cytaty z książek autora "Anna Nasiłowska"
I myślisz: przyjmę wszystko, co się zdarzy. Wszystko jest lepsze niż ten niepokój, niech się wreszcie skończy, dobrze czy źle. Niech się dzieje, co chce.
Z tej iluzji wypływa życie. I boli.
Nieprawda, że to zaczyna się od spotkania i spojrzenia w oczy. To się wykluwa w samotności. Niewidocznie. Niepotrzebne są pocałunki. To zaczyna się od snu, w którym ledwie majaczy ta postać. Najpierw - przebudzenie. Zdziwienie. Więc to tak? Sen?
Jestem chora na niepokój i samotność, które pragną ukojenia.
Prawdziwa miłość nie mija, trwa dalej, nawet jeśli realny świat ją pożarł i nie ma już wiele wspólnego z życiem.
Dystans sprawia, że sztuka pomaga żyć.
Najważniejsze jest napięcie. Rośnie, chociaż to niemożliwe. To się nie zdarza normalnie, a jednak się zdarzyło. To trwa.
Praca literacka nie napełnia szczęściem, trzeba zachowywać wobec siebie ciągły krytycyzm, bywają okresy pustki, zmęczenia, wyjałowienia. Nie znam przypadku pisarza (chyba że marnego), który w trakcie pisania czułby się szczęśliwy, może tylko czuć się życiowo na swoim miejscu, uważając, że robi to, co umie. Wiersze czasami przypływają nie wiadomo skąd i autor może na chwilę się sobą zachwycić, ale proza, dramat – to wielka praca; nawet jeśli ostateczny efekt jest dobry, ba, nawet znakomity, pozostaje osad psychiczny nierozwiązanych konfliktów, daremnej walki ze sobą, wyczerpania. Depresja pisarska jest szczególnego rodzaju dolegliwością, jedyną możliwą formą leczenia jest samoleczenie: to chroniczna przypadłość, nieusuwalna niewygoda. Nie można się jej pozbyć, można tylko podejmować kolejne wyzwania, pisząc następne dzieła.