cytaty z książek autora "Sue Grafton"
Szczęście nie zawsze dopisuje. Trzeba grać takimi kartami, jakie się ma w ręce.
Chociaż raz moje anioły był zgodne. Jeden stwierdził "Nikt nie jest idealny", a drugi na to "Amen".
Czasami myślę sobie, jak by to było dziwnie zajrzeć w przyszłość, przez chwilę widzieć przechowywane tam dla nas zdarzenia, czekające na właściwy, nieznany nam jeszcze moment. Przypuśćmy, że moglibyśmy spojrzeć przez dziurke od klucza w drzwiach Czasu i w jednej chwili zobaczyć to, co spotka nas w nadchodzących latach! Pewnie niektóre z tych obrazów nie miałyby dla nas większego znaczenia, ale inne, jak sądzę, śmiertelnie by nas przeraziły. Gdybyśmy wiedzieli, co nam grozi, z pewnością uniknęlibyśmy pewnych decyzji. Wybieralibyśmy na rozstajach drogę B, zamiast A. Potoczyłoby sie wszystko zupełnie inaczej (...). Czas, rzecz jasna, biegnie tylko w jednym kierunku. W pustej i wyboistej teraźniejszości jesteśmy chronieni przed wiedzą o zagrożeniach, które na nas czyhają, osłonięci przed przyszłymi dramatami zasłoną ślepej nieświadomości.
Nie bój się być głupia. Niektórzy i tak za taką cię uważają, więc co za różnica?
Zbliżysz się do kogoś, by zaraz się przekonać, że dajesz mu moc ranienia cię, zdradzania, irytowania, porzucenia albo zanudzenia na śmierć.
Kłamanie jest jak sztuczka magiczna- trzeba skupić uwagę widza na czymś nieistotnym, żeby nie zauważył oszustwa”.
Nigdy nie wiadomo, kiedy jakaś informacja albo przypadkowo rzucona uwaga wypełnią puste miejsce na płótnie, które kawałeczek po kawałeczku zamalowywałam”.
Dlaczego tak się dzieje, że odgrywamy ponownie dawne nierozwiązane problemy? Czy dlatego wracamy do starych ran, odtwarzając przeszłość, bo żywimy nadzieję, że tym razem się uda?
Kiedy nie wiedze ci się w życiu, pomyśl o ostatnim miejscu, w którym byłeś szczęśliwy, i wracaj tam jak najszybciej.
Śmierć zawsze pozostawia pewne sprawy nie ukończone, tajemnice nie dające się zgłębić, niezliczone pytania bez odpowiedzi pośród szczątków życia. Wszystkie historie się zapomina, traci się wspomnienia.wspomnienia
- Czy ludzie nigdy nie są szczęsliwi w małżeństwie?
- Ależ tak. Nie mogą tylko znaleźć szczęścia u boku osoby, którą poślubili.
Jak na osiemdziesięciojednoletniego faceta, Henry Pitts ma niesamowite nogi. Jest również posiadaczem wspaniałego orlego nosa, wąskiej, arystokratycznej twarzy i imponującej białej czupryny, a jego oczy są lawendowobłękitne. Wszystko to składa się na elektryzująco seksowną całość. Młody Henry na fotografiach z przeszłości nawet się nie umywa do starszego o kilkadziesiąt lat samego siebie. Twarz Henry'ego w wieku dwudziestu, trzydziestu i czterdziestu lat wydaje się zbyt pełna, jeszcze nie do końca ukształtowana. W miarę upływu dekad mężczyzna na zdjęciach stopniowo traci na wadze, a za to nabiera charakteru, w chwili zaś obecnej osiągnął stan absolutnej kondensacji, jak bulion gotowany tak długo, aż zamienił się w złocisty, esencjonalny eliksir.
Wykorzystać ich, zanim oni wykorzystają mnie. (...) No może nie jest to miłe, ale za to praktyczne. Oczywiście jeśli sama dotąd nie zauważyłaś, że mężczyźni romantyczność mają gdzieś. Chcą jedynie, żebyś ściągnęła majtki i żeby tak już zostało. O czym tu jeszcze mówić?
Mam szczery zamiar poprawić się, skoro już tu jestem. Ale czasami fajnie jest łamać zasady. Człowiek się wtedy czuje wolny.
Picie może jest marnowaniem czasu, ale nigdy rozmowa.
Życie w Las Vegas dokładnie odpowiada moim wyobrażeniom na temat życia w podwodnych miastach. Dzień i noc niczym się od siebie nie różnią. Ludzie bezcelowo przypływają i odpływają, jakby przyciągani przez jakieś niewidzialne prądy termiczne, szybkie i nieprzyjemnie bliskie. Wszystko zrobione z gipsu, wtórne, wykraczające poza życie, całkowicie bezosobowe. Całe miasto przesiąknięte zapachem smażonych krewetek po dolarze osiemdziesiąt dziewięć centów za porcję.
Nikt nigdy nie twierdził, ze uczucia moja w ogóle jakiś sens.
Zmieniłam ciuchy i podjechałam na plażę, żeby pobiegać. Śledztwo nie posuwało się zbyt szybko naprzód. Jak na razie czułam się, jakbym trzymała w ręku garść confetti. Perspektywa ułożenia z nich obrazka wydawała się bardzo odległa. Czas przemielił zdarzenia i fakty jak wielka maszyna, zostawiając tylko strzępy, z których miałam odtworzyć obraz rzeczywistych wydarzeń. Czułam się trochę bezradna i rozdrażniona, potrzebowałam upuścić nieco pary.
Był to raczej mało satysfakcjonujący dzień, jednak większość moich dni jest taka. Sprawdzanie i weryfikowanie, wypełnianie pustych miejsc. Drobiazgowa robota absolutnie niezbędna dla śledztwa, ale raczej mało spektakularna. Najważniejsze cechy dobrego detektywa to dociekliwa natura i święta cierpliwość. Przypadkowo są to akurat te cechy, które już od najmłodszych lat wdraża się dziewczynkom.
Wsunęłam broń z tyłu za pasek
dżinsów i ruszyłam do windy, a Tillie cały czas deptała mi po piętach.
- Myślałam, że to wbrew prawu nosić broń - odezwała się niepewnie.
- Dlatego mam pozwolenie - odparłam.
- Zawsze słyszałam, że pistolety są takie niebezpieczne...
- Oczywiście, że są niebezpieczne! I o to chodzi. Co powinnam zrobić
twoim zdaniem? Iść tam z gazetą zwiniętą w rulon?
Con jest mężczyzną grubo po pięćdziesiątce. Jego wygląd charakteryzują wory pod oczami, kilkudniowy szary zarost, zapuchnięta twarz i włosy najpierw potraktowane jakimś rodzajem kosmetyku dla mężczyzn, a następnie zaczesane tak, by ukryć lśniące miejsce na czubku głowy. Wygląda na faceta, który pod mostem popija tanie wino, a potem wymiotuje na własne buty. W rzeczywistości to świetny gliniarz. Con Dolan ma w głowie o wiele więcej rozumu niż przeciętny złodziej. Idzie łeb w łeb z zabójcami. Zwykle udaje mu się ich dopaść i tylko od czasu do czasu jego domysły okazują się mylne. Niewielu ludzi potrafi go przechytrzyć.
Coś, co na pierwszy rzut oka wygląda przyzwoicie, okazuje się zwykłym dziadostwem.
Zauważyłam, że ma w sobie jakąś dziwną siłę przyciągania… niemal zwierzęcą atrakcyjność, której prawdopodobnie nawet sobie nie uświadamiał.
Roztaczał wokół siebie zapach niemalże zwierzęcej męskośći, który powodował, że nie mogłam powstrzymać się od wyobrażania sobie, co moglibyśmy robić, gdyby puściły wszystkie bariery.
Tylko w gazetach wszystko jest możliwe.
Miała motyw. Miała sposobność, Wielka ława przysięgłych zapoznała się z materiałem dowodowym i zadecydowała o wniesieniu aktu oskarżenia. Gdy Nikki znalazła się w sądzie, wszystko sprowadzało się do tego, która strona zrobi lepsze wrażenie na dwunastu obywatelach. Najwyraźniej prokurator okręgowy odrobił zadanie domowe. Nikki wynajęła Wilfreda Brentnella, niekwestionowaną gwiazdę palestry z Los Angeles, cieszącego się opinią specjalisty od spraw beznadziejnych. W pewnym sensie było to prawie przyznanie się do winy. Cały proces odbył się w atmosferze sensacji. Nikki była młoda i piękna. Pochodziła z zamożnego domu. Miasto było małe, a ludzie ciekawscy. Praktycznie mówiąc, nie miała szans.
Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, ale to nie oznacza, że musi mieć sens.
_ Wszyscy musimy na coś umrzec.
- Nie musisz być aż takim pesymistą. Ja tylko pragnę zachować daleko idącą czujność. Słuchając swego ciała...
- Moje powtarza: I tak kiedyś umrzesz, więc trochę zmądrzej, ty stary pierdoło!
Ludzie zawsze chcą wierzyć w najgorsze. I na tym polega cały problem.
Czasami nieskonsumowany romans wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Żadnych nieporozumień, żądań czy rozczarowań, a wszystkie wady głęboko ukryte.