Niebieska Księga z Nebo Manon Steffan Ros 7,4

ocenił(a) na 72 lata temu Czy powieść postapokaliptyczna może ociekać czułością? Czy poza niepewną przyszłością, trudnymi warunkami i tęsknotą za tymi, co odeszli, można odnaleźć w niej ciepło?
„Niebieska księga z Nebo“ to łagodna dystopia, w której świat opowiada matka oraz syn. Piszą dziennik, który opiera się na codziennym życiu po Kresie oraz rzeczywistości zaraz przed nim. Czuć w nich pewną tęsknotę za społeczeństwem oraz wygodnym życiem, a jednocześnie okropny lęk przed zmianami, jakie cywilizacja, gdyby kiedykolwiek została odbudowania, mogłaby za sobą nieść. Doświadczają dużej straty, czują się niczym jedyni oceleni, szanują każdy niepozorny z naszej perspektywy przedmiot. Przede wszystkim jednak tworzą bliską relację, w której znajdują oparcie.
Powieść Manon Steffan Ros to nie tylko powieść walijska, ale też laurka dla literatury walijskiej w ogóle. Matka i syn siłę czerpią z książek swojego regionu, poznają najważniejszych autorów okolicy, więc dla wielu twórców znajduje się miejsce właśnie w tej książce. To jedynie wzmianki, ale podkreślają odrębność języka oraz kultury. Akcent znaczący dla świata, w którym Walia to jedynie Wielka Brytania.
„Czy to brzmi strasznie? Kres? Utrata wszystkiego i wszystkich, rozpad społeczeństwa, świat w ruinie?“
Jak dla mnie „Niebieska księga z Nebo“ to powieść niezła i przyjemna. Wypełniona uczuciami. Nie na tyle dobra, by zapaść mi w pamięć, ale angażująca i warta poświęconego czasu. Melancholijna i wywołująca przemyślenia. Nie do końca moja, ale też nie na tyle mi daleka, bym nie odczuwała satysfakcji z lektury.
przekł. Marta Listewnik
Nagroda National Eisteddfod Prose Medal, czyli najbardziej prestiżowa walijska nagroda literacka.