Nienawiść do literatury William Marx 6,8

Literatura to dziedzina, na której „używano sobie” od tak dawna, że autor w swojej monografii sięga zaledwie do czasów Platona, niepodważalnego największego „inkwizytora” poetów, widzącego ich stanowczo poza granicami swojego idealnego państwa. Wiadomo jednak, że cofnąć można by się jeszcze sporo dalej w czasie. Czemu tak się dzieje? Znamienne będą tutaj dwa cytaty: „Nie ma literatury bez antyliteratury” oraz „Gdyby literatury nie było, antyliteratura w końcu by ją wymyśliła”. By zaistnieć, zyskać pogłos i znaczenie, warto mieć adwersarza, stworzyć pole do dyskusji, nawet bardzo ostrej, atakować i ataki odpierać. Literatura, jako pojęcie niezwykle pojemne, a zarazem niedookreślone, stanowi doskonały cel. Wbrew pozorom jednak agresja literatury w pewien sposób służy literaturze, nie pozwala jej osiąść na laurach i spokojnie zasnąć.
Wlliam Marx przywołuje eposy homeryckie jako przykłady literatury „nieskalanej”, pochodzące wprost od Muz, gdzie autor jest tylko rodzajem przekaźnika, gdyż przez niego właśnie przemawiają. To poezja będąca pierwotną prawdą, nie poddająca się badaniu, weryfikacji, a nawet ocenie. Pochodzi wprost ze źródła, jest owym źródłem, któremu nie sposób zaprzeczyć. Jej powaga i poszanowanie są zatem bezdyskusyjne. Dopiero z czasem literatura staje się przedmiotem manipulacji i wykorzystania. „Poezjożercy mieli się wkrótce ujawnić w pełnym świetle.” Co ich napędzało? Jaka siła zachęcała do ataku? Żądza władzy i monopolu na prawdę. Tak to się rozpoczęło, od powstania filozofii, która zaczęła uzurpować sobie prawo do najwyższego autorytetu i wychowawcy społeczeństw, jednocześnie zarzucając literaturze kłamliwość i rozwiązłość. Platon jako pierwszy zdecydowanie odmówił poetom prawa bytu: „Zatem jeżeli w ogóle ktokolwiek, to rządzący w państwie mają prawo kłamać; albo w stosunku do wrogów, albo do własnych obywateli dla dobra państwa. A inny nikt niech czegoś takiego nie próbuje.” Wziąwszy pod uwagę rozmyte granice „dobra państwa” wszystko staje się jasne i klarowne.
Autor w swoich rozważaniach zastanawia się komu i dlaczego przeszkadza literatura, śledzi to zjawisko na kartach historii, począwszy, jak pisałam, od Platona. Zatrzymuje się przy różnego rodzaju totalitaryzmach, gdyż właśnie one charakteryzują się wyjątkową alergią na literacki autorytet i robią doprawdy wiele, by zdecydowanie strącić go z piedestału. Sporo miejsca zajmuje tutaj chrześcijaństwo. Przyznam od razu, że w tych kategoriach nigdy dotąd go nie postrzegałam, jako ideologii kompleksu wobec wcześniejszej tradycji i „wyrafinowania” pióra twórców świata pogańskiego, którym przeciwstawiono prostotę, a nawet niedoskonałość formy jako gwarant prawdy. Po co silić się na estetykę, piękno przekazu, od teraz nie trzeba talentu, by być poetą. „Moją gramatyką jest Chrystus” rzekł Piotr Damiani, włoski eremita i święty Kościoła z XI wieku. Za nim powtarzało to wielu.
Autor odnosi się wielokrotnie do dychotomii: literatura-nauka, wykluczającej jakąkolwiek przydatność, nie wspominając już o wartości tej pierwszej. Omawia przy tym szereg niebezpieczeństw, groźnych pokus, jakie niesie takie postrzeganie kultury i takie wzajemne rozgrywanie jej dziedzin przeciw sobie. Przytacza konkretne przykłady dowodząc, choćby za Leavise`m: „Temu, że nauka powinna czynić ludzkie działanie bardziej skutecznym, nikt nie zaprzecza. Lecz, pyta krytyk, jakie będą cele takiego działania? Uczony w laboratorium nie jest w stanie tego rozstrzygnąć bardziej niż ktoś inny. Tymczasem nad tym właśnie zastanawia się literatura: nad celami ostatecznymi.” Literatura trzyma pieczę nad kwestiami estetycznymi i etycznymi, nauka bez moralnej kontroli… lepiej o tym nie myśleć! Zastanówmy się, skąd i dlaczego biorą się tak zaciekłe ataki na literaturę, komu służy podgrzewanie tego konfliktu i przeciwstawianie sobie dziedzin, które miast ze sobą walczyć, winny się uzupełniać.
Wciąga ta monografia niesamowicie. Przemieszczamy się między epokami, zapoznając się z fragmentami pamfletów, wykładów, mów antyliterackich, z ich, niekiedy absurdalną, zawsze zaś nietolerancyjną argumentacją. Poznajemy autorów owych tez, zwykle prowokujących głośną dyskusję. Jakie są ich motywacje, czemu umniejszają, wręcz negują znaczenie poezji, piękna, estetycznego wysublimowania, wolności i swobody myśli w imię sztywnych kanonów i obowiązujących w danym czasie prawd? Czemu doszukują się w nich złych intencji, brudu i perwersji? Wszystko to autor naświetla nam w kontekście społeczno-politycznym, który pozostaje w ścisłym związku z aktualną potrzebą takiej, a nie innej wizji kultury, winnej służyć, a co najmniej zgadzać się z panującym porządkiem. Jakiekolwiek nie padałyby przy tym uzasadnienia i argumenty, chodzi zawsze o jedno – o władzę i o wpływ na władzę.
Książka na wskroś aktualna, zwłaszcza teraz, gdy obserwujemy wzrost nacjonalizmów, wykluczeń, rozłamów i dychotomii, populistycznych oracji, cieszących się dużą popularnością i mącących ludziom umysły. Bez dobrej, szczerej, krytycznej i wolnej literatury, trendy te w perspektywie niosą mnóstwo zła i niebezpieczeństw, co mogliśmy zauważyć już w przytaczanych przez autora, w sposób przystępny i ciekawy, fragmentach historii. Ale i w życiu, doświadczając też na własnej skórze konsekwencji takiej narracji. To doskonała, nasycona sporą dawką ironii i świetnymi puentami lektura, błyskotliwa i mądra. Autor ma oczywiście własne zdanie. Stara się jednak być obiektywny, serwuje przykłady za i przeciw, rozważa je i uzasadnia swój pogląd. Można się z nim zgadzać, można dyskutować, można też oponować i przeczyć. Na pewno jednak warto przeczytać, przemyśleć, przechować jakiś czas w sobie własną wizję, przystawić ją do rzeczywistości z różnych stron, a z pewnością nasze spojrzenie na ów znaczący problem zyska szerszą perspektywę.
Pamiętać też należy o pobudzającej roli antyliteratury, która, wywołując społeczną burzę, paradoksalnie ożywia samą literaturę, wyróżnia ją, zwraca uwagę na jej znaczącą rolę. To dobrze. „O wiele gorsza bowiem od nienawiści do literatury byłaby obojętność. Oby bogowie nie dopuścili, by nadszedł jej czas.”
Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/