Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać23
ArtykułyPrzeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
ArtykułyTylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1
ArtykułyJak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska6
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Len Vlahos

Źródło: https://mediarodzina.pl/autorzy/835/Len-Vlahos
Pisze książki: literatura młodzieżowa
Urodzony: 1965 (data przybliżona)
Len Vlahos rzucił studia filmowe na Uniwersytecie Nowojorskim, by zająć się komponowaniem piosenek dla punkowo-popowej grupy Woofing Cookies, z którą wydał płytę. Gdy grupa się rozpadła, poświęcił się swojej drugiej pasji – pisaniu. Jest autorem kilku książek dla młodzieży. Mieszka z żoną i dwoma synami w Denver, gdzie prowadzi księgarnię.
7,7/10średnia ocena książek autora
93 przeczytało książki autora
91 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Najnowsze opinie o książkach autora
Życie na podglądzie Len Vlahos 
7,7

Recenzja pojawiła się na blogu:
https://naszerecenzje.wordpress.com/2020/09/10/zycie-na-podgladzie-len-vlahos/
Mężczyzna chory na raka postanawia za wszelką cenę zdobyć przed śmiercią środki, aby zabezpieczyć finansowo rodzinę. Tak, „Breaking Bad” to jak najbardziej słuszne skojarzenie, ale nie tylko. Swoją interpretację tego motywu przedstawia Len Vlahos w świeżo wydanej powieści „Życie na podglądzie”. Okazuje się, że produkcja narkotyków to niejedyny sposób na szybki zastrzyk gotówki. Bohater książki Vlahosa wpada na inny, równie kontrowersyjny pomysł. Czy lektura „Życia na podglądzie” zafascynowała mnie tak bardzo jak produkcja Vince’a Gilligana?
Jared, Stone ojciec nastoletnich Jackie i Megan oraz kochający mąż otrzymuje złą wiadomość. Choruje na raka mózgu i nie zostało mu wiele życia. Zaczyna obawiać się jak po jego odejściu poradzi sobie rodzina. Wchodzi na e-Baya, (gdzie w końcu można kupić i sprzedać wszystko) i decyduje się przekazać na licytację własne życie. Cena wywoławcza — milion dolarów. Kto jest chętny?
Pisanie o chorobie z reguły nie jest łatwe. Len Vlahos w zaskakujący sposób opisuje losy Jareda zachowując lekki ton i nie tracąc przy tym dobrego smaku. Chociaż sytuacja, w której znajduje się rodzina Stone’ów nie jest łatwa i można by spodziewać się powieści utrzymanej w ponurym nastroju, wcale tak nie jest. „Życie na podglądzie” jest pełne trudnego do sprecyzowania humoru. To nie są żarciki chamsko poutykane w dialogach, to coś innego, bardziej wysublimowanego i powściągliwego. Jednym z przykładów może być postać Gleja. Tak, autor uczynił jednym z bohaterów nowotwór, stopniowo wyniszczającego organizm Jareda. Co jest właśnie najśmieszniejsze, Glej został przedstawiony jako istota posiadająca własne opinie i uczucia. Oglądał wspomnienia żywiciela ciesząc się nimi i czerpał radość korzystając z jego oczu czy uszu. Paradoksalnie Glej dał się polubić, a nawet przez moment można było mu współczuć. Choć książka Vlahosa zaintrygowała mnie swoim opisem i pomysłem na fabułę, będąc już po lekturze stwierdzam, że zdecydowanie bardziej zauroczył mnie plastyczny język autora i jego lekkie pióro. „Życie na podglądzie” czyta się bardzo płynnie i dość szybko. Można odnieść wrażenie, że w książce każde słowo, zdanie tak do siebie pasują, że po usunięciu choć jednej literki, całość by się rozsypała. Powieść Vlahosa to nie arcydzieło literatury i kopalnia cytatów, ale jednak można odnieść wrażenie, że autor nic by w niej nie zmienił i że jest dokładnie taka, jak planował. Wydaje się być dopieszczona i przemyślana.
Bardzo chętnie sięgam po książki skoncentrowane wokół jakiegoś cudu techniki. W tym przypadku była to akurat odchodząca nieco do lamusa telewizja, a konkretniej reality show. Ethan Overbee – producent telewizyjny wpadł na pomysł, aby wylicytować życie Jareda i pokazać jego ostatnie chwile życia na ekranie. Początkowo pomysł ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, ale jego realizacja była raczej taka, jak można by się tego spodziewać. Obyło się bez większych niespodzianek. Jak można się domyśleć, rodzina Jareda nie była zachwycona tym pomysłem, a on — zdesperowany i nieco zamroczony chorobą, nie wnikał w szczegółowe warunki współpracy z ekipą filmową, co koniec końców wiązało się z kilkoma problemami. Fabułę określiłabym jako poprawną, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to nie ona jest najważniejsza w tej powieści.
Jeżeli nie fabuła, to co w takim razie? Fundamentalne wartości przedstawione w uniwersalnej i przystępnej formie. „Życie na podglądzie” to nie tylko dostarczająca rozrywki książka. To lekcja życia i umierania. Świetnie pokazuje, co tak naprawdę jest ważne. Rodzina, przyjaźń, miłość, wsparcie drugiej osoby, zaufanie. Pomysł z reality show przyciągnie czytelnika w każdym wieku, i słusznie. Vlahos stworzył dojrzałą książkę, ale zarazem taką, z której interpretacją nie będzie miała problemu również młodsza osoba. Autor pisząc nieco pół żartem, pół serio potrafi doprowadzić czytelnika do skrajnych emocji – od śmiechu po momenty wzruszenia. Pokazuje destrukcyjny wpływ choroby na organizm Jareda, walkę rodziny z telewizją, podejmuje tematykę eutanazji, przyjaźni, chęci zdobycia sławy. Z pewnością każdy znajdzie coś, co go zainteresuje.
„Życie na podglądzie” to książka bardzo uniwersalna. Szybko i lekko się ją czyta, wciąga, intryguje, zmusza do refleksji. Nie każdego natomiast oczaruje. Ja po jej lekturze odczuwam niewielki niedosyt. Niby mi się podobała, jednak po genialnym i oryginalnym pomyśle na fabułę spodziewałam się nieco bardziej zaskakującego. Polubiłam się z kolei ze stylem pisania Vlahosa i z chęcią sięgnę po jakąś inną jego książkę, jeżeli tylko pojawi się ona na polskim rynku wydawniczym.
Życie na podglądzie Len Vlahos 
7,7

To jest absolutnie wyjątkowa książka! Mocna, poruszająca, a jednocześnie napisana z dowcipem i bardzo odkrywczo! Temat śmierci w połączeniu z reality show to jest wybuchowa mieszanka. Książce nie brakuje zwrotów akcji, więc lektura naprawdę jest satysfakcjonująca!
Nie spodziewałam się tak dojrzałej i ważnej książki po tej okładce, choć to właśnie różowy rak przyciągnął moją uwagę.
Polecam bardzo gorąco!




























