cytaty z książek autora "Karolina Kaszub"
Było w nim coś... magnetyzującego. Jakiś nieokreślony błysk w oku, nonszalancja, które skutecznie zbijały ją z pantałyku.
Niebo we Wrocławiu najczęściej przypominało pomarańczową zupę złożoną z gęstych chmur, smogu i poświaty ulicznych latarni. Natomiast tutaj firmament przypominał czarny atłas upstrzony milionami błyszczących szpilek.
Może to najgorsza decyzja mojego życia. Ale kiedyś pewien mądry człowiek rzekł, że żyje się "raz lepiej, raz gorzej, byle do przodu!".
Jesteś bystra, a jednak za każdym razem, gdy słyszysz o czymś, co nie mieści się w twoim z góry ustalonym obrazie świata, reagujesz niechęcią i oporem.
Kiedy polujesz, wszystko inne przestaje się liczyć. Słyszysz swój oddech i otaczającą cię ciszę. Skupiasz się na celu. Obserwujesz swoją ofiarę i wiesz, że zrobisz wszystko, by jej śmierć nie poszła na marne. Przestajesz trwonić jedzenie. Wracasz do korzeni. Tworzysz niepowtarzalną więź ze światem, od którego próbujesz uciec. Rośniesz.
Chcę żyć. Tu i teraz, bez robienia wielkich planów, roztrząsania tego, co było i zastanawiania się nad tym, co będzie. Chcę kreować swoją rzeczywistość, a nie dostosowywać się do norm przeciętnej społeczności. Chcę tworzyć, a nie konsumować. I doświadczać, zamiast powielać schemat „płacę rachunki, a później umieram”. Życie jest na to zbyt piękne.
Nie chcesz być ze mną. Chcesz być z wyobrażeniem na mój temat. Wyobrażeniem, które nie istnieje.
Siedząc w ciszy i patrząc w niebo, poczułam, że choć ten dzień dobiega końca, coś we mnie dopiero się zaczyna. To było jak ciche przebudzenie — nie gwałtowne, ale prawdziwe.
Gdyby ktoś ją zapytał, czy odniosła sukces, bez wahania odpowiedziałaby, że tak. Mimo że ledwo skończyła trzydziestkę, lista jej dokonań mogłaby zawstydzić niejednego emerytowanego rekina biznesu.
Nie tolerowała spóźnień, a już szczególnie tych przytrafiających się najważniejszym osobom w firmie. Oczekiwała, że tak jak ona poświęcą pół godziny dodatkowej drzemki na rzecz wypełniania obowiązków, za które słono im płaciła.
Nie miała pojęcia, dlaczego ktoś rezygnowałby z całej gamy najrozmaitszych napojów tylko po to, by w nieskończoność popijać przez metalową rurkę napar z gorzkich liści ostrokrzewu paragwajskiego.
Najwyraźniej wśród posiadaczy plemników komunikacja odbywała się nieco sprawniej.
- To, że pani tego nie chce, jeszcze nie oznacza, że tego nie potrzebuje - stwierdził, a Klara poczuła elektryczny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. - Proszę dać mi znać, jeśli się pani zdecyduje.
Codzienne pogawędki z ochroniarzem były jej portalem, przez który podglądała życie zwykłych śmiertelników.
Kiedy dowiedziałam się o błędzie finansowym, poczułam, jak moje serce bije szybciej. To nie była tylko kwota — to był mój cały świat, nad którym pracowałam latami. Poczułam, że stoję nad przepaścią i nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek będzie normalnie.
Zgodziłam się na ten „obóz przetrwania”, choć śmiałam się sama z siebie w myślach. Brak Wi‑Fi, kawa dopiero o poranku, joga i medytacja — to nie miał być mój świat. A jednak w chwili, gdy tam dotarłam, poczułam coś dziwnego — jakby moje ciało wyczuwało ulgę, której nawet nie wiedziałam, że potrzebuję.
Przez wiele lat myślałam, że szczęście jest tam, gdzie sukces i pieniądze. A teraz stoję na łonie natury i zaczynam rozumieć coś innego: może szczęście to umiejętność zatrzymania się i patrzenia na świat bez kalkulacji, bez kolejnych punktów do zdobycia.
Zauważyłam, że moje myśli już nie krążą wokół tego, co „powinnam” zrobić. Zaczynają pytać: Czego ja naprawdę chcę? To jakby ktoś przesunął we mnie niewidzialną granicę.
Rozmowy, które kiedyś uważałam za powierzchowne, teraz brzmią jak otwarte drzwi do czegoś nowego. Czasem jedno zdanie potrafi dotknąć miejsca, o którym myślałam, że nie istnieje.
Czuję, że całe moje życie to jedna wielka kontrola — godziny w kalendarzu, spotkania, raporty. Gdy straciłam ogromną sumę z konta, wszystko to, w co wierzyłam, zaczęło się chwiać. Nagle przestało być jasne, że „sukces” oznacza szczęście.