rozwiń zwiń

Jenny Blackhurst: Uwielbiam zagadki, łamigłówki, więc tę książkę napisałam dla przyjemności

Anna Sierant Anna Sierant
13.03.2024

„Do trzech razy śmierć” to kolejna książka w dorobku Jenny Blackhurst, jednak pierwsza, która nie jest thrillerem psychologicznym, a przedstawia motyw zagadki zamkniętego pokoju. Z autorką rozmawiamy o tym nowym rozdziale w jej twórczości.

Jenny Blackhurst: Uwielbiam zagadki, łamigłówki, więc tę książkę napisałam dla przyjemności Materiały Wydawnictwa Albatros

[Opis – Wydawnictwo AlbatrosPierwsza powieść detektywistyczna z Tess Fox w roli głównej. Klasyczna zagadka morderstwa – z nowoczesnym twistem. Policyjna detektyw i zawodowa oszustka na tropie zbrodni! Jedna z sióstr jest policjantką. Druga oszustką. Obie są podejrzane.

Kiedy detektyw Tess Fox pojawia się na miejscu zbrodni, od razu dostrzega problem. A nawet dwa. Po pierwsze, ofiara została wyrzucona z balkonu mieszkania, którego drzwi były zamknięte od wewnątrz. Po drugie, Tess zna ofiarę, a pewna rzecz pozostawiona na miejscu zbrodni wskazuje, że zabójca doskonale o tym wie.

Tylko jedna osoba jest świadoma związków Tess z ofiarą, a jednocześnie ma wystarczające umiejętności i wiedzę z zakresu kryminologii, aby zaplanować zbrodnię doskonałą. Ale przyrodnia siostra Tess, Sarah, jest oszustką, a nie zabójczynią. A detektyw będzie potrzebowała jej zdolności, jeśli w ogóle zamierza rozwiązać tę sprawę.

Wkrótce, w równie tajemniczych okolicznościach, dochodzi do kolejnych dwóch morderstw, których ofiary znane są siostrom. Tess ma teraz trzy zagadki do rozwiązania i jeszcze więcej powodów do podejrzeń wobec Sarah. Czy może zaufać osobie, która łamie prawo, nawet jeśli łączą ją z nią więzy krwi?

Wywiad z Jenny Blackhurst, autorką książki „Do trzech razy śmierć”

Anna Sierant: „Do trzech razy śmierć” jest twoją pierwszą książką z serii „Niemożliwe zbrodnie”. No właśnie – jak pisało ci się książkę ze świadomością, że losy bohaterek będą miały ciąg dalszy? Jakie wyzwania i jakie ułatwienia – w porównaniu z pisaniem jednej, zamkniętej fabularnie powieści – niesie ze sobą tworzenie książki, która ma się doczekać kontynuacji?

Jenny Blackhurst: W rzeczywistości jest to znacznie trudniejsze, niż wcześniej myślałam! Trzeba było pomyśleć o tym, które wątki rozwiązać już w jednej książce, które zostawić do rozwiązania w przyszłych tomach, i na dodatek starać się nie zdradzić wszystkiego zbyt szybko. Pisanie serii powieści to więc całkiem inna historia niż tworzenie fabuły domkniętej w jednej książce.

Wspominasz w podziękowaniach, że podpisałaś umowę na kolejny thriller psychologiczny, ale przyszłaś do swojej agentki z pomysłem właśnie na książkę z motywem zagadki zamkniętego pokoju. Czytelnicy takie zagadki uwielbiają. A co tobie podobało się w pisaniu tego typu książki? Skąd pomysł na taką zmianę gatunku?

Uwielbiam zagadki, łamigłówki, i jestem wielką fanką powieści z czasów złotego wieku. Przez lata trzymałam się jednak jednego gatunku, bo tego oczekiwali ode mnie czytelnicy. „Do trzech razy śmierć” napisałam właściwie dla przyjemności, więc byłam bardzo szczęśliwa, gdy moi wydawcy okazali się na tyle uprzejmi, że postanowili przedstawić tę powieść szerokiemu gronu odbiorców.

Brytyjskie wydanie „Do trzech razy śmierć” podpisałaś nie jako Jenny Blackhurst, a jako J.L. Blackhurst. Skąd ta decyzja i czy miała podkreślić nowy rozdział w twojej twórczości?

Zdecydowałam się na to z kilku powodów. Pierwszy z nich to, jak sugerujesz, chęć rozróżnienia dwóch różnych gatunków moich powieści, a drugi to fakt, że „Do trzech razy śmierć” ma w Wielkiej Brytanii innego wydawcę niż moje pozostałe powieści. W Polsce jednak chcieliśmy wydać powieść pod moim prawdziwym nazwiskiem, bo czytelnicy i czytelniczki z Polski są niezwykle lojalni.

Jak sam tytuł serii wskazuje, w książce mamy do czynienia z „niemożliwymi zbrodniami”. W powieści przywołujesz nazwisko m.in. Jonathana Dicksona Carra, który też o takich zbrodniach w niewytłumaczalnych okolicznościach pisał. Czy to jego – lub innego autora/autorki – twórczość stanowiła dla ciebie inspirację do napisania książki?

Jonathan Dickson Carr, a właściwie jego twórczość, miał ogromny wpływ na powstanie tej książki – to zdecydowanie mistrz „niemożliwych” powieści. W zeszłym roku miałam przyjemność poznać jego wnuczkę, która również jest pisarką. Inni autorzy, którzy stanowili dla mnie inspirację, to Gigi Pandian, Edward Hoch, Yukito Ayatsuji i Seishi Yokomizo.

A jak przebiegał research? Czy zapoznawałaś się m.in. z „podręcznikami” dla magików, wróżbitów itp.?

Przede wszystkim obejrzałam całe mnóstwo różnych magicznych sztuczek. Głównie na YouTube, ale przeczytałam również m.in. „The Confidence Game” czy książkę zatytułowaną „How to Cheat at Everything” („Jak oszukiwać we wszystkim”). Było tego całe mnóstwo, a research dostarczył mi sporo zabawy.

Głównymi bohaterkami „Do trzech razy śmierć” są dwie siostry – policjantka Tess i oszustka Sarah. Dlaczego akurat siostry, a nie np. przyjaciółki z przeszłości?

Zdradzę ci pewien sekret – kiedy zaczynałam pisać książkę, Tess i Sarah były nieznajomymi! Tess przyłapała Sarah na gorącym uczynku i ją aresztowała, a potem Sarah pomogła Tess rozwiązać sprawę morderstwa. To moja agentka zasugerowała, że w ich relacji musi zaistnieć czynnik, który sprawi, że będą chciały więcej dla siebie nawzajem zaryzykować. Uczynienie ich siostrami – to, że mają tego samego ojca i że Tess musi ukrywać swoje powiązania rodzinne – zmieniło tę książkę na lepsze.

Tess i Sarah łączą – wcale nie tak chętnie – siły, by odnaleźć mordercę trzech osób i przekonać jedna drugą o swojej niewinności. Jakie mocne strony Tess i Sarah sprawiają, że każda z nich nadaje się do tego zadania?

Klucz do sukcesu tkwi w tym, że Sarah myśli nieszablonowo, nie działa zgodnie z zasadami, z prawem, a tym kieruje się przecież w swoich działaniach Tess. Tess z kolei sprowadza Sarah na ziemię, jest skoncentrowana na zadaniach, które ma do wykonania, i odgrywa rolę opiekuńczej starszej siostry.

Jednym z tropów pojawiających się w „Do trzech razy śmierć” jest found family. Zgodziłabyś się ze stwierdzeniem, że nie tylko ci, z którymi łączą nas więzy krwi, mogą tworzyć z nami rodzinę?

Tak! Found family to zdecydowanie jeden z moich ulubionych tropów. To idea, że mimo iż zabrakło ci szczęścia, gdy los przydzielał ci rodzinę, to nadal możesz nawiązać wspaniałą więź z innymi ludźmi, którzy będą cię wspierać. Myślę zresztą, że wielu z nas ma takie „odnalezione rodziny”, nawet ci z nas, którzy mają kochających bliskich, nawiązują takie relacje np. w pracy czy na studiach.

W „Do trzech razy śmierć” zło i dobro się przenikają. Przynajmniej jeśli chodzi o siostry – policjantka wcale nie ma nieskazitelnego charakteru, a Sarah, oszustka, nieraz dowodzi, że nie jest taka najgorsza. Lepiej więc nie oceniać kogoś na pierwszy rzut oka? Nawet jeśli zajmuje się szemraną profesją?

Zdecydowanie! I myślę nawet, że przepisy prawa biorą to – do pewnego stopnia oczywiście – pod uwagę. Musimy pamiętać, że ludzie są przecież bardzo zniuansowanymi istotami, postrzegają rzeczywistość w różny sposób, a najczęściej ma na to wpływ odmienne wychowanie. W „Do trzech razy śmierć” z przyjemnością rysowałam te zacierające się granice, myślałam o tym, jak różnie siostry patrzą na różne kwestie.

Chyba każdy, kto przeczytał „Do trzech razy śmierć”, od razu po lekturze ma ochotę na poznanie dalszych losów głównych bohaterek. Dobra wiadomość jest taka, że druga część „Niemożliwych zbrodni” jest już gotowa. Czy zaplanowałaś cykl na konkretną liczbę części?

Tak, druga część jest już napisana, a w niej powracają siostry, pojawia się nowa postać i występują kolejne „niemożliwe zbrodnie”. Będę tworzyć te książki tak długo, jak długo czytelnicy zechcą poznawać nowe historie z Tess i Sarah w rolach głównych. Sama je uwielbiam, więc mam nadzieję, że będzie to trwało przez dłuższy czas.

O autorce

Jenny Blackhurst to brytyjska pisarka, młoda gwiazda brytyjskiego thrillera. Dorastała w Shropshire, gdzie do dziś mieszka z mężem i dziećmi. Jej pierwsza powieść, „How I Lost You”, sprzedała się w nakładzie przeszło 270 tysięcy egzemplarzy, natomiast jej druga książka, „Zanim pozwolę ci wejść”, w nakładzie ponad 127 tysięcy. Blackhurst już jako dziecko spędzała godziny, czytając i rozmawiając o powieściach kryminalnych. Było więc oczywiste, że pisanie to zajęcie, któremu powinna się w przyszłości poświęcić. Jenny Blackhurst jest dyplomowanym psychologiem. W czasie wolnym od pisania wspiera prace oddziału służb przeciwpożarowych w hrabstwie Shropshire.

Chcesz kupić tę książkę w cenie, którą sam/-a wybierzesz? Ustaw dla niej alert LC.

Książka jest już w sprzedaży online

Artykuł sponsorowany, który powstał przy współpracy z wydawnictwem


komentarze [38]

Sortuj:
więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
failsafedb - awatar
failsafedb 14.03.2024 10:56
Czytelnik

Ciekawi mnie w którą stronę poszła autorka - czy faktycznie stworzyła twardy, uczciwy wobec czytelnika kryminał, czy po prostu kolejny amerykański (w tym przypadku brytyjski) wariant powieści sensacyjnej, w której wszystko układa się tak, by na wpół pijany czytelnik wiedział wszystko od początku i nie zgubił wątku nawet przez chwilę. Ja już trochę straciłem nadzieję, bo od...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 08:26
Czytelniczka

Ty tak serio? 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
failsafedb - awatar
failsafedb 17.03.2024 12:53
Czytelnik

No jasne. Lubię kryminały. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 13:22
Czytelniczka

A, ok, myślałam że chciałeś mnie z jaskini platońskiej wywabić pisząc rzeczy które zakłócają przepływ energii w tejże jaskini. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
failsafedb - awatar
failsafedb 17.03.2024 13:49
Czytelnik

Ciebie zawsze chętnie wywabiam, jesteś moją ulubioną zwierzyną ;-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 14:01
Czytelniczka

Moki, tego się nie da zrobić, bo tam się jest do ściany przykutą.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 14:03
Czytelniczka

Umiem przechodzić przez ściany. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
failsafedb - awatar
failsafedb 17.03.2024 14:07
Czytelnik

Nie odwracaj wiesz czego ogonem do góry, koleżanka chciała ustalić czy lubisz być od czasu do czasu przykuta do czegoś, oczywiście w metafizycznym rozumieniu.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 14:09
Czytelniczka

A gdybyś znalazł się w pustce to skąd byś wiedział gdzie jest góra a gdzie dół? Ja nie odwracam,  ja przekształcam ogon na poziomie kwantowym. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 14:14
Czytelniczka

Ja lubię przykuwać.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 14:16
Czytelniczka

Przykujcie mnie a wchłonę i zintegruje każdy pierwiastek wchodzący w skład kajdan. Jestem Jobu Tupaki! 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
failsafedb - awatar
failsafedb 17.03.2024 14:22
Czytelnik

To dość ciekawa myśl w wątku poświęconym zbrodniom w zamkniętym pokoju. Notabene zrobiło się ciekawie. Wiemy już kto będzie przykuwał, mniej więcej wiemy kogo, wiemy nawet iż rzecz się ma w jaskini kolesia o nazwisku Platon. Stąd już mały krok do dobrego kryminału...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 14:30
Czytelniczka

Nie będziesz mi tu mówił czemu poświęcono ten wątek, zaraz każę mym pachołkom by Ci obcieli głowę.  

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
failsafedb - awatar
failsafedb 17.03.2024 14:38
Czytelnik

Och, już weszłaś w rolę... a nie, poczekaj, Ty z niej nie wyszłaś ;-P. Pogadajmy o pachołkach, to może być ciekawe ;-)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 14:55
Czytelniczka

Jakby mi Moki nasłała pachołka, to bym go puściła z dymem.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 15:01
Czytelniczka

Jakbym wysłała do Ciebie pachołka Lucyferko to tylko takiego nieużytecznego z gilami z nosa wiszacymi do pasa i garbem  bo wiem że już by nie wrócił. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 15:03
Czytelniczka

Wystarczyłoby mi okiem mrugnąć i już by się rozmazał cieniem ...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 15:09
Czytelniczka

Ja myślę że i mrugnięcie byłoby zbędne,  jednym spojrzeniem spopielilabyś  barana. A pieczony baran ma pewne zalety choć dopiero wieczorem gdyż jest Ramadan. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 15:14
Czytelniczka

Mi to baran prędzej przywiedzie na myśl oscypka niż jakiś ramadan.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 15:21
Czytelniczka

Barany przecież nie dają oscypków.  A potrafią uświetnić każdy Ramadan. Bardzo podoba mi się to słowo,  brzmi jak Rumburak. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 15:24
Czytelniczka

Pewnie, że nie dają. Miałam na myśli baraninę do oscypka.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 15:39
Czytelniczka

Okowita do oscypka.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 16:32
Czytelniczka

Oscypek smażony, na frytkę z baraniną. Za okowitę podziękuję, bo jestem totalną abstynentką.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 16:35
Czytelniczka

To nawet dobrze,  jestem wegetarianką więc dostaniesz całego barana a ja całą butelczyne.
Idziesz ze mną na Kupałę? 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 17:01
Czytelniczka

Słyszałam, że Kupała to taki trochę mały Sabat, no nie? Więc może bym się skusiła.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 17:06
Czytelniczka

Przecież inaczej bym nie zapraszała. Pojedziemy drabiniastym wozem zaprzegnietym w sześć baranów a @failsafedb będzie powoził i trzaskal z bicza. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 17:08
Czytelniczka

A Cinderella będzie grać na kobzie.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 17:14
Czytelniczka

Żadne szczęście nie jest pełne jeśli Kopciuszek mu na kobzie nie przygrywa. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 17:17
Czytelniczka

There they go, there they go!
No blood on her shoe;
The shoe's not too small,
The right bride is she after all.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 17:22
Czytelniczka

There ain't nothin' fair in this world, girl
There ain't nothin' sure in this world
There ain't nothin' safe in this world
There ain't nothin' pure in this world
I look for something left in this world

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 17:25
Czytelniczka

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
failsafedb - awatar
failsafedb 17.03.2024 17:27
Czytelnik

Chwilę mnie nie było - akurat stalkowałem na innym forum - i proszę, już wszystkie granice przekroczone. Nie macie wstydu, dziewczyny. I macie też wiele innych zalet. Idę szukać pejczyka. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 17:27
Czytelniczka

No blood indeed.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
failsafedb - awatar
failsafedb 17.03.2024 17:28
Czytelnik

@Lucy Fair akurat Moki preferuje pantofelki podkute gwoździami... Takie, którymi można zrobić włam do wozu pancernego.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Moki - awatar
Moki 17.03.2024 17:30
Czytelniczka

A Ty akurat wiesz co preferuje Moki.  Moje pantofelki są po prostu wygodniejsze i nie muszę sobie do nich kawałka pięty odcinać. 

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Lucy Fair - awatar
Lucy 17.03.2024 18:02
Czytelniczka

@failsafedb, pantofelki są extra.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
domekzkart - awatar
domekzkart 13.03.2024 16:41
Czytelniczka

Lubię dobre zagadki w książce, dochodzenie do rozwiazania i szukanie własnego pomysłu jest zawsze super :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Anna Sierant - awatar
Anna Sierant 13.03.2024 10:30
Redaktor

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam