Sto odcieni bieli

Okładka książki Sto odcieni bieli autora Preethi Nair, 8373195351
Okładka książki Sto odcieni bieli
Preethi Nair Wydawnictwo: Muza literatura piękna
342 str. 5 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Data 1. wydania:
2007-09-01
Liczba stron:
342
Czas czytania
5 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
8373195351
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sto odcieni bieli w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sto odcieni bieli



książek na półce przeczytane 1239 napisanych opinii 934

Oceny książki Sto odcieni bieli

Średnia ocen
7,2 / 10
125 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sto odcieni bieli

avatar
769
393

Na półkach:

Zawsze będę do tej książki wracać.

Zawsze będę do tej książki wracać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1138
934

Na półkach: ,

Miłe czytadło, jak napisała Mandżuria. Podzielam tę opinię. Szybko się czyta, nie bardzo jest się nad czym zastanawiać.
Małym plusem są dla mnie fragmenty dotyczące życia i obyczajów w Indiach, ale nie ma tego za wiele.

Opisy potraw może i ciekawe,ja jednak nie przepadam za kuchnią i gotowaniem.
Zderzenie kultur pokazane dość powierzchownie i płytko, podobnie jak relacje matki i córki.

Miłe czytadło, jak napisała Mandżuria. Podzielam tę opinię. Szybko się czyta, nie bardzo jest się nad czym zastanawiać.
Małym plusem są dla mnie fragmenty dotyczące życia i obyczajów w Indiach, ale nie ma tego za wiele.

Opisy potraw może i ciekawe,ja jednak nie przepadam za kuchnią i gotowaniem.
Zderzenie kultur pokazane dość powierzchownie i płytko, podobnie jak relacje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
22

Na półkach: ,

Bardzo podobała mi się ta książka; polecam osobom, które są na życiowym zakręcie, nie mają na siebie pomysłu i potrzebuję przeczytać coś, co podniesie ich na duchu i udowodni, że jeśli się chce, to można góry przenosić.

Bardzo podobała mi się ta książka; polecam osobom, które są na życiowym zakręcie, nie mają na siebie pomysłu i potrzebuję przeczytać coś, co podniesie ich na duchu i udowodni, że jeśli się chce, to można góry przenosić.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

301 użytkowników ma tytuł Sto odcieni bieli na półkach głównych
  • 162
  • 138
  • 1
48 użytkowników ma tytuł Sto odcieni bieli na półkach dodatkowych
  • 25
  • 13
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Utalentowana Nikita Lalwani
Utalentowana
Nikita Lalwani
Jak słusznie i mądrze napisał czytelnik SUKKUBI, powieść wymyka się jednoznacznej ocenie. Bardzo interesujący temat, z którego troszkę lepszy pisarz zrobiłby arcydzieło. Historia matematycznie uzdolnionej dziewczynki, poddawanej niezwykle trudnemu treningowi przez hiper-ambitnego ojca. Towarzyszymy nastoletniej Rumice w monotonnych i niekończących się ćwiczeniach i lekcjach, odbywających się w rygorystycznie określonych przez ojca ramach i w spartańskich warunkach, rzekomo sprzyjających skupieniu i osiągnięciu sukcesu. Obserwujemy tradycyjny model hinduskiej rodziny, w której pojęcie honoru, powinności i czystości moralnej stawiane jest najwyżej, gdzie role są określone a przyszłość wyznaczona wielowiekową tradycją. Gdzie ojciec – emigrant w pierwszym pokoleniu - zrobi wszystko, by zapewnić dobrobyt rodzinie, nawet kosztem szczęścia jej członków. Gdzie matka chowa się za jedynym znanym jej bezpiecznym światem wartości, wyniesionym z biednej wioski na drugim końcu świata. To jest układ, w którym się nie rozmawia a na pytanie nastolatki o seks wściekła matka odpowiada: „- Nasze dzieci tak się nie rodzą. Tylko biali ludzie uprawiają seks. (…) My tego nie robimy. – Więc skąd się bierzemy? - Poprzez modlitwę.” Stłamszona przez wywieraną na nią presję, Rumika początkowo potulnie poddaje się swojemu losowi, izolowana od pokus życia i zwyczajowych rozrywek swoich brytyjskich kolegów. Wchodząc jednak w wiek dojrzewania, odkrywa swoją seksualność. Pozbawiona przyjaciół i prawdziwego wsparcia od rodziców - gubi się, poddaje natręctwom, nałogowi gryzienia w nadmiarze ziaren kminku, cierpi na bezsenność, kompulsywnie przepisuje słowa piosenek. Brnie w kolejne kłamstwa, kaleczy się i buduje w sobie piramidę kompleksów i wstrętu do samej siebie. I wykręca darmowy numer alarmowy, by usłyszeć ludzki głos. To, o co mam pretensję, to zbyt słabe jednak podbudowanie psychologiczne i zgubienie dramatyzmu. Możemy jedynie domyślać się, jak wiele dumy i miłości jest w tej rodzinie – ale trochę słabo to wybrzmiewa. Bunt Rumiki, który w końcu następuje – zdaje się wynikać raczej z niemożności samodzielnego działania, somnambulicznego trwania w określonych ramach niż z jakichś przemyśleń. Towarzyszymy myślom naszej młodej bohaterki – ale nie ma w ich pytań czy protestu, jej zachowanie zdaje się być niezrozumiałe i zaskakujące również dla niej samej. Brakuje mi interakcji z otoczeniem; wszyscy koledzy mijają Rumi z daleka, nauczyciel nie umie sklecić prostego pytania. Dziwną postacią jest też opiekunka Rumiki w Oksfordzie, która jest jak przezroczysta i praktycznie nie wypowiada jednego pełnego zdania. Dlatego, by wniknąć w sytuację i zrozumieć wielowarstwowość tej historii, czytelnik musi włożyć dużo pracy emocjonalnej. Nie jest to więc książka łatwa w odbiorze.
Wona - awatar Wona
oceniła na64 lata temu
Mistrzyni przypraw Chitra Banerjee Divakaruni
Mistrzyni przypraw
Chitra Banerjee Divakaruni
Po „Empuzjonie” Olgi Tokarczuk i „Heksach” Agnieszki Szpili chciałam jeszcze pozostać w oparach kobiecej magii. Przypomniała mi się czytana wiele lat temu „Mistrzyni przypraw”. Znalazłam ją na zakurzonej, dolnej półce. Oczywiście lata zrobiły swoje, nie tyle z książką co z czytelniczką, czyli ze mną. Ja wtedy i ja teraz to dwie różne osoby (no niezupełnie, taki skrót myślowy). Jednak książka i teraz wciągnęła mnie i omotała. Tytułowa Mistrzyni Przypraw to kobieca i hinduska wersja Prometeusza. Mistrzyni jest „dawczynią życia, odnowicielką zdrowia i nadziei”, ale obowiązują ją rygorystyczne zasady. Ma pomagać ludziom w potrzebie, ale nie może się ze swoją pomocą narzucać. Nie może dopuścić do siebie empatii i współczucia. Ma być boginią w najsurowszym tego słowa znaczeniu, zimną, ponad ludzkie emocje i uczucia. Ma swoje moce trzymać na wodzy. I, przede wszystkim, musi oddać swoje życie w służbę przyprawom, a młode ciało zamienić na ciało starej kobiety. Nietrudno się domyślić, że tytułowa Mistrzyni, o imieniu Tilo, jest inna. Ona chce całego życia. Tilo pomaga nie od 8.00 do 16.00, ale całym swoim jestestwem. A nade wszystko chce kochać. Bo bez miłości nie można być Mistrzynią w żadnym fachu. „Ja, Tilo, nie jestem boginią, a tylko zwykłą kobietą. Tak, przyznaję, przez całe życie usiłowałam uciec od tej prawdy. I chociaż kiedyś myślałam, że mogę ocalić świat, teraz widzę, że wniosłam tylko krótkie szczęście w kilka żywotów.” Powieść Chitry Banerjee Divakaruni napisana jest w konwencji baśni, poetyckim językiem, przesycona hinduskim duchem i intensywnym zapachem indyjskich przypraw. Jednak wiele wątków w niej zawartych, po latach, okazuje się zaskakująco aktualnych np. temat emigracji, uchodźctwa, bycia obcym kulturowo, niemożności wtopienia się w społeczeństwo, bycia odrzuconym ze względu na kolor skóry czy religię. Świat jest przesycony cierpieniem, a wynika ono z braku empatii, strachu przed innością, przed obcym, nieznanym. Z tego, że w innej osobie nie widzimy człowieka. Klientami Tilo w jej amerykańskim sklepie są emigranci. każdy z nich przynosi swoją historię i niemal każdy z nich potrzebuje pomocy Mistrzyni. Jest to też opowieść o przekraczaniu granic, o tym, co znaczy bycie człowiekiem, o tym, co może zdziałać szczera skrucha, a przede wszystkim o bezgranicznym pragnieniu miłości. Które odczuwa nawet Mistrzyni. Przyjemna i ciekawa lektura, jeśli ktoś polubi tę baśniową konwencję przepadnie w niej na dobre.
jolasia - awatar jolasia
oceniła na73 lata temu
Hakawati mistrz opowieści Rabih Alameddine
Hakawati mistrz opowieści
Rabih Alameddine
Hakawati w kulturze Wschodu to nie byle kto. Jest opowiadaczem ciekawych historii, czarodziejem, mistrzem słowa. Żyje z tego, że potrafi swą opowieścią uwieść i zatrzymać przy sobie słuchaczy przez wiele godzin, dni albo tygodni, kiedy to zainteresowani codziennie wracają na dalszy ciąg opowieści bądź są przy nim stale do ukończenia historii, słuchają, robiąc przerwy na posiłek i sen. Uwodziciel i hipnotyzer w jednym. U Alameddine wspomina się historię rodziny nawiązując do dalekiej przeszłości, stosując przy tym przeskoki między pokoleniowe. I tak raz opowieść dotyczy ojca rodu zaraz potem pradziada i znów wraca do ojca, potem kolej na dziadka i pradziadka - dowolne konfiguracje, a opowieść trwa dalej. To nieco miesza odbiorcy wątki, musi być czujny. Jest to tym bardziej wymagające uważności, że pomiędzy te realne historie wplatane są epizody baśniowe, w których toczą się inne opowieści opowiadane przez różne postaci. Wygląda to tak, że w danej opowieści ktoś opowiada historie o kimś, kto opowiada jakąś historię. Taki ciąg zdarzeń kojarzy mi się z matrioszką, gdzie z jednej wyciągamy następną, potem kolejną i kolejną... W Hakawatim historia kolejnych pokoleń jest taką lalką jedną z wielu tworzącą spójną całość. Dlatego momentami opowieść jest hipnotyzująca, naprawdę trudno się od niej oderwać, a po jakimś czasie może nużyć i przychodzi zastanowienie czy warto kontynuować? Ostatecznie i tak wracamy, bo chcemy poznać losy rodziny Osamy. On wrócił do Bejrutu, by pożegnać umierającego ojca, a my chcemy kontynuować opowieść zarówno tę z przeszłości Libańczyka, jak błyskotliwej, elokwentnej egipskiej niewolnicy Fatimy. Zakończenie jakieś płynne, brakowało mi konkretnego, mocnego finału. Takiego magicznego stempla: tak to tu kończy się cała opowieść! Zdecydowanie "Hakawati" odnosi się do tradycji. Można powiedzieć, że jest typową powieścią ze Wschodu. Dzięki niej przeżyjemy wielowymiarową podróż po egzotycznej tradycji i kulturze, w której realia trwają nierozerwalnie z mitem, magią, wiarą w niewyobrażalne. Czytając zderzymy Zachodni umysł ze Wschodnim postrzeganiem świata i niekoniecznie będzie to dla nas łatwa ścieżka.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na62 lata temu
Przedział dla pań Anita Nair
Przedział dla pań
Anita Nair
"Przedział dla pań" to powieść pozwalająca przyjrzeć się z bliska hinduskiemu społeczeństwu, w szczególności sytuacji kobiet, relacji rodzinnych i relacji damsko-męskich. Główną bohaterką jest 45-letnia Akhila, stara panna z bramińskiej, czyli najwyższej, kasty, która swoją młodość (i swoją szansę zamążpójścia) poświęciła dla rodziny, kiedy po przedwczesnej śmierci ojca wzięła na siebie utrzymanie matki i młodszego rodzeństwa. Akhila, zmęczona ciągłym próbom spełniania cudzych oczekiwań, postanawia kupić bilet na pociąg i odpocząć kilka dni z dala od domu. W przedziale pociągu poznaje pięć towarzyszek podróży, które dzielą się z nią swoimi historiami, by wspomóc Akhilę w podjęciu decyzji co dalej ma zrobić ze swoim życiem. Dzięki tym historiom, a także powoli odkrywanej historii głównej bohaterki, czytelnik może dowiedzieć się wiele o życiu kobiet we współczesnych* Indiach. Jak dla mnie "Przedział dla pań" to książka z nie do końca wykorzystanym potencjałem. Językowo jest dobrze napisana, historie bohaterek są ciekawe i różne od siebie. Problemy są dwa. Pierwszym jest brak spoiwa między poszczególnymi historiami. Zamiast poprzeplatać opowieści współpasażerek Akhili z opisem podróży pociągiem, opowieści te poumieszczane są w osobnych rozdziałach, nie tylko w oderwaniu od siebie, ale też w oderwaniu od wątku podróży. Sam wątek podróży jest słabo nakreślony i występuje tak naprawdę jedynie jako pretekst, by wprowadzić historie pięciu kobiet. To już lepiej byłoby z tej książki zrobić zbiór opowiadań. Tutaj trochę nienaturalnie to wyszło. Drugi problem, moim zdaniem o wiele poważniejszy, to brak powiązania historii pasażerek ze zmianami jakie wprowadziła w swoim życiu główna bohaterka. Te historie były po to opowiedziane, by Akhila mogła je przeanalizować i na ich podstawie podjąć decyzję. Tymczasem Akhila niczego nie analizuje, nie nawiązuje w swoich myślach do usłyszanych historii, a to, co dalej robi ze swoim życiem w ogóle nie ma związku z tym, co usłyszała - nie mówiąc o tym jak bardzo jest głupie. Tak jakby autorce zabrakło umiejętności, by połączyć odrębne historie w zgrabną całość, gdzie każdy skutek ma swoją logiczną przyczynę. Nie odradzam tej książki, bo w sumie dość dobrze się ją czyta i można dowiedzieć się nieco o indyjskim społeczeństwie. Uważam natomiast, że książka jest niedopracowana. Lepiej już by było, gdyby był to zbiór opowiadań z sześcioma historiami różnych kobiet. Z racji tego niedopracowania wystawiam 7/10. Szkoda, bo był tu potencjał na co najmniej dziewiątkę. * Akcja książki dzieje się w 1997 roku, a więc prawie 30 lat temu. Myślę jednak, że niewiele się w społeczeństwie indyjskim zmieniło od tamtej pory.
Sea_Of_Darkness - awatar Sea_Of_Darkness
ocenił na71 rok temu
Anna, Hanna i Johanna Marianne Fredriksson
Anna, Hanna i Johanna
Marianne Fredriksson
Kontynuuję poszukiwania skandynawskiego romansu, troszkę na chybił trafił wyciągam kolejne książki z bibliotecznych półek, kierując się tytułem, okładką... Tym razem trafiłam na ubraną w kwiaty powieść " Anna, Hanna i Johanna ". Anna.... Dojrzała kobieta, samotna, matka dwóch córek. Opiekuje się swoimi zniedołężniałymi rodzicami. Matkę odwiedza w szpitalu, ojca w domu. Jest dla obojga szorstka, szczególnie dla ojca. Nie znosi jego niedomagań wynikających z wieku, nie bardzo nawet stara się je zrozumieć. Troszkę więcej względów okazuje matce, próbuje z nią nawiązać kontakt, ale to nie możliwe, gdyż Johanna nie mówi i żyje we własnym świecie wspomnień. Ta sytuacja staje się bodźcem do poszukiwania śladów rodzinnej historii, a ta skupia się głównie dookoła losów kobiet. Okazuje się, ze Anna niewiele wie, niemal nic, o życiu swojej matki Johanny, a jeszcze mniej o życiu swojej babci Hanny. Hanna to niezwykła kobieta. Kiedy miała trzynaście lat straciła niemal wszystko, chyba wszystko co najważniejsze w życiu młodej dziewczyny. Godność, szacunek, beztroskę, radość, dzieciństwo... W zamian dostała upokorzenie, strach, wykluczenie i syna. Jednak pewnego dnia jej los się odmienia. Jak za sprawą czarów na jej drodze staje mężczyzna, co prawda nie książę, ale młynarz... Od tej pory Hanna może nosić na głowie chustę jak wszystkie mężatki we wsi. Johanna, najmłodsze dziecko Hanny, jedyna córka, wychowana w sumie przez ojca. Matka była dla niej jakimś reliktem poprzedniej epoki.Obiektem jej bezlitosnych kpin. Nie opowiada o niej nikomu, nawet swojej córce i wnuczkom. Kiedy Anna znajduje rodzinne albumy, odtwarza rodzinne historie, odnajduje skrywane przez lata sekrety znajduje samą siebie. Okazuje się, że uciekając od siebie samej, właśnie się odnalazła. " Anna, Hanna i Johanna " autorstwa Marianne Fredriksson to bardzo ciepła opowieść o trzech pokoleniach kobiet. Książka pięknie maluje ich portrety. Choć próżno szukać w niej romansu :) polecam :) recenzja napisana w związku z wyzwaniem : http://rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com/2014/11/czytamy-literature-skandynawska-i.html zapraszam do przeczytania recenzji innych książek na moim blogu : http://marynistka.blogspot.com/
Aleksandra Ugorowska - awatar Aleksandra Ugorowska
oceniła na710 lat temu
Sto butelek na ścianie Ena Lucia Portela
Sto butelek na ścianie
Ena Lucia Portela
Podchodziłam do tej powieści kilkakrotnie, niczym przysłowiowy pies do jeża. I kilka miesięcy temu wybrałam się z przyjaciółmi na Kubę. Przyznam, że wydawało mi się iż mam jakieś pojęcie, jak wygląda ziemia zaorana przez komunistów, ale nie do aż takiego stopnia. Byliśmy w kilku miejscach, ale to Hawana jest tyglem totalnego smutku, degradacji, niszczenia, a jednocześnie miastem pubów, barów, restauracji, pięknych do oszalenia dziewcząt i przystojnych chłopców. Muzyka to chyba jest wszędzie. A z nią taniec. Zeta z jej pulchnym ciałem i wielkim sercem, nie przejmująca się przyszłością, żyjąca popędami i chwilą, całkiem nieźle sobie radzi mentalnie z tym depresyjnym zabiedzonym i zagłodzonym miejscem, jakim jest Kuba. Wychowana przez ulicę i ojca geja, zaskoczonego rychłym po porodzie zgonem żony, Zeta jednak trafia na odpowiednie przyjaciółki. Sama lojalna do granic, nie zwraca uwagi na drobne niedogodności czy uchybienia ze strony tych, których kocha. Depresyjny i agresywny, niczym zamknięty w klatce zwierz partner narratorki upokarza ją, bije niemal do zabicia, a ona przy nim trwa. I robi swoje. Urządza się w tym biednym, zatłoczonym ludźmi beznadziejnym życiu z humorem i zintelektualizowanymi spostrzeżeniami. Świetna książka. Nie do końca namawiam na wycieczkę na Kubę przed jej przeczytaniem, tam też można trafić jedynie do luksusowego all inclusive i nie zobaczyć nic destrukcyjnego. Ale chociaż obejrzyjcie dokument na Netflix: „Cuba libre”. To delikatnie zaznaczy problem beznadziei, w jakiej znaleźli się Kubańczycy i jeszcze bardziej to podrasuje entuzjazm życia Zety
Iza - awatar Iza
oceniła na81 rok temu
Dotknięcie ziemi Rani Manicka
Dotknięcie ziemi
Rani Manicka
Po lekturze "Matki ryżu" spodziewałam się książki przepełnionej smutkiem i brakiem nadziei. Chociaż autorka zapewnia, że "Dotknięcie ziemi" różni się znacząco od wyżej wspomnianego tytułu, to jednak dominująca emocja jest ta sama. Niby ta sama, a jednak całość jest zupełnie inna. Dawka egzotyki jest zdecydowanie mniejsza, a jednak stanowi niesamowicie apetyczny kąsek, zwłaszcza obraz babki bliźniaczek. Większość akcji rozgrywa się w Londynie, który dla mieszkańców Europy nie jest niczym nadzwyczajnym. Ale to nie o miejsce chodzi. A przynajmniej nie o to geograficzne. Rani Manicka wybiera w Londynie jedno miejsce, mieszkanie, w którym spotykają się oni. Ci, którzy mieli marzenia o szczęściu, miłości, bliskości, rodzinie, a których los potraktował, delikatnie rzecz ujmując, dość brutalnie. Spotykamy na kartach książki ludzi, którzy podjęli decyzję, że chcą być szczęśliwi, że nie chcą godzić się na to, czego doświadczyli albo co mogą dostać gratis. I w tej ich pogoni za szczęściem, za lepszym życiem, za wydostaniem się z miejsca, w którym jest im źle, spotykają upadek. Za cenę czułości, bliskości, miłości i dobrego, radosnego seksu, dostają od życia po mordzie. Godzą się na upodlenie, przemoc, rezygnują z siebie tocząc się po równi pochyłej. Wchodzą na ścieżkę, z której nie ma już powrotu. Cena za marzenia, które i tak się nie spełnią jest najwyższa. Znajdą się też jednostki, którym się uda, ale przeszłość pozostanie. Czy warto chcieć lepszego życia, czy warto chcieć miłości i cielesności, radości i szczęścia? Czasami nie warto, bo stawka jest zbyt wysoka. Rozpaczliwe losy bohaterów zmuszają, żeby się zastanawiać. Czy Manicka odbiera nadzieję? Niektórym daje. To zależy. Niech każdy rozważy to sam w sobie. Niech każdy spróbuje dotknąć ziemi na dowód, że nie uległ pokusie.
Ola - awatar Ola
oceniła na86 lat temu

Cytaty z książki Sto odcieni bieli

Więcej
Preethi Nair Sto odcieni bieli Zobacz więcej
Preethi Nair Sto odcieni bieli Zobacz więcej
Preethi Nair Sto odcieni bieli Zobacz więcej
Więcej