cytaty z książki "Głosy z ulicy"
katalog cytatów
- Mam na myśli, że to się wszystko zmienia. Sięga człowiek po coś, a to już znikło. Szansa to oszustwo. Stek kłamstw, który tylko poprawia nastrój, jak popularna piosenka w radiu. Słowa bez znaczenia.
- Ale jesteś zmuszony żyć na tym świecie.
- Raczej żyć mimo niego. Teraz już tylko żyję tą nadzieją.
- Jesteś gorsza niż ja - rzucił Hadley żartobliwie - Bierzesz wszystko zbyt serio.
- Ludzie ci tak mówią?
- Mówią mi, że powinienem pójść na mecz. Dobrze się bawić. Przestać myśleć i zamartwiać.
- A chodzisz na mecze?
- Nie.
Marsha pokiwała głową.
- Nie jesteś zbyt frywolny.
Nie myślał o tym w ten sposób.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Oni wychodzą, by się zabawić... Tylko to ich interesuje. Masy ludzkie rozumują w kategoriach przyjemności. Chcą zaznać dreszczyku emocji, sztucznej podniety. Parki rozrywki, wyścigi samochodowe, mecze baseballu, alkohol... to wszystko tanie doznania. Są skołatani, niespokojni, znudzeni.
(...)Według niego wszystko robię nie tak, jak trzeba. Jego to cieszy, czerpie złośliwą satysfakcję z moich błędów. Kiedy zbiję talerz albo stłukę butelkę w łazience, okazuje się, że wszystko robię nie tak.
Jasne, zawsze chciałem robić wiele rzeczy. Kiedyś wydawało mi się, że świat jest wielki, że jest tyle zajęć, których, do cholery, człowiek może się imać. Szans... już tego nie czuję. Wszystko się skończyło. Świat jest przygnębiającym miejscem. Zamiast szansy są jałowe wzgórza i zardzewiałe puszki po piwie.
Pod warstwą hałaśliwej mowy i gwałtownych gestów kryła się delikatność, którą łatwo było zranić. Jak Jaś i Małgosia, zostali zwabieni do tego świata, po czym metodycznie rozbito ich na miazgę. Otępiałą pustkę w ich oczach przesłaniało jedynie krańcowe zaskoczenie; wciąż nie mogli pojąć, dlaczego tak nimi poniewierano, pomiatano, odtrącano i w końcu odesłano ich do wszystkich diabłów. Potraktowano ich jak nieorganiczne przedmioty - zignorowano ich podstawowe człowieczeństwo. Nie było w nich odpowiedzi na to ani umiejętności dostosowania się do sytuacji. W obliczu okrucieństwa po prostu ginęli.
Przerzucam swoje problemy na ciebie, ty przerzucasz je dalej. Dokąd to prowadzi? Do zarania dziejów, błędne koło.
Kiedyś - zaczeła w końcu - był sobie mały chłopiec, który stał na paradzie i patrzył, jak przejeżdża król. Król nie miał na sobie ubrania. Wszyscy to wiedzieli, wszyscy widzieli i wszyscy mieli tego świadomość, ale nikt nie odważył się tego powiedzieć głośno, bo nauczono ich, że to byłoby potworne. Ale mały chłopiec wyszedł do przodu i powiedział. I w końcu wszyscy byli zmuszeni to przyznać, bo od zawsze wiedzieli, że to prawda. Zawsze mówili o tym tylko w swoim gronie. Wszyscy ci ludzie patrzyli, jak król przejeżdża nagi, i nikt nic nie powiedział. Czy sądzisz, że lepiej było nic nie mówić? Czy sądzisz, że nie powinno się mówić prawdy, jeśli jest niewygodna?
(...) człowiek istnieje wyłącznie przez swoje działania. Rozumiesz? Nie chodzi o to, co myśli, ale co robi. To, co sobie myślisz, nie ma znaczenia... Można siedzieć i myśleć bez końca - i co to zmieni? Liczy się działanie: czyn.