cytaty z książek autora "J.P. O'Connell"
Niezależnie od tego, jak brzmi pytanie, odpowiedzią nigdy nie jest dno butelki".
Bella lubiła sama przygotowywać łazienki, a w hotelu Portohno lepsze apartamenty miały własne pokoje kąpielowe. Wraz z Cecilem zainwestowali w całkowitą nowość, jaką była gorąca woda z kranu. W obecnych czasach ludzie oczekiwali możliwości wzięcia kąpieli – bez całego cyrku związanego z obecnością służących dokładających drewno do pieca.
- Może trochę tego doskonałego limoncello, które podała pani wczoraj wieczorem?
– Lady Latchmere nie pije alkoholu.
Uśmiechnął się.
– W takim razie proszę jej powiedzieć, że to włoska lemoniada.
Bella obserwowała przez okno, jak Cecil i hrabia Albani długo żegnają się z Danionim. Ich snobistyczny, barytonowy śmiech odpychał ją. Dlaczego mężczyźni tak bardzo się zmieniali – stawali się tak ordynarni i antypatyczni – kiedy byli razem?
Co dla jednego jest śmieciem, dla drugiego będzie skarbem, panie Turner. Człowieka określa to, jak się zachowuje. Nie to, skąd pochodzi.
Czas leczy wszystko, kochanie. Czas... ciężka praca... i dobre jedzenie.
Claudine usiadła obok niego. Zapaliła papierosa. - Ona nie jest jego bratnią duszą.
- Czy bratnie dusze istnieją? - zastanowił się.
- Ależ oczywiście. Ale nie znajdą ich ci, którzy za bardzo boją się przyznać, kim naprawdę są. I co naprawdę czują.
Od najmłodszych lat miała obsesję na punkcie Włoch. W szkole z internatem powiesiła przy łóżku reprodukcje słynnych włoskich obrazów i była wściekła, gdy prowadzące placówkę zakonnice poprosiły ją, by zdjęła Narodziny Wenus Botticellego, bo uznały je za nieprzyzwoite. Dla Belli Włochy oznaczały prawdę, piękno i dobro. Były położoną wysoko na cyplu latarnią morską, promieniującą snopami czystego śródziemnomorskiego światła, które jak brzytwa przecinały mrok wilgotnego, zadymionego Londynu.
- Otworzyć hotel? W Portofino? (…)
-To byłaby przygoda - powiedziała radośnie. - Nowy początek. Sposób na zapomnienie o wojnie i wszystkich okropnych rzeczach, które wyrządziła naszej rodzinie.
Najtrudniejsze okazało się wyjaśnienie jej atrakcyjności Włoch, która dla Belli była oczywista. Postanowiła pokazać Betty niektóre pocztówki, zebrane jeszcze podczas miesiąca miodowego. Ręcznie kolorowane, przywodzące na myśl słońce i szczęście. Ta strategia wydawała się działać - przekonała starszą kobietę, że Włochy są bezpiecznym, cywilizowanym miejscem dla niej i jej pozbawionego ojca syna, mimo że niektóre doniesienia prasowe świadczyły o czymś wręcz przeciwnym.
Z kolei Paola pozostawała niewiadomą. Godzina w jej towarzystwie sprawiała, że Bella zaczynała się zastanawiać, czy w ogóle rozumie Włochów. A tak bardzo tego pragnęła.
Czas leczy wszystko, kochanie. Czas... ciężka praca... i dobre jedzenie.