- Widzisz, jak się staram, skarbie, niejedna by marzyła o takim śniadaniu w moim towarzystwie- zaczął się śmiać.
— Hmm, czy ja wiem, jakby mi śniadanie podał Tom Ellis, to bym zemdlała od razu – lekko się uśmiechnęłam i zaczęłam zajadać sałatkę.
— Co, a co to za koleś?! Niech ja go dorwę…. – wzburzył się i zmierzył mnie wzrokiem.
Zaczęłam się głośno śmiać, zmieszał się i zapytał:
— Co cię tak rozbawiło?! Nikt prócz mnie nie będzie ci podawał śniadania do łóżka, a zwłaszcza jakiś Tom! – marszcząc brwi, ujął mnie za podbródek.
— Jesteś już moja na zawsze, skarbie!
Pocałował czule, podgryzając lekko moją dolną wargę.
— To gdzie znajdę tego Toma?! – zapytał z ironią w głosie.
— Eduardo, to były tylko żarty – zaśmiałam się i kontynuowałam bardzo rozbawiona jego zazdrością o mnie:
— Tom Ellis to bardzo przystojny aktor. Naprawdę nie musisz się nim martwić, pewnie by nawet na mnie nie spojrzał.
— Tym bardziej go dorwę… – roześmiał się i dał mi prztyczka w nos.
- Widzisz, jak się staram, skarbie, niejedna by marzyła o takim śniadaniu w moim towarzystwie- zaczął się śmiać.
— Hmm, czy ja wiem, j...
Rozwiń
Zwiń