Najnowsze artykuły
ArtykułyWielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1
ArtykułyNie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać43
ArtykułyZaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać444
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Andrzej Katzenmark

Andrzej Katzenmark (ur. 1956) – autor „Granic i przełomów”, powieści, za którą w 2004 roku otrzymał I nagrodę w konkursie literackim organizowanym przez Uniwersytet Gdański.
5,9/10średnia ocena książek autora
28 przeczytało książki autora
11 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
De opera litteraria Twórca – dzieło – czytelnik
Andrzej Katzenmark
0,0 z ocen
0 czytelników 0 opinii
2017
Najnowsze opinie o książkach autora
Życie to pejzaże minione Andrzej Katzenmark 
5,0

Pierwsza reakcja po lekturze kilku stron? Konsternacja. Ambitny monolog, natłok słów uczonych, niektóre nawet niezrozumiałe dla umysłu mojego, może i lotnego, ale też prostolinijnego. Przerost formy nad treścią? Naszły mnie takie myśli, ale postanowiłam je przegonić, a przynajmniej w czasie zawiesić i czytać dalej. Teraz już wiem, że to nie mogło być napisane innym językiem.
Sama kiedyś przyznałam na łamach bloga, że czasem książka to najlepszy lek na otaczającą rzeczywistość. Prawda stara jak świat. Jedni uciekają – jak ja – w piękne, acz mało prawdopodobne historie miłosne z przełomu wieków, inni udają w podróż do odległych krain starożytnej Grecji i Rzymu. Tak jak bohater książki Andrzeja Katzenmarka – Teodor, filolog klasyczny.
Czy istnieje dziedzina bardziej oderwana od rzeczywistości? Może filozofia mogłaby konkurować w tym wyścigu nauk mało życiowych, cudownych w teorii i mających niewiele punktów stycznych z prawdziwym życiem, tu i teraz. Jakże się jednak dziwić Teodorowi, skoro rzeczywistość, z której uciekał, była tą trudną, niesprawiedliwą, zbyt realną, by stawić jej czoła. Była rzeczywistością w czasach komuny.
Jesteś z partią lub przeciwko, wszędzie inwigilacja, węszenie podstępu, wzmożona czujność. I tylko filologia klasyczna jawi się jako oaza bezpieczeństwa – tak neutralna, tak nieżyciowa, tak dalece niepolityczna i nierzucająca się w oczy. Wygodna. Do czasu, aż ktoś sobie o nas przypomni i pomimo neutralności będzie chciał deklaracji popartej czynami – z partią czy przeciwko?
Dobra to lektura, choć pozornie trudna. Jednak gdy przestaniemy zastanawiać się nad samą formą, skądinąd to właśnie formie zawdzięczamy tutaj pełne humoru, górnolotne dialogi, to odkryjemy ciekawą fabułę, nietendencyjnych bohaterów oraz… smutek i strach, tak nieodłączne elementy komunistycznej rzeczywistości.
Ulubione cytaty:
„Układa zgrabne zdanka z niewieścim uwielbieniem dla powtarzania myśli w kilku wersjach”
„Im więcej zmian, nawet w planach, tym większy żal do tego, co w gruzach”
„Dla faktów już zaistniałych nie ma znaczenia, co mogliśmy, bo nie wiemy, co z takiej możliwości by wynikło”.
zaczytana.com.pl
Manuskrypt znaleziony w piecu Andrzej Katzenmark 
8,0

Dziwna książka, niejednoznaczna. Napisana bardzo dobrze, wręcz wirtuozersko jeżeli chodzi o poziom intelektualny, ale jednak co nieco trudno zrozumiała (zrozumiała do końca) dla przeciętnego czytelnika. Hmmm, dla oczytanego czytelnika chyba też. Kluczem do niej jest bowiem znajomość łaciny, ale także dokładna znajomość literatury starożytnej. Bez tego multum odniesień do tego kręgu kulturowego, których w książce mamy wiele, są niemal na każdej stronie, staje się mało zrozumiała.
Akcja jest prowadzona raz szybko, raz leniwie, miejscami trochę szarżuje (np. dwaj nauczyciele „podpalają” budynek w środku miasta, po czym go, w sumie okradają i to w biały dzień). Ciekawie są poprowadzone wątki uczuciowe. Poruszanych tematów, od kulturowo-zawodowych po rasistowsko-polityczne jest bardzo dużo. Akcja potrafi bardzo wciągnąć (a być może o to w końcu w literaturze najbardziej chodzi),czeka się z wypiekami na zakończenie. Niestety postać pewnego ważnego bohatera pojawiającego się w drugiej części mnie osobiście nie przekonuje. Jest to jakiś byt papierowy, albo inaczej, z jakiegoś koszmaru.
Myślę, że książka ta może znaleźć grono wielbicieli, ale wiele osób może śledzić w niej tylko akcję poszukiwania skarbu, bez wielkiego zagłębiania się w przemyślenia głównego bohatera.
Generalnie na pewno warto przeczytać, a podyskutować można np. tu:. http://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?p=292145#292145


































