Główną bohaterką jest Hope Jensen (jej imię, oznaczające "Nadzieję", nie jest przypadkowe). Jej życie zaczęło się od niezwykłego zdarzenia - jako niemowlę została znaleziona w wigilijny wieczór w barze przez Louise Jensen, kobietę o wielkim sercu, która ją adoptowała i wychowała w atmosferze miłości. Akcja właściwa zaczyna się, gdy Hope jest już młodą, ambitną dziennikarką pracującą w redakcji gazety. Jej życie osobiste rozpada się w krótkim czasie, gdy traci ukochaną matkę (Louise),a jej mieszkanie zostaje okradzione tuż przed Bożym Narodzeniem..
Książka byłaby fajna, gdyby nie była taka krótka. Jest pisana jakby na szybko, bez rozwiniętego wątku i błyskawicznie się kończy. Pojawił się w niej jeden fajny moment, dlatego oceniam ją na 6/10.
Inspirująca historia do wprowadzenia prostej, ale jakże potrzebnej, akcji charytatywnej. Sama książka jest dość krótka i często niestety spłycona, szkoda, bo mogłoby to zostać opisane znacznie lepiej. Pomimo kilku sztampowych rozwiązań i typowych chwytów, ma w sobie odpowiedni klimat. Do przeczytania głównie w okresie świątecznym. Skłania do przemyśleń niekoniecznie związanych z odpowiednim przystrojeniem domu, bardziej o przyozdobienie własnego wnętrza.