Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzieci Ziemi

Tłumaczenie: Kamil Lesiew
Cykl: Powrót do domu (tom 5)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,51 (129 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
9
8
12
7
36
6
46
5
7
4
8
3
6
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Earthborn
data wydania
ISBN
9788378392439
liczba stron
376
język
polski
dodała
Ag2S

Ostatni rozdział przygody na kosmiczną skalę! Wysoko na niebie, na pokładzie „Basiliki”, Shedemei, ostatni żyjący przybysz z Harmonii, i sztuczna inteligencja, Naddusza, pomimo lat obserwacji wciąż nie znaleźli tego, czego szukali. Nie znaleźli Opiekuna Ziemi, który jako jedyny może naprawić uszkodzony program Nadduszyi umożliwić jej powrót na Harmonię. Tymczasem na Ziemi, po kilkuset latach...

Ostatni rozdział przygody na kosmiczną skalę!

Wysoko na niebie, na pokładzie „Basiliki”, Shedemei, ostatni żyjący przybysz z Harmonii, i sztuczna inteligencja, Naddusza, pomimo lat obserwacji wciąż nie znaleźli tego, czego szukali. Nie znaleźli Opiekuna Ziemi, który jako jedyny może naprawić uszkodzony program Nadduszyi umożliwić jej powrót na Harmonię. Tymczasem na Ziemi, po kilkuset latach rozwoju, wpływ Opiekuna znów daje o sobie znać. Ludzie śnią prorocze sny. W świecie kontrastów – wojen i pokoju, swobody i zniewolenia, miłości i nienawiści – rozpala się iskierka nadziei na zmiany. Zło jednak nie śpi. A stare waśnie i uprzedzenia, konflikty rasowe i nierówności społeczne nie pozwolą o sobie zapomnieć. Jaki jest plan Opiekuna?

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 936
Alannada | 2012-08-14
Przeczytana: 10 lipca 2012

Już kiedy zobaczyłam zapowiedzi tej pozycji poczułam elektryzujące podniecenie i pomyślałam: "Muszę przeczytać!" Potem dostałam własny egzemplarz do zaczytywania i zabierania w najróżniejsze podróże (raz nawet wracał ze mną do domu ^^). Niniejszym - proszę państwa - piąty i ostatnio tom Powrotu do domu Dzieci Ziemi Orsona Scotta Carda.
Myślałam, że na kartach ostatniego tomu serii autor zawrze historię kształtujących się młodych państw ludzi na Ziemi, odkrytej przez nich na nowo. Myślałam, że znów spotkam tak dobrze znanych bohaterów, których zdążyłam już polubić lub znienawidzić, którzy tak często byli dla mnie zaskoczeniem i zmuszali mnie do zmiany myślenia o nich samych. Card jednak nie spełnił tych moich zamysłów, lecz poszedł krok dalej.
Od lądowania grupy z Harmonii minęło już kilkaset lat, a potomkowie pierwszych osadników urośli w siłę i liczbę, założyli swoje państwa i żyli w nich tak, jak tylko ludzie potrafią - czyli ogólnie głośno i swarliwie.
Z dawnych postaci pozostały tylko Naddusza i Shedemei, dzięki powłoce gwiezdnego sternika i hibernacji na "Basilice" wciąż młoda i pełna energii. Obie z wielką uwagą śledziły z okołoziemskiej orbity losy nowej cywilizacji poszukując znaków działania Opiekunki Ziemi, poszukując jej samej i próbując zrozumieć jej plany względem ludzkości.
Sama Opiekunka zaś zaczęła znów działać zsyłając prawdziwe sny swoim podopiecznym. Jeden z takich snów doprowadził do powrotu części społeczeństwa Darakemby, jednego z królestw Nafaitów. Ludzie ci opuścili swą ojczyznę nie chcąc jej dzielić z aniołami, jednak po latach pojęli, że symbioza tych dwóch gatunków nie jest zła.
Gorzej sprawa miała się z kopaczami, ludem ziemi. Szczoropodobne istoty żyjące w kopanych przez siebie norach nie cieszyły się zbyt wielką estymą w społeczeństwie, były niewolone i wykorzystywane do ciężkich prac. Co więcej, w Darakembie pojawiła się nowa religia głosząca, iż Opiekunka Ziemi nie istnieje, zaś kopacze są ochydnymi i plugawymi stworami, które należy jak najprędzej wytrzebić. Na czele zgromadzenia stanęli czterej królewscy synowie i Akma, niegdysiejszy niewolnik żyjący w nienawiści do kopaczy-nadzorców. Dla kontrastu ojciec Akmy, Akmaro, był głosicielem religii Opiekuna Ziemi, którą początkowo wyznawali prawie wszyscy mieszkańcy kraju. Konflikt na tle religijnym i rasowym z czasem coraz bardziej się zaostrzał, a z jego powodu cierpiały nie tylko poczciwe kopacze.
Shedemei wraz z Nadduszą postanowiły działać i wymusić działanie także na Opiekunce Ziemi. W stolicy pojawiła się więc... Szkoła Rasaro, prowadzona przez nieznajomą o imieniu legendarnej żony herosa, Shedemei, Tej Nigdy Niepogrzebanej. Szkoła cieszyła się popularnością i miała czarną sławę, bo dyrektorka mieszała nie tylko dzieci bogatych i biednych, ale też potomków wszystkich trzech ras, a nauczyciele byli nie tylko ludźmi i aniołami, ale też kopaczami.
Sprawę skomplikowało jeszcze przedziwne znalezisko na skraju usianego kośćmi pustkowia.
Ostatnimi czasy z każdą przeczytaną książką Carda czuję rosnącą sympatię do tego autora. Nie zawiódł mnie i tym razem i jedyne, czego żałuję w związku z Dziećmi Ziemi to fakt, że to już ostatni tom serii, że nie spotkam już podopiecznych Nadduszy i Opiekuna Ziemi. Mam też sporo pytań, na które nie znalazłam odpowiedzi, lecz pozostawia to pole do radosnej spekulacji*. Koncepcja Opiekunki Ziemi byla dla mnie tyleż szokująca, co dla bohaterów i chciałabym się o niej dowiedzieć więcej. Intrygują mnie dalsze losy cywilizacji na Ziemi oraz tych, którzy jeszcze na nią nie wrócili.
Card skupił się w tym tomie głownie na pokazaniu, w jaki sposób działają i myślą spoleczeństwa oraz jednostki. Akcja wynikająca z ich zachowań i przemyśleń także jest ważna. Ja sama ze szczególną uwagą śledziłam losy gwiezdnej sterniczki i jej rozmowy z superkomputerem. Także jej pobyt i działalność na Ziemi budziły moją głęboką ciekawość. Czekałam i myślałam: "O, pokaż im, że jesteś TĄ Shedemei!..." Stosunek nowego zgromadzenia do Pieczy, a szczególnie kopaczy, był kolejną fascynującą rzeczą. Okazuje się, że ludzkość po tylu latach nie zmądrzała zbytnio i nadal z trudem uczy się życia w zgodzie z innymi i poszanowania tych, którzy inaczej wyglądają lub wierzą w coś innego. Czegóż trzeba, żeby ludzie opamiętali się trochę i zaczęli dostrzegać fakt, że "inny" nie oznacza "gorszy"? Ale Opiekunka - jak się okazało - miała już swoje plany i nawet machinacje Shedemei i Nadduszy nie mogły ich zmienić.
Z całej książki najbardziej podobała mi się jedna wypowiedź, którą można sprowadzić do tego zdania: "Niech każdy z nas próbuje być takim Opiekunem Ziemi i stworzyć wokół siebie oazę spokoju, miłości i tolerancji".
Miłym dotatkiem do książki jest mapa (kiedy tylko ją zobaczyłam pomyślałam: "O, mappa!"**). Ponadto mamy kolejną dawkę imionologii***. Nie dość, że część imion postaci z książki jest już i tak trudna do spamiętania i wymówienia, autor wymyślił jeszcze do nich przyrostki i przedrostki będące tytułami honorowymi. Choć myślałam, że utrudni mi to zapamiętanie postaci i połapanie się w ich mnogości, to jednak udało mi się całkiem nieźle opanować tę koncepcję. I na koniec - dodatek dotyczący geografii, przemian geologicznych na Ziemi i królestw nowej cywilizacji - niczym wisienka na torcie.
Polecam - nie tylko fantastom, ale wszystkim - gorąco i usilnie. Warto sięgnąć po tę książkę, bo to i mądra historia ucząca czegoś o ludziach i ich postępowaniu, ale i kawałek dobrego sf, gdzie superkomputery nadzorują powroty na Ziemię.

(http://luincaerherbata.blogspot.com/2012/08/158-dzieci-ziemi-orson-scott-card.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Avatar: The Last Airbender. The Promise. Library Edition.

Tom pierwszy komiksowej kontynuacji hitowego serialu animowanego "AVATAR: LEGENDA AANGA". Wchodzące w skład cyklu tomiszcza spokojnie można...

zgłoś błąd zgłoś błąd