Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać23
ArtykułyPrzeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
ArtykułyTylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1
ArtykułyJak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska6
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Alessandro Corbettini

Pisze książki: komiksy
Alessandro Corbettini autor książki Kernok - Pirat w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
5,7/10średnia ocena książek autora
11 przeczytało książki autora
5 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Kernok - Pirat Frédéric Brrémaud 
5,7

Opowieść o piratach, o wojnie, o wyrządzonej krzywdzie i karze, jaka musi zostać za nią wymierzona... - to wszystko wypełnia sobą strony komiksowego albumu pt. „Kernok. Pirat”, jaki to ukazał się właśnie w naszym kraju nakładem Wydawnictwa Scream Comics i jaki to stanowi sobą zarazem bardzo wierną komiksową adaptację słynnej powieści Eugène’a Sue z 1830 roku. Zapraszam was do poznania recenzji tego pięknie wydanego komiksu.
Kernok jest piratem, który od najmłodszych lat pływał na statkach, który uczył się fachu, który wreszcie podstępem przejął dowództwo nad pięknym okrętem „Krogulec”. Teraz, gdy rozpoczęła się wojna Francji z Anglią, nastaje czas łupów i walki..., ale dla Kernoka będzie to również czas zmierzenia się ze słowami pewnej przepowiedni wypowiedzianym przez starą wiedźmę. Słowami, które zwiastują mu śmierć w przeciągu kilkunastu najbliższych dni. Kernok nie chce w nie uwierzyć, ale mimo wszystko nie może o nich zapomnieć...
Frédéric Brrémaud - scenarzysta tej komiksowej opowieści, zaprosił nas za jej sprawą do odbycia fascynującej podróży po morzach dziewiętnastowiecznej Europy, oferując z jednej strony mocną, charakterną i wypełnioną walką relację o codzienności życia na pirackim okręcie, zaś z drugiej strony tajemniczą, enigmatyczną i podszytą mroczną magią historię o próbie oszukania przeznaczenia, jaką to podejmuje tytułowy bohater. Próbie, której finał okaże się o wiele bardziej wieloznaczny i skomplikowany, aniżeli mogłoby się wydawać.
Początek tej opowieści, to czas poznania przerażającej przepowiedni, która na chwilę schodzi na dalszy plan wobec przedstawionych morskich przygód Kernoka i załogi brygu „Krogulec”, gdzie nastanie czas walki, zdobywania łupów, potwornego cierpienia i śmierci. Po tym wszystkim czeka nas wyprawa w przyszłość, która daje nam zupełnie inny ogląd na losy kapitana Kernoka i wszystko to, co wydarzyło się pewnego feralnego dnia na pokładzie jego okrętu. Jest klimatycznie, ciekawie, czasami rubasznie, ale znacznie częściej mrocznie, czyli dokładnie tak, jak w to przypadku tego typu opowieści być powinno.
Za ilustracyjną szatę komiksu odpowiada młody, niezwykle utalentowany włoski artysta - Alessandro Corbettini. To właśnie on stworzył tutaj niezwykle malownicze, poprowadzone wyrazistą, fachową i zarazem bardzo szczegółową kreską, piękne rysunki. Zachwyca nas ich rozmach, dbałość o każdy detal oraz klimatyczna wymowa, gdzie widać kipiejące emocje na twarzach bohaterów, ich cierpienie, czy też mocno tu akcentowaną rezygnację, gdy nie ma już szansy na ratunek. I jest w nich coś z filmu, jest niepokojące odczucie zamknięcia w matni oraz jest coś z dawnej, malarskiej sztuki. Całości efektu dopełnia wszechobecna tu szarość, która stanowi główną barwę tych obrazów.
Takie historie, jak ta, najchętniej słuchałoby się gdzieś w nadmorskiej karczmie, wypowiadane przez starego rybaka w świetle płonącego kominka. I w jakiejś mierze autorom tego komiksu udało się oddać klimat takiego miejsca w tej opowieści, gdzie już od pierwszych chwil lektury czujemy się tak, jakbyśmy byli gdzieś obok tych wydarzeń i jakbyśmy poznawali je z bardzo bliskiej strony. Bo ta historia porywa, zaskakuje swoim realizmem i zarazem oczarowuje tym czymś, co z kolei wymyka się racjonalizmowi. I będą nią zachwyceni tyleż miłośnicy morskich opowieści, co też sympatycy relacji o pięknej, ale i dramatycznej miłości, która również jest obecna na stronach tego albumu.
„Kernok. Pirat” to opowieść o wielu obliczach, z których każde jest ciekawym, barwnym, pięknie opowiedzianym i równie okazale zobrazowanym. I można zachwycać się tu scenami morskiej walki, można podziwiać pięknie narysowane okręty, jak i można czerpać wielką przyjemność z odkrywania tamtego dawnego świata. Mnie jednak najbardziej zaintrygowały w tej opowieści ludzkie losy – trudne, pogmatwane, ale w jakiejś mierze też i pięknie sprawiedliwe, choć nie dla każdego. To znakomity komiks – sięgnijcie po niego i dajcie się mu oczarować. Polecam.
Kernok - Pirat Frédéric Brrémaud 
5,7

Jednym z największych fanów wydanego w 1830 roku "Kernoka pirata" był Honore de Balzac. Co mogło ująć autora "Ojca Goriota" w awanturniczych przygodach brutalnego Kernoka? Cóż, to raczej zrozumiałe. Krew, śmierć, walka na morzu, namiętności i przede wszystkim przygoda, to wszystko musiało być wówczas bez mała zajmujące.
Eugène Sue rzeczywiście debiutował swoim "Kernokiem" w 1830 roku, ale zanim powieść ukazała się w całości, była publikowana w odcinkach we francuskiej gazecie, tygodniku "La Mode". Czy to tam Balzac z wypiekami na twarzy zaczytywał się w krwawych pirackich eskapadach? Niewykluczone.
A dzisiaj historia wraca do nas pod postacią komiksu. To, co rzuca się po pierwsze w oczy to warstwa wizualna. Trzeba to napisać od razu, ilustracje, ale głównie te duże, najczęściej zajmujące całą planszę, są wybitne. Pierwszy raz miałem do czynienia z takim stylem, a zarazem pierwszy raz miałem kontakt z pracą Alessandro Corbettiniego.
Corbettini w tym albumie operuje tylko czernią. Te ilustracje, rysunek marynistyczny, są imponujące. Nie tylko, bo w połączeniu z tak fantastycznie odwzorowanym morskim żywiołem, to jedna z bardziej spektakularnych prac jakie ostatnio widziałem. Pisząc szerzej mam tu na myśli ilustracje w stylu malarskim, gdzie rysunki okrętów (przy ich szczegółach) są ściśle związane z całym tłem, zarówno z pejzażem morskim, jak i z niebem. To nieustannie przenika, a czerń i biel przy niebywałym opanowaniu gradientu w pełnej rozpiętości robi ogromne wrażenie.
Okręty, które przebijają się przez fale czasem niczym kolosy dominują w swoich dumnych kształtach na tle morskich portów. Bywa, że są zwarte ze sobą w bitewnym szale. Te wszystkie obrazki z powodzeniem mogłyby przyozdobić niejedną knajpkę umiejscowioną gdzieś w nadmorskiej mieścinie. Tego bym Corbettiniiemu życzył. Ale te morskie pejzaże wspaniale komponują się też postaciami. Tutaj, przy rysunku, który wchodzi na pole karykatury, świetnie się wszystko uzupełnia. Bohaterowie są najczęściej przedstawieni w ruchu, dynamicznie, wściekłe. Poziom ilustracji zaskakuje na każdej stronie.
A treść? Karnak to pirat brutalny, innym kapitanem być nie może dzierżąc władzę nad taką załogą. Złożona z wyrzutków, określana jako kosmopolityczna ekipa (rzeczywiście tak jest),stanowi trzon Krogulca. Jest tu kilka fajnych momentów w scenariuszu (warstwa literacka na plus),ale głównie, raczej, to komiks do oglądania, śledzenia tej morskiej (rozpisanej na kilkanaście stron) bitwy, niż do wyczekiwania nagłych zwrotów w akcji.
Frederic Brremaud wykonał robotę porządnie, to historia prosta i porywająca. Za to jeszcze od strony tekstu robotę na pewno robią cytaty z literackich klasyków w każdym rozdziale. Narzucone na duże plansze przy wspomnianych już przepięknych morskich ujęciach, wypadają fantastycznie.




























