Taka karma czy głupie serce

Okładka książki Taka karma czy głupie serce autora Laura Norton, 9788380153783
Okładka książki Taka karma czy głupie serce
Laura Norton Wydawnictwo: Czarna Owca literatura obyczajowa, romans
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Ante todo, mucho karma
Data wydania:
2017-04-26
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-26
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380153783
Tłumacz:
Maria Mróz
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Taka karma czy głupie serce w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Taka karma czy głupie serce i



Przeczytane 1602 Opinie 188 Oficjalne recenzje 105

Opinia społeczności książki Taka karma czy głupie sercei



Książki 938 Opinie 582

Oceny książki Taka karma czy głupie serce

Średnia ocen
6,3 / 10
90 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Taka karma czy głupie serce

avatar
215
19

Na półkach: ,

Lekka opowieść, którą szybko się czyta. Zabawna historia, a wiele zmieniających się wątków sprawia, że perypetie Sary nie pozwalają się nudzić

Lekka opowieść, którą szybko się czyta. Zabawna historia, a wiele zmieniających się wątków sprawia, że perypetie Sary nie pozwalają się nudzić

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
94
92

Na półkach: ,

Lekka pełna humoru opowieść. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało, jestem w szoku bo mimo 540 stron przeczytałam ją w dwa dni.

Lekka pełna humoru opowieść. Bardzo przyjemnie mi się ją czytało, jestem w szoku bo mimo 540 stron przeczytałam ją w dwa dni.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
21
10

Na półkach: ,

Zabawna i romantyczna opowieść o powracającej miłości ze szkolnych lat. Historia przedstawiona w barwny sposób, z pewną dawką humoru :D . Świetnie podnosi na duchu! :) Książka typowa dla bab, ale polecam każdemu :)

Zabawna i romantyczna opowieść o powracającej miłości ze szkolnych lat. Historia przedstawiona w barwny sposób, z pewną dawką humoru :D . Świetnie podnosi na duchu! :) Książka typowa dla bab, ale polecam każdemu :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

227 użytkowników ma tytuł Taka karma czy głupie serce na półkach głównych
  • 115
  • 112
47 użytkowników ma tytuł Taka karma czy głupie serce na półkach dodatkowych
  • 30
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Moje greckie lato Isabelle Broom
Moje greckie lato
Isabelle Broom
Do wiosny jeszcze trochę, do lata jeszcze dalej. Patrząc za okno nie wiadomo czy mamy jesień, czy zimę. Dlatego ja postanowiłam poprawić sobie nastrój wybierając książkę o jakże gorącym tytule "Moje Greckie Lato" autorstwa Isabelle Broom. Molly będąc małą dziewczynką przeżyła osobisty dramat. Niestety mimo upływu lat wydarzenia z przeszłości w dalszym ciągu nie dają jej spokoju. To co się stało znacznie wpłynęło na jej dorosłe już życie. Skonstruowała wokół siebie wysoki mur, którego nawet ona sama nie potrafi sforsować. Stroni od innych ludzi, ale chyba najbardziej niepokojące jest to, w jaki sposób traktuje Ruperta, mężczyznę którego ponoć kocha. Pewnego dnia Molly otrzymuje tajemniczy list. Za jego sprawą wszystko, co do tej pory z takim trudem zbudowała wywraca się do góry nogami. Okazuje się, że ciotka, której nigdy nie poznała przepisała jej w spadku dom na greckiej wyspie. Zaintrygowana tym faktem bierze kilka dni urlopu w pracy, pakuje walizki, żegna się z Rupertem i wyrusza w podróż do Grecji. Będąc już na miejscu poznaje wielu sympatycznych i bardzo życzliwych mieszkańców wyspy. Wśród nich był Aidan, przystojny Irlandzczyk, który zaoferował Molly swoją pomoc. Z czasem nowo poznany mężczyzna staje się dla niej kimś znacznie bliższym niż tylko osobistym przewodnikiem po wyspie. Gdy przez przypadek w trakcie przeglądania rzeczy po zmarłej ciotce znajduje starą mapę narysowaną przez dwie dziewczynki, to właśnie on pomaga jej w znalezieniu odpowiedzi na wiele pytań dotyczących przeszłości i rodzinnych tajemnic. Molly w pewnym momencie dostrzega jak bardzo się zmieniła w trakcie pobytu w Grecji. Jaką decyzję podejmie Molly? Czy zostanie na greckiej wyspie po tym, co udało jej się odkryć, czy jednak wróci do swojego dotychczasowego życia u boku Ruperta? A może to Aidan jest tym mężczyzną z którym będzie naprawdę szczęśliwa? Właśnie takiej książki teraz potrzebowałam. Lekkiej i przyjemnej w odbiorze. Przy której mogłam odpocząć i nie myśleć o problemach. Czytając "Moje Greckie Lato" bardzo miło spędziłam czas. Owszem, jest to tzw. czytadełko, ale z ciekawie opisaną historią. Główną bohaterką jest Holly Wright, młoda kobieta, która jako dziecko przeżyła ogromną tragedię. Wychowana została bez ojca, a jej matka zmagała się z chorobą alkoholową. Nie dziwi, więc fakt, że tak trudna przeszłość, musiała odbić się na jej psychice. Patrząc z boku jej życie jest normalne i ustabilizowane. Ma pracę, chłopaka, ale jak jest na prawdę tylko ona wie. Molly od długiego już czasu walczy sama ze sobą. Jak do tej pory nikomu nie zwierzała się ze swoich przeżyć. Dlatego list od ciotki, o której istnieniu nie miała pojęcia można potraktować jak wybawienie. Decyzja o spontanicznym wyjeździe była najlepszą jaką mogła podjąć. Molly w nowym miejscu, wśród nowo poznanych ludzi odżyła. Zresztą sama zauważyła, jak bardzo się zmieniła. Molly pojawiła się na Zakynthos przede wszystkim po to, żeby zobaczyć dom, którego niespodziewanie stała się właścicielką. Nieruchomość skrywała w sobie wiele tajemnic, które nasza główna bohaterka miała zamiar odkryć. Molly nie miała pojęcia, że jej mama miała siostrę bliźniaczkę, którą była zmarła ciotka. Miała za to jakieś dziwne przeczucie, że już kiedyś tu była, tylko nie potrafiła sobie tego przypomnieć. Ogromnie zainteresował mnie wątek dotyczący starej mapy, którą Molly znalazła w trakcie porządków. Od razu można było zauważyć, że została narysowana ręką dziecka. Jak się później okazało autorkami była jej mama i ciotka. Obie stworzyły nierozłączny duet. Dlatego zastanawiające jest to, co takiego musiało się wydarzyć, że dwie osoby, które były tak ze sobą zżyte nagle zrezygnowały z jakichkolwiek kontaktów. Z pewnością jest tego jakaś przyczyna i Molly postawiła sobie za zadanie ją znaleźć. Miała nadzieję, że odnaleziona mapa chociaż w małym stopniu jej w tym pomoże. Razem z Aidanem wyruszyła w podróż do przeszłości. Zakynthos to jedna z piękniejszych greckich wysp. Nigdy tam nie byłam, ale dzięki książce odbyłam swoją podróż siedząc wygodnie w fotelu. Wspólnie z Molly mogłam podziwiać piękno krajobrazów. Autorka przedstawiła je w cudowny sposób, który jeszcze bardziej zachęca do odwiedzenia wyspy. Warto również wspomnieć o mieszkańcach. Mili, sympatyczni i bardzo pomocni ludzie, którzy nigdzie się nie śpieszą i żyją chwilą. Lubią sobie pogawędzić z turystami i częstować ich tradycyjnymi potrawami. Aspekt kulinarny również pojawił się w książce. Początek znajomości Molly i Aidana, mężczyzny, który jak się okazało mieszkał po sąsiedzku nie należał do zbytnio udanych. Jednak z czasem jakoś udało im się dojść do porozumienia. Molly czuła się bardzo dobrze w jego towarzystwie i miło spędzali ze sobą czas. Nic nie wskazywało na to, że między nimi może coś zaiskrzyć. W końcu Molly ma chłopaka. Tylko czy ten związek ją uszczęśliwia? Miałabym ku temu kilka wątpliwości. Wątek miłosny autorka poprowadziła w fajny i co najważniejsze w inteligentny sposób. Nie ma tutaj gorących scen i opisów. Jest za to powoli rodzące się uczucie między dwojgiem ludzi z przeszłością. Razem stworzyli udaną parę i mocno trzymałam za nich kciuki. "Moje Greckie Lato" to jedna z tych książek, którą co niektórzy mogą potraktować po macoszemu. Taka tam banalna historyjka o kobiecie, która się pogubiła i teraz szuka swojej drogi. Ja jednak dostrzegłam w niej coś więcej. Zostały w niej poruszone ważne i zarazem trudne tematy. Choroba alkoholowa jest jednym z nich. Molly będąc małą dziewczynką widziała co dzieje się z jej matką. Tęskniła za wspólnymi zabawami, wycieczkami, wygłupami. To ona któregoś dnia znalazła ją upojoną alkoholem i śpiącą na fotelu. Tylko tym razem już z tego snu się nie wybudziła. "Moje Greckie Lato" to ciekawie napisana książka, która umili wam ten zimowy czas. Oczywiście świetnie sprawdzi się także w czasie letnich urlopów. Kto wie, może dzięki niej wybierzecie się na Zakynthos śladami Molly i Aidena. Serdecznie wam ją polecam.
Polka_z_ksiazka - awatar Polka_z_ksiazka
oceniła na83 lata temu
Dziewięć kobiet, jedna sukienka Jane L. Rosen
Dziewięć kobiet, jedna sukienka
Jane L. Rosen
Przeczytana ponownie nie zrobiła już na mnie tak pozytywnego wrażenia. Wątki są dość pobieżne, a całość bardzo amerykańsko/nowojorska, aż do przesady. Narobiłam sobie na nią apetytu po innej książce o podobnym tytule i tematyce małej, czarnej sukienki, ale niepotrzebnie czytałam ponownie, popsułam sobie wrażenie. Tylko sukienka została tak samo urocza. 04.09.2022 Dziewięć żyć małej czarnej sukienki - tytuł przetłumaczony dosłownie z oryginału brzmiałby o wiele lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest przeurocza, pełna ciepła i optymizmu. Przywodzi na myśl filmy typu: Zakochany Nowy Jork, czy Walentynki w Nowym Jorku (czy coś w tym stylu),gdzie splatają się losy różnych osób, a każdy z bohaterów tworzy osobną opowieść połączoną jednak jakimś wspólnym elementem - tu: sukienką. Książka początkowo wydaje się monotonna, jednak szybko przekonuje, że pomimo wolnego tempa i jakiejś takiej melancholii, jest intrygująca. Kilka cudownie romantycznych historii miłosnych dziejących się jakby mimochodem. Bohaterowie są bardzo przyjaźni, każdy z nich pozytywny i życzy im się, aby wszystko się dobrze ułożyło. Jest delikatny, inteligentny humor, akcja rozplanowana i zgrabnie poprowadzona do samego końca. Jest też ta tytułowa sukienka. Przyznam, że nie jestem zbyt elegancka, przeważnie noszę zwykłe ciuchy, a na hasło 'strojenie się' przewracam oczami, traktując to jako bzdury przeznaczone dla pustych laluni, ale czytając tę powieść, sama zamarzyłam o noszeniu takiej sukienki🙈. Nie można też pominąć bardzo pomysłowej okładki, gdzie na jednolitym, jasnym tle, prosta, czarna sukienka jest jakby naszyta miłym w dotyku materiałem - plus dla wydawnictwa. No i na koniec nie mogłam odpuścić sobie wiele mówiącego cytatu (s. 311): "To dzięki mnie dorosłe kobiety okręcały się przed lustrem jak małe dziewczynki, a młode dziewczyny po raz pierwszy widziały odbicie kobiety. To dzięki mnie mężczyźni obracali za nimi głowy - i młodzieńcy, i starcy. Bo odpowiednia sukienka potrafi tego dokonać. Sprawia, że zwykła kobieta czuje się niezwykła. A wszystkie kobiety są naprawdę niezwykłe. Tyle że nieczęsto mają okazję, by przewiązać się wstążką i zaprezentować światu. Kiedy jednak dostają już taką szansę, sukienka jest najważniejsza."👗🖤 Na tę autorkę trafiłam ponownie z polecajki "Co Emily Henry nosi w bagażu podręcznym" na końcu książki pt. "Ludzie, których spotykamy na wakacjach" - choć tak jak i poprzednio polecana książka nie została przetłumaczona na polski, tak inna powieść autorki okazała się kolejnym strzałem w dziesiątkę.
Fleur - awatar Fleur
ocenił na83 lata temu
Mała księgarnia samotnych serc Annie Darling
Mała księgarnia samotnych serc
Annie Darling
Konwencja romantyczna w wydaniu Annie Darling to prawdziwa uczta dla wielbicieli literackiego eskapizmu, utrzymana w najlepszym stylu współczesnego „comfort book”. Powieść „Mała księgarnia samotnych serc” czerpie pełnymi garściami z tradycji gatunku, łącząc w sobie urok staroświeckich księgarni, brytyjski humor oraz nieuchronne przyciąganie się przeciwieństw. Największą zaletą fabuły jest jej bezpretensjonalność i ciepło; autorka buduje świat, w którym książki są lekarstwem na każdą bolączkę, a miłość czai się za kolejnym regałem. Choć sama historia opiera się na klasycznym motywie „od nienawiści do miłości”, Darling udaje się tchnąć w ten schemat nową energię, czyniąc z księgarni „Victorian Bookshop” pełnoprawnego bohatera opowieści. Moja ocena to solidne 7/10. To idealna lektura dla tych, którzy wierzą, że życie smakuje najlepiej z filiżanką herbaty i dobrym romansem w dłoni. Analiza postaci głównych bohaterów ujawnia fundament, na którym opiera się sukces tej książki. Posy Bloom to protagonistka, którą trudno nie polubić – radosna, nieco roztrzepana marzycielka, która nagle staje przed wyzwaniem uratowania podupadającego biznesu po śmierci swojej mentorki. Z kolei Sebastian, wnuk zmarłej właścicielki, to podręcznikowy przykład mrukliwego arystokraty o lodowatym sercu. Ich relacja to starcie dwóch skrajnych światopoglądów: jej entuzjazmu wobec literatury pięknej oraz jego chłodnego, biznesowego pragmatyzmu. Autorka z dużą dozą psychologicznej zręczności pokazuje, jak pod maską sarkazmu i profesjonalizmu Sebastiana kryją się lęki podobne do tych, które nosi w sobie Posy. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością obojga bohaterów nadaje ich obecnym wyborom większego ciężaru emocjonalnego. Sposób, w jaki Annie Darling kreśli losy tej pary, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia londyńskiego Bloomsbury, zasługuje na uznanie. Autorka z dużą dozą fantazji literackiej bawi się nawiązaniami do klasyki literatury, zwłaszcza do Jane Austen, co sprawia, że „Mała księgarnia...” staje się gratką dla moli książkowych. Choć sama historia jest fikcyjna, mechanizmy rodzącej się bliskości i przełamywania wzajemnych uprzedzeń są opisane w sposób niezwykle uroczy i wiarygodny. Dlaczego oceniam tę książkę na siedem punktów? Przede wszystkim za klimat, który otula czytelnika jak ciepły koc. Do wyższej noty zabrakło mi nieco więcej odwagi w przełamywaniu gatunkowych klisz – niektóre zwroty akcji są dość przewidywalne, a kunsztowna więź między niektórymi wątkami pobocznymi mogłaby być silniejsza. Niemniej jednak, powieść ta nadaje całości wyjątkowej głębi dzięki pasji, z jaką Darling pisze o znaczeniu książek w naszym życiu. To lekka, błyskotliwa i niezwykle satysfakcjonująca opowieść o tym, że czasem największa miłość wymaga od nas walki nie tylko o drugą osobę, ale i o marzenia, które wydawały się nierealne.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na728 dni temu
Trzy i pół sekundy Amanda Prowse
Trzy i pół sekundy
Amanda Prowse
Siadając do tej recenzji nie wiem co napisać... Przepełnia mnie tyle emocji, że nie wiem od której zacząć... Nie miałam pojęcia, że lektura tej książki wpędzi mnie w zadumę i przeniesie do innego świata... świata bólu i tęsknoty, ale również nadziei i miłości... Autorka serwuje tą powieścią emocjonalny rollercoaster, do którego radzę Wam się przygotować, bo po lekturze nic nie będzie już takie samo... Grace i Tom mają wszystko co chcieli: dom, szczęśliwe małżeństwo, cudowną córeczkę Chloe... Nie zdają sobie natomiast sprawy, że wszystko bywa ulotne i już niedługo stracą coś, co było fundamentem ich szczęścia i małżeństwa... Zbliża się operacja wycięcia migdałków u trzyletniej Chloe. Rodzice chcą przerwać łańcuch ciągłych infekcji u małej, dlatego zdecydowali się na zabieg mimo wątpliwości i strachu z tyłu głowy. Po operacji cała trójka wraca do domu i wtedy kiedy wydaje się, że już wszystko będzie szło ku dobremu, wydarza się niewyobrażalna tragedia... Sepsa. Śmierć. Pustka. Ból. Żaden rodzic nie chciałby przez to przechodzić. Pochowanie własnego dziecka jest dla mnie czymś co nie powinno mieć w ogóle miejsca. Książka skłania nas ku wielu refleksjom... Nic nie jest dane nam na zawsze. Czy możemy być pewni jutra? Co zrobilibyśmy w podobnej sytuacji? Przeczuwam, że poprawnej odpowiedzi na te pytania nie ma... Grace i Tom w jednej chwili są kochającym się szczęśliwym małżeństwem, a w drugiej stają się obcymi dla siebie osobami. Każdy z nich przeżywa swój koniec świata. I mimo iż może się wydawać, że przeżywają wspólną tragedię i powinni być dla siebie wsparciem, to tak nie jest. Matka Chloe próbuje nie utonąć, próbuje utrzymać się na powierzchni. W samotności... Zapomina o mężu, który przecież też stracił dziecko... Cały dom przypomina jej o tej tragedii.. Korytarz na półpiętrze na którym widziała martwą córeczkę i pochylającego się nad nią męża... Nie mogła znieść tego okropnego uczucia - tej pustki i bólu. Za każdym razem dostawała obuchem w głowę, a łzy mimowolnie znajdywały ujście... Dlatego postanawia wyjechać, aby odnaleźć sens... I znajduje go w Walii, gdzie poznaje mężczyznę o imieniu Huw, dzięki któremu machina emocji znów zacznie działać poprawnie... Każdy przeżywa swój mały koniec świata po swojemu. Nie ma jednego szablonu i jednego poprawnego rozwiązania. Tak naprawdę nigdy nie zrozumiemy co przeżywa drugi człowiek, gdyż każdy posiada swoje unikalne emocje, uczucia i doświadczenia... Ta książka dobitnie to pokazuje i daje nadzieję. Książka jest drogowskazem. Jest przestrogą i radą, na co zwracać uwagę u dorosłego jak i u dziecka, aby nie dopuścić do tragedii jaka przydarzyła się małej Chloe... Do tragedii jaką jest śmierć z powodu sepsy.
book_szpanerka - awatar book_szpanerka
oceniła na91 rok temu

Cytaty z książki Taka karma czy głupie serce

Więcej
Laura Norton Taka karma czy głupie serce Zobacz więcej
Laura Norton Taka karma czy głupie serce Zobacz więcej
Laura Norton Taka karma czy głupie serce Zobacz więcej
Więcej