Rozdroża miłości Józef Stompor 6,0

Treść pojawiła się też na moim koncie na Instagramie: szelma.z.jaru
Cześć,
jak często sięgacie do książek z polecenia?
🍁
Ja dzisiaj opowiem Wam o jednej z nich - opowieści polecanej mi wielokrotnie za życia przez tatę. Sięgałam jednak wówczas po inne historie - głównie fantastykę, a swoisty lokalny patriotyzm obudził się we mnie stosunkowo późno.
„Rozdroża miłości”, jak wspominałam Wam w którymś z wcześniejszych postów, to opowieść o młodym lekarzu, Hubercie Drabiku, który tuż przed wojną w łomżyńskim kasynie oficerskim zobaczył miłość swojego życia: piękną Justynę o włosach blond. Niestety wojenna zawierucha rozdzieliła ich na długo. W tym czasie każde z nich walczyło o wolność ojczyzny, działało w konspiracji i partyzantce, a widywali się sporadycznie, z daleka.
Uczucie jednak nie zgasło.
Czytelnik przygląda się wojnie oczami Huberta: uczestniczy w bitwach, operacjach, a nawet trudnym porodzie.
Książka jednak budzi we mnie mieszane uczucia. Pozwólcie, że podzielę to najprościej jak się da.
Na plus:
➕ autor posiada ogromną wiedzę o realiach wojennych (sam miał wojskową przeszłość) i wskazuje na wiele miejsc bitew i żyjących wówczas postaci,
➕moje lokalnie bijące serduszko biło szybciej, gdy poruszane były tematy znanych mi miejsc: Strękowej Góry (w kontekście Raginisa),Łomży, przyległych wiosek i miasteczek,
Na minus:
➖autor opisuje wszystko suchym, żołnierskim językiem. Owszem, może pozwala to się lepiej wczuć w książkę, ale mi osobiście brakowało w tym tekście wiele. Zabrakło mi emocji, od których ta książka powinna kipieć. Każdy nie do końca legalny (w pojęciu okupanta) zabieg powinien być opisywany dynamicznie, każda bitwa powinna porażać hukiem wystrzałów, a miłość głównych bohaterów rozgrzewać serducho i prowokować, by im kibicować. Tak, zabrakło mi gawędziarstwa typowego dla chociażby Andrzeja Sapkowskiego, który debiutował w podobnym czasie, co „Rozdroża miłości” się ukazały. Bo tak, dla mnie książka Stompora to suchy szkic porywającej serii, która nigdy nie powstała, a szkoda.
Czy więc polecam? I tak i nie. Jeśli szukacie czegoś, co Was porwie, najprawdopodobniej się od tej książki odbijecie. Ale jeśli chcecie się przyjrzeć jak wojnę postrzegali żołnierze, właśnie znaleźliście jeden z takich tytułów.
#józefstompor