Najnowsze artykuły
Artykuły„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
ArtykułyNowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać101
ArtykułyWielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Adrian Smith

Źródło: Wikipedia
Znany jako: Adrian Frederick Smith
Pisze książki: biografia, autobiografia, pamiętnik
Urodzony: 27.02.1957
6,0/10średnia ocena książek autora
48 przeczytało książki autora
25 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Giganci wód i rocka. Opowieści gitarzysty Iron Maiden
Adrian Smith
6,0 z 38 ocen
73 czytelników 10 opinii
2020
Najnowsze opinie o książkach autora
Giganci wód i rocka. Opowieści gitarzysty Iron Maiden Adrian Smith 
6,0

Adrian Smith ‘to fanatyk wędkarstwa’. Przy okazji również gitarzysta heavymetalowego zespołu Iron Maiden. Brytyjczyk ów postanowił podzielić się swoim małym sekretem tworząc książkę. Książka ta jest przeznaczona dla… no właśnie nie wiem dla kogo. Wertując kolejne strony i zagłębiając się w treść odkrywamy, że naprawdę jest ona o rybach i wędkarstwie. W sumie nie wiem czego się spodziewałem, w końcu zapowiedzi były jednoznaczne. Ale, jak każdy szanujący się fan takiej muzyki, czekałem na typową biografię (którą to już?…). Co prawda Adrian wplata w treść niejedną historię biograficzną samego zespołu (np. możemy dowiedzieć się w jaki sposób dołączył to Iron Maiden, albo jak powstał kultowy utwór ‘Wasted Years’),jednak to ‘moczeniu kija’ poświęca najwięcej uwagi. A raczej opowiastkom i anegdotom o ucieczce od szalonego życia rockmana na łono natury i w odosobnienie, gdzie oddaje się pasji wędkarstwa.
No właśnie, więc dla kogo ta książka? Bo przecież nie dla fanów Iron Maiden, gdyż wątków biograficznych jest tutaj niewielka ilość. Dla wędkarzy też nie za bardzo, gdyż mało tutaj technicznego podejścia do tematu, a opisane historie, to raczej anegdoty zwieńczone zwykle opisem złowionych okazów. Nie mam zatem pomysłu, kto byłby zupełnie tą książką usatysfakcjonowany (może oprócz samego autora). Nie mogę się jednak gniewać na Adriana, gdyż widać, że tworząc „Gigantów wód i rocka” nie planował ‘skoku na kasę’. Po prostu chciał podzielić się ze światem tym, co kocha najbardziej wiedząc przy okazji, że fanom niekoniecznie się to spodoba. Ale muszę przyznać, że uśmiech gościł na mojej twarzy nieraz kiedy czytałem o ‘gigantycznym karpiu’ albo o ‘zaledwie kilogramowym pstrągu potokowym’ (o linach, uklejach i brzanach nie wspominając) – widać, że naprawdę ‘jara się’ tym wszystkim.
Książkę czyta się szybko, napisana jest lekkim i całkiem przystępnym językiem (dla zielonych w temacie wędkarstwa, jest specjalny słowniczek wybranych pojęć).
Polecam oficjalny profil Adriana na instagramie, gdzie widać, że wędkarstwu poświęca naprawdę sporo czasu i że naprawdę to kocha. A Iron Maiden, no cóż, ten zespół i tak jest już żywą legendą, może zatem pora poszerzyć horyzonty i poznać inne dziedziny? Taki na przykład Rod Steward mógłby napisać książkę o swojej miłości do miniaturowych kolejek i makiet.
Paweł
Giganci wód i rocka. Opowieści gitarzysty Iron Maiden Adrian Smith 
6,0

Jeśli postawić tę książkę obok takich pozycji jak "Wyznanie" Roba Halforda, "Do czego służy ten przycisk?" Bruce'a Dickinsona czy nawet bliżej, z naszego podwórka "Głos z ciemności" Romana Kostrzewskiego, czuć różnicę od pierwszego rozdziału. To trochę jak ze sceną. Wyżej wymienione postaci byli, są tymi z pierwszej linii. To właśnie oni przełamują barierę pomiędzy zespołem a publicznością. To często oni piszą teksty swoich numerów, spajają zespół i rzucani są na pierwszy ogień do wywiadów czy kontraktowych negocjacji. I to się czuje, już dawno chciałem napisać „wokaliści potrafią pisać”.
Adrian Smith jest jednym z trzech gitarzystów brytyjskiej grupy metalowej Iron Maiden. Jak każdy ceniący się muzyk, ma za sobą kilka projektów muzycznych, które na przestrzeni kilku dekad, w mniejszym lub większym stopniu ujrzały światło dzienne. Jest utalentowanym instrumentalistą, a ja nawet mam gdzieś pośród sterty zapomnianych płyt jego video z lekcjami gry na gitarze. Nigdy nie miałem cierpliwości i czasu by wejść na ten poziom.
„Giganci wód i rocka” to opowieść muzyka, choć patrząc na początek tej historii, raczej młodego chłopaka, który wpadając w sidła muzyki metalowej chciał być jak tamci. Stać na scenie przed wielotysięcznym tłumem i być w centrum przez niemal dwie godziny występu. Pić alkohol, bawić się do białego rana itd., itd. Z takim nastawieniem również przystąpiłem do tej książki. „To będzie opowieść z drugiego rzędu sceny” – pomyślałem. Połykając treść jak ryba haczyk prułem rozdział za rozdziałem z myślą „zaraz się zacznie, jeszcze momencik”. Przelatywały mi po drodze wzmianki o trasach koncertowych, sesjach nagraniowych, które potrafiłem umieścić sobie w czasie i przywołać stan zasobów płytowych zespołu na tę chwilę. Ale gdzie sensacje, wołałem!? Pojawiały się, owszem, ale to głównie bardzo krótkie akcenty, niczym solówka grana podczas numeru, która na moment skupia się na sobie czujne oko kamery, by już za chwilę zostać w tle, wyparta przez kolejny kadr.
To zdumiewające jak łatwo przypisać komuś łatkę. Adrian Smith – gitarzysta Iron Maiden. Koniec. Zatem nie, bo ta książka pokazała mi zupełnie inny punkt widzenia. Dla mnie, jak pewnie dla wielu chwytających się gitary, koncerty, imprezy, płyty, tysiące fanów byłyby szczytem marzeń, sposobem na życie. Tu jednak ten obraz został przedstawiony zupełnie inaczej.
Ale jak? Czego chcieć więcej? – pomyślałem.
Długo trwało, zanim zrozumiałem, że ktoś może to traktować jako pracę i po takim koncercie czy sesji nagraniowej pragnie oddać się swojej pasji. To ciągle nie przychodzi mi łatwo. Pasja w takim układzie to przecież muzyka, zatem gdzie miejsce na kolejną i przede wszystkim jaką?
Jak się okazuje Adrian Smith jest pasjonatem wędkarstwa i już nie będę dalej zwodził. To książka głównie o czasie spędzanym na połowach ryb, wszelakich. W tle oczywiście skaczemy po różnych etapach zespołu, ale głównym napędem pozostaje i tak wędka, żyłka, przynęta i branie! Te opisy są o wiele barwniej przedstawione niż etapy zespołów. Tu znajdziemy więcej spokoju, rozważań autora jak i fachowego podejścia względem kolejnego połowu. Zanim zacząłem rzeźbić dźwięki na gitarze, mój Tato próbował wciągnąć mnie w wędkarstwo, zatem czytając tę książkę, rozumiałem jaki autor zakłada haczyk, przypon i dlaczego wybiera taką grubość żyłki czy rodzaj wędki. Na końcu autor zadbał również o czytelnikach bardziej zielonych w temacie i w postaci słowniczka wyjaśnia stosowane określenia.
Czy się zawiodłem? Oczywiście, że tak. Chciałem, żeby ta opowieść była niczym „spod lady”. Żeby pokazywała inny punkt widzenia zespołu jakim żyję od ponad dwóch dekad. I co? I nic. Dostałem w zamian ciekawą pozycję o człowieku, który ma do dyspozycji tyle środków, że może wędkować gdziekolwiek mu się spodoba. Co najważniejsze, sprawia mu to mega frajdę. Bo to już nie etap mojego wędkowania z Tatą, na jednej karcie członkowskiej z PZW umożliwiającej do połowów ryb na wybranych akwenach. To podróż przez rzeki, jeziora, czy nawet morza niemal całego świata, bo tak właśnie koncertuje Iron Maiden. Gdziekolwiek się zatrzymują podczas trasy koncertowej, czy sesji nagraniowej – Adrian Smith, poza gitarami, ma ze sobą sprzęt do wędkowania. Niesamowite.
„Giganci wód i rocka” to bardzo dobra pozycja. Nie do końca dla mnie, choć zrozumiałem jej wartość. Czułem przede wszystkim moment zmiany nastroju. Z hałaśliwego, pełnego fleszy, pogoni z numeru na numer, płytę za płytą do zupełnie innego świata. To mnie uderzyło najbardziej. Jak można zniknąć w naturalnym, najlepiej nieskalanym przez ludzkość miejscu. Wejść do wody i poczuć prąd rzeki. Obserwować ptaki i gałęzie drzew uginające się pod wiatrem. Dojrzeć przez ułamek sekundy płetwę przepływającej ryby. A potem już spokojnie, rozstawić sprzęt, zanęcić, zarzucić przynętę i czekać. Cicho, żeby nic nie rozproszyło uwagi. On, wędka i potencjalna zdobycz, ale nie jako ofiara, raczej przeciwnik. Tak rodzą się legendy i historie przekazywane w środowiskach wędkarzy. Tak jak zmieniają się taktyki i rekordy udanych połowów, tak również zmieniło się moje podejście do tej książki.




























