cytaty z książek autora "Julia Gaj"
Przyjaźń z Dylanem była najlepszą rzeczą w moim życiu, ale czasami miałam wrażenie, że to też nasze przekleństwo. Może to głupie, ale wydawało mi się, że dopóki się nie rozdzielimy, nie będziemy w stanie zbudować poważnej relacji z innymi.
Chłopcy tacy jak Dylan nie chcą uroczych dziewczyn z okularami i książką w rece.
- Uważasz, ze nie mam u niego szans?
- Nie, uważam, ze on nie ma szans u ciebie.
ᴘʀᴢʏᴊᴀźń ᴀʙsᴏʟᴜᴛɴɪᴇ ɴɪᴇ ʀóżɴɪ sɪę ɴɪᴄᴢʏᴍ ᴏᴅ ᴍɪᴌᴏśᴄɪ...
- ʙęᴅᴢɪᴇsᴢ ᴍɪᴀᴌᴀ sɪɴɪᴀᴋᴀ. - ᴡsᴋᴀᴢᴀᴌᴇᴍ ɴᴀ ᴊᴇᴊ ᴢᴀᴄᴢᴇʀᴡɪᴇɴɪᴏɴᴇ ᴋᴏʟᴀɴᴏ. - ᴘᴏᴡɪɴɴᴀś ᴘʀᴢʏᴌᴏżʏć ʟóᴅ.
- ᴢᴀʀᴀᴢ ᴛᴏʙɪᴇ ᴘʀᴢʏᴌᴏżę ᴡ ᴌᴇʙ.
Jednak jedyne, na czym mogłem się skupić, to ciepło oddechu Poppy na moich włosach. Kolejny raz w ciągu tego tygodnia miałem ochotę zabić Thomasa. Tym razem tak naprawdę.
O losie, daj mi siłę, bo jeśli nie zabije jej jakieś auto, ja to zrobię, obiecuje.
Chyba bolało mnie serce. Nie w znaczeniu dosłownym, a przynajmniej miałam nadzieję, że to nie był problem kardiologiczny, ponieważ kolejki do tego specjalisty są dłuższe niż planowana długość życia większości pacjentów.
- Mówiłam ci już tyle razy, że ja i Dylan jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- To, że w kółko będziecie to powtarzać, nie zmieni rzeczywistości.
Jak długo jeszcze będziemy traktować mężczyzn ulgowo tylko dlatego, że są mężczyznami?
Nie spodobał mi się ten cały Etan, wyglądał co najmniej dziwnie, zupełnie jak bohaterowie programów o zbrodniach. Miły, czarujący i spokojny chłopak, który porywa dziewczyny z okolicy i zamyka je w swojej szopie.
Czasami trzeba pocałować wiele żab, zanim znajdzie się księcia.
Odgłos kosiarki wybudził mnie ze snu. Przetarłem oczy i spojrzałem w stronę Poppy i ze zdziwieniem odkryłem, że to ona wydaje ten niezwykle głośny i uciążliwy dźwięk.
Zawsze lepiej jest skupić się na problemach wymyślonych bohaterów niż na własnych. Czy uciekanie od rzeczywistości i zagłębianie się w świecie fikcji jest dobrym rozwiązaniem? Nie. Czy mam to w nosie, bo i tak będę to robić? Zdecydowanie tak.
- Jestem pewna, że nigdy, ale to przenigdy nie polubię Camerona Cartera.
Spojrzałem na Poppy i pomyślałem, że dokładnie taka sama myśl zapoczątkowała naszą przyjaźń ponad trzydzieści lat temu.
Przyjaźń, która później zmieniła się w miłość.
I wtedy ogarnęło mnie przerażenie, ponieważ prędzej piekło zamarznie, niż pozwolę na to, żeby moja córka zaprzyjaźniła się z pomiotem Lucasa Cartera, idioty w różowym tutu.
Czasami miałam wrażenie, że robię się mądrzejsza od samego wdychania tego niesamowitego zapachu tuszu drukarskiego i delikatnych, pożółkłych kartek.
Uśmiechnąłem się pod nosem na myśl, że każda inna kobieta na jej miejscu zostawiłaby pewnie książki, a zamiast tego zabrała kosmetyki, ale Poppy taka nie była.
-Czy to już wszystko, co chciałeś mi powiedzieć? - zapytała, ze znudzeniem oglądając swoje paznokcie. - Bo jeśli tak, to niepotrzebnie traciłeś swój czas i fatygowałeś się aż tutaj. Wystarczyło napisać.
-Mogłbym to zrobić, ale istniało ryzyko, że mi nie odpiszesz.
-Cóż, mogłam też nie przyjść na te zajęcia.
-Błagam cię. - Parsknąłem. - Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają, jestem pewien, że byłabyś skłonna nawet wybudzić się że śpiączki, żeby tylko nie ominęły cię zajęcia, kujonie.
-Alkohol sprawia, że ludzie robią głupie rzeczy - podsumowałam, przekładając nogi przez oparcie fotela i pilnując przy tym, żeby koc nie odkrył mojej skóry.
-Czasami rzeczy nie są głupie, tylko po prostu na trzeźwo brak nam odwagi, żeby je zrobić.
Według niej zapach sfatygowanych kartek mieszany z zapachem tuszu drukarskiego był prawdopodobnie najpiękniejszym zapachem na świecie. Do tego te okropne krzesła.