O, ludzie wyżsi, o waszej to niedoli wieścił mi wczoraj rankiem ów stary wróżbiarz,- ku waszej niedoli zwodzić mnie on chciał i nią pokusić: o, Zaratustro, rzekł do mnie, przychodzę, abym cię do twego ostatniego grzechu skusił.
Do mego ostatniego grzechu? - wykrzyknął Zaratustra i śmiał się gniewnie z własnych słów: cóż to zachowane mi zostało jako grzech mój ostatni?”
- I raz jeszcze pogrążył się Zaratustra w siebie, przysiadł ponownie na wielkim kamieniu i rozważał. Nagle skoczył na nogi,
- Współczucie! Współczucie z człowiekiem wyższym! wykrzyknął i oblicze jego przeistoczyło się w spiż.
Wielcy zdobywcy przemawiali zawsze patetycznym językiem cnoty, otaczały ich zawsze rozpłomienione zapałem tłumy dające posłuch jeno najwznioślejszemu słowu. Co za dziwaczne szaleństwo sądów moralnych! Gdy człowieka ogarnie poczucie mocy, zda się on sobie i mieni siebie dobrym, i wtedy właśnie inni, na których mocy swej upust dać musi, mienią go złym! - Hezjod w baśni o różnych okresach żywota ludzkiego przedstawił dwukrotnie tę samą epokę bohaterów homeryckich i z jednej dwie uczynił; tym, którzy doznali sami okrutnego żelaza ucisku swoich awanturników lub zasłyszeli o nim od swoich przodków, zdała się ona złą, natomiast potomkowie owych rycerskich rodów sławili ją jako dawne, dobre, błogosławione czasy. Poecie nie pozostawało nic innego, jak wejść na rozbieżne drogi, toć słuchaczów z obu obozów miał dokoła siebie!
Superior organs develop on the basis of drives and these organs strug gle with one another for nutrition, stimuli - - -T h e hand of the pianist, the pathway to it, and an area of the brain, together make up an organ (which must close itself off to be able to contract strongly enough). Separate parts of the body telegraphically connected- i.e., drive.
Schopenhauer added the unconscious purpose to this!
89.
Gdybyś patrzył uważniej, widziałbyś wszystko w r u c h u: jak zwija się płonący papier, tak przemija wszystko nieustannie i zwija się przy tym.
284. „Wola prawdy !" Przestańmy mówić tak jednostronnie i chełpliwie! Chcemy uczynić sobie świat możliwym Io przemyślenia, ewentualnie nawet do zobaczenia - ale u c z y n i ć ! Wszelka fizyka dąży do tego uczynienia-widocznym.
Twórcy bowiem twardzi są.
Niegdyś mawiano Bóg, gdy spoglądano na dalekie morze; ja was nauczyłem mawiać: nadczłowiek.
Bóg jest domniemaniem: lecz ja pragnę, aby domniemania wasze nie sięgały dalej, niźli wasza wola twórcza.
Czyżbyście zdołali Boga stworzyć? - więc milczcież mi o wszystkich bogach! Wszakże nadczłowieka stworzyć zdołacie.
Być może, iż nie wy sami, bracia moi! Lecz na ojców i przodków nadczłowieka przetworzyć się możecie: niechże więc to będzie waszą najlepszą twórczością!
Beware of willing anything halfway: be decisive in indolence and in action.
And whoever wants to be lightning must be a cloud for a long time.
125 You must learn the long silence: and no one should see into your depths. But not because your water is cloudy and your fa ce is unreadable, but rather because your depths are too deep.
Do każdej duszy odrębny świat przynależy; dla każdej duszy inna dusza jest zaświatem.
Między największymi zwłaszcza podobieństwami kłamie pozór najpiękniej; zaś przez najmniejszą szczelinę najtrudniej mosty przerzucać.
Dobrzy muszą krzyżować tych, co własną sobie wynajdują cnotę! Oto co jest prawdą!
Wtórym, co oną krainę odnalazł, krainę serca i królestwa dobrych i sprawiedliwych był ten, co oto pytał: "kogóż nienawidzą najbardziej?"
Tworzącego nienawidzą oni najbardziej: tego, kto stare tablice i stare wartości łamie, burzyciela tego - złoczyńcą zwą go oni.
Dobrzy bowiem - tworzyć nie mogą: oni są zawsze początkiem końca - krzyżują tych, co nowe wartości na nowych wypisują tablicach, sobie przyszłość oni poświęcają - przybijają do krzyża wszelką przyszłość ludzką!
Dobrzy - bywali zawsze początkiem końca.
7 [195] Resisting the foreign, not allowing its allure to become formtive - but rather setting a thick skin, hostile feelings against it: is for most people a necessity for survival. Yet the saintliest of saints live among criminals as if in their element.
- the open-mindedness164 of morality theref o refinds its limits wherever someone perceives the allure of the foreign to be only harmful, not stimulating.
Th ose who are rich in saintliness are at home among the most evil people: and all nay-saying is the province of impoverished people.
7 [196] just as the active quantitative and qualitative variety of nutrients determines the entire development of cells so, too, does the human being choose fr om among the events and stimuli, thus working actively among all the random intrusions -thereby repelling many of them. Roux p. 149.165 7 [197] The parasite forces the host to encase it in a cocoon and a larger surrounding container p. 151.166 7 [198] Drives are superior organs, according to my understanding:
actions perceptions and states of feeling growing more entwined in each other, organizing themselves, nurturing themselves.
Każda epoka ma swój własny, boski rodzaj naiwności, której wynalezienia mogą jej pozazdrościć inne epoki: – i ileż naiwności, czcigodnej, dziecięcej i bezgranicznie gamoniowatej naiwności tkwi w tym przekonaniu uczonego o własnej wyższości, w spokojnym sumieniu jego tolerancji, w prostej, niczego nie przeczuwającej pewności, z jaką jego instynkt uznaje człowieka religijnego za mniej wartościowy, niższy typ, poza, od którego i ponad który on wyrósł – on, zarozumiały karzełek i prostak, pilny i żwawy pracownik umysłowy i fizyczny „idei”, „nowoczesnych idei”!
153.
Że we wszelkich „wrażeniach zmysłowych" jesteśmy nie tylko bierni, ale b a r d z o a k t y w n i, wybierając, wiążąc, wypełniając, wykładając - chodzi o pożywienie jak w przypadku k o m ó r k i: o przyswojenie sobie i transpozycję rzeczy niejednorodnych.
Należy krzepko dzierżyć serce swe; jeśli mu pozwolić rządzić, jako zechce, zaprzepaści się wraz z sercem i głowa!
Och, gdzież na świecie działy się większe szaleństwa, niźli pośród litościwych? I cóż stworzyło więcej cierpień na świecie, nad szaleństwa litościwych?
Biada wszystkim kochającym, którzy nie mają wyżyny, sięgającej ponad litość!
Tak oto przemówił raz do mnie diabeł: "i Bóg ma swe piekło: jest nim miłość ludzi!"
Zaś niedawno te słowa zasłyszałem: Bóg nie żyje; litość nad człowiekiem przyprawiła Boga o śmierć"!
Pomarli bogowie wszyscy: niechże więc za wolą naszą nadczłowiek żyje".
The condition of our muscles determines in large measure our kinesthetic feeling of health and strength, fatigue, illness and weakness - with every movement of our body we know enough to estimate with incredible exactness (as with the act of seeing) the degree of contraction that we have to fo rce our muscles to achieve. We also know the different positions that our muscles assume, even when they are at rest: we acutely feel a fatigued limb and especially a lame limb."113 7 [139] Cold objects appear to weigh more than warm ones of the same weight (according to Weber)
114 When 2 sensations follow each other at close enough intervals at the same place, they tend to melt into each other: the same thing happens when sensations occur in very close proximity on the skin.
you are overlooking what a monstrous thing every organic process already is, what a unity of opposites.
To hurl ourselves again into opposites, after a drunken moment of reconciliation.
the most expansive soul, which can err the furthest within itself96
the greatest sages,
who hurl themselves into the ocean of foolishness the most necessary people,
who hurl themselves into coincidences.
Szkoda czyniona przez dobrych, jest najszkodliwszą szkodą!
59 Kto głęboko wejrzał w świat, ten zapewne odgaduje, jaka mądrość kryje się w tym, że ludzie są powierzchowni. Właśnie instynkt samozachowawczy uczy ich, by być pobieżnymi, lekkimi i fałszywymi. Tu i tam znajdujemy namiętne i przesadne uwielbienie „czystych form”, zarówno u filozofów, jak i u artystów: niech nikt nie wątpi, że ten, kto tak dalece potrzebuje kultu powierzchni, ten już niegdyś nieszczęśliwie sięgnął pod nią. Być może istnieje nawet hierarchia odnosząca się do tych poparzonych dzieci, urodzonych artystów, którzy rozkosz życia znajdują już tylko w zamiarze fałszowania swego obrazu (jak gdyby z długotrwałej zemsty na życiu –):
można by stopień, w jakim obrzydło im życie, wywnioskować z tego, jak dalece pragnęliby jego obraz widzieć zafałszowanym, rozcieńczonym, upozaświatowionym, ubóstwionym – homines religiosi można by zaliczyć do artystów jako mających najwyższą wśród nich rangę. Właśnie głęboki, podejrzliwy strach przed nieuleczalnym pesymizmem zmusza całe tysiąclecia, by uporczywie trzymać się religijnej interpretacji istnienia:
strach owego instynktu, który przeczuwa, że prawdę można by posiąść zbyt wcześnie, nim człowiek stanie się dostatecznie silny, dostatecznie twardy, dostatecznie artystą… Pobożność, „życie w Bogu”, rozpatrywane w taki sposób jawiłyby się jako najdelikatniejszy i ostatni płód strachu przed prawdą, jako uwielbienie i upojenie artysty wobec najbardziej konsekwentnego z wszelkich zafałszowań, jako wola odwrócenia prawdy, wola nieprawdy za wszelką cenę. Do dziś nie było może silniejszego środka do upiększania samego człowieka niż właśnie pobożność: dzięki niej człowiek może stać się tak bardzo sztuką, powierzchnią, grą barw, dobrocią, że nie cierpi się już na jego widok.
Kocham tych, którzy nie szukają aż poza gwiazdami powodów, aby zaniknąć i ofiarą się stać, lecz ziemi się ofiarują, aby ziemia stała się własnością nadczłowieka.
Kocham tego, który żyje, aby poznawał, i który poznawać chce, aby kiedyś nadczłowiek żył. Ten pragnie swego zaniku.
Kocham tego, który pracuje i odkrycia czyni, aby nadczłowiekowi dom wystawił, oraz mierzwę, zwierzę i roślinę jemu zgotował: gdyż i on chce swego zaniku.
Tym chórem pociesza się głęboki i uzdolniony do najsubtelniejszych i najtrudniejszych cierpień Hellen, który przenikliwym wzrokiem wejrzał w okropne, unicestwiające dzieło tak zwanych dziejów świata, a podobnie w okrucieństwo natury i grozi mu tęsknota za buddaistyczną negacją woli. Ratuje go sztuka, a dzięki sztuce ratuje go dla siebie —
życie. Zachwyt stanu dionizyjskiego z jego unicestwieniem zwykłych ograniczeń i granic istnienia zawiera mianowicie podczas swego trwania żywioł letargiczny, w którym pogrąża się wszystko osobiście w przeszłości przeżyte. Tą więc otchłanią zapomnienia oddzielają się od siebie świat powszedniej i świat dionizyjskiej rzeczywistości. Gdy zaś owa powszednia rzeczywistość ponownie znajdzie się w obrębie świadomości, wzbudzi wstręt; owocem tego stanu jest nastrój ascetyczny, negujący wolę. W tym sensie dionizyjski człowiek przypomina Hamleta: obaj dokonali prawdziwego wejrzenia w istotę rzeczy, obaj poznali, a teraz czują wstręt do działania, bo ich działanie nie może zmienić niczego w istocie rzeczy, uważają za śmieszne i niesmaczne przydzielanie im roli tych, którzy sprowadzą rozregulowany świat na właściwe tory. Poznanie zabija działanie, abydziałać, trzeba być spowitym w iluzje — oto nauka Hamleta, a nie tania mądrość Jasia Marzyciela, który za wiele myśląc, nie podejmuje działania, niejako z nadmiaru możliwości. Nie refleksja, o nie! — prawdziwe poznanie, wgląd w okrutną prawdę przeważa nad każdym pobudzającym do działania motywem, zarówno u Hamleta, jak u człowieka dionizyjskiego. Teraz już nic nie pociesza, tęsknota wybiega ponad świat ku śmierci; ponad samych bogów; istnienie wraz z jego łudzącym odzwierciedleniem w bogach lub wnieśmiertelnych zaświatach zostaje zanegowane. Ze świadomością kiedyś ujrzanej prawdy widzi teraz człowiek wszędzie tylko obrzydliwość lub absurd bytu, rozumie teraz symbol losu Ofelii, zapoznaje się teraz z mądrością leśnego boga Sylena i odczuwa wstręt.
Gdy byłem młody, miałem skłonność zadawać sobie bólu: nazywano to skłonnością do rzeczy wzniosłych.
Żywić się trawą i żołędziami poznania[427].
Człowiek ma być pośrodku, między rośliną i upiorem.
Nie są to już czasy króli: co się dziś narodem zwie, nie zasługuje na króli.
Komu tak bardzo zależy na tem, by w niego wierzono, że w zamian za tę wiarę przyrzeka niebo, i to każdemu bez wyjątku, choćby nawet łotrowi na krzyżu, ten snadź przeszedł straszliwe męki zwątpienia i doznał ukrzyżowań wszelkiego rodzaju; gdyż w innym razie nie przepłacałby swoich wyznawców tak drogo.
Jakiż jest najszczytniejszy rodzaj wszelkiego bytu, jaki zaś najnikczemniejszy? Pasożyt jest najnikczemniejszym; kto zaś jest najszczytniejszym, ten najliczniejsze żywi pasożyty.
przeczę istnieniu popędów moralnych, ale wszelkie afekty i popędy są zabarwione przez nasze oceny wartościujące; konkurują w nas całkowicie różne oceny. Następstwo: pojąć mnogość moralności.
nieustanne chwalenie i ganienie.nasze afekty, mówiąc językiem moralności
nasze uczucia ogólne, mówiąc językiem moralności
nasze radości intelektualne [mówiąc językiem moralności]
nasze choroby występują jako zjawisko moralne
zbrodnią w człowieku wszystko, co się nam podoba bądź nie podoba
wszelki pożytek
pejzaż
łóżko
swego rodzaju choroba moralis
inne afekty moralne na pierwszym planie w złe dni.
Powiedzcież mi: czemu złoto zdobyło sobie wartość najwyższą? Ponieważ jest niepospolite, niepożyteczne, jaśniejące i w blasku swym łagodne; ono się zawsze darowuje.
filozoficzne oddziaływanie starożytności:
– „cel”
– bóg i człowiek (stanowisko przed Kopernikiem)
– rozkosz jako motyw
– logika, przecenianie {znaczenia} świadomości.
– dusza
„rzecz sama w sobie” tak samo nie istnieje, jak nie może istnieć „absolutne poznanie”.
W miejsce podstawowych prawd stawiam podstawowe prawdopodobieństwa – tymczasowo przyjmowane dyrektywy, podług których {ktoś} żyje i myśli
dyrektywy te nie są czymś dowolnym, lecz odpowiadają przeciętnej przyzwyczajenia.
Przyzwyczajenie jest następstwem wyboru, dokonywanego przez moje różnorakie afekty, które chciały się przy tym dobrze mieć i siebie zachować.
Kto zaś jest pośród was najmędrszym, ten jest dwurodkiem i mieszańcem rośliny i upiora. Mówięż ja wam, byście się upiorami lub roślinami stali?
[17]38 They think of themselves as being present at the emergence of organisms: what is it about this process that has been perceivable through sight and touch? What can be rendered in numbers? Which rules manifest themselves in the movements?
Thus: humans want to categorize every event as an event for sight and touch, consequently as movements: and they want to fi nd fo rmulas that will simplify the enormous mass of these experiences. Reduction of all events to something that can be measured by human senses39 and mathematicians.
[24 WINTER 1883 -1884 595] This has to do with an inventor y o f human ex periences: assum ing that humans, or rather the human ey e and conceptualability, might have been eternal witnesses to all things.
24 [18]40 Science - this has been up to now the elimination of the complete confusion of things by means of hypotheses which "explain" everything - therefore motivated by the intellect's aversion to chaos. - This same aversion possesses me when I observe myself . I, too, would like to imaginatively represent to myself the inner world by means of a schema and move beyond intellectual confusion. Morality was just this sort of simplification: it taught that humans were recognizable, familiar. - Now we have destroyed morality - we have again become complety obscure to ourselves! I know that I know nothing of myself . Physics reveals itself as an act of charity for the emotions:41 science (path to knowledge) gains a new allure after morality has been eliminated - and because here alone we find consistency, we have to orient our lives around it in order to preserve consis tency for ourselves. This results in a kind of practical contemplation about the conditions of our existence as those who know.