-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać297 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać6
Pisarze, którym nie podobały się filmowe adaptacje ich książek
Przez ekrany kinowe przewinął się niedawno film „Ratując pana Banksa”, opowiadający o niechęci autorki książek o Mary Poppins, P. L. Travers, do adaptacji filmowej, którą chciał zrobić (i zrobił) Walt Disney. Nie jest ona jedyną autorką, która nie chciała, aby jej książki zostały przeniesione na ekran i która nie była zachwycona efektem pracy filmowców.
Oto kilka innych przykładów filmów zrealizowanych na podstawie książek, które nie spodobały się autorom literackich pierwowzorów.
Clive Cussler Sahara
Clive Cussler napisał 20 powieści, których bohaterem jest łowca przygód Dirk Pitt. Nie ma jednak szczęścia do ekranizacji. „Wydobyć Titanica” zekranizowano w 1980 roku. Film okazał się klapą; być może dlatego po kolejną powieść cyklu filmowcy sięgnęli dopiero w 2005 roku. W „Saharze” zagrał Matthew McConaughey i wyglądało na to, że film nie będzie zły. Cussler jednak nie miał dla niego ciepłych uczuć. Odsunięto go od prac na scenariuszem (zatrudniono w sumie dziesięciu innych pisarzy), toteż podał producentów do sądu. Spore straty finansowe oczywiście nie pomogły twórcom filmu. Pozwali oni w odwecie Cusslera, twierdząc, że oszukał ich co do popularności, jaką cieszyła się książka i że swoim zachowaniem spowodował spadek sprzedaży biletów. Spór szybko stał się publiczny i z pewnością nie przyniósł filmowi popularności.
Stanisław Lem „Solaris”
Nieprzyjemnie jest oglądać nieudaną ekranizację swojej książki. Co dopiero, jeśli ekranizacji jest więcej i aż dwie nie przypadają autorowi do gustu! Taki los przypadł w udziale Stanisławowi Lemowi, i to pomimo że jego wybitną powieść „Solaris” wzięli na warsztat naprawdę znakomici filmowcy! Trzeba przyznać jednak, że nie mieli łatwego zadania. Tarkowski skupił się w swojej wersji na wędrówce w głąb siebie, reakcje na zagrożenie. Zignorował właściwie większość tematów związanych z objaśnieniem stworzonego przez Lema świata. Podobno Lem zwymyślał go ostro podczas pracy na planie, zwłaszcza nie podobały mu się sceny, których nie było w książce, a które zostały dodane przez scenarzystów. Ostatecznie poddał się i wrócił do kraju. Kolejnej ekranizacji swojej powieści, tym razem stworzonej przez Soderbergha, Lem podobno w ogóle nie obejrzał. Film w reżyserii Soderbergha jest bardzo dobry, dojrzały i piękny wizualnie, ale znowu dość odległy od oryginału. Nie odniósł zresztą sukcesu kasowego.
Anne Rice „Wywiad z wampirem”
W tym przypadku historia jest nieco inna, jako że po obejrzeniu filmu, autorka literackiego pierwowzoru gorąco go pochwaliła. Jednak zanim go zobaczyła, szkalowała filmowców gorliwie i głośno. W wywiadzie dla „Los Angeles Times” powiedziała: Byłam szczególnie wstrząśnięta wyborem Toma Cruise'a do roli, jako że jest on dla mnie Lestatem w takim samym stopniu, w jakim Edward G. Robinson jest Rhettem Butlerem. (…) Powinien zrobić przysługę sobie i innym i wycofać się. Jednak gdy zobaczyła film, zmieniła zdanie i zaczęła go tak gorąco wychwalać, że wielu fanów zaczęło podejrzewać, że zapłacono jej za reklamę.
Ernest Hemingway „Pożegnanie z bronią”
Hemingwayowi nie podobała się żadna z licznych adaptacji filmowych jego książek, które zostały stworzone za jego życia. Szczególną nienawiścią darzył „Pożegnanie z bronią” w wersji z 1932 roku, wyreżyserowanej przez Franka Borzage, z Garym Cooperem i Helen Hayes w rolach głównych. Uważał, że zakończenie jest zdradą w stosunku do wersji książkowej i że za dużo w filmie akcentów romantycznych, a za mało wojennej rzeczywistości. W ramach wyrażania swojego niezadowolenia, Hemingway próbował zablokować premierę filmu w Piggott w stanie Arkansas – mieście, w którym powstał książkowy oryginał. Nie udało mu się.
Stephen King „Lśnienie”
Ten przypadek jest szczególnie interesujący, ponieważ pisarz tym razem poczuł się rozczarowany filmem, który chwalili wszyscy poza nim, od widzów zaczynając, na krytykach filmowych kończąc. Jego zdaniem Stanley Kubrick za mało skupił się na problemach rodzinnych Jacka i jego alkoholizmie. Nie podobał mu się też Jack Nicholson w roli Jacka, a szczególną niechęcią darzył to, w jaki sposób Kubrick potraktował scenę z rękawiczkami syna Jacka. Być może część niechęci Kinga do dzieła Kubricka wynika z tego, że reżyser podobno wydzwaniał do pisarza w środku nocy, zadając mu różne filozoficzne pytania.
Winston Groom „Forrest Gump”
Wydawałoby się, że każdy pisarz powinien być zadowolony, gdyby na podstawie jego książki powstał film taki, jak „Forrest Gump”. Wysoka oglądalność przełożyła się na znaczący wzrost sprzedaży książki, jej bohater stał się globalną ikoną, a film zdobył mnóstwo nagród. Oczywiście, filmowcy wprowadzili kilka zmian, ale to nie one były przyczyną niezadowolenia Winstona Grooma. Tym razem poszło o pieniądze. Wytwórnia nie zapłaciła pisarzowi ani centa, twierdząc bezczelnie, że film przyniósł straty! Co więcej, nazwisko Grooma nie pojawiło się w napisach końcowych, nie został on też wspomniany w żadnej z sześciu mów, wygłoszonych podczas ceremonii wręczenie Oskarów. Groom stoczył długą batalię w sądzie, żeby dostać jakiekolwiek pieniądze. Nic dziwnego, że pierwsza linijka drugiej części książki brzmi: Nie pozwól nikomu przerobić twojego życia na film.
Źródło: avclub.com
komentarze [41]
Abuelo: Asheraa: Ponoć ekranizacja "Eragona" również nie przypadła Ch.Paoliniemu do gustu. :)A to ona komukolwiek w ogóle przypadła do gustu? ;-)
Mnie przypadła, może dlatego, że najpierw oglądałam film, a potem dopiero zapoznałam się z książką. Fakt, faktem - ekranizacja ma niewiele wspólnego z oryginałem.:P
Abuelo: Asheraa: Ponoć ekranizacja "Eragona" również nie przypadła Ch.Paoliniemu do gustu. :)A to ona komukolwiek w ogóle przypadła do gustu? ;-)
Mnie przypadła, może dlatego, że najpierw oglądałam film, a potem dopiero zapoznałam się z książką. Fakt, faktem - ekranizacja ma niewiele wspólnego z oryginałem.:P
Co do książki Anne Rice, to wiem, że bardzo długo nie mogła pogodzić się z faktem, że Lestata zagra Tom Cruise. Osobiście zgłaszała wniosek, aby do tej roli zaangażować Juliana Sandsa (Warlock, Upiór w operze).
Przez długie lata byłam wielką miłośniczką tego aktora i też początkowo wydawało mi się, że byłby odpowiedniejszy. Szczerze mówiąc najpierw widziałam film, książkę czytam dopiero teraz. Jeśli weźmiemy pod uwagę literacką wersję Lestata, to dla mnie jest bezbarwny i nudny. I Julian Sands byłby tu doskonały. Natomiast Tom Cruise pokazał klasę, stworzył postać charyzmatyczną, dynamiczną, doskonale odzwierciedlającą moralne zepsucie i zło (i tego mi tak bardzo brakuje w tej powieści). Ale to się niestety kłóci z wizją pani Rice.
Ogólnie rzecz biorąc chyba żaden pisarz nie jest w pełni zadowolony z ekranizacji swych utworów. Ciężko bowiem patrzeć, gdy coś co hołubimy i dopieszczamy, traktujemy z sentymentem i darzymy uczuciem (traktujemy niemal jak własne dziecko) zostanie okrojone lub co gorsza zupełnie zmienione.
Co do książki Anne Rice, to wiem, że bardzo długo nie mogła pogodzić się z faktem, że Lestata zagra Tom Cruise. Osobiście zgłaszała wniosek, aby do tej roli zaangażować Juliana Sandsa (Warlock, Upiór w operze).
Przez długie lata byłam wielką miłośniczką tego aktora i też początkowo wydawało mi się, że byłby odpowiedniejszy. Szczerze mówiąc najpierw widziałam film, książkę...
a Rącze konie Cormaca McCarthego gdzie 17-`8 latków grają 2 x starsi Dammon i Penelope Cruz :)?
a Rącze konie Cormaca McCarthego gdzie 17-`8 latków grają 2 x starsi Dammon i Penelope Cruz :)?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWcale mnie nie dziwi niezadowolenie pisarzy z ekranizacji. Może to będzie słabe porównanie, ale wyobraźcie sobie, że rodzi się Wam dziecko i ktoś je klonuje, tworząc drugie, niby takie samo, ale jednak inne. :) Rozwiązanie problemu widzę w następującym truizmie: oryginał (książka) zawsze będzie lepszy od kopii.
Wcale mnie nie dziwi niezadowolenie pisarzy z ekranizacji. Może to będzie słabe porównanie, ale wyobraźcie sobie, że rodzi się Wam dziecko i ktoś je klonuje, tworząc drugie, niby takie samo, ale jednak inne. :) Rozwiązanie problemu widzę w następującym truizmie: oryginał (książka) zawsze będzie lepszy od kopii.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMichael Ende był zdruzgotany filmową wersją Niekończącej się opowieści. W sądzie żądał od twórców filmu zmiany tytułu, ale przegrał proces.
Michael Ende był zdruzgotany filmową wersją Niekończącej się opowieści. W sądzie żądał od twórców filmu zmiany tytułu, ale przegrał proces.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCudownie! Czyli nie jestem jedyną, której się "Lśnienie" Kubricka nie podobało, yeah! Dużo bardziej wolę 3-odcinkową wersję telewizyjną z 1997 roku.
Cudownie! Czyli nie jestem jedyną, której się "Lśnienie" Kubricka nie podobało, yeah! Dużo bardziej wolę 3-odcinkową wersję telewizyjną z 1997 roku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCo za ulga - mam dokładnie to samo :) Wersję Kubricka obejrzałam bez specjalnych wrażeń, za to po telewizyjnej długo zapalałam światło w nocy ;)
Co za ulga - mam dokładnie to samo :) Wersję Kubricka obejrzałam bez specjalnych wrażeń, za to po telewizyjnej długo zapalałam światło w nocy ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Truman Capote też nie był zachwycony ekranizacją jego 'Śniadania u Tiffany'ego', zwłaszcza że pesymistyczne zakończenie na ekranie zmieniło się w słodki hollywoodzki happy end.
Agatha Christie była rozczarowana wiekszością ekranizacji jej powieści.
Truman Capote też nie był zachwycony ekranizacją jego 'Śniadania u Tiffany'ego', zwłaszcza że pesymistyczne zakończenie na ekranie zmieniło się w słodki hollywoodzki happy end.
Agatha Christie była rozczarowana wiekszością ekranizacji jej powieści.
piotk: Asheraa: Ponoć ekranizacja "Eragona" również nie przypadła Ch.Paoliniemu do gustu. :)Wątpię by przypadła komukolwiek, kto książkę przeczytał. Osobiście uważam ją (tuż po "Zmierzchu") za najgorszą ekranizację książki fantasy ever.
U mnie było tak, że najpierw obejrzałam film i spodobał mi się na tyle, bym sięgnęła po książkę. Przeczytałam i byłam zakochana, a potem obejrzałam film i długo zbierałam szczękę z podłogi. Jak to mogło mi się podobać!? Ale w sumie jestem wdzięczna, bo gdyby nie film, nie przeczytałabym książek.
piotk: Asheraa: Ponoć ekranizacja "Eragona" również nie przypadła Ch.Paoliniemu do gustu. :)Wątpię by przypadła komukolwiek, kto książkę przeczytał. Osobiście uważam ją (tuż po "Zmierzchu") za najgorszą ekranizację książki fantasy ever.
U mnie było tak, że najpierw obejrzałam film i spodobał mi się na tyle, bym sięgnęła po książkę. Przeczytałam i byłam zakochana, a potem...
Czasem zdarza się tak, że ekranizacja wnosi nową wartość do opowieści. Nie ma więc innego sposobu, by stała się ona odrębnym dziełem, tracąc coś z opisanej historii. Osobiście najbardziej lubię właśnie takie "inspiracje" oraz różnego typu wariacje "na temat". Niektórych rzeczy po prostu nie można przełożyć na inny środek wyrazu...
Czasem zdarza się tak, że ekranizacja wnosi nową wartość do opowieści. Nie ma więc innego sposobu, by stała się ona odrębnym dziełem, tracąc coś z opisanej historii. Osobiście najbardziej lubię właśnie takie "inspiracje" oraz różnego typu wariacje "na temat". Niektórych rzeczy po prostu nie można przełożyć na inny środek wyrazu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa był dodała "Żonę podróżnika w czasie". Książka niesamowita: łącząca fantazję z prawdziwym życiem. Film nudny i zwyczajnie bez sensu.
Ja był dodała "Żonę podróżnika w czasie". Książka niesamowita: łącząca fantazję z prawdziwym życiem. Film nudny i zwyczajnie bez sensu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTruman Capote i ,,Śniadanie u Tiffany'ego''.
Truman Capote i ,,Śniadanie u Tiffany'ego''.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamO filmową adaptację "Wiedźmina" lepiej Andrzeja Sapkowskiego nie pytać, zwłaszcza jeśli nie jest w humorze.
O filmową adaptację "Wiedźmina" lepiej Andrzeja Sapkowskiego nie pytać, zwłaszcza jeśli nie jest w humorze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
nawet jak jest byłbym niezwykle ostrożny :D
(czemu od tej pozycji się artykuł nie zaczyna? lepszej ilustracji nie ma)
nawet jak jest byłbym niezwykle ostrożny :D
(czemu od tej pozycji się artykuł nie zaczyna? lepszej ilustracji nie ma)
Ponoć ekranizacja "Eragona" również nie przypadła Ch.Paoliniemu do gustu. :)
Ponoć ekranizacja "Eragona" również nie przypadła Ch.Paoliniemu do gustu. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA to ona komukolwiek w ogóle przypadła do gustu? ;-)
A to ona komukolwiek w ogóle przypadła do gustu? ;-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWątpię by przypadła komukolwiek, kto książkę przeczytał. Osobiście uważam ją (tuż po "Zmierzchu") za najgorszą ekranizację książki fantasy ever.
Wątpię by przypadła komukolwiek, kto książkę przeczytał. Osobiście uważam ją (tuż po "Zmierzchu") za najgorszą ekranizację książki fantasy ever.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJoanna Chmielewska była niezadowolona z „Lekarstwa na miłość” nakręconego na podstawie „Klina”, a z czołówki „Skradzionej kolekcji”, która miała być ekranizacją „Upiornego legatu” kazała usunąć swoje nazwisko.
Joanna Chmielewska była niezadowolona z „Lekarstwa na miłość” nakręconego na podstawie „Klina”, a z czołówki „Skradzionej kolekcji”, która miała być ekranizacją „Upiornego legatu” kazała usunąć swoje nazwisko.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTolkien żył jeszcze, kiedy powstała animowana adaptacja "Władcy pierścieni". Z jego listów (których lekturę polecam) możemy się dowiedzieć, że był bardzo niezadowolony ze scenariusza, nie podobał mu się sposób narysowania postaci ("zbyt disneyowski")i w ogóle uważał, że wprowadzanie "Władcy" w kręg kultury popularnej jest wielkim błędem. Przypominam, że Tolkien nienawidził amerykanizacji świata i kultury pop. Uważał ją za niską i wyzutą z metafory i możliwości interpretacji... w tym świetle możemy być pewni, że "Władca" Jacksona również nie spotkałby się z jego poparciem (z resztą cała trylogia była szeroko krytykowana przez badaczy twórczości Tolkiena, jako spłaszczająca przekaz trylogii wyłącznie do pustej rozrywki pokroju filmów akcji).
Tolkien żył jeszcze, kiedy powstała animowana adaptacja "Władcy pierścieni". Z jego listów (których lekturę polecam) możemy się dowiedzieć, że był bardzo niezadowolony ze scenariusza, nie podobał mu się sposób narysowania postaci ("zbyt disneyowski")i w ogóle uważał, że wprowadzanie "Władcy" w kręg kultury popularnej jest wielkim błędem. Przypominam, że Tolkien nienawidził...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej"P.S.Kocham Cię" książka przepiękna film okropny.
"P.S.Kocham Cię" książka przepiękna film okropny.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZgadzam się! Cały sens książki, charakter i uczucia głównej bohaterki zostały w tej adaptacji brutalnie zamordowane!
Zgadzam się! Cały sens książki, charakter i uczucia głównej bohaterki zostały w tej adaptacji brutalnie zamordowane!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Warto też wspomnieć o Ricku Riordanie, autor serii Percy Jackson jest wręcz załamany ekranizacją swoich książek. Filmy są nawet dobre, ale dla ludzi, którzy nie czytali uprzednio książek. Dla fanów serii film był klapą, nie totalną, ale wciąż klapą. W pierwszej części pokazali może 1/10 wydarzeń z książki. Dobrze, że chociaż aktorzy są zdolni.
Druga część filmu już bardziej zgodna z książką, mam nadzieję, że "Klątwa Tytana" będzie odwzorowywać historię.
Warto też wspomnieć o Ricku Riordanie, autor serii Percy Jackson jest wręcz załamany ekranizacją swoich książek. Filmy są nawet dobre, ale dla ludzi, którzy nie czytali uprzednio książek. Dla fanów serii film był klapą, nie totalną, ale wciąż klapą. W pierwszej części pokazali może 1/10 wydarzeń z książki. Dobrze, że chociaż aktorzy są zdolni.
Druga część filmu już...
Ciekawe co Sapkowski myśli o "Wiedźminie"... :D
Ciekawe co Sapkowski myśli o "Wiedźminie"... :D
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGdyby Tolkien żył to myślę, że "Hobbit" i "Władca Pierścieni" w reżyserii Petera Jacksona by mu się bardzo nie podobały.
Gdyby Tolkien żył to myślę, że "Hobbit" i "Władca Pierścieni" w reżyserii Petera Jacksona by mu się bardzo nie podobały.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZwłaszcza Hobbit!
Zwłaszcza Hobbit!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Stephen King nie jest zadowolony ze "Lśnienia" w reżyserii Kubricka:
"Pisarz kompletnie nie zgadza się z wizją Kubricka, który najwyraźniej nie zrozumiał jego intencji.
- Ten film jest zimny, a ja taki nie jestem - tłumaczy King. - Jedną z rzeczy, które przemawiają do ludzi w moich książkach, jest pewne ciepło, wyciągnięcie ręki do czytelnika.
Mówię mu: "Chcę abyś był tego częścią". A "Lśnienie" Kubricka było po prostu zimne. Patrzymy na tych bohaterów jak na mrówki w mrowisku, po prostu ich obserwujemy. Jack Torrance w wydaniu Kubricka wydaje się szaleńcem już od pierwszych scen, a Shelley Duvall w roli Wendy to jedna z najbardziej mizoginicznych postaci w historii kina. Ona jest tam tylko po to, aby wrzeszczeć i zachowywać się jak idiotka. To nie kobieta, o której pisałem w "Lśnieniu". "
Stephen King nie jest zadowolony ze "Lśnienia" w reżyserii Kubricka:
"Pisarz kompletnie nie zgadza się z wizją Kubricka, który najwyraźniej nie zrozumiał jego intencji.
- Ten film jest zimny, a ja taki nie jestem - tłumaczy King. - Jedną z rzeczy, które przemawiają do ludzi w moich książkach, jest pewne ciepło, wyciągnięcie ręki do czytelnika.
Mówię mu: "Chcę abyś był...
Mnie w tym temacie do głowy przychodzi Kundera i jego reakcja po "Nieznośnej lekkości bytu". Miał on powiedzieć, że nigdy więcej nie pozwoli zrobić ekranizacji żadnej z jego książek. I faktycznie, cisza. Trudno powiedzieć czy ktoś próbuje i czy próbują Czesi, którzy przecież kręcą wszystko, co da się nakręcić na podstawie utworów swoich rodzimych pisarzy. Podobno wynika to z faktu, że brakuje im oryginalnych scenariuszy.
A co do Lema i Tarkowskiego - słyszałem, że Tarkowski powiedział, że prawdopodobnie Lem nie rozumie, o co chodzi we współczesnym kinie. Ekranizacji "Solaris" nie widziałem, więc się nie wypowiem, ale sama książka zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie.
Mnie w tym temacie do głowy przychodzi Kundera i jego reakcja po "Nieznośnej lekkości bytu". Miał on powiedzieć, że nigdy więcej nie pozwoli zrobić ekranizacji żadnej z jego książek. I faktycznie, cisza. Trudno powiedzieć czy ktoś próbuje i czy próbują Czesi, którzy przecież kręcą wszystko, co da się nakręcić na podstawie utworów swoich rodzimych pisarzy. Podobno wynika to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZ tego, co pamiętam Lem o amerykańskiej wersji Solaris (z Clooneyem) powiedział coś w stylu, ze mu się podoba bo nie spodziewał się po Amerykanach niczego więcej.
Z tego, co pamiętam Lem o amerykańskiej wersji Solaris (z Clooneyem) powiedział coś w stylu, ze mu się podoba bo nie spodziewał się po Amerykanach niczego więcej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Marek Hłasko[authorLink]5274|Marek Hłasko[/authorLink] zjechał po całości "Ósmy dzień tygodnia"
„Ósmy dzień” był kiepskim opowiadaniem, ale można było z tego zrobić dobry film. Tylko że filmy trzeba umieć robić.
Ford, który Warszawę zna tylko z okna swego auta, umieścił akcję filmu na Starym Mieście; Agnieszka pęta się po cukierkowych ulicach; tam z kolei stoją statyści ubrani w koszulki gimnastyczne i udają lumpenproletariuszy, którzy zaczepiają dziewczynę. W tym opowiadaniu, które mi się niestety nie udało, a którego pomysł lubiłem, chodziło mi o jedną sprawę: dziewczyna, która widzi brud i ohydę wszystkiego, pragnie dla siebie i dla kochanego chłopaka jednej tylko rzeczy: pięknego początku ich miłości. Ford zrobił film na temat, że ludzie się nie mają gdzie rżnąć, co oczywiście nie jest prawdą; rżnąć się można wszędzie.
Z "Bazy ludzi umarłych" (ekranizacji "Następnego do raju") zażądał usunięcia swego nazwiska z napisów początkowych, gdy dowiedział się o zmianach wprowadzonych w scenariuszu (zakończenie). Filmu nigdy nie obejrzał.
Marek Hłasko[authorLink]5274|Marek Hłasko[/authorLink] zjechał po całości "Ósmy dzień tygodnia"
„Ósmy dzień” był kiepskim opowiadaniem, ale można było z tego zrobić dobry film. Tylko że filmy trzeba umieć robić.
Ford, który Warszawę zna tylko z okna swego auta, umieścił akcję filmu na Starym Mieście; Agnieszka pęta się po cukierkowych ulicach; tam z kolei stoją statyści...
Czytając artykuł zastanawiałam się, czy ktoś w dyskusji poniżej poruszy ten temat... Dzięki za uspokojenie sumienia! :)))
Czytając artykuł zastanawiałam się, czy ktoś w dyskusji poniżej poruszy ten temat... Dzięki za uspokojenie sumienia! :)))
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMiłoszewski pewnie też nie był zadowolony, kiedy Bromski w "Uwikłaniu" zrobił z Szackiego dżender :)
Miłoszewski pewnie też nie był zadowolony, kiedy Bromski w "Uwikłaniu" zrobił z Szackiego dżender :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam