cytaty z książek autora "Sołomon Wołkow"
[sprawa podpisu w oświadczeniu przeciwko Andrzejowi Sacharowowi] Nie ulega wątpliwości, że podpis uzyskano od niego wbrew jego woli. Jednak kompozytor nie wycofał go. To poważny błąd. Szostakowicz, który w znacznie gorszych czasach nie podpisał oświadczenia przeciwko rozstrzelanemu marszałkowi Tuchaczewskiemu, teraz w oczach opozycjonistów jawił się jako człowiek zastraszony i złamany.
Pewne oznaki, autorskie aluzje wskazują, iż istnieje jakaś więź między IX Symfonią i powieścią Bułhakowa +Mistrz i Małgorzata"+ ściślej z moskiewską częścią tej powieści. Przypomnijmy, że Szostakowicz w latach przedwojennych bywał w domu Bułhakowa podczas czytania rozdziałów +Mistrza i Małgorzaty+.
We wspomnieniach +strażaka+ Dmitrija Tołstoja, syna pisarza, jest opis przedstawienia zorganizowanego z udziałem specjalnie przywiezionego Szostakowicza: +Włożono mu na głowę przeciwpożarowy kask. Poproszono, żeby wszedł na dach, gdzie został sfotografowany. To zdjęcie obiegło świat. I chociaż udział Szostakowicza w oddziale przeciwlotniczej straży ogniowej trwał najwyżej 10 minut, nikt z członków oddziału nie protestował+.
Wyprzedzając Strawińskiego, Prokofiewa, Coplanda, został Szostakowicz pierwszym kompozytorem, którego zdjęcie zamieszczono na okładce +Timesa+. O takim zaszczycie marzą najwybitniejsi politycy całego świata.
Dla Stalina oglądanie oper i baletów było jedną z głównych przyjemności w życiu.
Ilia Erenburg pisał: +Polacy musieli się zgodzić z tym, że Chopina najlepiej gra Moskal+.
Stalin usłyszał kiedyś w radiu jeden z koncertów Mozarta w wykonaniu Marii Judinej i zażądał dla siebie nagrania. Nikt nie odważył się powiedzieć mu, że nagranie nie istnieje, w radiu nadawano ów koncert na żywo. Judinę wezwano do studia, gdzie w ciągu nocy artystka nagrała z orkiestrą, dyrygowaną na zmianę przez paru dyrygentów, płytę, którą dostarczono Stalinowi. Nakład niezwykłego nagrania wynosił jeden egzemplarz. Stalin odwdzięczył się pianistce przyzwoitym honorarium. Judina podziękowała mu listownie i poinformowała, że przekazuje pieniądze na rzecz swojej cerkwi. Dodała również, że będzie się modlić o darowanie Stalinowi jego ciężkich grzechów. List tej treści oznaczał samobójstwo, ale Judina uniknęła represji. Opowiadano, że po śmierci Stalina płytę z nagraniem Judiny znaleziono na adapterze obok łóżka wodza.
Spodziewał się usłyszeć: +A Szostakowicza wyprowadzić na podwórze i rozstrzelać.+ Ale wódz powiedział co innego: +A Szostakowiczowi dziękujemy+.
18 kwietnia 1930 r., nazajutrz po pogrzebie Majakowskiego, który przekształcił się w spontaniczną manifestację polityczną, ponieważ wzięły w nim udział wielotysięczne tłumy żałobników, w moskiewskim mieszkaniu Michaiła Bułhakowa zadzwonił telefon. Pan domu podniósł słuchawkę i usłyszał matowy głos z wyraźnym gruzińskim akcentem: mówił Stalin.
Zagrożenie towarzyszyło Szostakowiczowi przez całe życie, czyniąc z niego piekło.
Nawet dzisiaj, po upływie 50 lat, nie da się czytać tego spokojnie. Nic dziwnego, że 29-letni kompozytor miał wówczas wrażenie, że ziemia usuwa mu się spod stóp. Jego operę, ukochane dzieło, które podbiło już kawałek świata, brutalnie sponiewierano.
Stalin z przyjemnością słuchał nie tylko śpiewaków, lecz także pianistów, skrzypków, wiolonczelistów. Do jego ulubieńców należeli młodzi muzycy, którzy z czasem zdobyli światową sławę – Emil Gilels, Dawid Ojstrach, nieco później - Światosław Richter i Mścisław Rostropowicz. Wszyscy w różnych latach otrzymali Nagrodę Stalinowską.
W ciągu ponad dwóch tygodni ukazały się w głównej gazecie kraju trzy artykuły wymierzone w jednego człowieka! I nie był to niebezpieczny polityczny wróg ani angielski czy francuski premier, lecz 29-letni kompozytor, mało dotąd znany szerokim rzeszom czytelników.
Stalin wówczas dopytywał się z irytacją: +Kto zorganizował to wstawanie+".
Z biegiem czasu komponowanie muzyki filmowej stawało się jedynie źródłem zarobku, pracą, którą należało wykonać przyzwoicie i terminowo i niczym więcej.
Pewnie nigdy się nie dowiemy, czym się kierował Stalin, kiedy podjął decyzję o +ułaskawieniu+ Szostakowicza i umożliwieniu mu twórczej pracy.
Artysta włożył błazeńską maskę. Miała ona zadowolić cara, ale kompromitowała kompozytora w środowisku inteligenckim. Groziła mu, iż zostanie obwołany głupcem, jurorodiwym, którego każdy przyzwoity intelektualista może bezkarnie kopać.
W 1935 roku Stalin rozwiązał Stowarzyszenie Byłych Więźniów Politycznych i Zesłańców Przesiedleńców, zlikwidował również wydawane przez tą organizację czasopismo +Katorga i Zsyłka+. O katordze należało zapomnieć, ponieważ samo słowo mogło wywołać niebezpieczne skojarzenia.
Lenin usiłował zamknąć jako zwierzchnik państwa teatr Bolszoj oraz Maryjski jako rezerwaty ziemiańskiej kultury.
Kompozytor pokazał swoją IV Symfonię przyjaciołom. Jeden z nich z niepokojem dopytywał się, jak zdaniem Szostakowicza, zareaguje na tę muzykę +Prawda+? Chodziło, oczywiście, o reakcję Stalina.
- Nie komponuję dla +Prawdy+, lecz dla siebie - powiedział zirytowany Szostakowicz.
Na pozór nieprzystosowany do życia, naiwny w powszednich reakcjach, w decydujących momentach życia wykazywał Szostakowicz zdumiewające zrozumienie nowej sytuacji, kiedy twórcza przyszłość, nawet życie, zależały od osobistego stosunku do niego Stalina.
Celowa wieloznaczność warunków gry skłaniała twórców do coraz nowych +pomyłek+, by wódz musiał je +poprawiać+ – surowo, ale sprawiedliwie, jak przystoi ojcu.
Nie ulega wątpliwości, że decyzje o losie takich osobistości jak Mandelsztam, Achmatowa, Zoszczenko, Pasternak, Szostakowicz, Bułhakow, Płatonow, Meyerhold, Babel także podejmował osobiście Stalin i rozważał je dokładnie. Dlaczego jedni ocaleli, inni zginęli?
Cios zadawano nie tylko wybranemu do bicia autorowi, lecz także przychylnym mu krytykom. Stalin słusznie uważał, że w ten sposób wokół niemiłych mu twórców powstaje "strefa wypalonej ziemi".
Po naradzie Żdanow, chcąc pokazać Szostakowiczowi i Prokofiewowi, jak brzmi prawdziwa muzyka, usiadł przy fortepianie i coś zagrał.
Beria podyktował mu podziękowanie Stalinowi. Dziękczynny list Szostakowicza do Stalina różni się od innych podobnych listów pisanych przez ludzi ze świata kultury swoim rzeczowym tonem. Jest podobny do pokwitowania.
Starannie dobranym +reprezentantom ludu+ stworzono okazję do pouczania kompozytorów o oświatowej sławie.
Dzień 7 marca był pochmurny i przenikliwie chłodny. W kondukcie pogrzebowym, który towarzyszył trumnie z ciałem Prokofiewa wśród załobników szedł Szostakowicz. Niewielka gromadka ludzi podążała bezludnymi prawie ulicami, omijając idący w przeciwnym kierunku potężny potok ludzi żegnających wodza.
Według słów przyjaciół dostał ataku histerii. Zaczął pić, płakał na głos, zachowywał się jak bohater Dostojewskiego na granicy załamania psychicznego lub samobójstwa.
Nieważne, że wciąż jeszcze komponował wspaniałą, nieśmiertelną muzykę - ogólnoludzką muzykę o starości, umieraniu, śmierci, niebycie, rozpuszczaniu się w przyrodzie - muzykę rozpaczy i pokory. Dysydenci nie potrzebowali takiej muzyki. Nie myśleli o wieczności, zajęci byli bieżącymi, politycznymi problemami. Pewnie na swój sposób mieli rację.