Przewidywalna, miejscami obrzydliwa, cieszę się, że na końcu wszyscy umierają. To jest ogromny plus, bo większość horrorów oszczędza nam brutalnych zakończeń. Do przeczytania na raz i niezastanawiania się nad nią już nigdy. Podobało mi się wprowadzenie akcją, a nie tylko wspomnieniem gdzieś w połowie książki,, dzięki czemu czytelnik wie rzeczy, których postacie absolutnie nie są świadome, aż do samego końca.
"(...) We współczesności główną bohaterką jest didżejka radiowa Heidi, której przodkiem jest jeden z dawno zmarłych łowców wiedźm. Dziewczyna wzbudza w nas sympatię swoim luźnym stylem bycia, typowymi ludzkimi słabościami, ale i chwilami denerwuje typową dla horrorów ciekawością, która do niczego dobrego jej nie prowadzi, a nam za to serwuje kolejne krwawe sceny. Ale do rzeczy. Do rozgłośni, w której pracuje pewnego dnia trafia tajemnicza płyta niejakich Panów, wywierająca interesujący wpływ na słuchaczy, zwłaszcza wśród płci pięknej. Prowadzi to do szeregu malowniczych sytuacji, w której najbardziej cierpią towarzysze życia owych pań. Zaręczam, że przy co najmniej jednej scenie poczujecie nieprzyjemny nacisk na własne gardło...
Sam film oglądałam na tyle dawno, że poszczególne sceny zdążyły już zatrzeć się w mej pamięci, dlatego wiele opisanych sytuacji było dla mnie przyjemnym zaskoczeniem. Autorom udało się zachować charakterystyczny dla filmów Zombiego klimat: szczypta niepokoju, krwiste, oryginalne sceny gore dokonywane przez kobiety oraz tak ukochany przeze mnie czarny klimat. Scenka z wizytą blackmetalowców w rozgłośni - wyborna! Mimo że akcja ciągnie się dosyć wolno, nie nudzi dzięki dusznej atmosferze i coraz bardziej niesamowitych halucynacji Heidi. Finał jest dosyć przewidywalny, ale - inny niż w filmie! Dlatego warto zapoznać się z obydwoma tworami.(..)"
Po pełną opinię zapraszam na http://fantastycznarzeznia.blogspot.com/2017/11/horror-4-rob-zombie-panowie-salem.html