Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać411
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Ewa Olbryś

Pisze książki: literatura obyczajowa, romans
Urodzona: 28.04.1990
Ewa Olbryś autorka książki Utracone Niebo w kategorii literatura obyczajowa, romans.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
9,1/10średnia ocena książek autora
46 przeczytało książki autora
18 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Utracone Niebo Ewa Olbryś 
9,1

Czy po utracie całego świata można odnaleźć błękit? – „Utracone niebo” Ewy Olbryś
Życie często przypomina kruchą konstrukcję. Rozpada się w najmniej oczekiwanym momencie i zmusza nas do redefinicji wszystkiego, co dotychczas uznawaliśmy za pewnik. Prawdziwy hart ducha objawia się nie w braku cierpienia, lecz w żmudnym procesie zbierania odłamków codzienności. Dzieje się to wtedy, gdy nasze osobiste „niebo” nagle gaśnie, pozostawiając nas w całkowitej ciemności.
O tej dotkliwej konfrontacji z losem opowiada przejmująca powieść Ewy Olbryś pt. „Utracone niebo”. To historia o tym, że miłość nie kończy się wraz z odejściem drugiego człowieka, lecz ewoluuje w determinację niezbędną do przetrwania kolejnego dnia.
Książka chwyta za serce już od pierwszych stron, przenosząc nas w głąb retrospekcji z czasów narzeczeństwa bohaterów. Już wtedy zostajemy silnie dotknięci osobistymi przeżyciami Karoliny oraz postawą Rafała, który stara się być dla niej jak najlepszym oparciem w trudnych chwilach. Ta potężna dawka autentycznych uczuć sprawia, że czytelnik błyskawicznie zżywa się z parą, co nadaje późniejszej tragedii jeszcze głębszy, niemal intymny wymiar.
Świat Rafała, pełen radosnych planów, zmienia się w dramatyczne zmagania o jutro. Zamiast wspólnego celebrowania narodzin, bohater musi zmierzyć się z przeszywającą ciszą po odejściu żony. Towarzyszy mu przy tym kruchy oddech nowonarodzonej dziewczynki, która przyszła na świat zbyt wcześnie. Ta sytuacja staje się fundamentem opowieści, gdzie motyw żałoby nierozerwalnie przeplata się z surowym realizmem samotnego ojcostwa.
Siła tej historii tkwi w jej przejmującej wiarygodności. Choć czytelnik bierze do ręki powieść, szybko odkrywa, że nie jest ona jedynie literacką fikcją. Ewa Olbryś już w słowie wstępu przyznaje, że w losy bohaterów wplotła elementy własnych doświadczeń, a samo pisanie stało się dla niej formą terapii. Ta szczerość sprawia, że Rafał przestaje być tylko postacią z papieru. Staje się nam bliski i zmusza do postawienia sobie pytania: jak my odnaleźlibyśmy się na jego miejscu?
Refleksja ta uderza z podwójną mocą. Każe nam mierzyć się nie tylko z wizją utraty ukochanej osoby, ale i z ogromem odpowiedzialności za bezbronne niemowlę, które wymaga bicia się o każdy oddech. Abyśmy mogli w pełni zrozumieć ten ciężar, bolesna teraźniejszość została umiejętnie spleciona z pełnymi blasku wspomnieniami. Te powroty do przeszłości nie tylko ożywiają postać zmarłej Karoliny, ale budują potężny kontrast.
Narracja pulsuje w rytm drżącego serca ojca, co znajduje odzwierciedlenie w wyważonym tempie akcji. Bieg wydarzeń zwalnia w momentach rozpaczy, by po chwili przyspieszyć w scenach heroicznych starań o zdrowie małej Lidii. Warto również zwrócić uwagę na postacie drugoplanowe – personel medyczny i rodzinę – którzy tworzą niezbędną siatkę bezpieczeństwa wokół Rafała. Pokazuje to, że w obliczu traumy nikt nie powinien być samotną wyspą.
W powieści nie zabrakło również trudnych dylematów etycznych. Pojawiają się pytania o granice ratowania skrajnych wcześniaków i cenę, jaką płaci się za każdą sekundę oporu stawianego przeznaczeniu. Skłania to do zatrzymania się nad kwestiami, które zazwyczaj pozostają za zamkniętymi drzwiami oddziałów neonatologicznych. Dzięki tej dynamice psychologiczna przemiana Rafała – od buntu do gorzkiej akceptacji – staje się niezwykle przekonująca.
„Utracone niebo” to wielowymiarowa metafora. To nie tylko obraz pożegnania z ukochaną, która stanowiła centrum wszechświata bohatera, ale także symbol zburzonego spokoju. Tytułowe niebo to ten idealny świat, który Rafał musi zbudować od nowa w surowych warunkach szpitalnych korytarzy. To horyzont, który został mu odebrany, ale który paradoksalnie próbuje odnaleźć w błękicie oczu swojej córeczki.
Całość dopełnia wyjątkowy styl, pełen literackiej wrażliwości. Zamiast epatować surowym tragizmem, autorka ubiera bolesne doświadczenia w poetyckie porównania, co pozwala łatwiej udźwignąć ciężar opisywanych przeżyć. Sposób prowadzenia nas do finału nie pozostawia z poczuciem pustki. Zamiast tego zmusza do głębokiego oddechu i sprawia, że po odłożeniu lektury jeszcze długo pozostajemy pod jej wpływem.
Tę książkę polecam każdemu, kto szuka w literaturze katharsis. Będzie to wartościowa pozycja dla osób pragnących zrozumieć potęgę rodzicielskiej więzi oraz dla tych, którzy mierzą się z własnym bólem i potrzebują dowodu, że ze zgliszcz może wykiełkować nowa siła. Lektura pozostawia trwały ślad w postaci większej ważności na ulotne i cenne chwile codzienności.
Ewa Olbryś przypomina, że prawdziwe ocalenie nie polega na wymazaniu cierpienia, lecz na odnalezieniu w sobie odwagi, by mimo drżących dłoni, zacząć malować swój horyzont zupełnie nowymi barwami. To książka, która szepcze, że dopóki trwa życie, dopóty istnieje szansa na odnalezienie własnego kawałka nieba – nawet jeśli jest ono inne niż to, które odeszło w niebyt.
[Zakup własny].
Utracone Niebo Ewa Olbryś 
9,1

Lubicie debiuty?
Ja uwielbiam po nie sięgać!
Dziś opowiem wam o pięknym debiucie "Utracone niebo" @ewaolbrys__
Autorka świetnie wykreowała bohaterów, mają swoje wady i zalety, popełniają błędy i borykają się z problemami.
Karolina i Rafał, młodzi ludzie, którzy poznali się przez przypadek i stworzyli piękny związek. Długo po ślubie Karolina nie mogła zajść w ciążę, a kiedy się udało byli najszczęśliwsi.
Rafał wspierał żonę, pomagał jej, wspólnie planowali przyszłość i z niecierpliwością wyczekiwali rozwiązania.
Jednak los miał inne plany...
Córeczka "pcha" się na świat zbyt wcześnie, a Karolina...
Karolina umiera nim Rafał zdąży wrócić od córeczki 💔
Jego świat rozpada się na milion kawałków...
Jak żyć?
Co z dzieckiem?
Czy Rafał pozbiera się po stracie żony?
Czy będzie umiał zająć się córką?
A może będzie ją obwiniał za śmierć ukochanej żony?
Ta historia boli i to bardzo 🥺💔
Czytałam i płakałam...
Autorka porusza temat utraty bliskiej osoby, czas żałoby i powolny powrót do życia, życia, które już nie będzie takie samo.
Drugi ważny temat to wcześniactwo.
Mała wojowniczka Lidka walczy o życie pokazując swojemu ojcu, że warto żyć ❤️
"I wtedy poczułem coś dziwnego. Jakby ktoś mnie objął. Poczułem ciepło drugiej osoby. Nie fizyczne, nie dosłownie. Jakby ktoś z głębi tej ciemności przyłożył rękę do mojego serca i powiedział: "Nie jesteś sam"."
Tę książkę trzeba przeczytać, ona złamie wam serce, ale takie historie są potrzebne.



























