-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać229 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać6 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Czytanie bez zobowiązań
Nie zawsze jest nastrój na czytanie literatury w jej najpiękniejszym wymiarze; nie zawsze jest chęć, by zagłębiać się w nieznanej wcześniej prozie czy zaznajamiać się z nowym pisarzem. Co wtedy robić? Nie czytać?
Dla niektórych z nas to nie jest opcja – bo co robić, jeśli nie czytać, co zrobić z całym tym czasem przeznaczanym dotąd na lekturę, kiedy, o feralności, na głębokie, poważne zaczytanie się w wybitnej literaturze nie ma zwyczajnie ochoty?
Od czasu do czasu zdarza mi się taki stan, kiedy żadna nowa książka mnie nie pociąga. Biorę jedną po drugiej do ręki, pamiętam, jak ekscytowałam się nimi (oczywiście, w duchu, po cichu, jakże by inaczej) w księgarni, a teraz, gdy wreszcie mam na nie czas, wzruszam ramionami i odkładam je kolejno z powrotem na półkę. Jeśli takie emocje – czy też taki deficyt emocji – budzą wszystkie zgromadzone na półkach nowości, oznacza to jedno. Nastał czas czytania bez zobowiązań.
Jeśli miałam coś zrecenzować – odkładam to na później. Lepiej, abym przy takim nastrojeniu nie pisała recenzji. Jeśli obiecałam komuś, że z czymś się zapoznam – dotrzymuję obietnicy, ale kiedy indziej. Mówiąc wprost, jeśli nie mam na coś ochoty – niech przepadnie. Teraz w grę wchodzą tylko dwie kategorie książek: pewniaki i kryminały.
Za pewniaki uchodzą dla mnie książki już raz przeczytane – zatem sprawdzone. Wiem, że kiedyś mi się podobały, zrobiły na mnie jak najlepsze wrażenie, ale od ich ostatniego czytania upłynęło tyle czasu, że swobodnie mogę podawać się za niedoświadczonego w nich czytelnika. Czasem pamiętam ich pierwsze zdanie; wtedy czytanie go daje mi już spokój, przypomina dawną przyjemność. Czasem chodzi o fragment z samego ich środka. A czasem po prostu czytam je od początku do końca, od nowa. I to przywraca mi wiarę w czytanie, i po nich mogę ze świeżo rozbudzonym apetytem zabrać się za wcześniej wspomniane nowości, które czekają, zawsze czekają, zanim się nimi odpowiednio zajmę. Przykłady pewniaków? Mistrz i Małgorzata, Gra w klasy, Sto lat samotności. I wiele innych, ale przejdźmy już do drugiej kategorii.
Kryminały. Czasem nie ma to jak przeczytać o tym, że ktoś kogoś zabił. Jeśli można – to z detalami, poproszę. Niskie pobudki? Skrywana chęć zemsty? Drzemiący gdzieś we mnie niespełniony morderca? Możecie określić to tak, jak Wam się podoba. Po prostu czuję zew krwi. I przyjemność, gdy ktoś powoli, żmudnie znajduje sprawcę morderstwa, poznaje jego motywy i związki z ofiarą. Jest w tym coś kojącego, kojącego bez zobowiązań.
Ostatnio takich wzruszeń dostarczają mi przypadki prokuratora Teodora Szackiego opisane przez Zygmunta Miłoszewskiego najpierw w Uwikłaniu (pisarz tak tu nakreślił Warszawę, że można ją nawet polubić), a później w Ziarnie prawdy (w tle Sandomierz; nie byłam i nie mam zdania). Wspaniale się to czyta, nie tylko w czytelniczym kryzysie u kresu lata.
A Wy co czytacie, gdy w sumie to nie chce Wam się czytać? A może nigdy się to Wam, szczęściarzom, nie zdarza? Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
komentarze [28]
Nie mam ochoty na czytanie - nie czytam, chyba że krótkie książki (żeby nie zdążyły zmęczyć), które potrafiłyby mnie zainteresować). Gdybym w takiej "chwili niemocy" sięgnęła po coś lekkiego, byłoby chyba jeszcze gorzej, bo zupełnie bym się zniechęciła. A tak... nie mam problemu z wykorzystaniem wolnego czasu. Najgorsze jest tylko to, że przez takie dni nieczytania robię sobie zaległości i np. przetrzymuję książki z biblioteki.
Nie mam ochoty na czytanie - nie czytam, chyba że krótkie książki (żeby nie zdążyły zmęczyć), które potrafiłyby mnie zainteresować). Gdybym w takiej "chwili niemocy" sięgnęła po coś lekkiego, byłoby chyba jeszcze gorzej, bo zupełnie bym się zniechęciła. A tak... nie mam problemu z wykorzystaniem wolnego czasu. Najgorsze jest tylko to, że przez takie dni nieczytania robię...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
ederlezi: Potrzebuje czegoś, co mną potrząśnie, rozbudzi emocje.
Zapewne nie o taki emocjonalny wstrząs chodzi, ale ostatnio czytałam ,,Dzisiaj narysujemy śmierć" Tochmana - zdecydowanie potrząsa i wzbudza emocje, a potem jak miło wrócić do fikcji. Potem można już czytać wszystko albo nic. Ewentualnie polecam. :)
A w przypadku braku chęci do czytania czytam cokolwiek - felietony, wywiady z interesującymi ludźmi, artykuły bardziej lub mniej naukowe. I mija.
ederlezi: Potrzebuje czegoś, co mną potrząśnie, rozbudzi emocje.
Zapewne nie o taki emocjonalny wstrząs chodzi, ale ostatnio czytałam ,,Dzisiaj narysujemy śmierć" Tochmana - zdecydowanie potrząsa i wzbudza emocje, a potem jak miło wrócić do fikcji. Potem można już czytać wszystko albo nic. Ewentualnie polecam. :)
A w przypadku braku chęci do czytania czytam cokolwiek -...
Książka nie pocałuje, nie posprząta, ani nie zrobi kolacji, więc zobowiązania wobec niej są bezsensowne :P
W takich wypadkach potrzebna jest chcica na książkę :D
Książka nie pocałuje, nie posprząta, ani nie zrobi kolacji, więc zobowiązania wobec niej są bezsensowne :P
W takich wypadkach potrzebna jest chcica na książkę :D
Hubert: Tekst pisany przez jakiegoś fanatyka... brrr. Żeby się zmuszać do czytania? WTF OMG BBQ. Nie mam ochoty na czytanie to nie czytam. Za to ludzi, którzy zmuszają się do czytania wtedy, gdy nie mają na to ochoty, ponieważ nie wiedzą co zrobić z czasem uprzednio przeznaczanym na lekturę muszę uznać za ludzi skrajnie ograniczonych.
ja czytam tylko wtedy kiedy mam na to ochote... czasami czekam, aż ta ochota nadejdzie, celowo nie czytam wtedy nic, by za jakiś czas z radoscia siegnac po lekture ;p
Hubert: Tekst pisany przez jakiegoś fanatyka... brrr. Żeby się zmuszać do czytania? WTF OMG BBQ. Nie mam ochoty na czytanie to nie czytam. Za to ludzi, którzy zmuszają się do czytania wtedy, gdy nie mają na to ochoty, ponieważ nie wiedzą co zrobić z czasem uprzednio przeznaczanym na lekturę muszę uznać za ludzi skrajnie ograniczonych.
ja czytam tylko wtedy kiedy mam...
Ja teraz właśnie jestem w takim stanie ogólnej niechęci i czytam thrillery i powieści sensacyjne, czyli w sumie też morderstwa i dochodzenie do skrywanej prawdy. Potrzebuje czegoś, co mną potrząśnie, rozbudzi emocje. Niestety, jak dotąd nic takiego jeszcze nie znalazłam. Może mi coś polecicie?
Ja teraz właśnie jestem w takim stanie ogólnej niechęci i czytam thrillery i powieści sensacyjne, czyli w sumie też morderstwa i dochodzenie do skrywanej prawdy. Potrzebuje czegoś, co mną potrząśnie, rozbudzi emocje. Niestety, jak dotąd nic takiego jeszcze nie znalazłam. Może mi coś polecicie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMi niechęć do czytania towarzyszy głownie niechęci do wysilania szarych komórek nawet w najlżejszym stopniu. Sięgam wtedy bo coś bez polotu, napisanego prostym językiem (najlepiej coś dla młodzieży), co nie zajmuje dużo czasu ani uwagi. Po dwóch, trzech dniach jestem wyleczona :)
Mi niechęć do czytania towarzyszy głownie niechęci do wysilania szarych komórek nawet w najlżejszym stopniu. Sięgam wtedy bo coś bez polotu, napisanego prostym językiem (najlepiej coś dla młodzieży), co nie zajmuje dużo czasu ani uwagi. Po dwóch, trzech dniach jestem wyleczona :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakoś nigdy nie miałam takiego problemu. Jak nie chce mi się czytać, to nie czytam. Zawsze jest coś do zrobienia, można przecież leżeć i pachnieć ;) Lekkie lektury wybieram zawsze po jakimś dużym wysiłku intelektualnym w pracy, a czasami tylko dlatego, że mam taki kaprys.
Jakoś nigdy nie miałam takiego problemu. Jak nie chce mi się czytać, to nie czytam. Zawsze jest coś do zrobienia, można przecież leżeć i pachnieć ;) Lekkie lektury wybieram zawsze po jakimś dużym wysiłku intelektualnym w pracy, a czasami tylko dlatego, że mam taki kaprys.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie cierpię tego okresu. W pracy mogę czytać nawet i osiem godzin, ale co wtedy, kiedy nie mam na to ochoty? Wydaje się to głupie, ale chyba ze wszystkim tak jest, że następuje przesyt. Zazwyczaj wtedy sięgam po Harry'ego Pottera, bo czytanie go zawsze sprawia mi przyjemność, a i znam go na pamięć, co pomaga:)
Nie cierpię tego okresu. W pracy mogę czytać nawet i osiem godzin, ale co wtedy, kiedy nie mam na to ochoty? Wydaje się to głupie, ale chyba ze wszystkim tak jest, że następuje przesyt. Zazwyczaj wtedy sięgam po Harry'ego Pottera, bo czytanie go zawsze sprawia mi przyjemność, a i znam go na pamięć, co pomaga:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Kiedy nie chce mi się czytać, to zwyczajnie robię co innego. Ostatnio zaczęłam się uczyć słówek angielskich i znaków hiragany. Robię też bransoletki z muliny i czasami wychodzę, żeby się z kimś spotkać.
Na książkach świat się nie kończy. Jest mnóstwo innych rzeczy, które sprawiają mi przyjemność i z których czerpię satysfakcję. Na czytanie przyjdzie jeszcze pora.
Kiedy nie chce mi się czytać, to zwyczajnie robię co innego. Ostatnio zaczęłam się uczyć słówek angielskich i znaków hiragany. Robię też bransoletki z muliny i czasami wychodzę, żeby się z kimś spotkać.
Na książkach świat się nie kończy. Jest mnóstwo innych rzeczy, które sprawiają mi przyjemność i z których czerpię satysfakcję. Na czytanie przyjdzie jeszcze pora.
Ja również należę do tych niezmuszających się :). Lubię pograć, pozwiedzać domostwa tych dalszych znajomych, których rzadziej widuję. Na rower czasem wlizę. Jedyny moment kiedy zmuszam się do czytania ma miejsce wtedy, kiedy zaczęłam czytać książkę według moich odczuć beznadziejną, a trzeba ją skończyć. Zawsze kończę. Czasem boli.
Ja również należę do tych niezmuszających się :). Lubię pograć, pozwiedzać domostwa tych dalszych znajomych, których rzadziej widuję. Na rower czasem wlizę. Jedyny moment kiedy zmuszam się do czytania ma miejsce wtedy, kiedy zaczęłam czytać książkę według moich odczuć beznadziejną, a trzeba ją skończyć. Zawsze kończę. Czasem boli.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOstatnio po czytelniczym zagubieniu jaką następną książkę przeczytać wybrałem tom Sagi o ludziach lodu :) Lekka książka do przeczytania w jeden wieczór, przyznam że znana mi historia a nieźle mnie znowu wciągnęła :) Lubię też wracać do biografii Ryśka Riedla lub pośmiać się z Forresta Gumpa Winstoma Grooma :) Książki lekkie, krótkie i dobrze nam znane nigdy nas nie zniechęcą do czytania, w końcu można je wszędzie ze sobą zabrać i zabijają czas np. w podróży :)
Ostatnio po czytelniczym zagubieniu jaką następną książkę przeczytać wybrałem tom Sagi o ludziach lodu :) Lekka książka do przeczytania w jeden wieczór, przyznam że znana mi historia a nieźle mnie znowu wciągnęła :) Lubię też wracać do biografii Ryśka Riedla lub pośmiać się z Forresta Gumpa Winstoma Grooma :) Książki lekkie, krótkie i dobrze nam znane nigdy nas nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJak mi się strasznie nie chce, to choćbym wzięła książkę, którą kocham całym swoim jestestwem - nic mi to nie da. Jadę wtedy do empiku, zbieram naręcze różnych książek (bo mają ładną okładkę, bo ciekawy opis z tyłu, bo tak), siadam sobie gdzieś z boku i czytam fragmenty, zwykle z początku, ale czasem też otwieram na chybił-trafił.
Jak mi się strasznie nie chce, to choćbym wzięła książkę, którą kocham całym swoim jestestwem - nic mi to nie da. Jadę wtedy do empiku, zbieram naręcze różnych książek (bo mają ładną okładkę, bo ciekawy opis z tyłu, bo tak), siadam sobie gdzieś z boku i czytam fragmenty, zwykle z początku, ale czasem też otwieram na chybił-trafił.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOtóż to! fajnie jest zrobić sobie wolne od czytania i potem po jakimś czasie, jak się szczerze nabierze ochoty powrócić.. wtedy znacznie przyjemniej się czyta ;)
Otóż to! fajnie jest zrobić sobie wolne od czytania i potem po jakimś czasie, jak się szczerze nabierze ochoty powrócić.. wtedy znacznie przyjemniej się czyta ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Elilaya: Gdy nie chce mi się czytać robię inne rzeczy nie związane z czytaniem np. jeżdżę na rolkach, pogram sobie, pooglądam filmy, spotkam się z facetem i przyjaciółmi, zrobię sobie wypad za miasto, posprzątam w domu, poleniuchuje, zmontuje sobie jakiś filmik, porobię zdjęcia i pobawię się fotoshopem i wiele, wiele innych rzeczy robię.. nie zmuszam się do czytania, nie mam ochoty to po prostu nie czytam i tyle.
Podzielam zdanie Elilaya'i. Zawsze się znajdzie coś... ciekawego do zrobienia, film do obejrzenia, spotkania do nadrobienia ;) (ależ mi się zrymowało:P). W takich dniach nie warto się zmuszać. Po takim odpoczynku z jeszcze większą chęcią wracam do lektury :)
Elilaya: Gdy nie chce mi się czytać robię inne rzeczy nie związane z czytaniem np. jeżdżę na rolkach, pogram sobie, pooglądam filmy, spotkam się z facetem i przyjaciółmi, zrobię sobie wypad za miasto, posprzątam w domu, poleniuchuje, zmontuje sobie jakiś filmik, porobię zdjęcia i pobawię się fotoshopem i wiele, wiele innych rzeczy robię.. nie zmuszam się do czytania, nie...
Autorka nie miała zapewne na myśli zmuszania się do czytania, ale sytuację, kiedy chce się mieć jakiś druk przed oczami, ale brakuje sił na Prousta:)ale rzeczywiście, tylko maniacy mogą to zrozumieć...
Autorka nie miała zapewne na myśli zmuszania się do czytania, ale sytuację, kiedy chce się mieć jakiś druk przed oczami, ale brakuje sił na Prousta:)ale rzeczywiście, tylko maniacy mogą to zrozumieć...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Tekst pisany przez jakiegoś fanatyka... brrr. Żeby się zmuszać do czytania? WTF OMG BBQ. Nie mam ochoty na czytanie to nie czytam. Za to ludzi, którzy zmuszają się do czytania wtedy, gdy nie mają na to ochoty, ponieważ nie wiedzą co zrobić z czasem uprzednio przeznaczanym na lekturę muszę uznać za ludzi skrajnie ograniczonych.
Tekst pisany przez jakiegoś fanatyka... brrr. Żeby się zmuszać do czytania? WTF OMG BBQ. Nie mam ochoty na czytanie to nie czytam. Za to ludzi, którzy zmuszają się do czytania wtedy, gdy nie mają na to ochoty, ponieważ nie wiedzą co zrobić z czasem uprzednio przeznaczanym na lekturę muszę uznać za ludzi skrajnie ograniczonych.
Ja zawsze czytam to na co mam akutalnie ochotę.. a jak nie mam ochoty w ogóle czytać to robię mnóstwo innych rzeczy :) Świat na książkach się przecież nie kończy ;)
Ja zawsze czytam to na co mam akutalnie ochotę.. a jak nie mam ochoty w ogóle czytać to robię mnóstwo innych rzeczy :) Świat na książkach się przecież nie kończy ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytam wówczas tak zwane "książki do obiadu", czyli: znane na pamięć ("Mistrz i Małorzata", "Wiwat aspidistra"), książki Musierowicz i Lucy Maud Montgomery, Roalda Dahla, kryminały, Harry Pottery oraz te lekkie i przyjemne, np. Nataszy Sochy czy Izabeli Sowy.
Czytam wówczas tak zwane "książki do obiadu", czyli: znane na pamięć ("Mistrz i Małorzata", "Wiwat aspidistra"), książki Musierowicz i Lucy Maud Montgomery, Roalda Dahla, kryminały, Harry Pottery oraz te lekkie i przyjemne, np. Nataszy Sochy czy Izabeli Sowy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam teraz właśnie taki okres przesytu literaturą, słowem, czytam raptem po kilka stron dziennie. Panaceum? W końcu mam ochotę na dobre filmy, nowe odkrycia muzyczne. Lubię sobie dawkować kulturę wahadłowo, żeby czerpać jak najwięcej przyjemności, bo nie cierpię odbębniać żadnej książki tylko po to, żeby odhaczyć ją w "przeczytane".
Mam teraz właśnie taki okres przesytu literaturą, słowem, czytam raptem po kilka stron dziennie. Panaceum? W końcu mam ochotę na dobre filmy, nowe odkrycia muzyczne. Lubię sobie dawkować kulturę wahadłowo, żeby czerpać jak najwięcej przyjemności, bo nie cierpię odbębniać żadnej książki tylko po to, żeby odhaczyć ją w "przeczytane".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jak nie mam ochoty na nowości - sięgam po sprawdzone przeze mnie powieści, np. 'Lalka' lub 'Dziwne losy Jane Eyre'. Znam je prawie na pamięć:-D.
A jak naprawdę mi się nie chce, to robię różne rzeczy: oglądam filmy, spotykam się ze znajomymi, rozwiązuje krzyżówki, jeżdżę na rowerze... Zależy też od pogody.
Jak nie mam ochoty na nowości - sięgam po sprawdzone przeze mnie powieści, np. 'Lalka' lub 'Dziwne losy Jane Eyre'. Znam je prawie na pamięć:-D.
A jak naprawdę mi się nie chce, to robię różne rzeczy: oglądam filmy, spotykam się ze znajomymi, rozwiązuje krzyżówki, jeżdżę na rowerze... Zależy też od pogody.
Gdy nie chce mi się czytać robię inne rzeczy nie związane z czytaniem np. jeżdżę na rolkach, pogram sobie, pooglądam filmy, spotkam się z facetem i przyjaciółmi, zrobię sobie wypad za miasto, posprzątam w domu, poleniuchuje, zmontuje sobie jakiś filmik, porobię zdjęcia i pobawię się fotoshopem i wiele, wiele innych rzeczy robię.. nie zmuszam się do czytania, nie mam ochoty to po prostu nie czytam i tyle.
Gdy nie chce mi się czytać robię inne rzeczy nie związane z czytaniem np. jeżdżę na rolkach, pogram sobie, pooglądam filmy, spotkam się z facetem i przyjaciółmi, zrobię sobie wypad za miasto, posprzątam w domu, poleniuchuje, zmontuje sobie jakiś filmik, porobię zdjęcia i pobawię się fotoshopem i wiele, wiele innych rzeczy robię.. nie zmuszam się do czytania, nie mam ochoty...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Babskie czytadła albo kryminały. Lubię przeplatać - raz czytam coś do recenzji, albo coś bardziej wymagającego, a potem coś lżejszego. Dla równowagi.
I doskonale rozumiem stan "chcę-nie chcę czytać"
Babskie czytadła albo kryminały. Lubię przeplatać - raz czytam coś do recenzji, albo coś bardziej wymagającego, a potem coś lżejszego. Dla równowagi.
I doskonale rozumiem stan "chcę-nie chcę czytać"
Zgadzam się z Wicher_Lab (-em? Może "Wicherkiem" przejdzie? :p). Na czytaniu życie skończyć i je przez to stracić, zmieniając całkiem na fikcję. Nonsens :)
Zgadzam się z Wicher_Lab (-em? Może "Wicherkiem" przejdzie? :p). Na czytaniu życie skończyć i je przez to stracić, zmieniając całkiem na fikcję. Nonsens :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie wyobrażam sobie, jak można nie mieć alternatywy do czynności czytania. To kalectwo jakieś, patologia.
Nie wyobrażam sobie, jak można nie mieć alternatywy do czynności czytania. To kalectwo jakieś, patologia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamsmaki dzieciństwa, znane na pamięć: serie J.K. Rowling i M. Musierowicz :)
smaki dzieciństwa, znane na pamięć: serie J.K. Rowling i M. Musierowicz :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGdy nie chce mi się czytać? Sięgam po "Sagę o Ludziach Lodu", przyjemny zapychacz czasu.
Gdy nie chce mi się czytać? Sięgam po "Sagę o Ludziach Lodu", przyjemny zapychacz czasu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam