cytaty z książek autora "Robert Sosnowski"
Patrząc przez szybę sunącego szosą auta, ludzie zwykle podziwiają krajobraz albo liczą mijane slupki i drzewa, ona natomiast zatapiała się w wyobrażeniu ich koszenia - co było niczym mantra, podobna trochę do stukotu pociągu na łączeniach szyn.
Jej obrazy byty ładne, pogodne, ale nostalgiczne. Miały w sobie cień, który rzucało jej centralne, czarne ziarenko.
Pierwsze cięcie noża, które spostrzegła, oddzieliło wczoraj od dziś.
Z fobii szybko wyrósł i w dorosłym życiu przypisywał odchodom bardzo ważną rolę. Twierdził, że gówno i mocz to rodzaj wiadomości, listów, SMS-ów wysyłanych do matki ziemi. Był przekonany, że wszyscy i wszystko stanowią całość. Ziemia i jej byty: ludzie, zwierzęta, rośliny oraz cała materia nieożywiona to w pewnym sensie jeden organizm - uważał. Z głęboką wiarą mówił o tym, że jedząc, pobieramy informacje, a wydalając, wysyłamy je.
- All - zagadnęła kiedyś - muszę cię namalować, jak stoisz sobie pomiędzy przeszłością i przyszłością.
- Wiesz, mnie interesuje tu i teraz - odparł.
- W tej mojej koncepcji jest melancholia, tęsknota, opowieść. Powinno ci się spodobać.
Swoje przeszłe życie bardziej oglądała, niż go doznawała. I wywoływało to w niej podskórny niepokój. Przewijała wspomnienia w poszukiwaniu emocji, jakby były zarejestrowane na taśmie. To w tył, to znowu w przód. [...] Widziała swoją przeszłość jak film, w którym może zrobić stopklatkę, przyjrzeć się szczegółom, podziwiać kadry i chłonąć ich nastrój, ale była raczej widzem niż uczestnikiem.
Fantazjował też o tym, co by było, gdyby znalazł się w jednym pomieszczeniu ze swoimi czterdziestoma przodkami męskimi na zebraniu, w którego trakcie każdy mógłby wypowiedzieć kilka czy kilkanaście zdań. Sięgnęliby w ten sposób czasów Mieszka I. Na ile byliby do siebie podobni? W jakim stopniu sposób wypowiadania się, idee, wartości, gesty i rysy są przekazywane z pokolenia na pokolenie? Przez chwile bawił się myślami, że podobieństwo byłoby bardzo duże.
- Nie miejmy do siebie pretensji, że nawet w momentach w których bać się nie powinniśmy, nawiedzają nas lęki. Ja sam poczułem kilka ukłuć, kiedy Marlena śpiewała tak pięknie i przejmująco. - Dotknął serca. - Strachy, które jeszcze kilkaset lat temu pomagały nam przetrwać, które miały swoją uzasadnioną funkcję, teraz są wielkim balastem. Może największym wyzwaniem ludzi jest codzienne strząsanie ich z barków. Żyjemy w najspokojniejszych czasach, jesteśmy syci i bezpieczni, a kiedy patrzę na twarze młodych ludzi... akurat może nie na wasze, moi kochani przyjaciele, ale na te, które widuję na ulicach, na uczelniach... no więc w twarzach tych dostrzegam nie tyle nawet rozterki egzystencjalne Sartre'a czy Camusa, nie twórczą dekadencję Baudelaire'a ani nawet antysystemowy nihilizm Bukowskiego, ile apatię i rezygnację. Jak mówią wspólcześni filozofowie, choćby ten Izraelita Harari: homo sapiens przeistacza się w homo deus. Stajemy się bogami. No ale do chuja pana! Ja nie chcę być smutnym, przestraszonym, pojebanym bogiem!
- Kochany, niekonsekwencja... sprzeczności... to moje, przepraszam: nasze dania specjalne. Są jak chipsy. Wszyscy mówią, że niezdrowe, ale większość się nimi zajada. I całe szczęście! Wszystko, czego możemy być pewni, to zmiana. [...]
- Sprzeczności, gdyby się nad tym głębiej zastanowić, mogą wynikać z naszej natury - dodała po chwil Magdia. - Przecież składamy się z bilionów atomów, które na swej drodze były zupełnie innymi bytami. Atom, który jest w moim sercu mogł być kiedyś elementem skał, fragmentem czyjegoś paznokcia, czubkiem listka kiełkującego na wiosnę, oceanem, ptasimi odchodami, deszczem. Trudno w takiej sytuacji o spójność.
Rozmyślali o rzeczach, przeszłości i przyszłości, czując, że są tu i teraz. Zanurzali te myśli w wodzie, wygrzewali na słońcu, spłukiwali białym winem w cieniu sosen, okadzali marihuaną.
- Te wasze wybory sprawiają mi dużo przyjemności - odparł Profesor. - ale musicie wiedzieć, że to Hollywood jest dzisiaj starożytnymi Atenami, to tam powstają eposy o herosach, które poruszają masy, to ich opowieści nadają ton. No bo które filmy odcisnęły największe piętno na młodzieży w ciągu ostatnich kilku dekad? Nastolatkowie, pod wpływem tych legend, nakreślają nowe ścieżki. Przyszłość jest jak dywan, który ludzie sami tkają i rozwijają, a potem po nim kroczą.
- Patrzę na świat ze świadomością wiecznego życia atomów wiecznego obrotu cząstek. Coś jest czymś, a potem staje się jeszcze czymś innym, ale i tak trwa w nieskończoność. Ja nie stworzyłem molekuł, które akurat teraz tworzą te zegary, ani ich nie posiadam. Będą trwały miliardy lat. Jedyne, co mogę zrobić, to obrócić je przez chwilę w palcach i się im przyjrzeć. Ba, nie jestem nawet właścicielem cząstek, które tworzą mnie samego. Wszystko, co jest, jest połączone. Jesteśmy jednym bytem, dosłownie...