Pyrkon 2015, czyli fantastycznie fantastyczny konwent
Jeśli w ten weekend byliście w stolicy Wielkopolski, to nie mogliście nie zauważyć, że w mieście odbywa się zlot fanów fantastyki. I to zlot ogromny – bo teren Pyrkonu odwiedziło ponad 30 tysięcy osób! Ta liczba pokazuje jaką siłę ma literatura gatunkowa! Jaki polski festiwal literatury może poszczycić się takimi tłumami?
Program Pyrkonu był niezwykle rozbudowany: można było wziąć udział w kursach malowania smoków, w wykładach na temat szermierki i szycia gorsetów. Był nawet kurs śpiewania w LARPach. Jeśli ktoś nie chciał spędzać czasu na wykładach i prelekcjach mógł wydawać pieniądze w hali wystawienniczej, kupując książki, komiksy, koszulki, przypinki, kubki, sztuczne uszy, gry planszowe etc. A jeśli nie chciał wydawać pieniędzy to mógł ustawić się w kolejce i zasiąść na tronie z „Gry o Tron”, mijając wioski średniowieczne i oglądając walki wojów. Gdzieś po drodze można było sobie zrobić zdjęcie z Transformersem lub z Obcym i wpaść do chłopaków i dziewczyn ze strefy FallOut. I to wszystko tylko w jednej hali! A gdyby po tym wszystkim jeszcze czuł niedosyt to był gamesroom, w którym o każdej porze dnia i nocy przesiadywały tłumy, grając w planszówki i gry karciane.
Do historii tegorocznego Pyrkonu z pewnością przejdzie wizyta Dmitrija Glukhovsky’ego. Najpierw ogromny tłum przyszedł na jego wykład (pisarz niestety stracił głos), a potem po autograf ustawiła się kolejka na kilkaset metrów! (film można obejrzeć na fb Wydawnictwa Insignis). Glukhovsky promował swoją najnowszą powieść Futu.re (wydane nakładem wydawnictwa Insignis pod naszym patronatem), ale w kolejce głównie dominowały opasłe tomy Metra 2033 i Metra 2034.

źródło: materiały organizatora
Jako patron bloku literackiego mieliśmy przyjemność zorganizować trzy wydarzenia. Pierwszym było spotkanie z brytyjskim pisarzem Jasperem Ffordem. Autor przyjechał na zaproszenie Pyrkonu i wydawnictwa Sine Qua Non, aby promować swoją najnowszą wydaną w Polsce książkę Pieśń kwarkostwora. Spotkanie może nie zgromadziło tłumów, ale dzięki temu atmosfera była bardziej kameralna i każdy chętny mógł zadać autorowi pytanie. Fforde okazał się tak samo zabawny i błyskotliwy, jak jego bohaterki. Opowiadał, że jego nietuzinkowe podejście do literatury bierze się m.in. stąd, że nie ma prawie żadnego wykształcenia (szkołę rzucił, gdy miał lat 16), nie uczęszczał na kursy dla pisarzy i nie wiedział jak wypada, a jak nie wypada pisać. Po prostu pisał książki poniekąd dla siebie, tak, żeby jemu podobały się w pierwszej kolejności. Fforde wyraził też ubolewanie, że w Polsce są tylko dostępne cztery jego książki, z czego dwie już praktycznie nieosiągalne. Mowa tutaj o dwóch pierwszych tomach przygód Thursday Next Porwanie Jane E. oraz Skok w dobrą książkę. Spotkanie z autorem prowadziła redaktor naczelna serwisu i wielka miłośniczka książek Fforde’a Anna Misztak.

źródło: materiały serwisu
W niedzielne popołudnie, kiedy teren Pyrkonu się powoli wyludniał prezes serwisu Izabela Sadowska oraz Anna Misztak wzięły udział w panelu o przyszłości książek elektronicznych. Jednym z panelistów był też nasz recenzent i autor powieści Antipolis, Tomasz Fijałkowski. Przedstawicielki serwisu zdecydowanie opowiadały się po stronie zwolenników książek elektronicznych, snując marzenia o uploadowaniu treści książek bezpośrednio do mózgu lub o przyjmowaniu jej za pomocą chipa zamontowanego w nadgarstku. Co prawda w pewnym momencie rozmowa zboczyła z głównego tematu w stronę sporów o to, kto potrafi obsługiwać czytnik, a kto nie oraz czy pożyczanie ebooków to piractwo czy zwykła przysługa koleżeńska, ale zarówno uczestnicy panelu, jak i słuchacze wyszli z sali zadowoleni i pewni tego, że przyszłość ebooków jest co najmniej świetlana.
Dla nas największym wyzwaniem była jednak wymiana książek, którą na Pyrkonie organizowaliśmy po raz pierwszy. Już na godzinę przed otwarciem sali zaczęli przychodzić pierwsi chętni i formować kolejkę. Nowości dostarczone przez wydawnictwa rozeszły się dość szybko, ale uczestnicy wymiany stanęli na wysokości zadania i przynosili ze sobą naprawdę wartościowe pozycje z fantastyki, więc w zasadzie nawet ostatni goście mieli szansę znaleźć coś dla siebie. Już po zamknięciu drzwi wszedł na salę jeden z uczestników z pytaniem, czy będziemy też za rok. Odnosimy więc wrażenie, że wymiana się spodobała. Dziękujemy zarówno naszym wolontariuszom, jak i gżdaczom, którzy pomagali nam sterować ruchem i uspokajali osoby czekające w kolejce. Dziękujemy również wydawnictwom: Media Rodzina, Książnica, Powergraph, Rebis, Sine Qua Non, Insignis orazPrószyński i S-ka, które dostarczyły kartony pełne jeszcze pachnących farbą drukarską nowości.
źródło: materiały serwisu
W programie konwentu były też prelekcje, panele i spotkania, w którcyh brali udział współpracujący z nami redaktorzy. Michał Cetnarowski opowiadał o futurologii i posthumanizmie oraz prowadził ciekawe spotkanie z Joe Haldemanem. Marcin Zwierzchowski dał między innymi wykład na temat tego, z jakim wydawnictwem warto, a z jakim nie warto podpisywać umowy, jeśli chce się wydać swoją debiutancką powieść. Obaj panowie związani z magazynem „Nowa Fantastyka” prowadzili też warsztaty pisania fantastycznych opowiadań.
„Nowa Fantastyka” w sobotni wieczór rozdawała podczas gali Pyrkonu swoje nagrody. Książką roku została Echopraksja Petera Wattsa, a Reflektor, czyli nagrodę dla twórcy młodego stażem, który w opinii jurorów zasługuje na uwagę czytelników otrzymał Paweł Paliński za powieść Polaroidy z zagłady.
Pyrkon to niezwykłe święto fantastyki. Święto, które sprawia, że na trzy dni Poznań zamienia się w miasto pełne kolorowych przebierańców rodem z japońskich anime i mangi, ulice wypełniają postaci znane z komiksów i ekranów kin oraz kart powieści. Święto, podczas którego można chodzić po mieście w przebraniu Groota i (prawie) nikogo to nie zdziwi.
A Wy, odwiedziliście w tym roku Pyrkon? Jakie wrażenia?
komentarze [20]
Odwiedziłam w tym roku Pyrkon i zapewne zrobię to w przyszłym! Świetny konwent, każdy może znaleźć coś dla siebie, nuda nie grozi. Cudowna atmosfera, którą tworzą wspaniali ludzie! Dla mnie najważniejszym punktem programu było spotkanie z Kevinem Hearnem. Tak pozytywnie zakręconej osoby nawet w tym barwnym, pyrkonowym tłumie trudno szukać. Dedykacja, którą dostałam jest po...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej