Najnowsze artykuły
Artykuły„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1
ArtykułyNowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać101
ArtykułyWielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Robert Trivers

Pisze książki: reportaż
Robert Trivers autor książki Dzikie życie. Przygody biologa ewolucyjnego w kategorii reportaż.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
4,9/10średnia ocena książek autora
58 przeczytało książki autora
84 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Dzikie życie. Przygody biologa ewolucyjnego
Robert Trivers
4,9 z 48 ocen
147 czytelników 13 opinii
2018
Najnowsze opinie o książkach autora
Dzikie życie. Przygody biologa ewolucyjnego Robert Trivers 
4,9

Buuuummmm…. Nie, to nie dźwięk rzucanej książki w kąt. To upadek Triversa z mojego prywatnego piedestału. Każdy ma swój taki zestaw nazwisk, które podziwia. Do tej pory znałem Triversa jedynie pośrednio jako genialnego naukowca, który wniósł naprawdę wiele w biologię ewolucyjną. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Nadal Trivers stoi tam, gdzie stał. Ale wolałbym, żeby pozostał dla mnie wyidealizowanym naukowcem. Niestety ktoś namówił Triversa, żeby na starość spisał opowieści i wspominki ze swojego życia. Efekt niestety żałosny. Ku mojemu zdziwieniu polski wydawca nie majstrował przy tytule. Życie Triversa może nie było zaraz dzikie, ale na pewno bardzo oryginalne i niesztampowe. Być może autor w kontaktach osobistych jest wspaniałym gawędziarzem, kumplem do kielicha. A może lepiej powiedzieć – do skręta z gandzią :D bo o paleniu marihuany Trivers pisze dużo i w wielu miejscach. Ale jako autor wspomnień wypada bardzo słabo. Efekt nadużywania narkotyku?
O czym jest książka? O wszystkim i niczym. Bez ładu, myśli przewodniej. Jeśli ktoś oczekuje autobiografii naukowca odkrywającego kolejne prawidła rządzące naturą, srodze się zawiedzie. Krótkie rozdzialiki tematycznie przemieszane niczym w kalejdoskopie. Trochę wspomnień z dzieciństwa, z młodości, z kariery naukowej, wreszcie z różnych przygód na Jamajce, gdzie autor spędził sporą część swojego życia. Tak naprawdę to jest to książka przede wszystkim o Jamajce. Czasem Trivers niby nawiązuje do biologii ewolucyjnej, ale robi to tak nieudacznie, że się tego prawie nie zauważa. Kiedy jednak nagle przeskakuje ze spraw trywialnych na naukowe, zachowuje się tak, jakby uważał, że rozmawia z naukowcem, który pojmuje wszystko w mig. Wszystko było by fajnie, gdyby to wszystko było połączone w strawną całość. Tymczasem, kiedy na chwilę coś tam o biologii się pojawi, bez żadnego powodu (i zapowiedzi) przechodzimy do opisów zdarzeń w jamajskim burdelu czy knajpie. Pomijam już kwestię, czy akurat w książce pisanej przez naukowca mam ochotę czytać, że chadzał do burdelu a potem prowadzał tam swoich znajomych. I to wcale nie w sprawach naukowych. Nie pojmuję też, co jest interesującego w opisie niekonwencjonalnych przyjaźni z ludźmi o dość szemranej reputacji i tym, jak to ludzie ci zakończyli nagle swój żywot albo w tym, ile razy Trivers był aresztowany i za co. Poza jednym przypadkiem, reszta to sprawy kompletnie nieistotne dla książki..
Dopiero pod koniec, w rozdziale 16 „Genetyczny konflikt w nas samych” dostaniemy solidną (acz krótką) porcję genetyki i biologii. Tyle, że jest to napisane takim językiem, że laik nie obeznany z biologią co najmniej na bardzo zaawansowanym poziomie licealnym, niewiele bez wprowadzenia zrozumie, albo i nic. To trochę tak, jakby czytać romans czy książkę sensacyjną (nieco nudnawą) i nagle trafić na akademicki podręcznik z genetyki.
W książce nie ma ani jednego przypisu ułatwiającego zrozumienie, o czym Trivers pisze.
Partactwo wydawnicze polskiej wersji to osobna kwestia. W wielu momentach miałem wrażenie, że tłumacz ma poważne problemy… z językiem polskim. Składnia, czasem gramatyka, a nawet interpunkcja pozostawia sporo do życzenia. Czyżby tłumacz Google był w użytkowaniu? Ale niech tam. Ale co u licha robił redaktor/korektor?
Konia z rzędem temu, kto zrozumie (poza ludźmi fascynującymi się biologią ewolucyjną),co znaczy zdanie: ”Niedawno wcześniej [ciekawa konstrukcja, jak na język polski :D ] uczyłem o równaniu Hamiltona Br>C w ramach zajęć, które prowadziłem[…]” Nieco dalej „r” jest określone jako poziom pokrewieństwa, ale o co chodzi w równaniu Hamiltona, co oznacza B i C, tego czytelnik się nie dowie. Przynajmniej w miejscu, gdzie to zdanie figuruje, czyli na początku książki. Wyjaśnienie pojawi się niemal na samym końcu, gdzie równanie jest ponownie przywołane.
Spójrzmy na parę innych kwiatków-potworków językowych. Kilkakrotnie w tekście pada pojęcie „badania longitudinalne”. Że co, proszę? Panowie, a o czymś takim jak słownik słyszeliście? Nie dało się tego przetłumaczyć? Znalezienie tłumaczenia pojęcia „longitudinal studies” zajęło mi w necie dosłownie 5 sekund, nie mówiąc o tym, ze nie musiałem szukać. Domyśliłem się. Czytelnik bardzo nie lubi, jak się go lekceważy.
No to jeszcze coś dla przykładu: „ W rzeczy samej ilość leku, jaką chciał mi podać,, sprawiłaby, że istnieje niebezpieczeństwo podania mi zbyt dużej dawki leku i szybko zostałem wypuszczony, choć […]”. Niby zrozumiałe, ale nie jest to zbyt po polsku. Takich zdań w tekście jest całkiem sporo.
I kolejna kwestia. Pod jednym z obrazków mamy taki podpis:
„ANOLIS VALENCIENNI. Warto zauważyć, jak bardzo trudno spostrzec jest to zwierzę, nawet kiedy patrzy się na nie z boku”. Zwierzę faktycznie trudno zauważyć, bo wydawnictwo pokusiło się o ilustracje czarno-białe, które w oryginale – jestem o tym przekonany – są barwne. Niektóre z tych zdjęć znalazłem szybko w necie i faktycznie w kolorze nabierają sensu. W książce jakość ilustracji jest na poziomie kryzysowych wydań książek z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. W innym miejscu widnieje ilustracja miejsca, gdzie jest jakoby klif, z którego autor „chciał” spaść samochodem, ale piach, jakoby widoczny na zdjęciu, go uratował. Mam bujną wyobraźnię, ale przy tej poligrafii piachu nie widzę, a klifu mogę się jedynie domyślać.
Podsumowując: chaotyczna treść, sporo nudy, byle jakie opracowanie, wygórowana cena, zmarnowane pieniądze. Kolejna książka do odsprzedania.
Dzikie życie. Przygody biologa ewolucyjnego Robert Trivers 
4,9

Moja opinia jest całkowicie zgodna z opinią czytelnika Żabota. Z tą tylko różnicą, że ja nigdy o Triversie nie słyszałam. Od siebie mogę dodać, że miałam dziwne wrażenie, jakby autor inspirował się (wspaniałą) Pan raczy żartować Panie Feynman. Tylko bardzo, ale to bardzo, mu nie wyszło wykonanie.
Tak ładnie wydana książka, szkoda, że zawartość jest porażką.




























