cytaty z książek autora "Kamil Dąbrowski"
Chcesz do niej cholewki smalić, to po robocie kwiaty jakie kup, a nie w pracy pozycję wykorzystuj.
Jedno jest pewne: kto kiedykolwiek szukał w stolicy mieszkania lub pokoju do wynajęcia, ten w cyrku się nie śmieje.
Najgłośniejszych zawsze chcą uciszyć, a nie da się ukryć, że jego wewnętrzny ratlerek z charcikiem do spółki robili ostatnio mnóstwo hałasu.
Toć od wiek wieków wiadomo, że księżom nie chodzi o to, żeby zebrać, tyko żeby zbierać.
Bawta się, póki możeta. Zobaczym, kto się będzie bawił, jak głosy zliczą.
To, czy piniondze człowieka psują, zależy tyko od człowieka!
Milicja tera zamiast bronić porządnych obywateli, to se na nich zarabia, a jak bandziory idą, to łeb w drugą stronę odkręca! Niczym się nie różnicie od ZOMO!
Sołtys dobrze o tym wiedział, ale dobry wódz musi wzbudzać w swym narodzie poczucie lojalności, tak na wszelki wypadek.
Niektórzy to się w tych sutannach marnują, pomyślał Sołtys.Byznesy powinni robić. Jeden byznesmen w czarnej kiecce już jest w Toruniu, ale i ten całkiem niczego sobie.
Teraz, kiedy trzymał w dłoni bombę atomową, poczuł jej moc. Niebawem pozwoli jej wybuchnąć, a to zmieni wszystko, dlatego nie może działać pochopnie. Każdy prezydent zawiadujący TYM czerwonym przyciskiem ma sztab doradców i strategów wojskowych. On co prawda prezydentem nie był, ale był Sołtysem i miał u swojego boku najlepszego stratega, generała i najmądrzejszego człowieka na świecie w jednym: Halinkę. Dlatego pożegnawszy wikarego, ruszył do kuchni, żeby sprawdzić, o jakich planach małżonki mówił ksiądz, a potem podczas kolacji obmyśleć plan bitwy. Tak, wojna trwała w najlepsze, a on nie zamierzał brać jeńców!
Szwagier rozparł się na krześle z dumną miną i spojrzał na żonę, jakby chciał powiedzieć: „No popatrz, jestem człowiek od najtrudniejszych zadań, a ty mnie każesz zmywać po obiedzie!".
Nie ma to jak prawdziwa głowa rodu. Taka, że ho, ho! A że - jak powszechnie wiadomo każda głowa potrzebuje szyi, która by nią kręciła, ojciec porwał do tańca swą małżonkę i tak z nią wywijał na parkiecie, że inni mężczyźni nie chcieli być gorsi i stanęli na wysokości zadania. A przynajmniej tak im się wydawało, gdyż ich partnerki miały odmienne zdanie.
Dwadzieścia pięć lat po ślubie byli, a wcześniej przecież jeździł do niej w kawalerkę, to i pewnie ze trzy dyszki im zaraz pykną. A kto ze ślubnym tyle lat przeżył, ten w cyrku się nie śmieje. A zwłaszcza z takim gagatkiem jak Soltys. Halinka kochała go całym sercem, ale za jej anielską cierpliwość do niego mogłaby dostać od prezydenta jakiś order. Co najmniej.
W małych parafiach jest tak, że w kościele każdy ma przypisane miejsce. Nie chodzi tu oczywiście o wykupienie miejscówki, bardziej o rezerwację przez zasiedzenie.
Z nasion jabłoni wyrasta piękne drzewo, a ono daje nam owoce. W taki sam sposób bez najmniejszego wysiłku Słowo Boże będzie mogło zmienić nasze życie na lepsze. Jednak do tego potrzebny jest dobry gospodarz. Gospodarz, który potrafi elastycznie dostosować się do warunków, które w danym momencie panują, a nie zaparcie iść w swoje.
Moi drodzy, nie bójmy się zmiany na lepsze! Nawet w najlepszym małżeństwie po jakimś czasie potrzebna jest zmiana! Nie martwcie się, nie mówię o zmianie małżonka! To by dopiero było, gdyby ksiądz z ambony namawiał do rozwodów.
Życie, moi drodzy, to zmiana. W małżeństwie najpierw jesteśmy rodzicami, z czasem jednak zmieniamy się w dziadków. Ci sami, ale zarazem trochę inni - kontynuował ksiądz.Wszystko się zmienia i nie ma się czego bać. Dlatego dziś, w tak ważnym dla naszej miejscowości dniu, pozwolę sobie zacytować słowa najwspanialszego Polaka:"Nie lękajcie się!".
Wiciu, ty lepiej nie wierz we wszystko, co ludzie gadają. To taka dobra rada na przyszłość od starego kolegi. Serwus!
Nieszczęścia lubią nawzajem swoje towarzystwo.
Czasem lepiej z obcym się od zera dogadać niż z dalekim znajomym.
Telefony do żony stały się już dla niego rytuałem. Mógł zapomnieć umyć zęby albo zjeść kolację, ale zatelefonować do swej ukochanej? W życiu!
Przecież sąsiedzi od tego są, by pomagać drugiemu w potrzebie. W końcu nie zamierzał prosić ich o pomoc przy składaniu mebli, tylko o pożyczenie zwykłej wkrętarki.