-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać349 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Cyniczna manipulacja faktami czy poziom zbydlęcenia, który ciężko skomentować? Czornyj i Ćwiek
Przeszło rok temu Max Czornyj, popularny autor kryminałów i thrillerów, opublikował zdjęcie promujące jego nową książkę. „Kat z Płaszowa” to opowieść o zbrodniarzu wojennym Amonie Göcie, którego historię pisarz przedstawił przy użyciu narracji pierwszoosobowej. Premierze towarzyszył wizerunek Czornyja pozującego ze strzelbą na ramieniu, czym przywodził na myśl samego Götha. Dlaczego więc piszemy o tym dopiero dziś? Otóż właśnie teraz fotografia ta, za sprawą Jakuba Ćwieka, trafiła na medialne języki książkowej branży.
Materiały wydawnictwa / media społecznościowe Maxa Czornyja
„Amon Göth uważał się za pana życia i śmierci podległych mu więźniów. Jego sadyzm okazał się przesadny nawet dla przełożonych z SS. Ze szczególnym upodobaniem mordował matki z dziećmi i starców. Uwielbiał strzelać do więźniów z okien samochodu lub balkonu willi. Swoim ofiarom zadawał wyszukane tortury. Osobiście zabił kilkaset osób.
O podobnych zbrodniach z pewnością nie śniono w najgorszych koszmarach. Czy odważycie się spojrzeć w oczy prawdziwemu złu? A może macie dość odwagi, by spojrzeć na świat jego oczami?” – tak książkę „Kat z Płaszowa” promuje wydawnictwo Filia.
Historię austriackiego zbrodniarza wojennego, komendanta obozu koncentracyjnego Plaszow i likwidatora gett żydowskich w Krakowie i Tarnowie, autor ukazał w sposób niebanalny. Max Czornyj korzysta z narracji pierwszoosobowej, rozwijając opowieść z perspektywy samego zbrodniarza. Podobne rozwiązanie znajdziemy również w innych książkach Czornyja: „Rzeźniku” o Józefie Cyppku, „Zimnym chirurgu” o Edmundzie Kolanowskim czy „Mengele. Anioł śmierci z Auschwitz”.
Rozwiązanie, jak wspomniałem, niebanalne. Ale i – zdaniem niektórych – mocno kontrowersyjne.
Burza wokół Maxa Czornyja – o co chodzi?
Jednak nie sam sposób prowadzenia narracji, a przede wszystkim sposób promocji „Kata z Płaszowa” wywołał burzę w środowisku literackim.
O sprawie zrobiło się głośno po wpisie Jakuba Ćwieka, który w mediach społecznościowych napisał: „Myślę, że sytuacja dojrzała już do tego, że powinniśmy porozmawiać o Maksie Czornyju”. Nawiązał przy tym do zdjęcia, którym na początku 2022 roku Czornyj promował wspomnianą powieść. „Oto dowód empiryczny na to, że Kat z Płaszowa się urzeczywistnił. Przynajmniej w formie papierowej”, pisał wówczas autor powieści.
Zdjęcie przypomina fotografię samego Götha, uchwyconego na balkonie z opartą na ramieniu bronią. We wspomnianym poście Ćwiek ocenia, że jego kolega po fachu „pozuje na nazistowskiego zbrodniarza, promując książkę, w której z pieczołowitością opisuje jego zbrodnie”.
Ćwiek: „W pisaniu znalazł sposób na eksponowanie swoich nieakceptowalnych społecznie skłonności”
W dalszej części wpisu podkreśla, że choć wielokrotnie próbował zgłębić twórczość Czornyja, za każdym razem „w którymś miejscu odbijał się na tym samym”. A konkretnie: „Na przerażająco obrzydliwej, być może nawet chorobliwej fascynacji ludzką krzywdą. Nie zamierzam sprawdzać poziomu realizmu pisanych przez niego obrzydliwości. Wystarczy mi świadomość, że ewidentnie go podniecają”.
Ćwiek wyjaśnia, że jego zdaniem autor „Kata z Płaszowa” „pisze o okrutnych, przerażających zbrodniach z fascynacją i porażającą detalicznością, a jednocześnie chętnie oddaje narracyjną perspektywę nie ofiarom, a zbrodniarzom”. Po drugie, argumentuje Ćwiek, „wypowiadając się na temat swoich publikacji, mówi o nich z budzącą obrzydzenie lekkością i humorem”.
To poziom zbydlęcenia, który ciężko mi nawet skomentować. To autentycznie sprawia wrażenie, jakby Max Czornyj znalazł w tym pisaniu sposób na eksponowanie swoich nieakceptowalnych społecznie skłonności. Jakby to była jakaś forma znalezienia ujścia dla skrajnego, przerażającego mroku, który nim targa i go podnieca. Jedno jest pewne – ten człowiek zdecydowanie przekracza granice. I to nie tylko dobrego smaku.
Jakub Ćwiek
W kolejnym wpisie pisarz załączył screeny komentarzy Czornyja, w których ten nawiązywał do swoich powieści. Zdaniem Ćwieka obrazują one wspomnianą „lekkość i humor”, z jakimi Czornyj ma wypowiadać się o swoich publikacjach.
Dyskusja rozgorzała przede wszystkim pod oboma wpisami Jakuba Ćwieka, gdzie w chwili publikacji artykułu łączna liczba komentarzy przekroczyła już tysiąc. Sam post podzielił komentujących. Jedni zgadzają się z ostrą retoryką Ćwieka, inni uważają sytuację za wyolbrzymioną. Są i tacy, którzy poczuli się bezpośrednio urażeni. Ćwiek nawiązał bowiem również w ostrych słowach do samych czytelników książek Czornyja:
Co z Wami jest, k***a, nie tak???
Jak wielkim trzeba być po***em, pozbawionym moralnego kręgosłupa, przyzwoitości i zwykłej elementarnej empatii, by z radością właściwą wyczekiwania wiosny [patrz cytaty czytelnicze powyżej], wyglądać nowej książki o pier***onym zbrodniarzu??? I rodzinnie się na nią cieszyć? I się nią, uwaga, zachwycać?

Wkrótce dyskurs przeniósł się też na inne profile osób związanych ze światem książki. Sprawę skomentował choćby Adam Szaja, autor bloga smakksiazki.pl.
Max Czornyj: „Cyniczna manipulacja faktami”
O sprawę postanowiłem spytać Maxa Czornyja, dając mu szansę ustosunkowania się do opisywanych wyżej zarzutów.
Autor „Kata z Płaszowa” ocenia, że wpis Jakuba Ćwieka „stanowi cyniczną manipulację faktami”, kierowaną niepojętą dla niego motywacją oraz skutkującą perfidnym sianiem nienawiści. Dodaje:
Podsycanie szkalujących wypowiedzi, obrzucanie czytelników moich książek najgorszymi inwektywami, których nie będę cytował, było zapewne nastawione z jego strony na efekt marketingowy. Nie przewidział jednak (choć trudno przypuszczać, że nadal nie przewiduje) skali hejtu, jaki wylał się na mnie oraz moich bliskich, gdy stwierdza, że „nazywam ofiary Goetha mięsem”, a „jego historię przepisem na apetyczne święta”, gdy pisze „pronazistowskich sympatiach” i „masturbowaniu się przemocą”. To czyste kłamstwo i nie ma wątpliwości, że ich autor zdaje sobie z tego sprawę. Musi zdawać sobie też sprawę, że skutkuje to dziesiątkami obraźliwych wiadomości oraz jawnym wzywaniem do okazywania nienawiści.
Wskazuje, że przywołana fotografia była kierowana do konkretnych odbiorców, którzy znali jego twórczość i kontekst powstania zdjęcia. Dodaje, że już w pierwszym komentarzu, który pojawił się pod opublikowanym w styczniu 2022 roku wpisem, wspomniał, iż „nawiązuje on do »gnidy«”.
– Oczywiście to zostało sprytnie pominięte – komentuje Max Czornyj.

– Pominięto również szereg innych komentarzy, w których mówię o pisarskiej metodzie Stanisławskiego, czyli trudzie wczuwania się w przedstawiane postaci. Zostało to obficie wyjaśnione również w posłowiach kolejnych pozycji na faktach, które swoją drogą są dedykowane między innymi ofiarom opisywanych zbrodniarzy – mówi autor „Kata z Płaszowa”.
I dodaje:
Podkreślę też, że cały cykl opatrzony jest mottem „Prawda bywa bardziej przerażająca od najmakabryczniejszej fikcji”. Znamienne, prawda? Co gorsza, wyciągnięcie zdjęcia, dorzucenie kłamliwego kontekstu sprawia, że to pan Ćwiek godzi w pamięć oraz godność ofiar Zagłady. To przez niego ożywają jej demony właśnie w takiej formie, która ponad rok temu – w jakże odmiennym kontekście – nie wzbudziła emocji.
Zdaniem Czornyja Jakub Ćwiek, posługując się manipulacją, „świadomie wywołuje nienawiść oraz pozbawia prawdę kontekstu”. – Członkowie mojej rodziny trafiali do obozów obu totalitaryzmów i w nich ginęli (to jedna z motywacji, dla których tworzę te powieści), a ktoś taki cynicznie żongluje wyrwanymi z kontekstu zdaniami – mówi Max Czornyj.
Wspomina też towarzyszące premierze książki wywiady, między innymi rozmowę z portalem natemat.pl. Jak zaznacza: – Zaczynam go od kilkuminutowej wypowiedzi o tym, jak potwornym zbrodniarzem był Göth i jaką przestrogą jest poznanie, że w historii pojawiły się takie postaci.
Na zakończenie mówi:
To właśnie jest rola mojej literatury. Rola, o której mówię wciąż i wciąż. Rola pokazująca, że to człowiek był zdolny do bestialstwa obozów koncentracyjnych i że musimy być świadomi, że może być do niego zdolny ponownie. To przestroga i nauczka na przyszłość, choćby miała docierać do odbiorców przez szok. Dotychczas, mimo drażliwego tematu, pozycje zbierały doskonałe recenzje i nie budziły oburzenia. Były traktowane jako sposób poznania bestii, szczegółów Zagłady, a nawet skutkowały składaniem hołdu ofiarom Holocaustu w obozach. Czytelnicy o takich wrażeniach nazwani zostali promującymi nazizm. Właśnie dlatego zdecydowałem się działać zdecydowanie i dać odpór sianiu nienawiści, dezinformacji oraz cynicznej próbie zbicia kapitału na pamięci ofiar Zagłady.
Co na to książkowa branża?
O zdanie pytam również Wojciecha Chmielarza, autora bestsellerowych powieści, Dianę Brzezińską, autorkę popularnego cyklu o Prokurator Gabrieli Sawickiej, i Wojciecha Szota, nominowanego w kategorii Człowiek Książki w Plebiscycie Książka Roku Lubimyczytać twórcę projektu Zdaniem Szota.
– Max Czornyj, w mojej opinii, wielokrotnie przekroczył granice w trakcie promocji swoich książek o tematyce obozowej, ale także true crime. Używając języka, który po prostu nie przystaje do tematyki Holokaustu, traktuje ją zbyt swobodnie i instrumentalnie. Zmieniając jedną z największych tragedii XX wieku w jarmarczną rozrywkę – komentuje Wojciech Chmielarz.
Pytam, jaką rolę gra tu rynek. – Nazistowscy zbrodniarze się sprzedają, więc można taśmowo produkować kolejne ich biografie i promować w dowolny sposób, bo liczy się sprzedaż – mówi. – I taka jest smutna rzeczywistość.
Wojciech Szot, którego dopytuję o granice artystycznej wolności (oraz czy w ogóle takowe istnieją), wskazuje: – Brutalna prawda o rynku książki jest taka, że nie ma granic, dopóki ktoś kupuje. Dla mnie to nie Czornyj i jego zachowanie są problemem czy tematem wartym dyskusji, a to, że czytelnicy nie mają umiejętności rozróżnienia między tym, co dopuszczalne, a tym, co jest przekroczeniem granicy. Doszliśmy do etapu, gdzie z jednej strony domagamy się, by używać języka troski, w literaturze potrzebujemy „comfort booków”, a z drugiej strony chcemy silnych emocji, wstrząsów. Nie ma miejsca na nic pośrodku. I te skrajne punkty wciąż się od siebie oddalają.
I dodaje: – Media społecznościowe chcą krwi, potu, dyskusji i walki na słowa. Ale też wspierania, zapalania wspólnie kadzidełek, otulania się. Bo jedno i drugie jest czynnością społeczną, angażującą. I tak będzie z literaturą – żeby się wyróżnić, będzie albo jeszcze bardziej kocykowa, albo bardziej angażująca w zło. Jedno i drugie nie jest zjawiskiem pozytywnym, patrząc od strony dotychczas uznawanych norm tego, czym jest „dobra literatura”. Ale i te kryteria się zmieniają.
Diana Brzezińska mówi z kolei:
Wszystkie pytania o rolę literatury obozowej, o to, co wolno pisarzowi, a wreszcie dotyczące feralnego zdjęcia są oczywiście ciekawe i skłaniające do dyskusji, ale przesłaniają prawdziwy problem w niniejszej sprawie, którym jest zachowanie Jakuba Ćwieka.
Z prawnego punktu widzenia opublikowany tekst spełnia kryteria naruszenia dóbr osobistych, a zaryzykuję stwierdzenie, że zachowanie Jakuba Ćwieka wypełnienia znamiona przestępstwa zniesławienia. Posługując się językiem internetu, który nie oddaje w pełni powagi sytuacji, tekst Jakuba Ćwieka stanowi hejt.
W tym przypadku zachowanie Maksa Czornyja, a już tym bardziej jego książki, nie mają żadnego znaczenia. Mogą być jedynie przedmiotem innej dyskusji. Powinniśmy skupić się na zachowaniu Jakuba Ćwieka. U podstaw hejtu nigdy nie leżą bowiem dobre intencje i w żadnej sytuacji nie jest usprawiedliwiony.
Sprawę komentuje dla nas również Wydawnictwo Filia, które wydaje powieści Maxa Czornyja:
Zachęcamy do lektury książek Maksa Czornyja. Ich treść jednoznacznie ukazuje koszmar totalitaryzmu. Świadczą o tym same książki, ich recenzje oraz udzielane przez autora wywiady. W przywołanych książkach Max Czornyj w żadnym momencie nie usprawiedliwia czynów opisywanych przez siebie postaci.
Niedopuszczalne natomiast są ataki na autora ad personam. To niesprawiedliwe i nienawistne komentarze. Wszyscy wiemy, do jakich tragedii może doprowadzić internetowy hejt na taką skalę.
Przedstawiciele wydawnictwa do sprawy nawiązali też w mediach społecznościowych. Pelne oświadczenie znajdziecie poniżej.
Jaką rolę waszym zdaniem powinna spełniać dziś literatura obozowa? Kto przekroczył tu granice? Max Czornyj czy Jakub Ćwiek? A może rzecz nie jest warta tak silnych reakcji i sprawa została rozdmuchana? Czekam na wasze komentarze.
Tagi i tematy
Powiązane artykuły
komentarze [155]
Minął rok i jaki wniosek się nasuwa? Na to pytanie odpowiem pytaniem: kto w tej sytuacji wyszedł z twarzą?
Na pewno nie pan Ćwiek.
Minął rok i jaki wniosek się nasuwa? Na to pytanie odpowiem pytaniem: kto w tej sytuacji wyszedł z twarzą?
Na pewno nie pan Ćwiek.
Przeczytałam wszystkie dostępne książki Maxa Czornyja i nie jestem zbulwersowana ich treścią. Uważam, że nie wszystkie książki muszą się podobać każdemu i całe szczęście, że jest tak duży wybór. Ja np. nie znoszę tzw obyczajówek więc ich nie czytam i koniec.
Przeczytałam wszystkie dostępne książki Maxa Czornyja i nie jestem zbulwersowana ich treścią. Uważam, że nie wszystkie książki muszą się podobać każdemu i całe szczęście, że jest tak duży wybór. Ja np. nie znoszę tzw obyczajówek więc ich nie czytam i koniec.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDzięki tej aferce poznałem twórczość autora! Dziękuję za emocje przy kolejnych książkach, z których każda premiera ląduje na stosiku must read.
Dzięki tej aferce poznałem twórczość autora! Dziękuję za emocje przy kolejnych książkach, z których każda premiera ląduje na stosiku must read.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTemat pięknie się zamiótł, gdy Czornyj opublikował screeny posta i archiwalną wersję strony muzeum z pozytywną recenzją swojej książki. I nagle skończyły się peany na temat wielkich Instytucji. Polityka i ludzkie zawiści, to właśnie autorytety, które przepadną. A książki Czornyja będą czytane za wiele lat.
Temat pięknie się zamiótł, gdy Czornyj opublikował screeny posta i archiwalną wersję strony muzeum z pozytywną recenzją swojej książki. I nagle skończyły się peany na temat wielkich Instytucji. Polityka i ludzkie zawiści, to właśnie autorytety, które przepadną. A książki Czornyja będą czytane za wiele lat.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNic nie zamiótł, próbował nieudolnie się powoływać na jakąś "recenzję" Muzeum AK. Muzeum zapytane o co chodzi odcięło od M. Cz. oraz prosi żeby nie wciągać go w tę dyskusję :)
Nic nie zamiótł, próbował nieudolnie się powoływać na jakąś "recenzję" Muzeum AK. Muzeum zapytane o co chodzi odcięło od M. Cz. oraz prosi żeby nie wciągać go w tę dyskusję :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak, a czytelnicy dali screeny pozytywnej recenzji jego książki, która napisało to muzeum a później usunęło ;)
Tak, a czytelnicy dali screeny pozytywnej recenzji jego książki, która napisało to muzeum a później usunęło ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRozumiem, że teraz napiszecie kolejny tekst odnoszący się do posta na profilu Muzeum KL Auschwitz?
Rozumiem, że teraz napiszecie kolejny tekst odnoszący się do posta na profilu Muzeum KL Auschwitz?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
W całej tej dyskusji/sporze warto brać pod uwagę zdanie tych, których faktycznie to dotyczy lub mają realną wiedzę przedmiotową:
https://www.facebook.com/auschwitzmemorial/posts/pfbid05sDdsZFa4LjuEv6zPhq5Kqw4qHF9xzhFUgL6uDvKo5yNUkd8TpfFBxW58J6yUcx5l
W całej tej dyskusji/sporze warto brać pod uwagę zdanie tych, których faktycznie to dotyczy lub mają realną wiedzę przedmiotową:
https://www.facebook.com/auschwitzmemorial/posts/pfbid05sDdsZFa4LjuEv6zPhq5Kqw4qHF9xzhFUgL6uDvKo5yNUkd8TpfFBxW58J6yUcx5l
Czy gdyby ktoś napisał o Holokauście i zapozował w przebraniu Hitlera też by go ludzie bronili "o jaka fajna promocja książki, taka tematyczna" ? Nie, oczywiście, że nie ! Bo to by było idiotyczne i niesmaczne. Większość osób, nie zna tego kata więc nie widzi w tym nic złego. Ja widzę. Max Czornyj przekroczył granicę. Kojarzycie Antka Królikowskiego i jego galę mma na której mieli się być mężczyźni podobni do Putina i do Zalenskiego? To było niesmaczne. Ludzie w bardzo dobry sposób zareagowali na Antka. Niby przeprosił, ale jeszcze jak spadała na niego krytyka nagrywał się i mówił 'wy niczego nie rozumiecie, to będzie dobre' więc w jego przeprosiny nie wierzę. Czy oczekuje od Czornyja przeprosin ? Nie. Bo nie wierzę, że po takim czasie będą szczere. Czy zawiodłam się na wydawnictwie, który pozwala na takie promowanie książek ? Oczywiście, że tak.
Czy gdyby ktoś napisał o Holokauście i zapozował w przebraniu Hitlera też by go ludzie bronili "o jaka fajna promocja książki, taka tematyczna" ? Nie, oczywiście, że nie ! Bo to by było idiotyczne i niesmaczne. Większość osób, nie zna tego kata więc nie widzi w tym nic złego. Ja widzę. Max Czornyj przekroczył granicę. Kojarzycie Antka Królikowskiego i jego galę mma na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMuzeum Auschwitz pozamiatało w dyskusji.
Muzeum Auschwitz pozamiatało w dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŚwietne powieści, zdecydowanie stoję za Czornyjem. Jego książki nie są reportażem, więc w czym problem?
Świetne powieści, zdecydowanie stoję za Czornyjem. Jego książki nie są reportażem, więc w czym problem?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamProblem w tym, że żerowanie na pewnych tematach, a takim właśnie zerowaniem jest pisanie podkolorowanych fabuł o Zagładzie jest sprzeczne z godnością człowieka.
Problem w tym, że żerowanie na pewnych tematach, a takim właśnie zerowaniem jest pisanie podkolorowanych fabuł o Zagładzie jest sprzeczne z godnością człowieka.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Na ten temat trafnie się wypowiadała Barbara Czarnecka w swojej pracy "Niebezpieczne związki".
"Jedno z największych niebezpieczeństw dla świadomości społecznej
polega właśnie na substytucjonalności popliteratury zagładowej, jej paradokumentalności, w której – jak słusznie podkreśla Tomczok – nie o pamięć chodzi, ale w zasadzie dowolne imaginarium związane z Zagładą. Przy jednoczesnym nasyceniu tej literatury realizmem i jej medialnej nośności wkraczamy zdaniem autorki w erę groźnej, bo upowszechniającej się fantazji, nie zaś prawdy o Zagładzie. Jedną z funkcji tej „zagładowej fantastyki” jest stworzenie modelu uproszczonej historii pojednawczej (rozmaite powieściowe prezentacje wspólnoty i związków polsko-żydowskich) sugerującej przepracowanie polskiej pamięci o Zagładzie Żydów.
Inną normą dotyczącą literatury postpamięciowej (reprezentacje świata po Zagładzie, a nie świata Zagłady) staje się niesamowitość, konstatuje
autorka. Współczesność jest przedstawiana w popularnej powieści i filmie
w konwencji grozy (krypta, widmo – dybuk, żywe trupy). Aura niesamowitości i groza wyznaczają obszary nie miejsca, powidoki Jedwabnego, które straszy odziedziczoną ciemną, pamięcią, i silnie oddziałują estetycznie, ale i bliskie są kiczu.
Popularne formy prozy o Zagładzie rozrastają się do kilkutomowych sag, cykli kryminałów i obszernych powieści – to kolejna obserwacja Marty Tomczok. Dzieje się tak z kilku powodów: ekonomicznych, konstrukcyjnych (schemat powieści przygodowo-awanturniczej i realizm o charakterze XIX-wiecznej prozy popularnej) i psychologicznych (funkcja ewazyjna). W tych wielkoformatowych tekstach wiele jest miejsca na ideologiczne „gry społeczne” pod postacią prezentacji losów wielopokoleniowej żydowskiej rodziny i żydowskiej finansjery czy postaw Polaków wobec Żydów. Autorka książki pokazuje, jakie zabiegi towarzyszą tym kreacjom (wycięcie, zlekceważenie, nieprawdopodobieństwo, przesunięcie i inne), rozpatruje manipulacje i substytucje."
Na ten temat trafnie się wypowiadała Barbara Czarnecka w swojej pracy "Niebezpieczne związki".
"Jedno z największych niebezpieczeństw dla świadomości społecznej
polega właśnie na substytucjonalności popliteratury zagładowej, jej paradokumentalności, w której – jak słusznie podkreśla Tomczok – nie o pamięć chodzi, ale w zasadzie dowolne imaginarium związane z Zagładą. Przy...
"trudzie wczuwania się w przedstawiane postaci."
A tu aby nie o kasę chodzi?
"trudzie wczuwania się w przedstawiane postaci."
A tu aby nie o kasę chodzi?
Ja bym nawet rozwinęła jeszcze wypowiedź @Rick Deckard i pokusiła się o stwierdzenie, że ludzie zawsze lubili, cytuję, "karmić się odstręczającymi treściami, naszpikowanymi wszelakiej maści patologiami, pławić się w pornografii śmierci". To nie jest charakterystyka tylko współczesnego społeczeństwa. W przeszłości rozrywką prostych ludzi było chodzenie na publiczne egzekucje. Zresztą temu one służyły, wcale nie tylko odstraszaniu przed popełnianiem zbrodni, ale też rozrywce. Ćwiek ma zatem trochę racji co do samego zjawiska, ale sposób w jaki przedstawia swoje zdanie jest absolutnie niedopuszczalny. A co do Maxa Czornyja, to chwilowo wstrzymuję się od oceny, jako że nie czytałam żadnej jego książki. Podejrzewam, że może być trochę prawdy w tym, że w jakiś sposób fascynują go zbrodniarze, natomiast od fascynacji do popełniania zbrodni jest jeszcze droga, mam nadzieję, daleka.
Ja bym nawet rozwinęła jeszcze wypowiedź @Rick Deckard i pokusiła się o stwierdzenie, że ludzie zawsze lubili, cytuję, "karmić się odstręczającymi treściami, naszpikowanymi wszelakiej maści patologiami, pławić się w pornografii śmierci". To nie jest charakterystyka tylko współczesnego społeczeństwa. W przeszłości rozrywką prostych ludzi było chodzenie na publiczne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Sea_Of_Darkness, masz takie przeczucie, że coś jest nie w porządku z ludżmi. Nie wiesz dokładnie co lecz intuicja nie pozwala Ci porzucić tematu zanim się to nie ujawni. Bierzesz i czytasz pornografię... śmierci. I już. Bingo! Wszystko zostaje poukładane, a Twoja obawa, czy przypadkiem to nie z Tobą jest coś nie najlepiej zostaje rozwiana.
@Sea_Of_Darkness, masz takie przeczucie, że coś jest nie w porządku z ludżmi. Nie wiesz dokładnie co lecz intuicja nie pozwala Ci porzucić tematu zanim się to nie ujawni. Bierzesz i czytasz pornografię... śmierci. I już. Bingo! Wszystko zostaje poukładane, a Twoja obawa, czy przypadkiem to nie z Tobą jest coś nie najlepiej zostaje rozwiana.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPo tym jak wyszła na jaw skala manipulacji Ćwieka czekam na refleksje nie jego, ale tych,, którzy na jego profilu ślepo uwierzyli i złapali temat jak pelikany. W media nie wierzę, ale kobieta z muzeum Auschwitz też mogłaby się ustosunkować w rzeczywistym kontekście. A po Czornyja oczywiście będę sięgać z przyjemnością, co nie wiąże się wbrew sugestiom hejtera, z przyjemnością w trakcie samej lektury.
Po tym jak wyszła na jaw skala manipulacji Ćwieka czekam na refleksje nie jego, ale tych,, którzy na jego profilu ślepo uwierzyli i złapali temat jak pelikany. W media nie wierzę, ale kobieta z muzeum Auschwitz też mogłaby się ustosunkować w rzeczywistym kontekście. A po Czornyja oczywiście będę sięgać z przyjemnością, co nie wiąże się wbrew sugestiom hejtera, z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDużo było prawdy w tym co napisał Ćwiek, współczesne społeczeństwo uwielbia karmić się odstręczającymi treściami, naszpikowanymi wszelakiej maści patologiami, pławić się w pornografii śmierci. Przykładowo w USA Ted Bundy to kultowa postać, powstało nawet Muzeum Zbrodni i Kary. Masę wykolejeńców robi sobie pamiątkowe zdjęcia na tle żółtego garbusa. W Polsce jakieś typ kupił starą ruderę w której mieszkał Leszek Pękalski, krążyły plotki że nowi nabywcy chcieli zrobić z tego miejsca muzeum. Na Youtube zaobserwowano wysyp kanałów dotyczących kryminalistyki, morderstw. Ja rozumiem że zbrodnia, i psychologia mordercy zawsze była intrygująca, ale to obecne zjawisko już urosło do rangi jakieś kompletnej patologii. Jesteśmy tym czym karmimy, nasze zmysły i duszę.
Dużo było prawdy w tym co napisał Ćwiek, współczesne społeczeństwo uwielbia karmić się odstręczającymi treściami, naszpikowanymi wszelakiej maści patologiami, pławić się w pornografii śmierci. Przykładowo w USA Ted Bundy to kultowa postać, powstało nawet Muzeum Zbrodni i Kary. Masę wykolejeńców robi sobie pamiątkowe zdjęcia na tle żółtego garbusa. W Polsce jakieś typ kupił...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMasz rację, pod dom Josefa Fritzla, gdzie przez wiele lat więził i torturował córkę, przyjeżdżały wycieczki.
Masz rację, pod dom Josefa Fritzla, gdzie przez wiele lat więził i torturował córkę, przyjeżdżały wycieczki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzecież każdy może czytać co chce, więc w czym problem? Przestańmy mieć komunistyczną zaborczą mentalność, że człowiek musi byc kierowany a wszystko cenzurowane. Ludzie mają swoje mózgi.
Przecież każdy może czytać co chce, więc w czym problem? Przestańmy mieć komunistyczną zaborczą mentalność, że człowiek musi byc kierowany a wszystko cenzurowane. Ludzie mają swoje mózgi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Krolkarolin I to jest właśnie patologia współczesnych czasów, źle rozumiana wolność, lub w zasadzie jej zrelatywizowanie. Wszelakiej maści pornografia może być dostępna bo człowiek ma prawo wyboru, to może też idąc tym tokiem rozumowania, powinno się udostępnić twarde narkotyki ? a to że młodzież zacznie ćpać, że społeczeństwo staje się przez tą waszą wolność, neurotyczna, to już jest inna sprawa. Tak się deprawuje i niszczy całe społeczeństwa, daje dostęp do wszelakiej maści patologii, wynaturzeń, to oczywiście zamierzony poniekad efekt. Rolą państwa która przecież jest niczym innym jak ośrodkiem sterowania społecznego powinna być zapewniona ochrona również w tym aspekcie kiedyś to była norma. Przykładowo było nie do pomyślenia żeby treści pornograficzne były społecznie akceptowalne. Druga sprawa napisz mi gdzie ćwiek pisał o cenzurze ? Po prostu wyraził swoją opinię na ten temat i tyle, być może dosyć ostrą, ale w końcu chyba ma do tego prawo ? Z jednej strony bredzisz o cenzurze, a z drugiej odmawiasz prawa do krytyki innemu pisarzowi ? typowa mentalność wykrzywionego liberała, z tolerancją represywną.
@Krolkarolin I to jest właśnie patologia współczesnych czasów, źle rozumiana wolność, lub w zasadzie jej zrelatywizowanie. Wszelakiej maści pornografia może być dostępna bo człowiek ma prawo wyboru, to może też idąc tym tokiem rozumowania, powinno się udostępnić twarde narkotyki ? a to że młodzież zacznie ćpać, że społeczeństwo staje się przez tą waszą wolność, neurotyczna,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ale co mają pornografia i narkotyki do książek? Czy widzisz człowieku na jaki poziom sprowadza ględzenie takich hejterków rozmowę o książkach? I gdzie ja napisałem coś o cenzurowaniu hejtera? Niektórzy mają w genach klasyfikowanie innych swoją miarą.
Poza tym ktoś kto pisze, że rolą państwa jest bycie ośrodkiem sterowania społecznego nie jest partnerem wymiany myśli. To poziom wyzywania swoich czytelników od pojebów, jak robi hejter. Żegnam.
Ale co mają pornografia i narkotyki do książek? Czy widzisz człowieku na jaki poziom sprowadza ględzenie takich hejterków rozmowę o książkach? I gdzie ja napisałem coś o cenzurowaniu hejtera? Niektórzy mają w genach klasyfikowanie innych swoją miarą.
Poza tym ktoś kto pisze, że rolą państwa jest bycie ośrodkiem sterowania społecznego nie jest partnerem wymiany myśli. To...
Powiadam wam, owieczki moje, miejcie zawsze swój rozum. Oceniajcie po słowach padających z ust a nie po plotkach. Oceniajcie ludzi wyzywających (jak pan na Ć) swoich czytelników, gdzie macie to czarno na białym jak w Księdze. Wyplewcie zło ze wspólnoty swojej, bo z ust jego jadu płynęło już zbyt wiele, ku Czornyjowi, ku Mrozowi, ku czytelnikom.
I myślcie zawsze, jak was uczę w recenzjach. Oto nazwanie piekielnie mocnych książek o zbrodniarzach nazistowskich, książkami nazistowskimi to robienie kolejnego Indeksu Ksiąg. Ale nazwanie ich autora promującym hitleryzm, to moc piekielna, Bruno i Galileusz. Niedobrze mi, bo znam je dobrze, a i parę wypowiedzi autora słyszałem całkowicie jasnych. Niedobrze mi, bo to kolejny hejt poniesiony przez nagłówki i baranów. Niedobrze mi, niech wybrzmi to mocno w waszych uszach i przypomni, że zło same się nie zniszczy. Trzeba pisać o nim jasno i jasno dawać mu świadectwo.
Tak rzekłem ja.
I czekam na „Kata Hitlera” jak na nowalijki. Czornyj w serii na faktach nigdy mnie nie zawiódł dając emocje równie mocne jak w trakcie śledzenia opisu ucieczki przez Morze Czerwone
Powiadam wam, owieczki moje, miejcie zawsze swój rozum. Oceniajcie po słowach padających z ust a nie po plotkach. Oceniajcie ludzi wyzywających (jak pan na Ć) swoich czytelników, gdzie macie to czarno na białym jak w Księdze. Wyplewcie zło ze wspólnoty swojej, bo z ust jego jadu płynęło już zbyt wiele, ku Czornyjowi, ku Mrozowi, ku czytelnikom.
I myślcie zawsze, jak...
Przypuszczam, że jest to wasz średnio trafiony żart prima aprilisowy. Niemniej ja osobiście naprawdę wielokrotnie zastanawiałam się nad zadziwiającym swoją całkowitą zbytecznością eksponowaniem zarówno wstrząsającego bestialstwa jak i odrażającej fizjologii pośmiertnego rozkładu. Obszerne, detaliczne opisy gnijących, cuchnących, zlanych ohydnymi posokami, obłażących czerwiami zwłok. Czytając pierwsze części cyklu o Eryku Deryle nie miałam ochoty nawet napić się herbaty. Rozumiem autentyzm, naturalizm, ale wszystko ma swoje granice, a u Pana Czornyjego są one przekraczane. Tym bardziej, że te fragmenty wcale nie przydają powieści jakości. Nie czynią jej ciekawszą, bardziej przekonującą. Zupełnie serio uważam, że są głównie wyrazem specyficznych, by delikatnie kwestię ująć, fascynacji autora. I nie jestem do końca pewna czy jest to zupełnie normalne i całkowicie nieszkodliwe.
Przypuszczam, że jest to wasz średnio trafiony żart prima aprilisowy. Niemniej ja osobiście naprawdę wielokrotnie zastanawiałam się nad zadziwiającym swoją całkowitą zbytecznością eksponowaniem zarówno wstrząsającego bestialstwa jak i odrażającej fizjologii pośmiertnego rozkładu. Obszerne, detaliczne opisy gnijących, cuchnących, zlanych ohydnymi posokami, obłażących...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA jednak pani czytała i zna dobrze te opisy ;) o kim to świadczy?
A jednak pani czytała i zna dobrze te opisy ;) o kim to świadczy?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytałam owszem bo były częścią powieści kryminalnej, poza tym zresztą dosyć dobrej, ale nie wymyślałam. I nie byłabym w stanie wymyślić bo moja wyobraźnia nie sięga tych patologicznych poziomów. Czytanie ich nie sprawiało mi przyjemności i gdyby ode mnie zależało zostałyby wycięte. No, ale to nie moje sprawy. Mnie każda kolejna książka, przesycona obrzydłymi relacjami coraz bardziej odstręczała od Pana Czornyjego i dziś już raczej po niego nie sięgam, a niepokojące wątpliwości pozostaną że mną na zawsze. Całkowicie serio.
Czytałam owszem bo były częścią powieści kryminalnej, poza tym zresztą dosyć dobrej, ale nie wymyślałam. I nie byłabym w stanie wymyślić bo moja wyobraźnia nie sięga tych patologicznych poziomów. Czytanie ich nie sprawiało mi przyjemności i gdyby ode mnie zależało zostałyby wycięte. No, ale to nie moje sprawy. Mnie każda kolejna książka, przesycona obrzydłymi relacjami...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKsiążki p. Czornyja są nie tylko kiepskie. Są kiepskimi zapożyczeniami od innych. Powiedziałbym wręcz, że to plagiaty.
Książki p. Czornyja są nie tylko kiepskie. Są kiepskimi zapożyczeniami od innych. Powiedziałbym wręcz, że to plagiaty.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWitam serdecznie jestem stałą czytelniczką portalu. O konflikcie dowiedziałam się z artykułu. Nie jestem zwolenniczką konfliktów, dlatego na stronie wydawnictwa Filia wyraziłam swoją opinię do której mam prawo i zastałam zhejtowana bo wyraziłam opinię że lubię czytać historyczne książki Pana Maxa Czornyja. Moim zdaniem podejmując trudną problematykę opisując ją w ten sposób sprawia że dla kto chce to sięgnie aby jego historyczne pozycje. 78 lat po zakończeniu tego horroru i terroru tylko historyk sięgnie po tekst źródłowy. I za to dziękuję autorowi. A że nie wszystkim się podoba? Ja osoba z niepełnosprawnością, która w tamtych czasach w łapach oprawców byłabym objęta akcją T4 zostałam dziś zhejtowana przez Pana Ćwieka, bo nie podzielam jego poglądów.
Witam serdecznie jestem stałą czytelniczką portalu. O konflikcie dowiedziałam się z artykułu. Nie jestem zwolenniczką konfliktów, dlatego na stronie wydawnictwa Filia wyraziłam swoją opinię do której mam prawo i zastałam zhejtowana bo wyraziłam opinię że lubię czytać historyczne książki Pana Maxa Czornyja. Moim zdaniem podejmując trudną problematykę opisując ją w ten sposób...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejI to jest właśnie obraz kłamliwego hejtu wylanego przez Ćwieka. Dziennikarze i psycholodzy powinni skupić się na tym temacie. A także na tym jak łatwo manipulować w internecie emocjami we własnych celach.
I to jest właśnie obraz kłamliwego hejtu wylanego przez Ćwieka. Dziennikarze i psycholodzy powinni skupić się na tym temacie. A także na tym jak łatwo manipulować w internecie emocjami we własnych celach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie, nie tylko historycy sięgają po materiały źródłowe. Książki o okrucieństwie wojny nie są po to żeby się podobały jak to Pani napisała tylko po to, żeby pokazywały co się wydarzyło i były rzetelne. Znamienne jest, że przedstawiciele Muzeum w Auschwitz podzielają wątpliwości co do wartości "dzieł" Czornyja. I już pomijając jego wątpliwej jakości pisaninę to sposób promocji jest niesmaczny i niedopuszczalny.
Nie, nie tylko historycy sięgają po materiały źródłowe. Książki o okrucieństwie wojny nie są po to żeby się podobały jak to Pani napisała tylko po to, żeby pokazywały co się wydarzyło i były rzetelne. Znamienne jest, że przedstawiciele Muzeum w Auschwitz podzielają wątpliwości co do wartości "dzieł" Czornyja. I już pomijając jego wątpliwej jakości pisaninę to sposób...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie manipuluj kobieto, żadni przedstawiciele nie podzielają żadnych wątpliwości co do wartości książek Czornyja. Jedna pani wypowiedziała się co do zdjęcia wyciągniętego z kontekstu, że się nie zgadza z taka promocją. O książkach nie zająknął się nikt słowem.
Tylko co miała zrobić skoro jej je podstawiono do komentarza? Powiedzieć, że podoba się jej Czornyj? To właśnie sposób w jaki zmanipulowano sprawę. Czornyj zresztą prosił, aby nie przypisywać tej pani złych intencji.
A i druga rzecz. Książki o wojnie są po to, żeby mi i innym się podobały. Sięganie po pozycje, które się nie podobają to zaburzenie.
Nie manipuluj kobieto, żadni przedstawiciele nie podzielają żadnych wątpliwości co do wartości książek Czornyja. Jedna pani wypowiedziała się co do zdjęcia wyciągniętego z kontekstu, że się nie zgadza z taka promocją. O książkach nie zająknął się nikt słowem.
Tylko co miała zrobić skoro jej je podstawiono do komentarza? Powiedzieć, że podoba się jej Czornyj? To właśnie...
Dobrych historycznych publikacji o akcji t-4 jest bez liku, dlaczego w takim razie czyta Pani tylko ten grafomański chłam, który niewiele ma wspólnego z tematem z wyjątkiem podgrzewania emocji i zarabianiu na epatowaniu zbrodnią ? Szczerze mnie to zastanawia
Dobrych historycznych publikacji o akcji t-4 jest bez liku, dlaczego w takim razie czyta Pani tylko ten grafomański chłam, który niewiele ma wspólnego z tematem z wyjątkiem podgrzewania emocji i zarabianiu na epatowaniu zbrodnią ? Szczerze mnie to zastanawia
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUwielbiam historię czytam i publikacje historyczne i książki niny majewskiej-brown czy maxa czarnyja, ale pisząc post nie myślałam o sobie czy moim pokoleniu, tylko trochę młodszym pokoleniu. Tym pokoleniu y lub z. Nigdy też nie oceniam książki po okładce.
Uwielbiam historię czytam i publikacje historyczne i książki niny majewskiej-brown czy maxa czarnyja, ale pisząc post nie myślałam o sobie czy moim pokoleniu, tylko trochę młodszym pokoleniu. Tym pokoleniu y lub z. Nigdy też nie oceniam książki po okładce.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@elatosia rakowska wprawdzie @Rick Deckard powyżej już to powiedział, ale chyba warto to podkreślić: powieści Czornyja o zbrodniarzach NIE są książkami historycznymi.
I nie, nikt tu nie zmusza zainteresowanych historią do sięgnięcia po opracowania, czy monografie badaczy od IIWŚ, ale przecież jest gro książek - popularnonaukowe, reportaże, wywiady rzeki z historykami/świadkami historii, ale przecież też rzetelne powieści historyczne trzymające się faktów - które można wziąć do ręki zamiast tej pulpy. Mówienie, że "Kata z Płaszowa" czyta się, by wzbogacić swoją historyczną wiedzę to racjonalizacja. :)
@elatosia rakowska wprawdzie @Rick Deckard powyżej już to powiedział, ale chyba warto to podkreślić: powieści Czornyja o zbrodniarzach NIE są książkami historycznymi.
I nie, nikt tu nie zmusza zainteresowanych historią do sięgnięcia po opracowania, czy monografie badaczy od IIWŚ, ale przecież jest gro książek - popularnonaukowe, reportaże, wywiady rzeki z...
@Showhorror
Na Facebooku Muzeum w Auschwitz jest wypowiedź, z której jasno wynika, że Czornyj wielokrotnie mijał się z prawdą.
@Showhorror
Na Facebooku Muzeum w Auschwitz jest wypowiedź, z której jasno wynika, że Czornyj wielokrotnie mijał się z prawdą.
Nazwanie przez pisarza czytelników „poye…” i jeszcze gorzej, powinno owego pogrzebać na zawsze. Ale to sposób promocji „pana hejtusia” vel „Królikowskiego polskiej literatury” od lat. Dziwię się tylko tym co wydają pieniądze na jego książki.
Szkoda, że padło na Czornyja i to w tak perfidny sposób. Po lekturze jego faktówki zawsze czułem odrazę do opisywanych postaci (może z wyjątkiem Unterwegera, ale traktuję to jako ogromny plus wejścia w umysł psychola który przecież zjednał sobie tłumy). Jednak wątek promowania przez niego nazizmu to już czyste fantazjowanie i hejt, o którym powinno się mówić i wykluczyć żywiącą się nim patologię ze sceny publicznej. Oby ta afera była ostatnią g…burzą wywołaną przez Hejtusia.
Nazwanie przez pisarza czytelników „poye…” i jeszcze gorzej, powinno owego pogrzebać na zawsze. Ale to sposób promocji „pana hejtusia” vel „Królikowskiego polskiej literatury” od lat. Dziwię się tylko tym co wydają pieniądze na jego książki.
Szkoda, że padło na Czornyja i to w tak perfidny sposób. Po lekturze jego faktówki zawsze czułem odrazę do opisywanych postaci (może...
Wiesz, że Muzeum w Auschwitz także wyraziło zaniepokojenie sposobem promocji jego książek?
Wiesz, że Muzeum w Auschwitz także wyraziło zaniepokojenie sposobem promocji jego książek?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Bzdura, jedna pracownica napisała o tym, że zdjęcie wzbudza jej niesmak. Nic dziwnego jak dano jej je bez kontekstu.
Bzdura, jedna pracownica napisała o tym, że zdjęcie wzbudza jej niesmak. Nic dziwnego jak dano jej je bez kontekstu.
Czyli istnieje kontekst w którym to zdjęcie jest OK? Wow...
Czyli istnieje kontekst w którym to zdjęcie jest OK? Wow...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak, jest taki kontekst - polowania na nazistów.
Tak, jest taki kontekst - polowania na nazistów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCałe mnóstwo. Mamy zabronić plakatów do filmów o 2 wojnie? Na szczęście już sprostowano.
Całe mnóstwo. Mamy zabronić plakatów do filmów o 2 wojnie? Na szczęście już sprostowano.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKata z Płaszowa czytałam jakiś czas temu. Oceniłam dość słabo, ale nie przez wzgląd na historię a sposób jej opowiedzenia. Nie odpowiadała mi narracja pierwszoosobowa i dziwnie się czułam czytając książkę. Lekko przegiął pan Czornyj, ale żeby aż taką nagonkę na niego wylać? Ć
Kata z Płaszowa czytałam jakiś czas temu. Oceniłam dość słabo, ale nie przez wzgląd na historię a sposób jej opowiedzenia. Nie odpowiadała mi narracja pierwszoosobowa i dziwnie się czułam czytając książkę. Lekko przegiął pan Czornyj, ale żeby aż taką nagonkę na niego wylać? Ć
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCześć!!! Książki Maxa Czornyja nie są łatwe, ale to co mnie nie pozwala o nich zapomnieć to właśnie ta narracja, to odróżnia jego powieści, od innych np. Niny Majewskiej-Brown. Nie rozumiem całej tej afery, oskarżeń i pomówień autora fantastyki
Cześć!!! Książki Maxa Czornyja nie są łatwe, ale to co mnie nie pozwala o nich zapomnieć to właśnie ta narracja, to odróżnia jego powieści, od innych np. Niny Majewskiej-Brown. Nie rozumiem całej tej afery, oskarżeń i pomówień autora fantastyki
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNarracja pierwszoosobowa w przypadku romansu, kryminału, horroru po prostu fikcji, jest jak najbardziej ok. Natomiast wchodzenie w rolę autentycznej osoby już nie. Dla mnie zaznaczam. Ale nadal, nie uważam, że Max zasłużył na to, co go spotkało. Ćwiek być może próbował się wylansować a wyszło tak, że wylansował Maxa. Bo kto o nim dotąd nie słyszał, już usłyszał :P
Narracja pierwszoosobowa w przypadku romansu, kryminału, horroru po prostu fikcji, jest jak najbardziej ok. Natomiast wchodzenie w rolę autentycznej osoby już nie. Dla mnie zaznaczam. Ale nadal, nie uważam, że Max zasłużył na to, co go spotkało. Ćwiek być może próbował się wylansować a wyszło tak, że wylansował Maxa. Bo kto o nim dotąd nie słyszał, już usłyszał :P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie wiem czy uprawniona moja wypowiedź, bo książek Pana Czornyja nie czytałem i nie zamierzam, ba! - do dzisiaj o nim nie słyszałem. Choć to akurat świadczy jedynie o mojej niewiedzy. Granica między opisywaniem okrucieństwa a epatowania nim jest bardzo cienka. Myślę, że nawet niezauważalna dlatego najlepszym podsumowaniem jest wypowiedź Czytelnika Suchy: od tego są historycy i bezpośredni świadkowie. Napisanie książki w formule pierwszoosobowej wydaje mi się tutaj pierwszym znaczącym błędem i raczej wskazuje na zwykły - chory dość - komercjalizm, a nie chęć przypomnienia o tragedii. Jeżeliby odnieść się do filmu to najlepszymi przykładami oddania hołdu ofiarom są Lista Schindlera, Pluton, Pianista, a na drugim końcu Pasja - obrzydliwie epatująca właśnie okrucieństwem. Nawet jeżeli o postaci raczej mitycznej. Po prawdzie jednak nie to mnie zniesmaczyło, a formuła w jakiej toczyła się ta dyskusja. Czytelnicy! Bardzo pojemne to miano w dzisiejszych czasach. Jeżeliby - z przytaczanych - wypowiedzi usunąć wulgaryzmy zostaną zaimki i znaki przestankowe. Więc niewiele i czy w ogóle powinny się pojawić na portalu, który promuje czytelnictwo i uwielbienie literatury? Przecież małpa obiera banana, a nikt jest prezydentem nie robi, więc czy ktoś kto składa litery jest od razu czytelnikiem? Jeżeli takim językiem dyskutuje się nad tym czy obrażono ofiary holokaustu to tak - wielokrotnie.
Nie wiem czy uprawniona moja wypowiedź, bo książek Pana Czornyja nie czytałem i nie zamierzam, ba! - do dzisiaj o nim nie słyszałem. Choć to akurat świadczy jedynie o mojej niewiedzy. Granica między opisywaniem okrucieństwa a epatowania nim jest bardzo cienka. Myślę, że nawet niezauważalna dlatego najlepszym podsumowaniem jest wypowiedź Czytelnika Suchy: od tego są...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
A mnie ze wspomnianych filmów najbardziej podobała się właśnie Pasja. I te same emocje i wyrazistość widzę w książkach Czornyja, które o czym trzeba pamiętać, mają wiele przypisów oraz cytatów z dokumentów. Dlatego granicę między opisywaniem okrucieństwa i epatowaniem nim, powinien chyba oceniać każdy odbiorca. Możemy te książki czytać lub nie, przecież to nie są obowiązkowe lektury.
Nie zgadzam się do końca też z tym, ze była jakakolwiek dyskusja. Bo z jednej strony leciały wyłącznie wspomniane zaimki oraz znaki przestankowe, leciały próby wciśnięcia w usta drugiej strony znaczeń, które nie padły i nadaniu całej sprawie ohydnego kontekstu by tylko samemu zabłysnąć. Druga strona jednak nie podłapała tego języka, co stanowiło chyba najlepszą odpowiedź. Ale na pewno to nie jest dyskusja.
A mnie ze wspomnianych filmów najbardziej podobała się właśnie Pasja. I te same emocje i wyrazistość widzę w książkach Czornyja, które o czym trzeba pamiętać, mają wiele przypisów oraz cytatów z dokumentów. Dlatego granicę między opisywaniem okrucieństwa i epatowaniem nim, powinien chyba oceniać każdy odbiorca. Możemy te książki czytać lub nie, przecież to nie są...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja po całej aferze zastanawiam się jak trzeba mieć nudne życie, ile samozaparcia i silnej woli, jak trzeba nie mieć znajomych, rodziny, przyjaciół… i KLASY żeby zrobić coś takiego jak pan Cwiek.
Gdyby zamiast tracić czas na szukanie posta sprzed roku, wyrywać go z kontekstu i bluzgać publicznie czytelników Maxa Czornyja pan Ć zajął się pisaniem książek może spróbowałby dorównać wspomnianemu wyżej pisarzowi do którego mu daleko…Biduleczek cebulaczek….
Tyle dziś mówi się o hejcie! Tyle ludzi obraził! Jak tak można?! Mam nadzieje, ze prawnicy tak tego nie zostawią!
Ja po całej aferze zastanawiam się jak trzeba mieć nudne życie, ile samozaparcia i silnej woli, jak trzeba nie mieć znajomych, rodziny, przyjaciół… i KLASY żeby zrobić coś takiego jak pan Cwiek.
Gdyby zamiast tracić czas na szukanie posta sprzed roku, wyrywać go z kontekstu i bluzgać publicznie czytelników Maxa Czornyja pan Ć zajął się pisaniem książek może spróbowałby...
Dla wszystkich niewidzących w tym niczego złego polecam świetny artykuł, dlaczego triumfująca ostatnio sprzedażowo literatura obozowa, w takim wykonaniu jest co najmniej zła i szkodliwa: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1940728,1,moda-na-powiesci-z-auschwitz.read
Dla wszystkich niewidzących w tym niczego złego polecam świetny artykuł, dlaczego triumfująca ostatnio sprzedażowo literatura obozowa, w takim wykonaniu jest co najmniej zła i szkodliwa: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1940728,1,moda-na-powiesci-z-auschwitz.read
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTylko książek Czornyja nikt nie przyrównuje do literatury obozowej, to mocna factfict o zbrodniarzach.
Tylko książek Czornyja nikt nie przyrównuje do literatury obozowej, to mocna factfict o zbrodniarzach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamLiteratura obozowa istnieje od 78 lat i jakoś do tej pory nie przeszkadzała. Problem wydaje się leżeć gdzieś indziej. Kiedyś ludzie mniej chcieli się dzielić wspomnieniami. Teraz kiedy świadków jest naprawdę coraz mniej i trzeba "ocalić od zapomnienia" podejście radykalnie uległo zmianie. I widocznie nie wszyscy to aprobują.
Literatura obozowa istnieje od 78 lat i jakoś do tej pory nie przeszkadzała. Problem wydaje się leżeć gdzieś indziej. Kiedyś ludzie mniej chcieli się dzielić wspomnieniami. Teraz kiedy świadków jest naprawdę coraz mniej i trzeba "ocalić od zapomnienia" podejście radykalnie uległo zmianie. I widocznie nie wszyscy to aprobują.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJest sporo książek, w których ludzie dzielą się swoimi przeżyciami z czasów wojny. Wystarczy chcieć poszukać zamiast szukać taniej sensacji w takich tworach jak te Czornyja. Przede wszystkim tak dramatyczne wydarzenia nie powinny być podstawą do pisania fikcji. Trzeba zupełnie nie mieć empatii żeby jeszcze promować tą książkę przebierając się za tego zbrodniarza.
Jest sporo książek, w których ludzie dzielą się swoimi przeżyciami z czasów wojny. Wystarczy chcieć poszukać zamiast szukać taniej sensacji w takich tworach jak te Czornyja. Przede wszystkim tak dramatyczne wydarzenia nie powinny być podstawą do pisania fikcji. Trzeba zupełnie nie mieć empatii żeby jeszcze promować tą książkę przebierając się za tego zbrodniarza.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamjestem pojebany, dodaję do listy "chcę przeczytać" 😝 pozdrawiam Panie Ćwiek...
jestem pojebany, dodaję do listy "chcę przeczytać" 😝 pozdrawiam Panie Ćwiek...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo promocja raczej niesmaczana, ale tak samo niesmaczne jest najeżdżanie na czytelników. Prawda pewnie, jak zawsze leży gdzieś pośrodku.
No promocja raczej niesmaczana, ale tak samo niesmaczne jest najeżdżanie na czytelników. Prawda pewnie, jak zawsze leży gdzieś pośrodku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzecież te zdjęcie "prawdziwego" zbrodniarza to kadr z filmu Listy Schindlera...
Przecież te zdjęcie "prawdziwego" zbrodniarza to kadr z filmu Listy Schindlera...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA kadr z filmu był wzorowany na prawdziwym i bardzo rozpoznawalnym zdjęciu...
A kadr z filmu był wzorowany na prawdziwym i bardzo rozpoznawalnym zdjęciu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI stanowił taki sam element promocyjny filmu jak zdjęcie Czornyja do książki, nawet jeśli abstrahować od jego tłumaczenia o pokazaniu „mroku wnikania w umysły morderców” czy jak to tam nazywa. Zakażmy plakatów filmowych o II WS…
I stanowił taki sam element promocyjny filmu jak zdjęcie Czornyja do książki, nawet jeśli abstrahować od jego tłumaczenia o pokazaniu „mroku wnikania w umysły morderców” czy jak to tam nazywa. Zakażmy plakatów filmowych o II WS…
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie, kadr z filmu absolutnie nie stanowił takiego samego elementu promocyjnego. Zupełnie nie ma pomiędzy nimi analogii
Nie, kadr z filmu absolutnie nie stanowił takiego samego elementu promocyjnego. Zupełnie nie ma pomiędzy nimi analogii
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wieści o kolejnej aferce dotarły do mnie z opóźnieniem, ale nadrabianie zaległości urządziło mi dzień! Autor próbujący chyba dla zasięgów zrobić z poczytniejszego konkurenta nazistę, bo ten zapozował jak bohater swojej książki, w którego niby wnika. Do tego zdjęcia, które od ponad roku jest w SM. Pomysł wart komika, ale… tego nigdy dość. Wtedy żeby podgrzać atmosferę rzuca na prawo i lewo, że czytelnicy Czornyja to możliwi naziole i potencjalni mordercy. Nie wpadł tylko na pomysł, że znaczna cześć jego własnych czytelników czyta również Czornyja. Nie dość, że komik to chyba sadomasochista.
Ale i tu mamy ciąg dalszy. Ktoś widzi bagno jakie sam wywołał, więc pisze post z jakimiś screenami, które nie wiem co mają do rzeczy, więc objaśnia co tak naprawdę myślał Czornyj pisząc o mięsie albo czymś tam. Dalej sam rzuca mięsem widząc wokół siebie nazistowski spisek. Oczywiście dalej obraża niektórych czytelników kryminałów i literatury obozowej…
To już moim zdaniem nie sadomasochizm ale komediodramat.
Dzięki! W kilkanaście minut można zaliczyć solidny seans kinowy ze zwrotami akcji i nadzieją na ciąg dalszy. Ciekawe czy komediowy, thrillera prawniczego czy co. W każdym razie czekam na niego dając sobie odpocząć od postów domorosłego tropiciela nazistów, który obraził również mnie. A Czornyja nawet szanuję za podejście do sprawy.
Wieści o kolejnej aferce dotarły do mnie z opóźnieniem, ale nadrabianie zaległości urządziło mi dzień! Autor próbujący chyba dla zasięgów zrobić z poczytniejszego konkurenta nazistę, bo ten zapozował jak bohater swojej książki, w którego niby wnika. Do tego zdjęcia, które od ponad roku jest w SM. Pomysł wart komika, ale… tego nigdy dość. Wtedy żeby podgrzać atmosferę rzuca...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJeśli książki na temat Zagłady, to tylko te autorstwa osób, które doświadczyły jej na własnej skórze - oraz historyków. Żadne fabularyzowane wymysły.
Jeśli książki na temat Zagłady, to tylko te autorstwa osób, które doświadczyły jej na własnej skórze - oraz historyków. Żadne fabularyzowane wymysły.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo nie wiem, "Łaskawe" Littella to kawał dobrej literatury. Czytanie boli jak skurwysyn, chociaż wiesz, że to jednak fikcja (bez Czornyjowo-Ćwiekowo-Mrozowego pędu za sensacją), choć oparta niestety na prawdziwych wydarzeniach.
No nie wiem, "Łaskawe" Littella to kawał dobrej literatury. Czytanie boli jak skurwysyn, chociaż wiesz, że to jednak fikcja (bez Czornyjowo-Ćwiekowo-Mrozowego pędu za sensacją), choć oparta niestety na prawdziwych wydarzeniach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dziś byłem w największej sieciówce księgarskiej i pytałem o Mengele Czornyja. Pani z obsługi najpierw się zaśmiała, potem wyjaśniła, że cała jego faktówka wyprzedała się do zera i czekają na dostawę. Następnie badawczo mnie zlustrowała, po czym dodała „ja też go czytam i to bardzo dobre książki”. Po kilku zdaniach już w więcej osób rechotaliśmy z afery, a ktoś podsumował to słowami, że na szybach powinny wisieć plakaty Czornyja jakby to była reklama filmu. Dzięki temu automatycznie mamy skok czytelnictwa do poziomu co najmniej oglądalności sitcomów.
W sumie coś w tym jest, ale dla mnie to doskonałe podsumowanie całej sytuacji i usiłowania dorobienia się przez kogostam na sukcesie Czornyja. On się będzie sprzedawał jeszcze lepiej, a jakiś tam ktoś zatonie za szykanowanie jego i tych wszystkich co poobrażał.
Dziś byłem w największej sieciówce księgarskiej i pytałem o Mengele Czornyja. Pani z obsługi najpierw się zaśmiała, potem wyjaśniła, że cała jego faktówka wyprzedała się do zera i czekają na dostawę. Następnie badawczo mnie zlustrowała, po czym dodała „ja też go czytam i to bardzo dobre książki”. Po kilku zdaniach już w więcej osób rechotaliśmy z afery, a ktoś podsumował to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czuję się obrażona słowami Pana Ćwieka, choć przeczytałam tylko jedną książkę Pana Maxa Czornyja - "Sanatorium Zagłada" (dla mnie średnia), nie omieszkam więc sięgnąć po następne...
Uważam, że wypowiadanie się o czytelnikach książek Pana M. Czornyja, a także o samym ich autorze jest nie na miejscu. Lepiej niech P. Ćwiek rozważniej dobiera słowa
p.s. nie przeczytałam żadnej książki Pana Ćwieka i w takim razie nie zamierzam
Czuję się obrażona słowami Pana Ćwieka, choć przeczytałam tylko jedną książkę Pana Maxa Czornyja - "Sanatorium Zagłada" (dla mnie średnia), nie omieszkam więc sięgnąć po następne...
Uważam, że wypowiadanie się o czytelnikach książek Pana M. Czornyja, a także o samym ich autorze jest nie na miejscu. Lepiej niech P. Ćwiek rozważniej dobiera słowa
p.s. nie przeczytałam...
Też uważam, że tematyka "obozowa" i "nazistowska" powinna być zarezerwowana dla literatury faktu, gdy tymczasem dziś żeruje się na niej, produkując kolejne powieścidła w nurcie holo-polo: "(wstaw dowolny zawód) z Auschwitz". Okropne to jest i nie wiem, czemu ludzie czytają takie książki, komu może się to podobać. Chyba już za dużo czasu upłynęło od II wojny światowej i ludzie zaczynają traktować tę ogromną tragedię w kategoriach rozrywkowych. To jest brak szacunku dla ofiar, dla naszych dziadków i pradziadków, którzy przeżyli (lub nie) ten koszmar.
Też uważam, że tematyka "obozowa" i "nazistowska" powinna być zarezerwowana dla literatury faktu, gdy tymczasem dziś żeruje się na niej, produkując kolejne powieścidła w nurcie holo-polo: "(wstaw dowolny zawód) z Auschwitz". Okropne to jest i nie wiem, czemu ludzie czytają takie książki, komu może się to podobać. Chyba już za dużo czasu upłynęło od II wojny światowej i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSamo słowo "Auschwitz", które wpycha się na siłę w te tytuły, już zostaje stępione. Nie kojarzy się już z piekłem na ziemi, do którego nikt nie chciałby w życiu trafić, tylko z jakimś oklepanym lokum, w którym rozgrywa się jakaś wojenna telenowela.
Samo słowo "Auschwitz", które wpycha się na siłę w te tytuły, już zostaje stępione. Nie kojarzy się już z piekłem na ziemi, do którego nikt nie chciałby w życiu trafić, tylko z jakimś oklepanym lokum, w którym rozgrywa się jakaś wojenna telenowela.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa mam wrażenie, że tylko po to, żeby poczuć ten sam dreszcz co przy horrorach. A potem z ulgą przykryć się ciepłym kocem i napić słodzonej herbatki i westchnąć: „Dobrze, że mnie się to nie przytrafiło" i docenić nudne, zwyczajne życie... Czy na serio takie coś nie pozostawia u nich niesmaku? Czy nie widzą, że w dalszym ciągu ludzie na świecie robią sobie czasami dokładnie to samo tu i teraz?
Ja mam wrażenie, że tylko po to, żeby poczuć ten sam dreszcz co przy horrorach. A potem z ulgą przykryć się ciepłym kocem i napić słodzonej herbatki i westchnąć: „Dobrze, że mnie się to nie przytrafiło" i docenić nudne, zwyczajne życie... Czy na serio takie coś nie pozostawia u nich niesmaku? Czy nie widzą, że w dalszym ciągu ludzie na świecie robią sobie czasami dokładnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNie, nie pozostawia niesmaku, ponieważ ludzie nie chcą wychodzić ze swojej strefy komfortu i musieć „coś” zrobić, dlatego chętnie czytamy i przeżywamy to co jest już nieaktualne. Prosty przykład z dwoma aferami. Jedna dotyczyła gnębienia dzieci w Kanadzie . Wszyscy tą sprawą żyli i byli oburzeni. Niejeden napisał komentarz „co ja bym zrobił, gdyby odpowiedzialni za to jeszcze żyli”. W tym samym czasie wybuchła afera syna królowej Elżbiety. Osobnik żyje, można było zareagować. Za słowami mogły pójść czyny. Ale nikt nie zrobil nic. Wszyscy odwrócili głowy i zapomnieli, a on dalej zapewne wykorzystuje młodziutkie dziewczynki.
Nie, nie pozostawia niesmaku, ponieważ ludzie nie chcą wychodzić ze swojej strefy komfortu i musieć „coś” zrobić, dlatego chętnie czytamy i przeżywamy to co jest już nieaktualne. Prosty przykład z dwoma aferami. Jedna dotyczyła gnębienia dzieci w Kanadzie . Wszyscy tą sprawą żyli i byli oburzeni. Niejeden napisał komentarz „co ja bym zrobił, gdyby odpowiedzialni za to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKto ma czytać książki autora, to i tak będzie czytać, więc szkoda czasu i energii na takie publiczne "bicie piany". A po tym wszystkim Panu Maxowi przybędzie jeszcze czytelników, więc prowodyr całego zamieszania osiągnął raczej skutek odwrotny od zamierzonego.
Kto ma czytać książki autora, to i tak będzie czytać, więc szkoda czasu i energii na takie publiczne "bicie piany". A po tym wszystkim Panu Maxowi przybędzie jeszcze czytelników, więc prowodyr całego zamieszania osiągnął raczej skutek odwrotny od zamierzonego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam