cytaty z książek autora "Maria Weronika Józefacka"
Czasem wystarczy patrzeć komuś w oczy, żeby ujarzmić chaos w głowie.
Może zabrakło nam odwagi na stuprocentową szerość, a może szliśmy na łatwiznę, licząc, że miłość wszystko załatwi, że słowo "kocham" działa jak reset w komputerze. - Urwała zamyślona.
Poczuł jak życie i marzenia wymykają mu się z rąk, niby skraj powiewającego na wietrze jedwabiu. Już prawie, prawie go schwycił, a teraz wiatr szarpie nim na wszystkie strony. I to z jego i wyłącznie jego winy.
Każdy z nas ma jakąś przeszłość i rodzinne wrzody na tyłku. Tylko nie każdy tłumaczy tym swoje durne zachowanie.
Z dwojga złego lepiej jest wyjść
na palanta, niż okłamywać siebie
i udawać kogoś, kim się nie jest.
Wtedy przypomniał sobie inne, drobne i szczupłe palce przebiegające po rzeźbionych listkach. I dziwny uśmiech, z jakim Sabina odstawiła lusterko, zawstydzona nagłym i niestosownym wzruszeniem.
Czuł się jak dzieciak, który stoi w kącie naburmuszony, a jednak w duchu przyznaje rodzicom rację. I wie, że w gruncie rzeczy zasłużył na surowszą karę. Bo jeszcze nie cała wina wyszła na jaw.
A ja stałam obok. Miałam przy sobie mężczyznę życia i obserwowałam, jak inna kobieta rości sobie do niego prawo na równi ze mną, a co gorsza, on to uznaje za normalne.
Nie widziała go zaraz po śmierci. To mama go znalazła i wezwała karetkę, pewnie w tym samym momencie, gdy Marta wyszła z kina i oddzwaniała. Telefon brata wibrował gdzieś w kieszeni kurtki, gdy jego pierś podrywały kolejne strzały defibrylatora.
Wystarczy sporządzić wykaz marzeń i patrzeć wytrwale w niebo, by wygrać w zdrapkę, wykopać z roboty upierdliwego szefa albo pozbyć się trądziku.
On nie potrzebował listy. Od trzech lat, od pierwszej wizyty w Centrum Zdrowia Dziecka, nosił swoje marzenie stale w zanadrzu.