cytaty z książek autora "Maja Drożdż"
Podejmujesz decyzję i twoje życie układa się w pewien sposób, który jest następstwem twoich wyborów.
- Nie ma ryzyka, nie ma zabawy.
- Jest ryzyko, są konsekwencje - powiedziałam.
- Josh... - nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie pozwolę Ci uciec. Nigdy. Rozumiesz? Wiem, że mnie kochasz i chcesz ze mną być, więc nie walcz sama ze sobą. Zrobię wszystko, żebyś nie czuła się pominięta. Obiecuję...
- Nie obiecuj - przerwałam mu.
- Obiecuję, że nigdy z Ciebie nie zrezygnuję. I lepiej przyzwyczaj się do moich "nigdy", bo przy tobie zaczynam od początku je kolekcjonować.
- Tak? - pociągnęłam nosem. - A ile już ich masz?
- Nigdy cię nie zostawię. Nigdy cię nie oszukam. Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził...
...Kiedy na mnie patrzysz, to widzę w twoich oczach miłość, pożądanie i to ogromne...oddanie...
- Uleczyłeś mnie - odezwałam się cicho.
- Ja? - wydawał się zaskoczony.
- Uleczyłeś moją duszę - pocałowałam go w pierś.
- Nigdy nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić zbliżenia z jakimkolwiek mężczyzną . Kiedy zobaczyłam Cię po raz pierwszy, kiedy się do mnie uśmiechnąłeś, pozwoliłam sobie na uczucia tak różne od strachu, nienawiści czy obrzydzenia. Zauroczyły mnie twoje oczy, zakochałam się w twoich dłoniach i nawet nie wiem, w którym momencie pokochałam Cię całego. Sprawiłeś, że zapragnęłam żyć.
Czasami nie potrzebujemy niczego więcej, jak śmiechu z przyjaciółmi. To najlepsza terapia. Każdy problem, z którym się borykaliśmy, nagle stawał się mniej przytłaczający.
-Zostałam potraktowana jak nic niewarty śmieć, więc...- Przełknęłam ślinę, gubiąc kolejne łzy. - Więc właśnie poczułam,że wróciłam do domu".
Cisza jest zbawienna, kiedy musisz odpocząć po ciężkim dniu w pracy… albo po wyczerpującym tygodniu. Ale na dłuższą metę pozostawia zbyt dużo przestrzeni na rozmyślanie, ból i kwestionowanie podjętych decyzji. Trwała cisza… pozwala umysłowi zjadać cię żywcem.
Nie buduj życia w oparciu o życie innych, bo tylko swoje możesz kontrolować.
Zbyt długo pozwalałam, by cudze spojrzenie mówiło mi, kim jestem. Teraz uczę się słuchać własnego głosu.
Byłam obecna całym sercem, nawet wtedy, gdy druga strona była tylko na chwilę. To nauczyło mnie, że zaangażowanie bez wzajemności powoli odbiera siły.
— Nie obiecywałem niczego.
— Wiem. To ja obiecałam sobie za dużo, wierząc, że zostaniesz.
...Będę rozwiązywał problemy na bieżąco, a nie tworzył je w głowie...
— Myślisz, że jestem odważna?
— Nie wiem. Robisz rzeczy, mimo że się boisz.
— To nie brzmi jak odwaga.
— Brzmi dokładnie jak ona.
Myliłam spokój z obojętnością, a nadzieję z czekaniem. Dopiero czas pokazał mi różnicę.
— Boję się.
— Czego dokładnie?
— Że jeśli spróbuję, wszystko się rozsypie.
— A jeśli nie spróbujesz?
— …To już wiem, że się nie zmieni.
— Więc boisz się bardziej porażki czy życia w miejscu?
— (cisza)
— Chyba tego drugiego.
Najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłam, nie była widoczna dla innych. To moment, w którym przestałam siebie zdradzać tylko po to, by komuś było łatwiej. Zrozumiałam, że jeśli ja nie stanę po swojej stronie, nikt nie zrobi tego za mnie.
Czasem myślę, że najwięcej odwagi wymaga pozwolenie sobie na słabość. Na łzy, na zmęczenie, na momenty, w których nie mam odpowiedzi. To właśnie wtedy uczę się, że nie muszę być silna cały czas, żeby być wystarczająca.
Najważniejsze „jeśli się odważysz” nie dotyczy świata, ludzi ani wielkich decyzji. Dotyczy spojrzenia w lustro i powiedzenia sobie prawdy — tej, przed którą uciekałam latami. Bo dopiero prawda daje wolność.
Przez długi czas myślałam, że odwaga to brak strachu. Dziś wiem, że to kłamstwo. Odwaga to wstawanie rano mimo ciężaru w klatce piersiowej, to robienie miejsca na własne emocje, nawet jeśli są niewygodne. To przyznanie przed samą sobą, że już nie chcę żyć w półprawdach.