzeńców, "bratem" dla Jenny, "szwagrem" dla Iana, "milordem" dla Fergusa i "panem" dla dzierżawców. Byłem "Mac Dubhem" dla ludzi z Ardsmuir i "MacKenziem" dla innych służących w Helwater. Potem "drukarzem Malcolmem" i "Jamiem Royem" w porcie. Ale tutaj, tutaj w ciemnościach, razem z tobą... Nie mam żadnego imienia.
Tylko nieliczni mają tyle szczęścia, żeby poznać swój dar.
Mimo że tak bardzo chcemy zachować wspomnienia z domu rodzinnego, własną tożsamość... Zmieniamy się. Nie można stać się jednym z obcych. Nigdy, nawet gdyby się tego bardzo pragnęło. Ale i tak już nie jesteś sobą.
(...) niektóre historie muszą być długie, jeśli mają być właściwie opowiedziane.
A kiedy mężczyzna jest tak samotny (...) uprawianie miłości z kobietą wydaje się jedyną ucieczką w zapomnienie.
Brak mi głębokiego wewnętrznego przekonania, że istnieje w życiu coś, do czego zostałem stworzony.
Po wojnie najpierw przychodzą kruki, żeby zjeść ciało, a potem prawnicy, żeby pozbierać kości.
Mrok jest sprzymierzeńcem tajemnicy.
Le Bon Dieu wyznacza nam najlepszy, Jego zdaniem, los(...) Ale rzadko nam wyjaśnia, dlaczego akurat taki, a nie inny.
(...) klasa pisarza uwidocznia się we właściwym doborze szczegółów.
(...) legendy to wielonogie bestie. Ale na ogół przynajmniej jedną stopą trzymają się prawdy.
Wiele myślałem o kobietach. Ich wdzięk i piękno kwitnie, jak kwiat lotosu, unosi się niczym dmuchawce na wietrze. A dźwięki, jakie niewiasty wydają, to najpiękniejsza muzyka.
Śmierć jest najgroźniejszym wrogiem. Wypuścić kogoś z własnych objęć pod kosę białej pani to znaczy zostać pokonanym, dogłębnie odczuć władzę zdrady i niemocy. Żal i przerażenie nie zdołają pokonać ostateczności czyjegoś odejścia.
Czasami trudno powiedzieć, co wymaga większej odwagi: cofnąć się czy iść dalej.