Najnowsze artykuły
ArtykułyWielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać43
ArtykułyZaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać444
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Francisco Rojas González

Źródło: escritores.cinemexicano.unam.mx
Pisze książki: literatura piękna
Urodzony: 11.08.1904Zmarły: 22.10.1951
Francisco Rojas González autor książki Twórca bogów w kategorii literatura piękna.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
7,3/10średnia ocena książek autora
29 przeczytało książki autora
56 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Twórca bogów Francisco Rojas González 
7,6

Rarytas literatury meksykańskiej, który zapewne nigdy nie doczekałaby się publikacji w Polsce, gdyby nie seria Prozy Iberoamerykańskiej Wydawnictwa Literackiego. O tym jak niszowe było gremium odbiorców tej pozycji, niech świadczy fakt, że egzemplarz, który wypożyczyłem z głębokich czeluści bibliotecznego magazynu, zachował się w niemal idealnym stanie, choć wydany został w roku 1978 (bez mała pół wieku temu). Nie może to dziwić, skoro na karcie terminu zwrotów (przed erą cyfrową każda książka takową kartę posiadała) nie ma ani jednej adnotacji o wypożyczeniu tej pozycji. Kto wie, może jestem pierwszym czytelnikiem od momentu wydania, który przeczytał ów konkretny egzemplarz. Chyba można zaryzykować stwierdzenie, że jest w tym jakaś literacka metafizyka. Ale to taka dywagacja na marginesie.
Wróćmy do recenzji. „Twórca bogów” to zbiór trzynastu opowiadań meksykańskiego pisarza i etnologa, Francisco Rojasa Gonzaleza (1904-1951),w których mam zaprezentowaną szeroką paletę tematów i wątków związanych z życiem potomków rdzennej ludności Meksyku. O ile w kwestii literatury meksykańskiej mogę być czasami mało obiektywny, o tyle w kwestii literatury indygenistycznej - ten stan tylko się pogłębia. Tutaj też leży zapewne przyczyna, dla której tak bardzo przypadły mi do gustu zebrane w recenzowanej książce opowiadania. To, co mnie w tych utworach najbardziej zachwyca, to nieraz totalnie zaskakujący sposób postrzegania świata przez ich bohaterów, przeważnie prostych i niewykształconych Indian z pierwszej połowy XX wieku. Warto przy okazji wspomnieć, że Gonzalez był cenionym badaczem, a także autorem wielu publikacji naukowych o rdzennych mieszkańcach Meksyku, co zapewne dało mu ogromny materiał do późniejszej twórczości literackiej. Zebrany w tomie opowiadania są zapewne wynikiem wielu lat badań i obserwacji w ternie.
Wyróżnikiem wszystkich opowiadań jest zastosowanie bardzo prostego i potoczystego języka, który idealnie pasuje nie tylko do takiego samego sposobu rozumowania przestawionych bohaterów, ale także do powszedniości opisywanych przez pisarza tematów. Gonzalez ukazuje bowiem swoich rodaków w szeregu scenek z życia codziennego, takich jak narodziny dziecka, śmierć i pogrzeb męża, ceremonia zaślubin, uroczystości religijne itp. Pisarz nie skupia się tutaj zatem na ozdobnikach, lecz na ukazaniu konkretnej rzeczywistości. Czuć, że w tych fikcyjnych opowiadaniach przemycone są prawdziwe i codziennie powtarzające się historie zaczerpnięte wprost z życia. Ich autentyzm ma na celu przede wszystkim ukazanie ludzi takimi, jakimi oni ówcześnie byli, z całym pakietem ich przesądów oraz zapatrywań na otaczający ich świat. Innymi słowy, w opowiadaniach meksykańskiego pisarza odnajdziemy zapis kulturowego synkretyzmu, w którym kolonialne naleciałości mieszają się ciągle z przedkolumbijską mentalnością. A trzeba przecież pamiętać, że Meksyk to bardzo duży kraj, w którym występuje wiele lokalnych społeczności lub plemion, czasami mocno różniących się od siebie, jak np. potomkowie Majów na półwyspie Jukatan i koczownicze plemiona pogranicza meksykański-amerykańskiego. Jakby tego było mało, w to wszystko z wolna wchodzi nowoczesność, ze swoją technologią i nauką, która nieraz stanowi poważny szok dla odizolowanych społeczności sprzed ery masowej komunikacji.
Przejdźmy jednak do przykładów poruszanych w opowiadaniach tematów. Nie będę oczywiście szczegółowo streszczał tutaj ich fabuły, ale chwilę poświęcę dwóm, moim zdaniem, najlepszym utworom z zaprezentowanej w książce twórczości meksykańskiego pisarza. Pierwszym jest „Zemsta Carlosa Mango”, w której opisano religijne uroczystości ku czci Jezusa z Chalmy. Główny bohater, Tanilo Santos, jest przywódcą lokalnej społeczności Indian Mazahua, który przewodzi pielgrzymce do świętego sanktuarium w intencji pewnej nietypowej, ale ważnej dla wspólnoty sprawy. Rozmowa pisarza, który bardzo często w opowiadaniach wchodzi w rolę badacza-antropologa, z tym człowiekiem prowadzi czytelnika do totalnie zaskakującego finału, w którym dowiadujemy się, o co tak naprawdę wznoszą modły lokalni Indianie. Efekt końcowy tego opowiadania to doskonały przykład, jak różnie postrzegany był świat przez nas i przez nich. Chrześcijańskim z pozoru uroczystościom nadają oni bowiem dawną, jeszcze aztecką wykładnie, w której bóstwo było adresatem próśb lokalnych społeczności, a sam obrzęd religijny był postrzegany w ramach wymiany handlowej - w zamian za adorację i ofiary liczono na konkretne i pożądane działania siły nadprzyrodzonej (zresztą jeszcze lepiej ten element autochtonicznej mentalności religijnej pisarz zaprezentował w tytułowym opowiadaniu „Twórca bogów”).
Natomiast w innym utworze, a mianowicie w „Hiculi Hualula”, odnajdujemy dowód na ogromną siłę tabu w życiu indygenów. I znowu pisarz występuje tutaj jako niestrudzony badacz lokalnej społeczności, który przypadkiem usłyszał dwa słowa z tytułu opowiadania, a nie wiedząc, co one oznaczają, za wszelką cenę chciał się tego dowiedzieć. Tym samym naruszył panującą wśród Indian zmowę milczenia odnośnie tajemniczego i groźnego Wujka. Zresztą postać ta jest bardzo charakterystyczna dla duchowości ludów prekolumbijskich i możemy odnaleźć ją także w andyjskich górach, gdzie mianem tym określano rozmaite duchy i bóstwa opiekuńcze lokalnych społeczności lub obiektów krajobrazu, takich jak rzeki, góry czy jeziora. Nęcony ciekawością i pasją badacza bohater opowiadania wkracza zatem na niebezpieczny dla siebie obszar tabu lokalnej społeczności, która za wszelką cenę chce ochronić tajemnicę wspólnoty przed obcym. Finał tego opowiadania, w mojej ocenie najlepszego z całego tomu, zawiera w sobie także domieszkę tej wspaniałej magicznej rzeczywistości prekolumbijskiej, która tak ostro kontrastuje z racjonalnością i materializmem naszego świata.
Nie da się ukryć, iż zebrane w tomie opowiadania to rzecz mocno specyficzna i zapewne nie każdy z potencjalnych czytelników odkryje ich urok. Ale jeśli ktoś jest zainteresowany tą tematyką, opowiadania meksykańskiego pisarza będą fascynującą przygodą, w której walor literacki idealnie komponuje się z egzotyką i oryginalnością poruszanych tematów.





























