Najnowsze artykuły
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Bartłomiej Ludwisiak

Pisze książki: kryminał, sensacja, thriller, literatura piękna
Bartłomiej Ludwisiak autor książki Gdański smak whiskey w kategorii kryminał, sensacja, thriller.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
7,4/10 średnia ocena książek autora
178 przeczytało książki autora
95 chce przeczytać książki
autora
2 obserwujących autora
Obserwuj autora Sprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Bellwood Quarry Bartłomiej Ludwisiak 
8,5

Przed Wami historia, która od pierwszych stron budzi ogromne emocje i wciąga czytelnika w mroczny, pełen napięcia świat. Carter Williams, były policjant, spędził ponad siedem lat za kratami za zbrodnię, której nie popełnił.
Już sam ten motyw robi duże wrażenie, a autor w sugestywny sposób pokazuje nam, z czym bohater musi mierzyć się za murami więzienia.
Opisy tego miejsca są dość szczegółowe, przejmujące, czuć ten ciężar samotności, bezsilności, walki o przetrwanie, walki o psychikę.
Tymczasem Carterowi udaje się uciec z więzienia i wraca w rodzinne strony, lecz zamiast upragnionego spokoju zastaje jedynie pustkę. Najbliżsi nie żyją, a człowiek, który przez lata walczył o przetrwanie z myślą o powrocie, nagle zostaje sam z niewyobrażalną stratą.
Rozpacz, gniew i poczucie niesprawiedliwości, to towarzyszy naszemu bohaterowi a co za tym idzie planuje on zemstę, a także chce zrozumieć, kto i dlaczego odebrał mu wszystko.
Trop pozostawiony przez ojca prowadzi go coraz głębiej w świat tajemnic i wpływowych niebezpiecznych ludzi.
Rozpoczyna się gra, niebezpieczna gra.
Napięcie zaczyna rosnąć niewyobrażalnie.
A stawka okazuje się znacznie większa, niż by się wydawało.
Zaczyna się walka o życie, walka o prawdę i nie tylko.
Przed Wami niezwykle udany debiut.
Kryminał taki jak lubię.
Mocny, klimatyczny, pełen niepokoju, który działa na wyobraźnię czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Ta książka jest pełna mroku, wzbudza strach i niepewność, pochłaniając nas na maksa.
Sama okładka już przyciąga uwagę i buduje atmosferę tajemnicy, a my zastanawiamy się, co kryje się na kartach tej powieści.
Ja Wam trochę o niej opowiedziałam, a resztę musicie poznać sami, poznać tę intrygującą historię.
Ale uwaga, od razu mówię, zostaniecie porwani w wir szokujących wydarzeń, lecz będziecie chcieć tylko więcej.
Gdański smak whiskey Bartłomiej Ludwisiak 
6,0

Nie oceniaj książki po okładce – mówili... Ale kiedy w tytule i na okładce widzę Gdańsk i whiskey, nie potrafię przejść obojętnie.
Witam Państwa bardzo serdecznie w kolejnym wydaniu recenzji na łamach CzytamPowoli. Chciałbym Państwu przedstawić historię, w której występują Pani Kasia oraz Pani Sonia. Aby podkreślić powagę sytuacji, chciałbym dodać, iż one również zwracają się do głównego bohatera per Pan.
Nie zważając na fakt, iż jedna ze wspomnianych bohaterek zna Pana Bruna raptem od kilku chwili, postanawia ona opowiedzieć mu o szczegółach zarówno życia prywatnego i służbowego, swojego męża. To brzmi niepoważnie, nieprawdaż?
Autor powyższej recenzji uprzejmie donosi, iż wspomniana książka napisana jest w tak sztywnej i sztucznej konwencji, do tego stopnia, że odbiorca mógłby odnieść wrażenie, iż czyta, bądź też słucha szczególnie długiego wydania wiadomości.
Mimo powagi sytuacji, wszystko jest tu jakoby spłycone, poprowadzone na skróty. Chciałbym Państwu przypomnieć pewien paradokument, który zowie się W11 Wydział Śledczy. Czytając książkę Gdański Smak Whiskey odniosłem wrażenie, jakoby była to literacka wersja wspomnianego programu.
Tworzyć alegorię wspomnianej książki, moglibyśmy wyobrazić sobie sytuację, gdzie główny bohater potyka się na ulicy o... jedną z poszlak w sprawie. Wstać pomaga mu natomiast bezdomny, który również jest w jakiś sposób zaangażowany w temat sprawy kryminalnej. Jak zresztą wszyscy przypadkowo spotkani bohaterowie w tejże historii. Ile razy ktoś może trafić na łut szczęścia? Sto? Tysiąc?
Nie jest to najgorsza książka, jaką czytałem, ale mogę pokusić się o stwierdzenie, iż jest to jeden z najgorszych kryminałów, z jakim miałem styczność. Mój literacki guru, czyli Maciej Siembieda, zawsze powtarzał, abym pisał w naturalny sposób. Tu ewidentnie tego zabrakło.
Zapraszam Państwa na kolejne wydanie wiadomości, pozdrawiam serdecznie CzytamPowoli.


































