cytaty z książek autora "Anna M. Hoffmann"
Dziabnęła łyżeczką rozciapany biały ser, w którym utonęły blade zwłoki ogórków.
- No, stary, to taki z ciebie Sherlock Holmes?
- Tak, tylko mi Watsona brakuje ... .
Z żoną jak z księdzem, dobrze jest widywać się raz w tygodniu. A najlepiej tylko w święta i na pogrzebach.
Bywasz czasem tak irytujący, że mam ochotę wyszarpać cię za te twoje wyczesane wąsiki.
Jak to mówią, nie ma dymu bez ognia!
Moje szare komórki sugerują, że wszyscy jesteście stuknięci... .
Nigdy na nic nie chorowała. Dlatego mówię, że dziwny ten zawał. Taki jakiś... nie w jej stylu.
Jesteś na wakacjach, pierwszych od dwudziestu lat, ciesz się słońcem i wyluzuj.
Przyroda potrafi się bronić, a człowiek ma chyba najsłabszy instynkt samozachowawczy spośród wszystkich zwierząt.
Bogusław miał tylko jeden garnitur - ślubny. Był czarny, dlatego idealnie nadawał się na pogrzeb, a wdowiec nie zamierzał zawracać sobie głowy takimi głupotami, jak zakupy. Zresztą, ślub czy pogrzeb, co za różnica?
– Nie mogłabym mieszkać w małym miasteczku ani na wsi – stwierdziła Małgorzata. – W takiej niedużej społeczności albo musisz iść za stadem, albo jesteś czarną owcą; albo bierzesz udział w rytualnym tańcu, albo cię wykluczają i traktują jak wyrzutka. Straszne [s. 271].