Dziwne stany Ameryki Martyna F. Zachorska 6,4

ocenił(a) na 71 tydz. temu 🇺🇸 „Dziwne stany Ameryki” nie próbują opowiedzieć Stanów Zjednoczonych od początku do końca. Zamiast tego wybierają strategię bardziej ryzykowną — rozbijają Amerykę na zjawiska, obsesje, medialne historie i kulturowe dziwactwa, które z pozoru wyglądają jak ciekawostki, ale bardzo szybko zaczynają układać się w coś większego.
🇺🇸 To książka, która działa trochę jak scrollowanie internetu — przeskakujesz od małych miss z niepokojącym eugenicznym zapleczem, przez megakościoły przypominające koncerty rockowe, aż po sprawę rozlanej kawy z McDonalda, która nagle przestaje być memem, a zaczyna być poważnym case’em prawnym. I właśnie w tej zmianie perspektywy książka jest najciekawsza.
🇺🇸 Autorka, Martyna F. Zachorska, bardzo sprawnie porusza się po popkulturze i to jest jej naturalne środowisko. Najlepsze fragmenty tej książki to te, w których bierze coś, co wszyscy „kojarzą”, i zaczyna to rozbierać na części: Florida Man, kultura celebrytów, tradwives, pierścienie czystości. Nagle okazuje się, że za tymi zjawiskami stoją konkretne mechanizmy społeczne, historyczne i ideologiczne.
🇺🇸 Szczególnie dobrze wypadają momenty, w których Ameryka przestaje być śmieszna, a zaczyna być niepokojąca. Konkursy piękności dla dzieci przestają być „dziwactwem”, kiedy pojawia się ich kontekst. Megakościoły przestają być egzotyczne, kiedy widać ich wpływ na realne życie ludzi. Nawet patriotyzm, z flagą przy każdym domu, przestaje być dekoracją, a zaczyna być językiem, którym opowiada się tożsamość.
🇺🇸 Jednocześnie ta książka nie udaje, że jest chłodnym reportażem. To raczej opowieść prowadzona z wyraźnej perspektywy, momentami bardzo emocjonalnej, momentami wręcz publicystycznej. I to jest jej siła, ale też ograniczenie. Bo kiedy Zachorska zostaje przy opowieści — działa to naprawdę dobrze. Kiedy jednak zaczyna podpierać się statystyką i danymi, tempo wyraźnie siada. Te fragmenty nie tyle pogłębiają analizę, co ją spowalniają, jakby książka na chwilę traciła swoją naturalną energię i wpadała w bardziej szkolny rytm.
🇺🇸 To napięcie między lekkością a próbą powagi jest tu bardzo widoczne. Z jednej strony mamy książkę, którą czyta się szybko i z przyjemnością. Z drugiej — momentami widać ambicję powiedzenia czegoś więcej o Ameryce jako systemie. Nie zawsze te dwa poziomy się spotykają.
🇺🇸 A jednak trudno tej książce odmówić jednego: skuteczności. Nawet jeśli część tematów jest znana, sposób ich zestawienia sprawia, że zaczynają działać inaczej. Ameryka nie wychodzi tu jako kraj „dziwny” w sensie anegdotycznym. Raczej jako przestrzeń pełna sprzeczności, które są jednocześnie fascynujące i trudne do jednoznacznego opisania.
🇺🇸 I może właśnie dlatego ta książka działa najlepiej wtedy, gdy nie próbuje niczego domykać. Kiedy zostawia czytelnika z tym lekkim poczuciem, że coś tu się nie zgadza, że pod powierzchnią znanych obrazów kryje się coś bardziej skomplikowanego.
🇺🇸 Dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu za przesłanie egzemplarza recenzenckiego. „Dziwne stany Ameryki” to dobra propozycja dla tych, którzy chcą spojrzeć na USA nie przez pryzmat wielkiej historii, ale codziennych zjawisk, które ją kształtują. Jeśli lubicie książki, które łączą popkulturę z refleksją i potrafią jednocześnie bawić i niepokoić — to zdecydowanie coś dla Was.