cytaty z książek autora "Jerzy Edigey"
Nie ma zbrodni doskonałych. Są tylko przestępstwa na razie jeszcze nie wykryte.
- Dlatego, że się nie bała, to dzisiaj nie żyje - filozoficznie stwierdziła pani Klamowa.
- Ma pani rację - przyświadczył Ruszyński. - Czasami lepiej jest być żywym tchórzem niż martwym bohaterem.
[...]
Ludzkie drogi dziwnie się nieraz ze sobą splatają.
[...]
Wszystko na świecie można kupić lub sprzedać. To jest kwestia tylko odpowiedniej sumy dolarów.
[...]
W świecie pieniądza panują takie stosunki, że kto nie je obiadu, sam jest obiadem.
[...]
- Mądry człowiek kieruje zbiegiem okoliczności - Henio lubił wygłaszać dziwne sentencje.
[...]
Kiedyś w rozmowie ze mną, gdy zapytałem, na czym zrobiłeś taką ciężką forsę, odpowiedziałeś: "na chciwości i na zachłanności ludzkiej. Na tym, że bogaty człowiek chce być bardziej bogatym i nie pominie żadnej okazji, aby biedniejszego od siebie wyzuć z resztek jego dobytku. Wyzyskać jego nieświadomość dla własnej korzyści materialnej". Może nie dość dokładnie zacytowałem z pamięci tę złotą myśl, ale niewątpliwie jak najwierniej oddałem jej sens.
A cóż innego ty chciałeś zrobić z tym chłopem, do którego
takim "dziwnym przypadkiem" zaprowadziła cię rzekoma
studentka Akademii Sztuk Pięknych? Sam przyznasz, że
znalazłeś w niej wyjątkowo zdolną uczennicę. Nawet swojego
mistrza potrafiła wyprowadzić w pole.
Mój drogi przyjaciel, spryciarz i bogacz amerykański w jednej
osobie, chwilę jeszcze spoglądał na mnie mrugając oczyma jak człowiek, który stara się zrozumieć jakąś trudną rzecz.
Wreszcie jego oblicze wypogodziło się, a usta złożyły do
uśmiechu. Przeszedł on wkrótce w paroksyzm śmiechu. Henio
aż usiadł w głębokim fotelu i po prostu, jak się to mówi, "tarzał
się ze śmiechu". Potem opanował się na tyle, że mógł wstać i
napełnić obydwa szkła jasną jak słoma, wystałą starką. Wciąż
jeszcze śmiejąc się wypił do dna, a potem powiedział:
- Co za kraj! Co za wspaniały kraj! Jakie ma cudowne kobiety.
[...]
MacAreck nie zapalił jednak papierosa, tylko przytknął ogień do stosika niebieskich i różowych papierków - czeków panów Browna i Pierce’a.
- Co pan robi? - zawołał ze zdumieniem jeden z kibiców,
patrząc, jak czeki zajmują się jasnym płomieniem.
Pan MacAreck rzucił tę palącą się kupkę papierków na stojącą
przed nim popielniczkę, gdzie szybko zamieniły się w popiół.
- Po prostu palę to, co wygrałem - odpowiedział zimno Mr.
Henry. - Byłoby nieuczciwością z mojej strony, gdybym
skorzystał z zaślepienia młodości i ograbił tych nierozważnych
dżentelmenów. Zresztą w grze ze mną nie mieli żadnych szans.
Musiałem wygrać.
[...]
-Wyobrażam sobie, jak się ludzie ucieszyli, że w taki skwar mogą trochę posiedzieć w cieniu. Dzisiaj nawet kupa ludzkich kości jest dobrym pretekstem. Nie pogniewaliby się, gdybyśmy tam przyszli i za cztery godziny. No, ale jak nie można, to nie można. Za to z powrotem nie ustąpię. A z tym trupem uwiniemy się szybko. Jeszcze jeden Niemiaszek, który wyciągnął kopyta „für Führer und Vaterland”. Spisze się protokół i niech go miasto pochowa na cmentarzu w kwaterach żołnierzy hitlerowskich.
[...]
Nikt nie zaginął, nikogo nie zamordowano, a jednak znaleziono grób ze szkieletem bez palców. Jak wytłumaczyć tę pozorną sprzeczność?
To, co było sprzecznością dla laika, dla milicji stanowiło wskazówkę, w jakich środowiskach należy szukać śladów.
[...]
Zasada, że o wytrzymałości łańcucha decyduje jego najsłabsze ogniwo, potwierdza się nie tylko w fizyce. Często również i w pracy milicji.
(…) kiedy klient jest zadowolony, to czasem i odwdzięczy się. Przyniesie kwiatek lub czekoladki. Z kolei często my jesteśmy później klientami naszych klientów, którzy pracują w innych sklepach.
[...]
Ja najczęściej szukałem jakichś wiadomości z dziedziny „kryminału”. Klub jest tak blisko, prawie w bezpośrednim sąsiedztwie Wojewódzkiej Komendy MO, że „upolowanie” tu oficera milicji, który wstąpił na filiżankę kawy, nie było nigdy większym problemem. A wiadomo, inaczej rozmawia się przy kawie lub kieliszku koniaku niż w gabinecie KW MO.
[...]
Nie chciało mi się jeszcze spać, było zresztą stosunkowo
wcześnie. Upał dający się nam we znaki przez cały dzień teraz
zamienił się w przyjemny, ciepły, lipcowy wieczór. Od Odry
wiał wzdłuż Wałów Chrobrego orzeźwiający wiaterek. Przed
naszymi oczyma rysowała się wprost bajkowa sceneria -
kolorowe domy odbudowanego Starego Miasta. Szczecin -
jedyne ze wszystkich polskich miast - uniknął przesady
rekonstrukcji domów, które po odbudowie wyglądały zupełnie
inaczej niż przed ich zagładą. Rekonstrukcja to największy fałsz historii. Czy można przywrócić kształty tego, co zginęło
bezpowrotnie razem z naszymi wspomnieniami? Nawet
najwierniejsze odtworzenie dawnych konturów nie wskrzesi
złączonych z nimi uczuć.
Architekci Szczecina genialnie to zrozumieli.
Adwokat różni się tym od lekarza, że nie ma obowiązku przyjmowania każdej sprawy. Lekarz musi nieść pomoc czy choćby tylko ulgę choremu. Adwokat może, a nawet powinien odmówić obrony w sprawie brudnej, czyli takie, osoba sprawy i charakter jego czynu budzą odrazę każdego przyzwoitego człowieka.
(...) nie ma portretów malowanych tylko jednym kolorem: czarnym lub jasnym. Każdy obraz składa się z różnych barw i różnych ich odcieni. Nieważne jest nawet, czy przeważają barwy czarne, czy jasne. Decyduje, w jakim kolorze wykonany został sam rysunek postaci, tło może być zupełnie różne. I najczęściej jest kontrastowe.
Za zdradę wszędzie jednakowo płaci się zdrajcy.
- W każdym pokoju siedzi po trzech ludzi, a oni ma na dwa miesiące nie chcą nikogo dać.
- Jednak dali tę Śliwińską (...).
- Babę! Na diabła mi tutaj baba. Ja potrzebuję ludzi do roboty, a nie takich, co cały dzień patrzą w lusterko i albo malują usta, albo pudrują nos.
Wbrew wszystkim normom konstytucyjnym i wszelkim frazesom o równouprawnieniu kobiet mają one jednak dużo mniejsze szanse wybicia się i awansu. Wszędzie, także i w milicji.
Szczęśliwi z kuflem w ręku nie patrzą na zegarek, a czas im płynie szybko.
Ten pijaczek, stały klient „ciotki”, miałby zamordować swoją wódodawczynię?
Naturalnie w Zabiegowie nie brakowało ludzi, którzy z zawiścią patrzyli na bogacza. Nie chcieli zrozumieć, że jego powodzenie wiązało się z ciężką pracą i solidną wiedzą. Cudze powodzenie często ludzi w oczy kole. Ale od zazdrości do zbrodni droga daleka.
Poleszczukowi wystarczy, żeby ktoś nosił kieckę i miał twarz ładniejszą od garnka ubrudzonego sadzą, a natychmiast startuje. Co za babiarz.
Kto wstąpił na służbę do MO, musi być przygotowany na niebezpieczeństwo, nawet na śmierć.
(...) przed godziną telefonował do mnie Emilianowicz, ten dentysta, że do wyjaśnienia sprawy wyjeżdża z Zabiegowa. Dodał, że wprawdzie każdy człowiek musi umrzeć, on jednak woli, żeby nie nastąpiło to tak szybko i przez nieudolność milicji.
Nie bądź za słodki (...) – bo cię rozliżą.
- Trzymam zakład - roześmiała się Śliwińska – że kiedy tylko twoja żona wróci z wczasów, dostaniesz po buzi za ten spacer i za trzymanie mnie za rękę. (...)
– Moja żona wie, że milicjant musi czasem robić pewne rzeczy, których służba wymaga.
- W tej dziurze wiedzą doskonale, który z milicjantów pali jakie papierosy.
- To doskonale. Jeśli tyle wiedzą o milicji, to o sąsiadach jeszcze więcej.
Nic (...) w Polsce tak nie imponuje ludziom, jak umiejętność picia.
On jest bardzo rycerski – pomyślała Śliwińska – taki zakuty łeb.