Norweski pisarz i dziennikarz. Od pół wieku związany z terenami polarnymi – pracował jako inżynier w European Space Research Organisation w Ny-Ålesundzie, był uczestnikiem ekspedycji organizowanych przez Norweski Instytut Polarny, wreszcie przez dwanaście lat redagował „Svalbardposten”, „najbardziej północną” gazetę na świecie. Autor i redaktor dwunastu książek o Svalbardzie, m.in. Svart hvitt (2001),Uten nåde (2014),kilku filmów dokumentalnych oraz kilkudziesięciu dokumentów radiowych wyprodukowanych dla norweskiego radia NRK, za które był nagradzany na arenie międzynarodowej (m.in. Prix Italia 1996 i Prix Europa 2004). Mieszka w północnej Norwegii.
Pewien osiadły w naszych stronach Rosjanin, który pośród wielu różnych zajęć parał się również geodezja gdzieś na azjatyckich stępach Sojuza opowiadał onegdaj epickie (pono prawdziwe) story. Brzmiało ono z grubsza tak: pośrodku pustkowia stoi jurta. Przed jurtą płonie ognisko. Przed ogniskiem siedzi sobie samotny człowiek. Nagle na horyzoncie dostrzega maleńkie światełko.
Natychmiast chwyta za kindżał, dosiada konia i pędzi przez otchłań stepu. Światełko okazuje się ogniskiem przy którym siedzi podobny mu osobnik. Tu kindżał zostaje użyty w statutowym celu i z dwóch miłośników samotnych wieczorów pozostaje tylko jeden. Potem akcja przenosi się przed sowiecki wymiar sprawiedliwości, który dopytuje sprawcy o motyw czynu.
Dusiłem się - pada odpowiedź.
I o takiej mniej więcej ekstremalnej potrzebie izolacji od innych osobników swojego gatunku jest owa książka. Przy czym co wymaga stanowczego podkreślenia główny bohater jest tu zdecydowanie mniej gwałtowny w swojej gotowości obrony granic i po norwesku poczciwy.
Myślę, że to książka dla fanatyków tematu. Jest to swego rodzaju biografia faceta imieniem Harald Soleim, który żył jako outsider na Spitsbergenie, wiódł samotny żywot trapera i bynajmniej nie tęsknił za niczyim towarzystwem. Ot, typowy odludek, dla gości szorstki i dość gburowaty.
Niemniej to swego rodzaju bohater, jako że wytrwał w ekstremalnych warunkach 40 lat.
Nie ma tu pięknych lukrowanych historyjek, a opis szarej rzeczywistości- polowania, obdzierania zwierząt ze skóry, niebezpieczeństwa, ziąb, monotonia nocy polarnych.
Dla zainteresowanych dodam, że książka jest opatrzona fotografiami.
Dla mnie okazała się ona interesująca, acz język jest prosty, nieupiększony, ot literatura faktu.