cytaty z książek autora "Claudio Magris"
Podróżować nie po to,aby dotrzeć do celu,lecz aby dojechać jak najpóźniej,aby nie dojechać - o ile to możliwe - nigdy.
Jeśli czujemy się obcymi i cudzoziemcami, to nie dlatego, że mamy wrażenie, iż zapuściliśmy się do krainy mgieł, lecz raczej dlatego, że to my wydajemy się istotami utkanymi z mgły albo cieni, które poruszają się pośród żywych osób…
Książki, pomagają nie myśleć, stoją niczym solidna przegroda między nami a naszymi myślami, które w przeciwnym razie rozpierzchłyby się na wszystkie strony, pozbawiając nas siebie samych i gubiąc w magmie życia, spłynęłyby przez nas jak przez sito. Książka pomaga nie być samotnymi w obliczu niszczącego nas chaosu, nie myśleć o tym, co dręczy nas wszystkich, bezlitośnie i nadaremnie, wyciszyć niespokojny i obsesyjny szept wewnątrz nas. Profesor Kien, szalony bohater Canettiego, zawsze wychodzi z domu, przyciskając do siebie teczkę pełną twardych i kanciastych książek, jest ona niczym pancerz gotowy obronić go przed atakiem życia; każdy z nas jest profesorem Kienem, kiedy odczuwa on lekką, maniakalną ulgę, trzymając książkę w ręce podczas spaceru po ulicach albo w toalecie, ponieważ nie chce być sam ze sobą nawet przez pięć minut.
Prawdziwa literatura powstaje z pragnienia uświadomienia sobie nieustannej udręki życia.
Wszystkie najważniejsze rzeczy - miłość,szczęście,cierpienie - zdarzają się przypadkiem albo na mocy łaski,kiedy wypuszczamy z rąk cugle i pozwalamy unieść się życiu.
Prawdziwa literatura to nie ta, która schlebia czytelnikowi, utwierdzając go w jego przesądach i przekonaniach, ale ta, która atakuje go i wprawia w zakłopotanie, zmusza do rewizji jego pewników i jego stosunku do świata.
Nie żeby zwierzęta były lepsze, jak to się mówi. Ale przynajmniej nie mają adwokatów, sędziów, kodycyli; nie wymyślają błędów formalnych ani wzruszających i szlachetnych odruchów serca, a przede wszystkim, kiedy rozszarpują lub sieją zniszczenie, nie utrzymują, że tak jest słusznie.
Chcą stworzyć dzieło, lecz nie lubią procesu stworzenia i nie mogą się doczekać, kiedy dotkną już oprawionego tomu.
Ten kawałek mojego życia jest większy niż całe moje życie, jedna minuta zawiera w sobie godziny, a jedna godzina całe lata, chociaż znika tak szybko.
To jednak groteskowa logika, ponieważ Krasnow poszukiwał obrony przygody, rycerstwa i tradycji właśnie w nazizmie, najbardziej śmiertelnym wrogu tradycji i przygody, totalitarnym i technologicznym systemie, który poddawał życie znacznie bardziej bezlitosnej uniformizacji niż ta, przypisywana pogardzanym demokracjom.
Każdy ma swoją godzinę w historii i swoją misję do wypełnienia.
Duch objawia się tam, gdzie chce, i nikt nie może być raz na zawsze pewny swego geniuszu czy swojej małości.
Historia staje się realna dopiero wtedy, gdy już minęła (…) W czystej teraźniejszości, jedynym zresztą wymiarze, w którym żyjemy, nie ma historii.
Marszałek Tito coraz bardziej upodabniał się do Franciszka Józefa, nie dlatego oczywiście, że walczył pod jego sztandarami w I wojnie światowej, ale z racji świadomego pragnienia przejęcia po nim ponadnarodowego, naddunajskiego dziedzictwa oraz przywództwa.
Zachowuje się jak owi turyści, poszukujący nie skażonych miejsc, przekonani, ze tylko inni je zanieczyszczają. (…) Inni to „ półludzie”, głupia i tępa masa, on sam zaś nawet nie podejrzewa, że jest jej częścią.
Tożsamość jest nigdy nieukończonym poszukiwaniem, obsesyjna zaś obrona swych korzeni może być czasem regresywną niewolą, a w innych okolicznościach współdziałaniem we własnym wykorzenieniu.
(...) jeśli nie istnieje prawo, strach, granica nie pozwalająca robić tego, co w Oświęcimiu można było robić bezkarnie, nie tylko doktor Mengele, ale być może, każdy mógłby stać się Mengele.
Życie zachwyca się powieściami dla panienek i technikolorem, woli błyskotliwe losy od prozy rzeczywistości i dlatego fascynują je raczej konie na wyścigach w Ascott niż osły na wiejskich drogach. Poezja jednak jest wspanialsza od życia i potrafi opiewać dostojeństwo osła. To osioł a nie koń czystej krwi ogrzewa Jezusa w stajni.
Dunaj otacza często symboliczna aura antyniemiecka, to rzeka, wzdłuż której spotykają się, krzyżują, mieszają różne narodowości, nie jest on, jak Ren, mitycznym strażnikiem czystości rasy. To rzeka Wiednia, Bratysławy, Budapesztu, Belgradu, Dacji, wstążka, która przepływa i otacza – tak jak ocean otaczał świat grecki - habsburską Austrię, z której mit i i ideologia uczyniły symbol różnorodnej i wielonarodowej tradycji, cesarstwo, którego władca zwracał się do ”swoich narodów” i którego hymn śpiewany był w jedenastu różnych językach.
Świat jest hotelem na godziny.
W 1934 r. domy te stały się ośrodkiem wielkiego robotniczego zrywu krwawo stłumionego przez Dollfussa, austrofaszystowskiego kanclerza. Prawica jest patriotyczna, lecz strzela częściej i chętniej do swych rodaków niż do obcych najeźdźców.
Być może, jak zdarza się czasami, książka jest inteligentniejsza od swojego autora.
To ziemia jest miejscem piekielnym. Szczęśliwi ci, którzy umierają na morzu.
Wielcy humoryści i wielcy komicy, od Cervantesa i Sterne’a i Bustera Keatona, każą się nam śmiać z ludzkiej małości, ponieważ dostrzegają ją również – i przede wszystkim – w sobie samych i ten bezlitosny śmiech zakłada pełne miłości zrozumienie wspólnego losu.
Podobnie jak w przypadku źródeł, również przy ustalaniu ujścia trzeba porzucić niechlubne spory; należy pozwolić umrzeć każdemu w spokoju, człowiekowi, rzece czy zwierzęciu, nie pytając nawet jak się nazywa.
Standardowe poczucie wyższości wobec masy jest właśnie zachowaniem masowym. Ten, kto mówi o powszechnej głupocie, powinien wiedzieć, że sam nie jest od niej wolny, ponieważ nawet Homer czasami może się zdrzemnąć.
Międzynarodowa Mitteleuropa, dziś idealizowana jako harmonia różnych narodów, była z pewnością rzeczywistością habsburskiego cesarstwa w jego ostatniej fazie; współżyła w pełnej tolerancji, za która zrozumiały staje się żal, ze względu na porównanie z totalitarnym barbarzyństwem, jakie zapanowało na tej naddunajskiej przestrzeni miedzy dwoma wojnami światowymi.
Jugosławia Tity, której niekwestionowaną zasługą pozostaje fakt, że ośmieliła się na pierwsze zasadnicze zerwanie ze stalinowskim barbarzyństwem, walczyła przeciw temu zagrożeniu środkami równie barbarzyńskimi. Bojąc się spisków i prób wewnętrznego obalenia rządu, prześladowała stalinistów – a także innych, którzy nie mieli z całą sprawą nic wspólnego – metodami stalinowskimi, tworząc własne gułagi.
Cała transylwańska historia jest pogmatwaną mozaiką kontrastów, konfrontacji, starć, aliansów i obalonych przymierzy narodowych.