-Co to jest przyzwoitka? - spytał Wzór z brzęczeniem.
-To ktoś, kto pilnuje dwojga młodych ludzi, kiedy są razem, żeby mieć pewność, że nie zrobią nic niewłaściwego.
-Niewłaściwego? - powtórzył Wzór. - Jak... dzielenie przez zero?
Życie to smutki i niepewności. Jeśli będziesz je tłumić, zniszczą się na pewno, pozostawiając za sobą kogoś tak opancerzonego, że żadne uczucia nie zagoszczą już nigdy w jego sercu.
Jednakże oczekiwania są jak delikatna porcelana. Im mocniej się je ściska, tym bardziej prawdopodobne, że pękną.
-Książki!- zawołał radośnie Raoden.
-Nie powinienem cię był tu sprowadzać- mruknął Galladon.- Teraz nigdy się ciebie nie pozbędę.
-Nienawidzę ich - odparł. - Ale próbuję nienawidzić wszystkich. W ten sposób nie ryzykuję, że pominę kogoś, kto na to szczególnie zasługuje.
Człowiek, który chce, abyś mu zaufała, jest tym, którego najbardziej powinnaś się bać.
Twierdzę, że żadne osiągnięcie nie ma tak wielkiej wagi jak droga, która do niego prowadziła. Nie jesteśmy istotami celu. To podróż nas kształtuje.
Celem opowiadającego historię nie jest powiedzenie ci, jak masz myśleć, ale podanie ci pytania, nad którym musisz się zastanowić.
Najważniejszy krok, jaki może zrobić człowiek. To nie ten pierwszy, prawda? To następny. Zawsze następny krok (...).
Dowodzenie nie oznacza, że trzeba coś robić... oznacza jedynie konieczność upewnienia się, że inni ludzie robią to, co powinni!
Czasem ludzie wybierają określoną drogę tylko dlatego, że nie dostali innych możliwości.
- Ta część uczty jest męcząca, rozmowy stają się głośniejsze, ale wcale nie mądrzejsze, a goście są pijani.
- Wielu ludzi uważa coś takiego za dobrą zabawę.
- Niestety, wielu ludzi jest idiotami.
Cóż, wydaje mi się, że każdemu mężczyźnie przydałaby się żona, która nie byłaby nim tak zachwycona jak wszyscy inni. Ktoś musi sprowadzać was na ziemię.
Na pierwszy rzut oka klucz i zamek, do którego on pasuje, wydają się bardzo różne - stwierdził Sazed. - Różni je kształt, różni funkcja, różni wzór. Ktoś, kto na nie spojrzy, a nie zna ich prawdziwej natury, może je uznać za przeciwieństwa, gdyż jeden ma otwierać, a drugi utrzymać w zamknięciu. Gdyby się jednak przyjrzał bliżej, mógłby zobaczyć, że jedno bez drugiego staje się bezużyteczne.
Zaakceptuj ból, ale nie akceptuj myśli, że na niego zasłużyłaś.
Nie biegnij, jeśli masz tylko tyle sił, by iść. Nie trać czasu na walenie w mury, które się nie poddają. A co ważniejsze, nie uderzaj tam, gdzie wystarczy dotknięcie.
Ja też nie wiem kim jestem. Mostowym? Chirurgiem? Żołnierzem? Niewolnikiem? To tylko etykietki. Wewnątrz jestem sobą. Kimś o wiele innym niż przed rokiem, ale nie mogę się tym przejmować, więc po porostu się nie zatrzymuję i mam nadzieję, że stopy zaprowadzą mnie tam, gdzie muszę się udać.
Powinieneś nieco mniej mówić, przyjacielu - zasugerował. - W ten sposób nie będziesz wydawał się taki głupi.
(...) dobrze było mieć reputację uczciwego, choćby po to, by w kluczowych momentach móc skłamać.
Naprawdę sądzisz, że dręczyłbym kogoś tylko dlatego, że jest głuchy? To by było niemoralne. Nie, ja dręczę wszystkich po równo.
Pytanie nie brzmi czy będziesz kochał, cierpiał, marzył i umrzesz. Chodzi o to co pokochasz, dlaczego będziesz cierpiał, kiedy będziesz marzył i jak umrzesz. Taki jest twój wybór. Nie możesz wybrać celu, jedynie drogę.
Ciało potrzebuje wielu różnych rodzajów pożywienia, by zachować zdrowie.
A umysł potrzebuje wielu różnych idei, by zachować bystrość.
-Miłość-powiedziała Shallan, choć częściowo jedynie po to, by odwrócić ich uwagę- jest jak sterta odchodów chulla.
-Śmierdząca?- spytał Balat.
-Nie- odparła Shallan.-Po prostu, choć próbujemy uniknąć obu, i tak w nie wpadniemy.
(...)
-Miłość jest jak słońce.-Balat westchnął.
-Oślepiająca?- spytała Shallan.-Biała, ciepła potężna...ale i zdolna poparzyć?
-Może- zgodził się Balat.
-Miłość jest jak herdazki chirurg- powiedział Wikim patrząc na nią.
-To znaczy jaka?- spytała Shallan.
-Powiedz mi. Wiem, że coś wymyślisz.
-Hm... w obu wypadkach cierpisz? Nie. Och!Jedynie ktoś kto mocno dostał w głowę, chciałby się z nim spotkać!
-Ha! Miłość jest jak popsute jedzenie.
-Z jednej strony konieczne do życia- powiedziała- ale wywołuje mdłości.
Życie ponad śmiercią droga ponad celem .
Niezależnie od tego, jak złe wydawało ci się dotychczasowe życie, przygotuj się. Będzie gorzej.
Zbyt wielu z nas zwraca uwagę na to, co pochłaniamy ustami, a o wiele mniejszą na to, co przechodzi przez nasze uszy i oczy.
Naprzód więc! Po chwałę i inne takie bzdury.
Jeśli mogę uczynić twoje życie lepszym, lepsze staje się też moje życie.
Natura świata jest taka, że tworząc coś, często niszczymy coś innego.
Moim świętym obowiązkiem jest przynosić szczęście, światło i radość do twojego świata, kiedy jesteś ponurym idiotą. Czyli przez większość czasu.