cytaty z książek autora "Ludka Skrzydlewska"
Indy, nie zawsze to, co prostsze, jest lepsze. Proste rzeczy nie stawiają przed nami żadnych wyzwań. Czasami warto zaryzykować, żeby zyskać coś więcej.
Musiałam o siebie walczyć, bo nikt inny nie zamierzał robić tego za mnie.
Dobry facet. To mi wyglądało na oksymoron.
Kiedy znajdujesz aż za dużo powodów, żeby z kimś nie być, to w końcu zaczynasz się orientować, że to tylko wymówki.
Ale jeśli para naprawdę się kocha, to związek da się naprawić, o ile tylko bardzo się tego chce.
[...] kiedy tylko dowiedziałem się o twoim istnieniu, nie było już żadnej innej. I nigdy nie będzie.
Miłość od pierwszego wstrząsu anafilaktycznego.
Bałam się, że mnie zostawi albo będzie miał pretensje, że nie powiedziałam mu wcześniej, jednak on zachował się jak porządny facet. Nie bał się nawet moich łez, których nie potrafiłam powstrzymać, gdy to wszystko do mnie wróciło. Zabawne, jak czasami działają rany na naszych duszach: wydaje się nam, że już się zagoiły, a potem wystarcza jedno słowo, by na nowo je otworzyć.
Mikko to mój człowiek. Ten, do którego chcę wracać do domu, w którego ramionach pragnę się skryć, gdy dzieje się coś niedobrego. W którego łóżku chcę się schować, gdy, tak jak teraz, rzeczywistość mnie przytłacza i po prostu potrzebuję chwili tylko dla nas. To ten człowiek, który zawsze we mnie wierzy, zawsze widzi mnie w jak najlepszym świetle i dla którego jestem idealna.
To on jest idealny dla mnie. Jego nie trzeba o tym przekonywać, on doskonale o tym wie, ale i tak będę mu to mówić, dopóki starczy mi sił.
— Niczego od ciebie nie oczekuję, Mikko
— I właśnie dlatego zasługujesz na wszystko, Hazel.
Nie goniłam za ludźmi, Jeśli oni sami nie chcieli podtrzymać znajomości - a zazwyczaj nie chcieli - to wszystko jakoś po prostu się rozpadało".
Bałam się tej relacji, bałam się tego, co przy nim czułam, i tego, jak łatwo omijał wszystkie moje starannie wzniesione mury. Bałam się do niego przywiązać, bo wiedziałam, że niedługo zniknie. Był tak przedziwnym facetem, a równocześnie tak niesamowitym w tej swojej dziwności, że aż niedowierzałam. Nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak bardzo postawiłby moje życie na głowie. Ale to było pozytywne, bo dzięki niemu czułam, że żyję.
Nigdy wcześniej tak się nie denerwowałem jak wtedy, gdy zaczęło mi na niej zależeć.
- A teraz... czy mogę coś jeszcze dla ciebie zrobić? Cokolwiek?
Wtuliłam się w niego, czując, że wargi nadal pieką mnie po naszym pocałunku.
- Wystarczy, że tu będziesz.
Kochałam go. Jakim byłabym człowiekiem, gdybym zostawiła mężczyznę, którego kochałam, w chwili, gdy najbardziej mnie potrzebował? Jak mogłabym skazać go na śmierć, żeby ratować własną skórę?
Nigdy więcej nie będę ofiarą.
- Kocham cię tak, że to aż boli i aż się tego boję. Nie jestem... do tego przyzwyczajony, wiesz? Do troski o drugą osobę aż do tego stopnia. Więc wybacz mi, jeśli... jeśli zrobię coś nie tak. Po prostu nie wiem jeszcze, jak to się robi.
I chociaż obawiałem się, co może z tego wyniknąć, nie mogłem już zrobić nic innego poza skoczeniem w to na główkę. Nie potrafiłbym jej już od siebie odsunąć.
Przypomina oryginalnego egzotycznego ptaka, który tylko przypadkiem przycupnął w moim ogrodzie.
Teraz uważam, że wtedy byłam naiwną idiotką, której się wydawało, że jest dorosła, chociaż nie miała pojęcia ani o miłości, ani o prawdziwym życiu.
Każdy związek opiera się na zaufaniu i może cię potem ugryźć w tyłek. Ale gdyby ludzie nie próbowali , żadnego z nas by tutaj nie było.
- Kocham cię i chcę być z tobą niezależnie od całej reszty. Chcę zrobić wszystko, żebyś była szczęśliwa. Rozumiesz?
Czasami bywa tak, że godziny upływają w mgnieniu oka, zwłaszcza gdy robimy coś ciekawego albo jesteśmy zajęci. A czasami sekundy zdają się ciągnąć jak guma, trwać w nieskończoność, każąc nam wciąż i wciąż przeżywać to samo przerażenie i tę samą bezsilność.
W niektórych sytuacjach nawet trzydziestopięcioletni faceci kierują się fiutem zamiast rozumem.
Jest mi okropnie przykro z powodu jego przeszłości i dzieciństwa, w którym tyle przeszedł, ale wiem, że teraz będzie już tylko lepiej. Teraz będziemy dźwigać ten ciężar wspólnie.
Nigdy nie byłam buntowniczką. Lubiłam naginać zasady i balansować na krawędzi, ale niczego nie robiłam ostentacyjnie.
Trzymam się od niej z daleka, a dostaję świra, kiedy tylko podejrzewam, że ktoś może być nią zainteresowany.
Budzi się we mnie coś dziwnego, czego wcześniej nie czułem - nie chodzi tylko o zaborczość i chęć posiadania tej dziewczyny, ale też o troskę o nią i potrzebę sprawienia, by już zawsze było jej tak dobrze.
- Myślałam, że go znam, ale... Potem się okazało, że jednak nie.
– Nie obawiam się twojego gniewu [...] Zdecydowanie bardziej boję się twojego bólu.