-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać99 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Wygraj książkę "Kod demona"
W zeszłą środę swoją premierę miała książka Kod demona Adama Blake wydana przez Hachette. Były najemnik Leo Tillman i ambitna detektyw Heather Kennedy kontynuują swoje poszukiwania zapoczątkowane w Oszustwach znad Morza Martwego. Dziś na LC ruszył konkurs, w którym możecie wygrać tę książkę.
Wielka wojna nuklearna, katastrofa ekologiczna, wybuchy na Słońcu – przepowiedni dotyczących tego, jak skończy się świat są setki. Każda jest inna, wszystkie pretendują do bycia tą prawdziwą. Mnogość tych wizji nie powinna dziwić - to w końcu jedno z największych pytań od tysiącleci nurtujących ludzkość. A Wy jak wyobrażacie sobie koniec świata?
Od dziś do 28 kwietnia czekamy na Wasze teksty. Odpowiedzi nie mogą przekraczać 2000 znaków ze spacjami. Autorów pięciu najciekawszych nagrodzimy egzemplarzami książki ufundowanymi przez Wydawnictwo Hachette.
Szczegóły konkursu znajdziecie tutaj.
Nazywa się Diema. Ma dziewiętnaście lat. Sama może ocalić świat. Apokalipsa została przepowiedziana.
Z Muzeum Brytyjskiego zostaje skradziona XVII-wieczna książka - dzieło obłąkanego proroka, który przewidział Apokalipsę. Żadna z jego katastroficznych wizji nie spełnia się. Aż do tej pory. Jeden po drugim, niesamowite znaki i zjawiska paraliżują świat - jednak czy są cudami, czy może efektem złowrogich działań człowieka? Na swojej drodze do odkrycia prawdy była policjantka oraz eksnajemnik spotykają jedyną osobę, która może rozszyfrować tajemnicę przepowiedni - dziewiętnastoletnią dziewczynę nazywającą się upadłym aniołem
Świat się kończy. Zaczyna się przygoda.
komentarze [110]
Do mnie wciąż nie dotarła, niestety ;c
Do mnie wciąż nie dotarła, niestety ;c
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jak dla mnie kropka była kwintesencją tematu. Aż się zaczęłam śmiać, że sama na to nie wpadłam :D
A swoją drogą, do kogoś książka już doszła?
Jak dla mnie kropka była kwintesencją tematu. Aż się zaczęłam śmiać, że sama na to nie wpadłam :D
A swoją drogą, do kogoś książka już doszła?
; )
; )
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA czyż ja nie robię tego samego? ;-)
A czyż ja nie robię tego samego? ;-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa tylko wyrażam swoje zdanie emka. Tego nikt nie zabronił.
Ja tylko wyrażam swoje zdanie emka. Tego nikt nie zabronił.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Absolutnie zgadzam się z Moniką. Trudniej byłoby wpaść na to, żeby postawić tę kropkę, niż się "produkować" przy swojej pracy. Bardzo fajnie, że wygrał @Pannuf, serdecznie gratuluję.
Swoją drogą, nie żebym czepialska była, ale tu piszecie, że to nie fair, że wygrał taką "skąpą" pracą, a pod wynikami konkursu na recenzję tygodnia piszesz, @bidon, że praca ZA DŁUGA. Coś tu mi nie gra... No ale przegrywać też trzeba się nauczyć. :)
Absolutnie zgadzam się z Moniką. Trudniej byłoby wpaść na to, żeby postawić tę kropkę, niż się "produkować" przy swojej pracy. Bardzo fajnie, że wygrał @Pannuf, serdecznie gratuluję.
Swoją drogą, nie żebym czepialska była, ale tu piszecie, że to nie fair, że wygrał taką "skąpą" pracą, a pod wynikami konkursu na recenzję tygodnia piszesz, @bidon, że praca ZA DŁUGA. Coś tu...
A mnie się właśnie tekst Punnufa bardzo podobał. Krótko, treściwie i na temat, do tego bardzo pomysłowo i dość odważnie. Żałuję, że sama na to nie wpadłam zamiast jak zwykle męczyć się skracając mój tekst do limitu. I gratulacje dla jury, że ten tekst zauważyli, ja za pierwszym czytaniem zupełnie go pominęłam, dopiero szukając zwycięzców znalazłam, "przeczytałam" i doceniłam.
A mnie się właśnie tekst Punnufa bardzo podobał. Krótko, treściwie i na temat, do tego bardzo pomysłowo i dość odważnie. Żałuję, że sama na to nie wpadłam zamiast jak zwykle męczyć się skracając mój tekst do limitu. I gratulacje dla jury, że ten tekst zauważyli, ja za pierwszym czytaniem zupełnie go pominęłam, dopiero szukając zwycięzców znalazłam, "przeczytałam" i doceniłam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBrak mi słów. Szkoda że nie wygrałem.. Zgadzam się z "bidon".
Brak mi słów. Szkoda że nie wygrałem.. Zgadzam się z "bidon".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPunnuf tak trochę nie zasłużenie. Bo ludzie się "produkowali" a on kropkę dał i wygrał. Może nawet przypadkowo tą kropkę dał ; )
Punnuf tak trochę nie zasłużenie. Bo ludzie się "produkowali" a on kropkę dał i wygrał. Może nawet przypadkowo tą kropkę dał ; )
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Bardzo, bardzo dziękuję za wyróżnienie!
Gratuluję pozostałym ;)
Bardzo, bardzo dziękuję za wyróżnienie!
Gratuluję pozostałym ;)
sabuszka: emka:W weekend facet z Weekend śpiewał z głośników "Ona tańczy dla mnie", a ja tańczyłam. Świat już się skończył.
Grubo emka, grubo :D
Grunt to nie pamiętać, co złe! :D
Gratuluję wygranej, ludziska! :D
sabuszka: emka:W weekend facet z Weekend śpiewał z głośników "Ona tańczy dla mnie", a ja tańczyłam. Świat już się skończył.
Grubo emka, grubo :D
Grunt to nie pamiętać, co złe! :D
Gratuluję wygranej, ludziska! :D
Dziękuję ślicznie za wyróżnienie :)
Dziękuję ślicznie za wyróżnienie :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Gratulacje dla wszystkich zwycięzców!
Dla mnie osobiście mistrzem krótkiej formy jest Punnuf, naprawdę rewelacyjny tekst!
Gratulacje dla wszystkich zwycięzców!
Dla mnie osobiście mistrzem krótkiej formy jest Punnuf, naprawdę rewelacyjny tekst!
Brawo dla wszystkich:)
Brawo dla wszystkich:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nagrody otrzymują:
Ryśek
Punnuf
Shen
Raven
Animi
Gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się osobiście.
Nagrody otrzymują:
Ryśek
Punnuf
Shen
Raven
Animi
Gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się osobiście.
Konkurs zakończony! Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi. Laureatów ogłosimy jutro.
Konkurs zakończony! Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi. Laureatów ogłosimy jutro.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamzakończą się wszystkie wojny
zakończą się wszystkie wojny
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wszedłem na dach budynku. Podszedłem do krawędzi, po czym spojrzałem w dół. Eh... Co się stało z tym światem?
Gdzie się nie spojrzy wszędzie jest chaos. I to wszystko przez pieniądze. Tak pieniądze, to przez nie ludzie stali się chciwi i egoistyczni.
Zaczęło się od pracy. Ludzie mieli coraz mniej czasu dla rodziny, przyjaciół i mieli coraz mniej funduszów do życia. Wydaje się to dziwę, no bo jak można coraz więcej pracować i coraz mniej dostawać? Egoistyczność wzrosła. Pracownicy tylko czekali, aż któryś z nich zrobi jakiś błąd, by potem zająć jego miejsce. Wszyscy zaczęli się nawzajem nienawidzić. Potem znowu podwyższono podatki. Czego ludzie oczywiście nie wytrzymali, wybuchł bunt. Zaczęło się normalnie od transparentów oraz strajków. Gdy to nie zadziałało, ludzie przeszli do innych środków przez, które zaczynały się bójki. Tak to się zaczęło. Człowiek zaczął walczyć z drugim. Zabójstwa, kradzieże, gwałty stały się codziennością. Ludzie stracili człowieczeństwo. Stali się potworami.
Gdy mój brat się powiesił stwierdziłem, że był egoistą. Nie rozumiałem, jak mógł zostawić mnie, swojego młodszego brata. Teraz rozumiem. Pamiętam, jak przed swoją śmiercią tłumaczył mi, że żyjemy w coraz gorszych czasach. Pamiętam jak pokazywał mi dobro natury, jak okazywał miłość swoim bliski. Nie rozumiałem czemu wybrał śmierć, skoro tak bardzo kochał to wszystko co mi pokazał. Powiem wam dlaczego. Bo wiedział, że to koniec. Wiedział, że ludzie sami doprowadzą do końca świata i wolał się zabić, z obrazem jaki kochał, niż zostać zabity przez swojego przyjaciela. W ludziach widać teraz tylko jedno - rządzę władzy. Dlatego tak walczą ze sobą, dlatego krew wsiąka w ziemię, zamiast wody. Mój brat nie chciał tak żyć i ja tez nie chcę.
Zrobiłem krok do przodu.
-Wolę żeby mój koniec świata wyglądał tak.
Spojrzałem w niebo i zrobiłem swój ostatni krok.
Wszedłem na dach budynku. Podszedłem do krawędzi, po czym spojrzałem w dół. Eh... Co się stało z tym światem?
Gdzie się nie spojrzy wszędzie jest chaos. I to wszystko przez pieniądze. Tak pieniądze, to przez nie ludzie stali się chciwi i egoistyczni.
Zaczęło się od pracy. Ludzie mieli coraz mniej czasu dla rodziny, przyjaciół i mieli coraz mniej funduszów do życia. Wydaje...
Bóg tworzył świat w 7 dni, ludzie zniszczą go w 7 sekund.
Bomba atomowa, meteoryt, obce cywilizacje, wybuch słońca ...
To może być wszystko, albo i nic. To zależy od nas, naszego myślenia, wierzenia oraz tego jak żyjemy i jakimi ludźmi jesteśmy, czy raczej będziemy.
Jak wyobrażam sobie koniec świata? Nie wyobrażam, bo po co myśleć o końcu jeśli jesteś na samym początku?
A wiec po co tu wszedłem?
Po pierwsze, oczywiście po książkę. :]
Napisze tylko tyle: jeśli kiedykolwiek miał by nastać kres naszego bytowania, będzie to jedynie samozagłada.
Bóg tworzył świat w 7 dni, ludzie zniszczą go w 7 sekund.
Bomba atomowa, meteoryt, obce cywilizacje, wybuch słońca ...
To może być wszystko, albo i nic. To zależy od nas, naszego myślenia, wierzenia oraz tego jak żyjemy i jakimi ludźmi jesteśmy, czy raczej będziemy.
Jak wyobrażam sobie koniec świata? Nie wyobrażam, bo po co myśleć o końcu jeśli jesteś na samym początku?
...
Łatwo wyobrazić sobie koniec świata, naszego świata, bo Wszechświat i prawdopodobnie Ziemia będą istnieć jeszcze długo po nas, jako jednorazową katastrofę. Coś naturalnego: asteroida, superwulkan, kolejne zlodowacenie. Coś wywołanego przez błędy konkretnych jednostek: naciśnięcie czerwonego guzika, śmiertelny wirus z laboratorium, trwały ogólnoświatowy blackout. Coś, na co pracujemy od lat, stuleci, co objawi się spektakularną katastrofą: epidemia wywołana przez lekooporne zarazki, nagłe załamanie klimatu spowodowane naszym jednym dymkiem więcej, wojna totalna wywołana przeludnieniem, głodem, niesprawiedliwością.
Trudniej wyobrazić sobie koniec bardziej prawdopodobny: powolny upadek. Bez spektakularnych wydarzeń, bez momentów przełomowych, zwyczajne dni i lata, wciąż podobne do poprzednich lecz stale gorsze. Podział na nieliczną bogatą i wykształconą klasę rządzącą oraz nieświadome masy ogłupiane telewizyjną papką będzie się pogłębiał. Obniżający się poziom edukacji publicznej stopniowo zredukuje tzw. wyborców do poziomu tępych tresowanych zwierzątek bezmyślnie zarabiających na swój codzienny chleb i posłusznie oddających głosy za obietnice igrzysk. Spowodowana ciągłym rozwojem medycyny eliminacja doboru naturalnego już powoduje ciągły wzrost liczby zachorowań o podłożu genetycznym - w przyszłości doprowadzi do degeneracji gatunku. Dopiero całkowita niewydolność systemu opartego na coraz bardziej, a nawet zupełnie, niesprawnych jednostkach zakończy nasz upadek gwałtownym wymieraniem.
Jako gatunek będziemy mieli szczęście, jeśli rzeczona degeneracja będzie, na skutek nierównego dostępu do medycyny lub rozmnażania wsobnego, postępować znacząco szybciej w wyodrębnionej już także genetycznie klasie rządzącej. Wtedy po jej upadku najsilniejsi ocalali potomkowie szarych obywateli będą mogli zacząć budowanie cywilizacji od nowa. Nie wiadomo tylko, czy wygrają konkurencję z ulepszonymi w laboratoriach małpami, które uczone nowych technologii nie będą musiały zaczynać od zera.
Łatwo wyobrazić sobie koniec świata, naszego świata, bo Wszechświat i prawdopodobnie Ziemia będą istnieć jeszcze długo po nas, jako jednorazową katastrofę. Coś naturalnego: asteroida, superwulkan, kolejne zlodowacenie. Coś wywołanego przez błędy konkretnych jednostek: naciśnięcie czerwonego guzika, śmiertelny wirus z laboratorium, trwały ogólnoświatowy blackout. Coś, na co...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNiebo – Piekło. Dobro – Zło. Te dwa przeciwstawne pojęcia konkurowały ze sobą od zalania dziejów. Zawsze dochodziło pomiędzy władcami tych przeciwieństw do małych pojedynków, w których wyniku wybuchały wulkany, nadchodziły trzęsienia ziemi, powodzie. Nadszedł czas Ostatecznego Pojedynku. Władcy Wszechświata w walce o władzę zatracają się na pokazie swoich mocy w wyniku czego cała ludzkość i Świat przestają istnieć.
Niebo – Piekło. Dobro – Zło. Te dwa przeciwstawne pojęcia konkurowały ze sobą od zalania dziejów. Zawsze dochodziło pomiędzy władcami tych przeciwieństw do małych pojedynków, w których wyniku wybuchały wulkany, nadchodziły trzęsienia ziemi, powodzie. Nadszedł czas Ostatecznego Pojedynku. Władcy Wszechświata w walce o władzę zatracają się na pokazie swoich mocy w wyniku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZa chwilę Ziemia przekroczy horyzont zdarzeń - granicę, po przejściu której nie ma już odwrotu. Stąd nic nie możne się już wydostać, wszystko zmierza tylko w jednym kierunku - ku zagładzie. Nikt nie wie skąd się wzięła, ani kiedy pojawiła się w pobliżu naszej planety. Gdy w końcu ją zidentyfikowano, było już zbyt późno na reakcję. Niektórzy twierdzą, że zawsze była tak blisko - uśpiona, aż przyszedł czas na przebudzenie. Zresztą, co moglibyśmy zrobić, przed nią nie ma ucieczki... Grawitacja jest tak silna, że na Ziemi powstało piekło. Kontynenty się przesuwają, gigantyczne trzęsienia niszczą wszystko dookoła. Wszędzie morze lawy, chaos i zniszczenie. Nie ma prądu, nie ma wody, nie ma już nic... Za jakiś czas Ziemia zostanie rozerwana na kawałki i cała materia zostanie wessana do wnętrza gigantycznej czarnej dziury, gdzie ulegnie anihilacji.
Za chwilę Ziemia przekroczy horyzont zdarzeń - granicę, po przejściu której nie ma już odwrotu. Stąd nic nie możne się już wydostać, wszystko zmierza tylko w jednym kierunku - ku zagładzie. Nikt nie wie skąd się wzięła, ani kiedy pojawiła się w pobliżu naszej planety. Gdy w końcu ją zidentyfikowano, było już zbyt późno na reakcję. Niektórzy twierdzą, że zawsze była tak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Na początek należy się zastanowić, czym właściwie jest dla nas koniec świata?Naszym indywidualnym końcem świata jest śmierć. A co z końcem wszystkich ludzi?
Zazwyczaj wizje końca świata łączą się za zmieceniem wszystkiego z powierzchni ziemi za pomocą ognia, wody, lodu itp. Inną wersją jest od razu zmiecenie w pył wszystkiego za pomocą małego, niepozornego, czerwonego guzika, który znajduje się w ręku nieodpowiedniej osoby, która w jednej chwili niszczy wszystko, co od tysiącleci stworzyli ludzie.
A co gdyby nie było żadnego kataklizmu? Gdyby wszyscy po prostu zasnęli jeden po drugim, by już nigdy się nie obudzić? Cóż… zapewne niewielu na to wpadło, gdyż ta opcja nie zawiera , nawet odrobiny tej dramaturgii, co świat stający w płomieniach. Żadnych krzyków, ucieczki, nadziei na ratunek. Nikt nie wiedziałaby, kiedy przyjdzie koniec świata, ani w ogóle tego, że już przyszedł. Czyż to nie byłby spokojny koniec świata? Wszystko stanęłoby w miejscu. Ziemia istniałaby nadal, ale życie na niej zamarłoby. Z biegiem lat czas zrobiłby swoje i wszystko to, co wyszło spod ręki człowieka , wróciłoby do pierwotnego stanu. A ludzie, cóż… to byłby ich koniec świata.
Na początek należy się zastanowić, czym właściwie jest dla nas koniec świata?Naszym indywidualnym końcem świata jest śmierć. A co z końcem wszystkich ludzi?
Zazwyczaj wizje końca świata łączą się za zmieceniem wszystkiego z powierzchni ziemi za pomocą ognia, wody, lodu itp. Inną wersją jest od razu zmiecenie w pył wszystkiego za pomocą małego, niepozornego, czerwonego...
Świat zakończy się, kiedy Bóg postanowi ściągnąć wszystkie swoje marionetki ze sceny i schować do pudełka. To nie będzie bolesne, ponieważ w momencie przekroczenia stratosfery zostaniemy automatycznie uśpieni i stracimy świadomość wszystkiego, czego doświadczyliśmy w czasie ziemskiego życia. Naszym nowym domem staną się szklane pudełka, których już nigdy nie opuścimy. Tymczasem Ziemia zostanie zasiedlona przez skrzydlate istoty, łudząco przypominające ludzi, jednak pozbawione niewidzialnych sznurków sterujących ich ruchami. Zniszczą one wszystkie ślady pozostawione przez swoich poprzedników i stworzą Nową Ziemię, pełną blasku i swobody.
Świat zakończy się, kiedy Bóg postanowi ściągnąć wszystkie swoje marionetki ze sceny i schować do pudełka. To nie będzie bolesne, ponieważ w momencie przekroczenia stratosfery zostaniemy automatycznie uśpieni i stracimy świadomość wszystkiego, czego doświadczyliśmy w czasie ziemskiego życia. Naszym nowym domem staną się szklane pudełka, których już nigdy nie opuścimy....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ostatnia rodzina opuszcza Ziemię.
- Tu jest niebezpiecznie, Anno - mówi ojciec do córki, ściskając Małą za rękę.
- Dlaczego, tato? - Dziewczynka jest bliska płaczu.
- Ziemia jest słaba. Trzeba stąd uciekać. Na Marsie jest bezpiecznie. - Ojciec pcha Annę w stronę wejścia do latającego pojazdu.
Mała spogląda w stronę Metalowego Miasta, w stronę miejsca, które niedawno uważała za swój dom.
I wtedy wybucha głośnym płaczem.
- Co robisz? Pospiesz się! - Ojciec jest zdenerwowany.
- Chcecie zniszczyć kolejną planetę? Dlaczego?! - Anna wyrywa się z uścisku taty.
- Zniszczyć? Skądże! To nowe, wspaniałe życie! Ziemia jest już Stara, żyliśmy tutaj miliony lat! Mars jest silny, Nowy...
- Nie chcę tego słuchać! - Dziewczynka cofa się o krok. - Ziemia umiera przez nas! Przez ludzi!
Ojciec i Anna stoją tak w milczeniu. Kiedy rudy, wysoki kierowca latającego pojazdu oznajmia, że czas startować, ojciec kieruje się w stronie wejścia.
- Nie chcesz, nie jedź. Zgiń wraz z Ziemią! - wreszczy tata i opuszcza Ziemię.
Po godzinie Anna idzie na "podwórko", które w rzeczywistości całe pokryte jest metalem. Tam rwie surowiec i patrzy na gołą ziemię. Zakopuje tam nasiona brzozy i podlewa roślinę własnymi łzami.
I tak właśnie skończy się świat. Niewiadomo jak. Ludzie opuszczą Ziemię i zapomną o niej. Nikt nie będzie wspominał już tej Starej, teraz każdy miał zadanie żyć dalej, na kolejnej planecie.
Świat skończy się przez człowieka.
Ziemia zostanie zapomniana i nikt nie będzie chciał wiedzieć, jak zakończy się tam życie.
Ostatnia rodzina opuszcza Ziemię.
- Tu jest niebezpiecznie, Anno - mówi ojciec do córki, ściskając Małą za rękę.
- Dlaczego, tato? - Dziewczynka jest bliska płaczu.
- Ziemia jest słaba. Trzeba stąd uciekać. Na Marsie jest bezpiecznie. - Ojciec pcha Annę w stronę wejścia do latającego pojazdu.
Mała spogląda w stronę Metalowego Miasta, w stronę miejsca, które niedawno uważała...
Robi się coraz ciemniej, a zarazem jakby jaśniej, ciszę przerywa łagodnie nieznana nikomu kołysanka. Jej nienamacalna moc sprawia, że świat ogarnia wielka senność, której nie sposób się oprzeć.
Rośliny, zwierzęta, ludzie, a nawet przedmioty układają się wygodnie, by zamknąć oczy i oddać w ramiona innego wymiaru, w którym jedyną wartość stanowią myśli duszy; wyrażenie wszystkiego, co zwykle trzymamy w najgłębszych zakamarkach własnej świadomości, a co w każdej istocie najpiękniejsze, staje się nagle bajecznie proste i wydaje się, jakby cała dalsza egzystencja już zawsze miała na tym polegać.
Melodia brzmi coraz głośniej i głośniej, równocześnie jakby spokojniej i bardziej harmonijnie, a półmrok nie napawa strachem – daje poczucie niezrozumiałego bezpieczeństwa.
Rzeczywistość zlewa się z fantazją, aż w końcu nie sposób ich oddzielić. Zdają się tworzyć jedność, która trwać ma całą wieczność i do której każda istota pasuje jak niezbędny element układanki.
Wkrótce, nawet do końca nie wiadomo kiedy i czy w ogóle dzieje się to naprawdę, cały wszechświat pogrąża się w głębokiej, pełnej rozkoszy zadumie.
Koniec nie nadchodzi nagle. Nie zgadza się z odwiecznymi ludzkimi obawami. Nie jest brutalny ani krwawy, nie wywołuje lęku czy krzyku. Nie jest niczym nienaturalnym, nie stanowi tragedii, nie przynosi bólu, nie zabiera prawdziwego życia.
Niesie ze sobą nadzieję, upragniony odpoczynek, błogą przyjemność i słodką ciszę. Układa cały świat do wiecznego snu, szepcąc mu do ucha nowe obietnice.
Sen.
Tak, to właśnie sen. Tylko dobry sen – granica pomiędzy dwoma rzeczywistościami.
Robi się coraz ciemniej, a zarazem jakby jaśniej, ciszę przerywa łagodnie nieznana nikomu kołysanka. Jej nienamacalna moc sprawia, że świat ogarnia wielka senność, której nie sposób się oprzeć.
Rośliny, zwierzęta, ludzie, a nawet przedmioty układają się wygodnie, by zamknąć oczy i oddać w ramiona innego wymiaru, w którym jedyną wartość stanowią myśli duszy; wyrażenie...
Wszystko wokół straciło swą barwę
Muzyka przestała brzmieć
Gdzieniegdzie dusze snują się bezkarnie
Umiera dziś XXI wiek
Nie ma miłości, brak szans na przetrwanie
A wokół tego jestem sama ja
I płacze rzewnie, w depresyjnym stanie
Nad tym jak ginie mój maleńki świat
Chcę krzyczeć lecz nie mogę
Pozostało mi tylko stać
W rytm odgłosów śmierci patrzeć
Jak w ich oczach nadziei brak
Jak wielka ciemność w ich sercach
Jak wielki ich strach
Przestano wierzyć w Boga
A tylko on mógłby uleczyć ten świat
Lecz nimi zapanowały rządze
Wciąż chcieli więcej i więcej
Rządziły nimi pieniądze
…
- umarłam
Wszystko wokół straciło swą barwę
Muzyka przestała brzmieć
Gdzieniegdzie dusze snują się bezkarnie
Umiera dziś XXI wiek
Nie ma miłości, brak szans na przetrwanie
A wokół tego jestem sama ja
I płacze rzewnie, w depresyjnym stanie
Nad tym jak ginie mój maleńki świat
Chcę krzyczeć lecz nie mogę
Pozostało mi tylko stać
W rytm odgłosów śmierci patrzeć
Jak w ich oczach nadziei...
Życie jest spektaklem
Tłum z niedowierzaniem wpatrywał się w mężczyznę siedzącego na krześle. Z podciętych żył sączyła się krew, którą nasiąkał arras przedstawiający płonące miasto.
Przybyli tu, żeby zobaczyć operę, za którą zapłacili majątek. Zamiast tego ujrzeli człowieka wypominającego im wszystkie grzechy ich biznesowego życia, a który siedział teraz przed nimi konając.
Dopiero po chwili publiczność zdołała otrząsnąć się z szoku na tyle, żeby zauważyć co działo się wokół nich. Ujrzeli, jak niewyczuwalny przez nich wiatr zaczął usuwać przedmioty wokół nich. Powoli, z każdą minutą coraz więcej z tego co ich otaczało przestawało mieć kontury, a po chwili znikało.
Gdy mężczyzna umarł wokół ich nie zostało nic poza krzesłami, na których siedzieli. Powoli rozglądali się, nie mogąc uwierzyć w to co widzą, bo nie widzieli nic poza pustką. Ziemia gładka jak porcelana i mająca jej kolor ciągnęła się aż po horyzont trzymając na swojej powierzchni jedynie innych zdezorientowanych ludzi. Jeden człowiek starał się złapać psa, inny wciąż trzymał niedojedzoną kanapkę.
Wszyscy patrzyli wokoło siebie, starając się zrozumieć to, co się stało.
Śmietanka towarzyska poczuła się nagle głupio, ubrani w drogie stroje i kolorowe maski. Zaczęli po kolei je zdejmować, patrząc przy tym na siebie. Wszyscy czuli to samo – poczucie winy. Mimo że Szymon nie powiedział im nic poza ogólnikami, zrozumieli, jaką rolę w tym odgrywali. Rolę tragiczną.
- Co teraz? – zapytała dama o obfitych kształtach.
- Umrzemy – odpowiedział mężczyzna z maską ozdobioną przepiórczymi piórami, którą trzymał w dłoniach.
- Może gdzieś jeszcze został ślad…
- Nie. To koniec. Właśnie się rozpoczął i potrwa kilka dni. Wątpię, żeby zostawiono nam wodę. Zresztą, wtedy przetrwalibyśmy po prostu trochę dłużej.
Towarzystwo zaczęło się rozchodzić w różne strony. Chociaż wszyscy wiedzieli, że nie znajdą niczego, co mogłoby im pomóc, mieli nadzieję zobaczyć chociaż jeden z owoców swojej pracy, która okazała się daremna.
Życie jest spektaklem
Tłum z niedowierzaniem wpatrywał się w mężczyznę siedzącego na krześle. Z podciętych żył sączyła się krew, którą nasiąkał arras przedstawiający płonące miasto.
Przybyli tu, żeby zobaczyć operę, za którą zapłacili majątek. Zamiast tego ujrzeli człowieka wypominającego im wszystkie grzechy ich biznesowego życia, a który siedział teraz przed nimi...
Marii obudziła się w środku nocy i usłyszała krzyki rodziców dochodzące z pokoju obok. Dla niej nie było to niezwykłe zjawisko, ponieważ mama i tata zawsze znaleźli temat do kłótni. Przecież to normalne ... Nagle po bladym policzku zaczęły spływać malutkie łzy. Kochała ich, ale czasami nie była pewna czy oni ją. I po chwili zapadła cisza, rodzice przestali krzyczeć... Nagle Marii usłyszała głośny krzyk dochodzący nie tylko z jej, ale i sąsiednich domów. Szybko wybiegła z łóżka i zobaczyła najstraszniejszą rzecz, jaką małe dziecko mogłoby zobaczyć. Na dywanie leżały rozszarpane ciała rodziców Marii. Dziewczynka wystraszona widokiem krwi, uciekła do kuchni i schowała się do szafki. Nie wiedziała co się stało... I nagle usłyszała donośny ryk potwora. Strach tak ją sparaliżował, że bała się wyjść z kryjówki. Siedziała w niej do samego rana i kiedy wzeszło słońce odważyła się wyjść. Na paluszkach otworzyła drzwi od domu i zobaczyła stojące na ulicy dzieci trzymające głowy swoich rodziców, dziadków i rodzeństwa... Wszyscy dorośli byli martwi, nikt nie przyjdzie im na ratunek, nikt nie ukołysze do snu noworodków, nikt nie uleczy ran ... Krew i łzy, krew i łzy i nic więcej. Po chwili usłyszeli głos samego szatana "Gra zaczęta. Każdej nocy moje sługi będą się pożywiać jednym z was, jeśli chcecie przetrwać zabijajcie samych siebie, a 100 dzieciaków, które przeżyją nagrodzę życiem. Miłych snów." Większość z dzieci myślała, że to zabawa, ale ci którzy byli starsi rozumieli, że Ziemia stała się piekłem, życie stało się walką o przetrwanie i nadszedł koniec świata...
Marii obudziła się w środku nocy i usłyszała krzyki rodziców dochodzące z pokoju obok. Dla niej nie było to niezwykłe zjawisko, ponieważ mama i tata zawsze znaleźli temat do kłótni. Przecież to normalne ... Nagle po bladym policzku zaczęły spływać malutkie łzy. Kochała ich, ale czasami nie była pewna czy oni ją. I po chwili zapadła cisza, rodzice przestali krzyczeć... Nagle...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWiększość osób, wyobraża sobie koniec świata, jako katastrofę ekologiczną. Jest to dla mnie całkowicie bez sensu. Koniec świata nie oznacza zagłady ludzkości. Ponieważ jest wiele tez na ten temat, pozwolę sobie wybrać jeden ze scenariuszy. Słońce jest w końcu gwiazdą i jak każda gwiazda w końcu zgaśnie. Na początku powiększa się ona pochłaniając planety znajdujące się w pobliżu. Na pewno spotka to też naszą planetę. Ale pytanie? Za ile lat? Zostało nam wiele czasu więc nie mamy co się o to martwić. No to teraz czas opisać zjawiska jakie zaczną zachodzić na naszej planecie. Najpierw na Ziemi temperatura zacznie gwałtownie wzrastać. Powoli będą wymierać najpierw rośliny, potem zwierzęta. To już i tak wielka katastrofa dla ludzi, no ale przejdźmy dalej. Więc kiedy część ludzi przeżyje i tak nie będzie dla nich ratunku. Nasza gwiazda zgaśnie. A co za tym idzie? Zero światła, zero ciepła, reszta życia na naszej planecie zginie. To jak dla mnie najbardziej prawdopodobny scenariusz końca świata.
Większość osób, wyobraża sobie koniec świata, jako katastrofę ekologiczną. Jest to dla mnie całkowicie bez sensu. Koniec świata nie oznacza zagłady ludzkości. Ponieważ jest wiele tez na ten temat, pozwolę sobie wybrać jeden ze scenariuszy. Słońce jest w końcu gwiazdą i jak każda gwiazda w końcu zgaśnie. Na początku powiększa się ona pochłaniając planety znajdujące się w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej