Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać308
ArtykułyZa nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać6
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Robert B. Phillips

Pisze książki: zdrowie, medycyna
Robert B. Phillips autor książki Zbrodnie fast foodów w kategorii zdrowie, medycyna.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,0/10średnia ocena książek autora
73 przeczytało książki autora
92 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Zbrodnie fast foodów Joel Fuhrman 
6,0

"Zbrodnie fast foodów" traktują o jedzeniu współczesnego człowieka, podejściu do odżywienia biorąc pod lupę sieciowe restauracje typu fast food, półki z niezdrowymi produktami oraz same zmiany kulturowo-społeczne, które nastąpiły na przestrzeni dekad. Doktor potwierdza swoje wypowiedzi podparte licznymi badaniami, faktami i danymi. To nie są same suche fakty, tylko przerażające liczby, o których nie chcielibyśmy wiedzieć. Pod wpływem tej książki mam inne spojrzenie na to co wybieram i kupuje świadomie mając na celu poprawę swojego zdrowia oraz zdrowia bliskich.
Zbrodnie fast foodów Joel Fuhrman 
6,0

Na początku myślałam, że książka dostanie ode mnie maksymalną ocenę, ale z biegiem czasu się trochę zepsuła. I to nie tak, że całkiem, tylko po prostu dla mnie, ja jestem osobą niegotującą i nieinteresującą się przepisami w ogóle, lubię czytać o chemii spożywczej, o tym co zdrowe i jak działa, ale nie jak to ugotować.
Niemniej, to jest super hiper książka, wyzwalacz tych dobrych cech żywieniowych jakie jeszcze zostały w człowieku. Niby to wiem, niby wiem, że syrop fruktozowo-glukozowy to największy syf świata, ale jak zobaczyłam statystyki, zaczęłam jeszcze mniej przychylnie na niego spoglądać. Białe pieczywo niczym nie różni się od żucia kostki cukru, niby to wiem, ale zdarzało mi się zjeść kanapkę z białym pieczywem. Autor przekonuje, że równie dobrze mogłam zjeść cukier łyżką, na jedno by wyszło. Cała biała mąka jest do bani, a więc pierogi, naleśniki, itd. Najbardziej podoba mi się jego odpowiedzialne podejście, spożywanie/produkowanie tychże produktów nazywa ludobójstwem, stwierdza, że to naiwne wierzyć, że jeśli teraz ktoś nie tyje i czuje się dobrze to te produkty nie mają na niego wpływu. Mają, zmieniają jego DNA, na starość jest niemalże pewne, że będzie chorował i to bardzo, a także przedwcześnie umrze. Statystyka nie kłamie, a jest jej w tej książce aż nadto. W zasadzie to minus, już miałam dość tych wyliczeń, procentów i zależności, połowę z nich bym tylko zostawiła, ale z drugiej strony nie wiem, czy efekt nadal byłby tak powalający. U mnie zadziałało to tak, że od poniedziałku zaczynam dietę pudełkową, bo nie jestem w stanie (i nie chce mi się) przygotowywać 5 zbilansowanych posiłków każdego dnia. Każde jedzenie na mieście jest ble, może z drobnymi wyjątkami, ale jednak.
Książka fajnie się zgrała z dyskusją, którą ostatnio czytałam na temat ruchu body positive, lekarz jednoznacznie stwierdził, że promuje otyłość, że jedzenie stadne, spotkania ze znajomymi w knajpach nam nie służą, że to tylko wmawianie sobie, że "jestem gruby i mnie to nie rusza", kwestia estetyki to jedno, zupełnie nieważne można rzec, ale kwestia zdrowia to drugie. Człowiek patrząc na osobę otyłą stwierdza, że fajnie, że dobrze się czuje ze sobą, a tak nie powinno być, powinno się odstraszać od otyłości jak się tylko da. Jest prosta recepta, jeść mniej i zdrowo, a nie wmawiać sobie i otoczeniu, że świetnie się czujemy w swoim grubym ciele. Organy wewnętrzne już się tak świetnie nie czują.
Chylę czoła za doskonałe grafiki, są tak śmieszne, że można parsknąć na głos, pokazują spory dystans autora do świata. Podoba mi się ta jego misja, wie co mówi i przekazuje nam to w sposób autorytarny, ale nie "Korea style", tylko bardziej "kochana babcia style". Treść daje do myślenia, a to najważniejsze.
Fajnych rzeczy się dowiedziałam o królestwie zwierząt, o tym, że jak będzie za dużo zajączków, to potem populacja wilków się zmniejszy, gdyż się za dużo najedzą zajączków - nie wiedziałam o tym, w ten sposób natura broni się przed wyginięciem gatunku, mądrze! Proces bardziej szczegółowo opisany jest w książce, analogii do człowieka jest sporo.
Reasumując, książka super, treści super, ale narracja czasem płynie, mamy sporo o zbrodniach w Ameryce, o II Wojnie Światowej, 1/3 jak nie więcej to przepisy/jadłospisy i trzeba się w tym spróbować odnaleźć. Mimo wszystko warto, można przejrzeć na oczy.
Na koniec wyrażam swoją dużą nadzieję, żeby żaden koncern tego pana nie pozwał.


























