Felix, Net i Nika oraz Świat Zero

Okładka książki Felix, Net i Nika oraz Świat Zero autora Rafał Kosik, 9788361187424
Okładka książki Felix, Net i Nika oraz Świat Zero
Rafał Kosik Wydawnictwo: Powergraph Cykl: Felix Net i Nika (tom 9) literatura młodzieżowa
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Cykl:
Felix Net i Nika (tom 9)
Data wydania:
2011-11-09
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-09
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361187424
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Felix, Net i Nika oraz Świat Zero w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Felix, Net i Nika oraz Świat Zero



książek na półce przeczytane 8807 napisanych opinii 7044

Oceny książki Felix, Net i Nika oraz Świat Zero

Średnia ocen
8,0 / 10
1863 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Felix, Net i Nika oraz Świat Zero

avatar
131
10

Na półkach:

Pod koniec już byłam zmęczona tymi skokami. Ale końcówka mnie pozytywnie zaskoczyła, że zaraz zaczynam następną część

Pod koniec już byłam zmęczona tymi skokami. Ale końcówka mnie pozytywnie zaskoczyła, że zaraz zaczynam następną część

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
619
437

Na półkach:

Zastanawialiście się kiedyś czy istnieją wersje świata, który jest całkiem inny niż nasz? Czym chcielibyście, żeby się od siebie różniły?

Organizacja imienin wcale nie jest taka prosta, jeżeli jest się wynalazcą. Trzeba przemyśleć wszystkie scenariusze, w jakie może rozwinąć się impreza i skrupulatnie schować maszyny, które mogą się wydać gościom podejrzane. A w domu Felixa jest ich pod dostatkiem.

Mimo tak skrupulatnych przygotowań nie wszystko idzie zgodnie z planem.

Kiedy prototyp nóg Golema-Golema ucieka z piwnicy i sieje zamęt na imieninach jest źle. Jeszcze gorzej robi się, gdy mama nastolatka jest tuż za drzwiami, a trzeba zdążyć posprzątać cały bałagan.

Choć ten dzień dla super paczki na pewno zapisze się w pamięci tata Felixa ma dla niego jeszcze jedną niespodziankę. Razem z Netem i Niką zostali zaproszeni na próbne uruchomienie prototypu Pierścienia Wunrung, z którym mieli okazję poznać się nieco bliżej podczas wakacji w Milo. Choć dzisiejszy eksperyment nie wypadł specjalnie spektakularnie na pewno przywołał wspomnienia.

Właśnie z powodu tej nostalgii Net zaciągnął przyjaciół, by jeszcze raz przeszli przez Pierścień.

Początkowo wszystko wydaje się być w porządku. Jednak następnego dnia w szkole przyjaciele zauważają drobne nieścisłości. Nie zgadzają się zadania domowe, a koledzy z klasy zachowują się nieco inaczej. Gdy po szkole Felix spotyka się z Laurą, która przeprasza go za nieobecność na imieninach, cała trójka już wie, że to się znowu stało.

Pierścień musiał być aktywny, kiedy przez niego przechodzili.

Szybko dochodzą do wniosku, że tym razem musieli przemieścić się w przestrzeni i trafili do jednego z równoległych światów. Chęć powrotu do swojego sprawiła, że jeszcze tego samego dnia decydują się na kolejny skok przez Pierścień.

Raz za razem przenoszą się w nowe rzeczywistości. Z każdym kolejnym przejściem coraz bardziej oddalają się od swojego Świata Zero, a to co widzą wokół siebie coraz mniej się im podoba. Jak daleko będą zmuszeni się przenieść nim wreszcie trafią do domu?

Felix, Net i Nika odwiedzają każdy z nich napięci i zestresowani. Czy w tym świecie dziewczyna mieszka w półtorapokoju, a może wylądowała w domu dziecka? Czy na Neta czeka w mieszkaniu bratosiostra? Czy Caban kolejny raz przywita Felixa zaraz po przekroczeniu progu?

Pytania co chwilę się mnożą, mimo że odpowiedzi nie ma skąd wziąć. Czy da się ustawić pierścień tak, żeby zabrał ich z powrotem do Świata Zero? A może są zmuszeni na tułaczkę, aż zdecydują się zostać w którejś z rzeczywistości?

"Felix, Net i Nika oraz Świat Zero" Rafała Kosika to książka, w której mamy okazję przyjrzeć się wielu wersjom otaczającego nas świata. Mimo że nie każda z nich była przyjemna Autorowi nie brakowało pomysłu przy ich tworzeniu.

Początkowo ledwo widoczne różnice między światami z każdym kolejnym skokiem zwiększają się, aż stają się czymś tak oczywistym, że Czytelnik jest w stanie bez trudu je zauważyć. Konsekwencja w ich tworzeniu jest naprawdę na wysokim poziomie.

Mimo że znów mamy tu główny motyw Pierścienia Wunrung historia wcale nie jest przez to nudniejsza, a stanowi raczej sentymentalny powrót do poprzedniej przygody. Cieszę się, że opowieść została podzielona na dwa tomy, bo przez to jeszcze dłużej będę mogła poznawać z Felixem, Netem i Niką kolejne światy, ale sposób w jaki Autor zakończył lekturę w ogóle mi się nie podoba. Kończenie w takich momentach powinno być nielegalne! 😅

Czytaliście tę książkę? Który ze światów wywarł na Was największe wrażenie?

Zastanawialiście się kiedyś czy istnieją wersje świata, który jest całkiem inny niż nasz? Czym chcielibyście, żeby się od siebie różniły?

Organizacja imienin wcale nie jest taka prosta, jeżeli jest się wynalazcą. Trzeba przemyśleć wszystkie scenariusze, w jakie może rozwinąć się impreza i skrupulatnie schować maszyny, które mogą się wydać gościom podejrzane. A w domu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
42
20

Na półkach:

Kocham całym sercem tą serię! Trzyma w napięciu, nie mogę doczekać się 10 tomu!

Kocham całym sercem tą serię! Trzyma w napięciu, nie mogę doczekać się 10 tomu!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3631 użytkowników ma tytuł Felix, Net i Nika oraz Świat Zero na półkach głównych
  • 3 001
  • 610
  • 20
1256 użytkowników ma tytuł Felix, Net i Nika oraz Świat Zero na półkach dodatkowych
  • 842
  • 269
  • 51
  • 28
  • 23
  • 22
  • 21

Tagi i tematy do książki Felix, Net i Nika oraz Świat Zero

Inne książki autora

Rafał Kosik
Rafał Kosik
Polski pisarz science fiction. Studiował architekturę na Politechnice Warszawskiej, ale przerwał studia, by założyć agencję reklamową Powergraph (później przekształconą w wydawnictwo),w której jest dyrektorem kreatywnym i grafikiem. Rysuje również rysunki satyryczne. Pisze głównie fantastykę naukową, często zbacza też w stronę horroru. Jego debiutem literackim było opowiadanie Pokoje przechodnie opublikowane w "Nowej Fantastyce" we wrześniu 2001. Publikował opowiadania w "Nowej Fantastyce", "Science Fiction" oraz w internetowych czasopismach "Fahrenheit" i "Esensja". Jego pierwszą powieścią był Mars, opublikowany w 2003 roku przez wydawnictwo Ares. Za następną powieść Vertical (2006) otrzymał nominację do Nagrody im. Janusza A. Zajdla. Powieść ta zwyciężyła także w plebiscycie Nautilus 2006 (wraz z Czarnym pergaminem Rafała Dębskiego). W 2008 roku ukazała się jego kolejna powieść Kameleon, która w roku 2009 otrzymała nagrodę główną Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego oraz Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. W latach 2004-2009 wydanych zostało 7 jego książek science fiction dla młodzieży z serii Felix, Net i Nika. Na podstawie książki Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa zostanie nakręcony film, a jego scenariusz nagrodzono w Polsko-Włoskim Konkursie na Scenariusz Filmu dla Młodego Widza
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Atramentowa śmierć Cornelia Funke
Atramentowa śmierć
Cornelia Funke
„Atramentowa śmierć” to trzecia część historii, która opiera się na prostym, ale bardzo nośnym pomyśle: słowa mogą tworzyć rzeczywistość. W tej części wyraźnie czuć jednak zmianę tonu. Świat, który wcześniej był pełen przygód i tajemnic, staje się coraz bardziej mroczny i nieprzewidywalny. Zło zaczyna realnie wpływać na losy bohaterów i całego Atramentowego Świata. Fabuła w dużej mierze skupia się na Mortimerze. W poprzednich częściach był przede wszystkim ojcem, który próbował chronić rodzinę i naprawić skutki wydarzeń, których sam nie do końca rozumiał. Tutaj jego rola jest znacznie większa. Staje się kimś, od kogo zależy przyszłość wielu osób. Musi podejmować decyzje, które zawsze mają swoją cenę. Im dalej rozwija się historia, tym wyraźniej widać, jak bardzo jest rozdarty między odpowiedzialnością za Atramentowy Świat a troską o własną rodzinę. Mortimer nie jest bohaterem idealnym, często się myli, działa pod wpływem emocji i ponosi konsekwencje swoich wyborów. Równolegle rozwijają się historie innych bohaterów. Meggie w tej części wyraźnie dojrzewa. Nie jest już tylko dziewczynką zafascynowaną książkami i niezwykłym światem, do którego trafiła. Coraz częściej podejmuje własne decyzje i zaczyna rozumieć, że życie nie zawsze wygląda tak, jak w opowieściach. W jej historii pojawia się również wątek pierwszej miłości, który pokazuje proces dorastania i zmianę spojrzenia na relacje z innymi ludźmi. Jedną z postaci, która w tej części szczególnie przyciąga uwagę, jest Smolipaluch. Jego historia jest pełna sprzeczności. Z jednej strony nadal jest nieprzewidywalny, z drugiej pokazuje bardziej ludzką stronę swojej natury. Widać w nim potrzebę przynależności i walkę o miejsce w świecie, który często traktował go jak kogoś obcego. Dzięki temu staje się jedną z najbardziej wyrazistych postaci całej serii. Autorka rozbudowuje także sam Atramentowy Świat. Wprowadza nowe miejsca, wątki i bohaterów, a jednocześnie pokazuje, że ten świat nie jest już taki sam jak wcześniej. Coraz częściej pojawiają się przem0c, strach i poczucie zagrożenia. Bohaterowie tracą bliskich, są zmuszani do trudnych wyborów, a wiele wydarzeń ma bardzo brut@lny charakter. W porównaniu z poprzednimi tomami atmosfera jest znacznie bardziej ciężka i momentami przytłaczająca. Z jednej strony to duży atut książki, bo pokazuje, że historia dojrzewa razem z bohaterami. Z drugiej strony można odczuć pewien dysonans między mroczną treścią a stosunkowo prostym językiem. Styl pisania jest skierowany raczej do młodszego czytelnika, przez co niektóre dramatyczne sceny nie wybrzmiewają tak mocno, jak powinny. Powieść jest też bardzo obszerna, liczy prawie siedemset stron, i widać to w sposobie prowadzenia fabuły. Wątków jest dużo, czasami nawet zbyt dużo. Bohaterowie pojawiają się i znikają, historie splatają się ze sobą i trochę długo czeka się na kulminacyjny moment. Niektóre wątki wydają się potraktowane skrótowo, inne natomiast są rozciągnięte bardziej, niż jest to konieczne. Mimo to powieść nadal wciąga. Dużą rolę odgrywa tutaj emocjonalny ciężar historii. Bohaterowie nie są bezpieczni, a ich losy często prowadzą w nieoczekiwanym kierunku. Autorka wyraźnie pokazuje, że każda decyzja ma swoje konsekwencje, a próba kontrolowania opowieści może wymknąć się spod kontroli. Zakończenie historii jest emocjonalne i domyka większość wątków. Nie jest przesadnie spektakularne, ale daje poczucie, że droga bohaterów rzeczywiście dobiega końca. Jednocześnie pozostawia niewielką przestrzeń na dalsze historie w tym świecie. „Atramentowa śmierć” to nierówna, ale bardzo intensywna powieść. Ma świetne momenty i takie, które mogą męczyć, szczególnie przez dużą liczbę wątków i wolniejsze tempo niektórych fragmentów. Mimo to trudno odmówić jej jednej rzeczy, potrafi wywołać silne emocje i sprawić, że los bohaterów naprawdę zaczyna obchodzić czytelnika. To historia o odpowiedzialności, o dojrzewaniu i o sile opowieści. Pokazuje, że świat zbudowany ze słów może być równie ważny jak ten prawdziwy. Ta seria ma w sobie coś, co sprawia, że trudno o niej zapomnieć. Polecam 💜
maitiri_books - awatar maitiri_books
ocenił na81 miesiąc temu
Atramentowa krew Cornelia Funke
Atramentowa krew
Cornelia Funke
Ostatnio w końcu miałam możliwość przeczytać kontynuację „Atramentowego serca”. Po wielu latach odkąd poznałam tę historię mogłam do niej wrócić. Powrót do tej historii jako osoba dorosła, był dla mnie cudownym pełnym nostalgii przeżyciem. Przypomniałam sobie nie tylko, dlaczego jako dziecko, a później nastolatka tak bardzo rozkochałam się w książkach. Po pierwsze na rynku było zdecydowanie mniej tytułów, więc mogliśmy się bardziej rozkoszować kupioną, bądź pożyczoną książką, dzięki czemu każda była wyjątkowa. A po drugie, opowieść, którą snuje Cornelia Funke w tamtym czasie była niezwykle wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. Meggie, Mo, Resa, Fenoglio w wyniku pewnych wydarzeń przenieśli się do świata książki, o czym po cichu zawsze marzyli. Tam okazuje się, że będą musieli mierzyć się ze złem, które rozlewa się coraz szerzej i szerzej. Cała historia zmierza w stronę zakończenia, którego Fenoglio nie planował. I zdecydowanie mu się to nie podoba. Czy przy pomocy czarodziejskiego języka, kilku zapisanych stroń na papierze, zbójców i księcia, będą w stanie to wszystko odkręcić? „Atramentowa krew”, to książka, która jest mroczniejsza i bardziej poważna od pierwszego tomu. Nie tylko przenosi czytelnika do innego, fantastycznego świata, ale również pokazuje każdy jego aspekt, od jego piękna po jego brutalność. Doświadczamy nie tylko wpływu jaki wywiera Atramentowy Świat na bohaterów, ale również dociera do nas wiele odpowiedzi na pytania zadawane po cichu, podczas zanurzania się w kolejne książki, gdy marzyliśmy, aby móc choć na chwilę się do nich przenieść. Jest to kontynuacja, która jest jeszcze lepsza od poprzedniego tomu. Akcja powoli dojrzewa wraz z bohaterami, a czytelnik odkrywa wszystko, co do tej pory było ukryte. Tym razem wraz z postaciami w wyniku splotu różnych wydarzeń przenosimy się do samego Atramentowego Świata, by tam przeżyć wiele przygód, jak i mrożących krew w żyłach chwil. Nasi bohaterowie nie mają łatwo. Z jednej strony zakochani w barwnym świecie, w którym się znaleźli, co krok odnajdują kolejne dziwy i cudowności, z drugiej strony, z każdym kolejnym krokiem poczynionym w Atramentowym Świecie, przekonują się, że skrywa on również mroczną stronę, która nie daje im spokoju. Choć doświadczają dobrych chwil, to te złe coraz mocniej dają o sobie znać. Przed nimi jeszcze długa droga, zanim uda się przechylić szalę na ich stronę. Dowiadujemy się więcej o postaciach, które wcześniej były tylko tuszem na papierze, o tych, którzy do niego powrócili, jak również i o tych, którzy tam pozostali. Obserwujemy jak doświadczają nowych jak i dawno zapomnianych wrażeń, jak powoli przemieniają się, rozkwitając niczym kwiaty. Sama postać Meggie bardzo się rozwija. Dojrzewa, poważnieje, zaczyna rozumieć, że jej działania niosą ze sobą konsekwencje. Dodatkowo w samej książce jest jej więcej, dostajemy możliwość bardziej zagłębić się w jej myśli i emocje, nie jest tylko poboczną postacią, jak to było w przypadku pierwszego tomu. Nabiera charakteru i nie boi się walczyć ze wszystkich sił o swoje. Ale oczywiście wszyscy inni również błyszczą coraz mocniej. Już w przypadku pierwszego tomu zachwyciło mnie, jak cudownie została ukazana relacja ojca i córki, tutaj jest jej trochę mniej, ale jest jeszcze głębsza, pełna miłości. To relacja, dla której oboje są w stanie zrobić wszystko. Nawet zmierzyć się z najgorszym złem. Nie jest to jednak jedyna para bohaterów, której wzajemne uczucia przyciągnęły moją uwagę. Z drugiej strony mamy Smolipalucha i Farida, a także to, co ich łączy. Chłopak się do niego dokleił, a mężczyzna nie był tym zachwycony. Tak przynajmniej myślał. Powoli jednak jego mur opadał, a do niego docierała pewna myśl, która przebiła się do jego serca niczym taran. Z tą relacją wiąże się pewna scena, która łamie serce i to na wiele sposobów. Poruszyła mnie do tego stopnia, że do teraz ciągle o niej myślę. Świat stworzony przez Cornelię jest niezwykły i bardzo trudno jest się z niego wyrwać. To, co w "Atramentowym Sercu" zostało jedynie lekko zarysowane, tutaj rozrasta się i zachwyca mnogością barw i odcieni. Tutaj możemy go doświadczyć w pełnej jego okazałości, poznać wiele jego zakątków, od Nieprzebytego Lasu, przez Ombrę, Obóz Wagantów, Mysi Młyn, Twierdzę Koziorożca do Mrocznego Zamku. Ogniste elfy, błękitne wróżki, Białe Damy, rusałki, Kryształowe Ludziki, to zaledwie mały ułamek całości. Akcja jest w miarę spokojna, na początku doświadczamy przerażających wydarzeń, z czasem jednak płynie wolniej dokładnie ukazując każdą stronę konfliktu. Z czasem jednak misternie budowane napięcie wybucha, pozostawiając czytelnika w oszołomieniu. Wiele tutaj jest scen, które szczególnie młodszego czytelnika schwycą za serce i będą trzymać w ścisku aż do ostatniego słowa. Szczególnie zakończenie wiedzie prym w tej kwestii. Te ostatnie rozdziały, gdy cały misterny plan ułożony przez Meggie i Fenoglia rozpada się niczym domek z kart, a historia zaczyna żyć swoim własnym życiem, całkiem zbaczając ze ścieżki wyznaczonej przez jej twórcę. To była niezwykle emocjonalna przygoda, która dostarczył mi wielu silnych emocji. Początkowy pozorny spokój momentami może delikatnie irytować, ale gdy już każdy wątek mocno się ze sobą splecie, a przed czytelnikiem zostanie zaledwie kilkanaście rozdziałów do końca, całość solidnie zaskoczy i zszokuje. Pierwszy tom przeżywałam całym sercem, ale to właśnie ten drugi wzbudził we mnie całą gamę silnych uczuć. Poczułam, jakby atrament z kart wsiąknął przez opuszki moich palców i wymieszał się z krwią płynącą w żyłach. Mimo ponad 600 stron lektura całkowicie mnie pochłonęła. Zazwyczaj staram się unikać takich grubych książek, po prostu po czasie zaczynają mnie męczyć, jednak tutaj było inaczej. Delektowałam się każdą stroną, powoli dawkując sobie kolejne rozdziały. Całość przeczytałam w 3 tygodnie, nie chciałam zbyt szybko opuścić ukochanych bohaterów i świata, który poznawałam razem z nimi. Bardzo lubię pióro Cornelii, jest coś magicznego w sposobie, w jaki układa słowa. Nie tylko jest lekkie i przyjemne, ale również świetnie oddaje klimat historii. Każde wydarzenie, każdy dialog mają w sobie to coś. Spoziera spośród nich cudowny klimat, ale również doskonale oddane są emocje, konflikty, wewnętrzne zmagania, a bohaterowie są pełni charakteru i okraszeni rozbudowaną historią, która czyni ich w oczach czytelnika bardziej realnymi. Nie brakuje tutaj także życiowych przemyśleń, a cała powieść pełna jest pięknych cytatów, które wzbudzają w sercu ciepło. Nie tylko przekazuje miłość do drugiego człowieka, tą nową i starą, ale również tę do książek i światów, do których pozwalają się nam przenieść. W tym tomie autorka zdaje inne pytanie, niż w przypadku "Atramentowego Serca". Czy jako miłośnicy książek, naprawdę bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy dostali się do wnętrza książki, którą najbardziej uwielbiamy? Czy wręcz przeciwnie, mimo dobrych chwil, brutalność świata bardzo szybko odbiłaby na nas swoje piętno, które zmieni nas na zawsze? Warto wspomnieć, że język dopasowany jest oczywiście do młodszego odbiorcy, więc nie ma tutaj opisów, które byłyby dla takiego 13-latka nieodpowiednie. Jest brutalnie, a bohaterowie doświadczają wielu krzywd, ale nie jest to przedstawione w dosadny sposób, tylko bardziej subtelnie z wyczuciem. Nie zabraknie tutaj oczywiście magii i niesamowitego piękna. To historia o pełnej miłości rodzinie, która książki kocha ponad wszystko. O ich wzajemnym przywiązaniu i trosce, a także odkrywaniu prawd, o których nie mieli pojęcia. To wyjątkowa podróż nie tylko do fantastycznego świata, ale również w głąb czytelniczego serca. To opowieść, która pochłania czytelnika bez reszty, nie pozwalając mu choćby na chwilę zapomnieć o świecie, do którego go zabrała. Nastoletnia ja pokochała tę książkę, a dorosła ja tylko utwierdziła się w przekonaniu, że warto było do tej historii wrócić. Myślę, że obecni nastolatkowie również świetnie się w niej odnajdą. Ale i tych starszych zachęcam do zapoznania się z nią. Jestem pewna, że pozytywnie was zaskoczy. Już nie mogę się doczekać, aż będę mogła sięgnąć po trzeci tom, na szczęście, nie musimy długo czekać. Premiera "Atramentowej Śmierci" i pierwszy raz!!! wydawanej w Polsce czwartej części "Koloru zemsty" już 15 października!
spiritus_libri - awatar spiritus_libri
ocenił na95 miesięcy temu
Kod Lyoko. Tom 1. Podziemny zamek Jeremy Belpois
Kod Lyoko. Tom 1. Podziemny zamek
Jeremy Belpois
Yumi, Ulrich, Odd i Jeremy to czwórka przyjaciół, która odkrywa istnienie zamkniętej w internetowej przestrzeni dziewczynki - Aelity. Próbując ją ratować natrafiają na groźny wirus komputerowy, X.A.N.Ę. Tylko ich nowa koleżanka może go powstrzymać... tylko czy jej się to uda? Jak ma to zrobić? I co najważniejsze, w jaki w ogóle sposób Aelita trafiła do sieci? Kod Lyoko to seria, która powstała na bazie francuskiego serialu dla dzieci. Sama nigdy nie miałam z nim styczności, nie oglądałam go, jednak... podobno jest całkiem popularny. Dlatego też na jego podstawie stworzona została seria książek, którą ja sama polecałabym dla dzieci w wieku od 8 do może 12, 13 lat? Podziemny Zamek napisany jest ciut łatwiejszym językiem niż np. Złodziej Pioruna. Z resztą, sam wygląd książki świadczy, że nie została ona stworzona dla starszego odbiorcy - litery wewnątrz są dość duże, jak to zwykle przy takich książkach bywa. W czasie zakupu moją uwagę do tej książki przyciągnął przede wszystkim jej wygląd. Książka ma obwolutę z bardzo przyjemną dla oka grafiką. Po jej ściągnięciu oczom ukazuje się prosta, acz twarda i fajnie zaprojektowana okładka, a wewnątrz poza zwykłymi nielicznymi obrazkami możemy znaleźć kolorową wkładkę. Naprawdę, ta pozycja prezentuje się bardzo dobrze i uważam, że dlatego nieźle nadawałaby się na prezent. Jak jednak sprawa mnie się w środku? Hmm... całkiem nieźle, jak na książkę dla dzieci. Nie jest to wprawdzie historia najwyższych lotów, ale dla dziecka? Czemu nie. Powinna się sprawdzić. Historia jest bardzo prosta i dość oklepana jak na science-fiction, nie ma w niej w sumie nic bardzo zaskakującego, ale bohaterowie są przyjemni, stosunkowo wyraźni, a prosty styl powinien młodego czytelnika bez problemu wciągnąć. Jedyne, czego się mogę nieco bardziej przyczepić, to... mały chaos w fabule. Autor nieco skacze z teraźniejszości w przeszłość, czasami wrzuca nam krótkie scenki z innych żyć - i to przynajmniej mnie trochę rozpraszało, zwłaszcza, że przez skoki w czasie autor moim zdaniem za dużo rzeczy odkrywa na raz. Wolałabym przeczytać osobną książkę o początku przyjaźni dzieciaków z Aelitą, a osobną o tym, co było dalej... Wszystko byłoby bardziej składne. No ale cóż, może taki rozwój wydarzeń dyktował serial? Nie mam tu zbyt wiele do dodania. Podziemny zamek to powieść, która spełnia swoje zadanie jako rozrywka dla dzieci, daleko jej jednak do książki wysokich lotów, z której zrobiłby się dziecięcy klasyk. Ale jeśli tylko znacie dzieci, którym by się spodobała, nie bójcie się na nią polować, bo jest całkiem przyzwoita :)
Katrina - awatar Katrina
oceniła na69 lat temu
Smoki ze Zwyczajnej Farmy Tad Williams
Smoki ze Zwyczajnej Farmy
Tad Williams Deborah Beale
Tad Williams jest znanym autorem kilkunastu powieści fantasy i science fiction dla dorosłych. Jego powieści zostały przetłumaczone na 23 języki. Sama jak na razie przeczytałam jedną jego powieść i mam zamiar sięgnąć po inne. Z ciekawością sięgnęłam po jego powieść skierowaną do młodego czytelnika. Przeczytałam sympatyczną, pełną humoru i niezwykłych przygód powieść dziejącą się w ciekawym miejscu. Tyler i Lucinda są dziećmi zapracowanej samotnej matki i typowymi nastolatkami. Kiedy przychodzi zaproszenie od zapomnianego dalekiego krewnego, aby dzieci spędziły u niego wakacje jest zachwycona. Dzięki temu będzie mogła spędzić miły urlop. Pomimo oporów rodzeństwa, wysyła je do wuja na farmę, która zwie się „Zwyczajna farma”. Jednak oprócz Wuja nikt nie ucieszył się z ich przybycia. Już pierwszej nocy odkrywają, że nie jest to zwyczajna farma. W jednym z budynków spotykają smoczycę. Gdy składają przysięgę, że nikomu nie zdradzą tajemnic farmy, poznają innych mieszkańców farmy, jak jednorożce, bazyliszki i inne mityczne stwory. Tyler pragnie dowiedzieć się, jak te zwierzęta trafiły na farmę. Dzięki pomocy sprytnej małpki odkrywa tajemnicę swojego pradziadka. Okazuje się, że rodzeństwo przejęło po swoim pradziadku pewne umiejętności. Niestety nad farmą zawisają czarne chmury i grozi ujawnienie tajemnic farmy. Tyler i Lucina pomogą uratować farmę. Pomysł na „Zwyczajną Farmę” jest ciekawy. Akcja przenosi nas płynnie od jednej przygody do następnej bez zbędnych opisów i komplikacji. Język dostosowany do dzieci bez trudnych terminów, miejscami dość naiwny. Fantastyczni są bohaterowie tej powieści. Autorzy stworzyli ciekawe i zróżnicowane postacie. Każda z nich ma inną historię, inne pochodzenie oraz inną rolę. Oczywiście pojawiają się też czarne charaktery i zdrajcy, ale nasi bohaterowie są sprytniejsi. Mnie podobała się zmiana relacji między rodzeństwem, a także z innymi mieszkańcami farmy. Szczególnie podobała mi się pomysłowość i otwartość Tylera..Ja czytając tę powieść, dobrze się bawiłam, zdając sobie sprawę, że to powieść dla dzieci. Myślę, że młodzi czytelnicy mogą się identyfikować z bohaterami tej powieści.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na74 miesiące temu
Głębiej Roderick Gordon
Głębiej
Roderick Gordon Brian Williams
Druga część fascynującej serii, oraz druga najlepsza w moim rankingu! Dlaczego? Choć na początku popełniłam błąd zatrzymując się na "Tunelach", naprawiłam go po roku i nie żałuję! Klimat jest utrzymany w takiej perfekcji jak w jedynce - aż się czuje te warstwy ziemi nad sobą. Wieczna ciemność, niepokój i zwroty akcji idealnie skomponowane. W kontynuacji książki "Tunele" przenosimy się... no cóż, "Głębiej". Akcja tej części dzieli się na cztery ważne wątki: Willa, Chestera i Cala, próbujących przeżyć w niegościnnym terytorium Głębi, Sarę Jerome, prawdziwą matkę głównego bohatera, która raz po raz umyka Styksom, Celię Burrows, nieświadomą zbliżającego się zagrożenia oraz Doktora Burrowsa, który odkrywa nowe tajemnice podziemnego świata. Muszę przyznać, że z początku trochę przynudzali. Ile można jechać pociągiem/chodzić/oglądać TV? Ale naprawdę warto przez to przebrnąć. Poznajemy nowych bohaterów - absolutnie fantastycznych, bądź absolutnie obrzydliwych (Tomie Cox, patrzę na ciebie). Odkrywamy wraz z głównymi bohaterami nowe miejsca, bądź niespodziewanie wracamy do starych (tunel pod czterdziestoma dołkami wielki powrót!). Wszystko to perfekcyjnie połączone i obłożone w oddającą charakter powieści okładkę. Czy chłopcom uda się przeżyć? Kim są Drake i Elliott? Czy Styksowie zabiją wszystkich Górnoziemców za pomocą śmiercionośnego wirusa? I czy komukolwiek można zaufać? Tego musicie dowiedzieć się sami! (rekomendowany wiek czytelnika: 13+)
Wielorb _ - awatar Wielorb _
ocenił na82 miesiące temu
Zabawa z ogniem Derek Landy
Zabawa z ogniem
Derek Landy
Po pierwszej części przygód Kościanego Przyjemniaczka kwestia czasu było sięgnięcie po kolejny tom przygód znanych nam z poprzedniej książki bohaterów. Znów spotykamy Samanthę znaną jako Walkirie Kain i Kościanego Przyjemniaczka nie tracącego głowy w przenośni i na prawdę w nowej odsłonie przygód. Z zainteresowaniem zabrałem się do czytania. Po poprzednich przygodach oraz pokonaniu głównego czarnego charakteru nastał spokój i świat został uratowany. Niestety nie na długo. Z więzienia ucieka Baron Mściwiec mający swoje plany dotyczące zawładnięcia światem. Walkiria Kain i Kościany Przyjemniaczek zostają wplątani w sprawę powstrzymania Barona i zapobiegnięcia realizacji ich planów. Początkowy rozdział to tylko przystawka przed główną historią, która zabiera nas w niesamowity świat z niezwykłymi bohaterami. Po poprzedniej przygodzie Samanthy zwana Walkirią Kain nadal zajmuje się wraz z Kościanym Przyjemniaczkiem sprawami detektywistycznymi pomagając mu w śledztwach. W świecie, gdzie magia i osobliwe postacie są na porządku dziennym. Wszystko zmienia się, gdy dowiadują się o ucieczce Barona Mściwca z więzienia. Wtedy sama historia nabiera tempa i muszę przyznać, że kolejny przeciwnik robi dosyć ponure i przerażające wrażenie, ale wraz ze swoimi sługami zdają się nie do pokonania. Historia staje się mroczniejsza niż w poprzedniej części, gdzie znaleźliśmy elementy humorystyczne rozładowującą atmosferę. Tutaj występuje znikoma ich ilość, bo postawił Autor na stworzeniem opowieści grozy skierowanej do młodzieży. Samantha z poprzedniej części przybrała miano Walkirii Kain i jej postać trochę ewoluowała od czasu pierwszej części. Stała się pewniejsza siebie, odważniejsza i trochę bardziej odpowiedzialną. Jej talent się rozwinął od poprzedniego spotkania. Jako postać wypada świetnie pod względem psychologicznym i jej zachowanie mnie nie irytowało. Zawsze trzymałem kciuki, aby wyszła cało z kłopotów i wypadła sympatycznie. Można było ją polubić i co za tym idzie przygody, jakie przeżywała śledziłem z przyjemnością. Kościany Przyjemniaczek (Stracił głowę i teraz ma nową. Taki urok szkieletu) powraca w najnowszej odsłonie przygód ze swoją zgryźliwością. Jest potężnym magiem, ale najbardziej podobały mi się jego komentarze do zaistniałych sytuacji podszyte ironią. Jego sylwetkę Autor znakomicie nakreślił pod względem psychologicznym i nawet jego zachowanie nie przeszkadza mi. Odważny, twardy i zaprzysięgły wróg wszystkiego co złe nie cofający się przez niczym, aby powstrzymać czarne charaktery. Swoim sposobem bycia sprawiał wrażenie sympatycznego i nie sposób go było nie polubić. Na pewno interesujący bohater książkowy, jaki został stworzony. Jeżeli chodzi o czarne charaktery to głównym jest Baron Mściwiec i jego słudzy, którzy jak przystało na taką rolę wypadły przerażająco. Jednak najbardziej z nich mający więcej mroku oraz będący przerażającą postacią był Baron i jego uczynki sprawiły, że nie można go było polubić. Był godnym przeciwnikiem głównych bohaterów. Spotykamy też kilka postaci znanych nam z poprzedniej części. Tanithę Niż i Chinę Smętek, Pana Błogiego, którzy pomagają bohaterom w walce z siłami zła. Jeżeli chodzi o pozostałe postacie drugoplanowe wypadają dobrze, ale nie oszałamiająco. Mają swoją rolę do odegrania w całej historii, ale nie można nic im zarzucić. Do samych relacji poszczególnych bohaterów i dialogów nie sposób się w większym stopniu przyczepić. Wypadają dobrze. Książka posiada błyskawiczną akcję, które leci na złamanie karku. Wydarzenia toczą się w szybkim tempie i nie ma jakiś dłużyzn podczas czytania. Dlatego nudzić się nie sposób. Sama historia wydawała mi się bardziej mroczniejsza niż poprzednia za sprawą zmniejszenia rozładowującego sytuacje humoru i właśnie brakowało mi nieraz większej dawki humoru podczas czytania. Tym razem dostajemy opowieść w większości bardziej poważną, przesyconą grozą skierowaną do młodzieży. Niektóre rozdziały były krótkie i mające jak przypuszczam tylko popychać historie do przodu. Pomimo takich niuansów nie narzekam, że przeczytałem. Przygody pełne niebezpieczeństw bohaterów śledzi się z przyjemnością i nie ukrywam kibicowałem im, żeby wyszli cało z opresji. Znajdziemy też zastosowane zwroty akcji mające na celu przykuć uwagę czytającego. Samo zakończenie mi się podobało, a w finale jak zwykle Autor zostawił sobie pewna furtkę do kontynuacji. Kościany Przyjemniaczek to książka dostarczająca pewnych emocji podczas czytania. Same postacie są barwne i niezwykłe. Podział na dobre i złe niekiedy się zaciera, ale pewna granica w większości wciąż jest obecna. Świat wykreowany na potrzeby książki znajduje się, gdzieś obok zwykłego, w którym mieszkają czarodzieje i magia. Po pierwszej części, przy której bawiłem się znakomicie tym razem Autor zaserwował bardziej mroczną historię i też wciągająca. Moje oczekiwania po lekturze Kościanego Przyjemniaczka były takie, aby otrzymać również interesującą następną część. Przyznaje, że udała się taka sztuka Autorowi. Znów jestem zadowolony z lektury, chociaż otrzymałem pełna grozy opowieść z ciekawymi bohaterami. Ta książka to czysta rozrywka, po którą warto sięgnąć. Szkoda tylko, że dalszych tomów do tej pory nikt nie wydał, ale mnie to nie dziwi za bardzo, bo z takim podejściem spotykam się nie pierwszy raz. Jeżeli kiedyś wznowią lub wydadzą po polsku kolejne części chętnie sięgnę po nie. Ze swej strony polecam wszystkim bez wyjątku.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na78 lat temu
Erebos Ursula Poznanski
Erebos
Ursula Poznanski
Sztuczne Przestrzenie, które wydają się tak realne i bardziej doskonalsze niż rzeczywisty świat, że nawet najmniejsza skaza na ich Strukturze może spowodować u nas odczucie zgorszenia i obrzydzenia, ze względu zbyt perfekcyjną ułudę – to może jeszcze w pewnym stopniu fikcja, lecz jakbyśmy zareagowali w sytuacji, gdy znaleźlibyśmy się w takiej ,,Dolinie Niesamowitości”, gdzie tylko drobny błąd zorientowałby nas w jak nierealnej, dużo bardziej perfekcyjnej nierzeczywistości się znajdujemy? Czy wychodzące z roku na rok, coraz potężniejsze i coraz mocniej upodabniające się do otaczającego nas środowiska, ludzi oraz ukształtowania terenu Gry Video - nie staną się tak realne, że zastąpią nam dom, rodzinę i zapragniemy by w tej ułudnej macierzy rozrywki, spędzać więcej czasu ? Czy w końcu Avatary, którymi tak chętnie posługujemy się w wirtualnej płaszczyźnie, odejdą do lamusa i zamiast nich, przeniesiemy tam naszą świadomość : siatkę sygnałów elektrycznych krążącą między synapsami w komórkach nerwowych mózgu, dostosujemy do składni tej niebotycznej symulacji zamieniając ją w zbitek Kodu Źródłowego i poprzez nasz mózg doświadczymy takich bodźców jak doświadczają ulubieni lecz nieodczuwający bohaterowie gier? Do czego jesteśmy w stanie się posunąć by zmieść pod dywan problemy życia codziennego i zaznać tego czego nie było nam dane doświadczyć w normalnym świecie? Jak skończy się przedkładanie sztucznego anonimowego świata nad prawdziwe, rodzinne i przyjacielskie relacje? Jak bardzo będziemy jeszcze ludźmi. Gdzie skryje się ta cząstka człowieczeństwa? Z powyższymi pytaniami, lecz w nieco innym, literackim przeznaczonym dla młodzieży stylu, zmagał się pewnie każdy czytelnik powieści ,,Erebos” U.Poznanskiego. Powiedzmy sobie szczerze i bez bicia: ta książka przedstawia przerażający obraz skutków uzależnienia nastolatków tak ślepo oddanych wirtualnej rozrywce. Bohaterem dzieła U.Poznanskiego jest Nick Dunmore – typowy młodzieniec, mieszkający w zwykłej - jednej z wielu - dzielnicy mieszkaniowej w Londynie. Co najdziwniejsze, nie znamy do końca jego wieku, lecz nie jest to do końca najistotniejsze, gdyż jest on częścią normalnego młodzieżowego świata, który ta powieść po prostu przedstawia. Oprócz tego ,chodzi do jednego z wielu miejskich Liceów i wraz z przyjacielem Collinem i całą masą kumpli trenuje koszykówkę. Cóż tu dużo mówić, Nick to prosty przykład przechodzącego okres buntu nastolatka. Londyńska szaruga, ciągła monotonia jednolitych betonowych bloków, żarcie z puszki odgrzewane w mikrofali, oraz wiecznie pracujący rodzice. Taki obraz rzeczy powoduje, że młodego Dunmore’a można odbierać jako przeciętniaka z bardzo ,,przeciętnej” rodziny, jako najnormalniejszego ,,Kowalskiego”. Lecz cały czas tak nie jest. A wszystko do czasu, gdy dla nas i dla Nicka zaczyna się robić naprawdę tajemniczo. Jego kolega Collin nie przychodzi na trening koszykówki. W ogóle nie zjawia się w szkole. Znika na kilka dni, by powrócić jak gdyby nigdy nic, z poczuciem normalnego uczęszczania do tej placówki. Ma podkrążone oczy jakby wcale nie spał. Wygląda na strasznie przemęczonego, ale i ironicznie podekscytowanego. Co mogło go aż tak zająć i przyszpilić by ot tak olać szkołę i treningi? Podobnie zachowuje się część uczniów ze szkoły Dunmore’a. Wygląda na to, że coś nieziemsko ciekawego pochłania ich na tyle by bez żadnego zmartwienia ,jak z procy wystrzelić i znaleźć się na kolejnych, nudnych lekcjach w klasie. Mówi się, że wszystkiemu winne jest jakaś tajemnicze pudełko, owinięte jak nadawana na poczcie przesyłka, małe zawiniątko, coś co według Nicka jest prawdopodobnie źródłem problemów ,,nieobecności uczniów”. Mogłoby się wydawać: młody, gniewny. Dunmore, w końcu zniecierpliwiony dostaje to co urosło do rangi ,,kultu”, to co podarowuje sobie wybrana społeczność szkolna. Gdy znużony wraca do domu, rozpakowuje zawiniątko. Tym czymś czym ekscytują się jego koledzy jest zwyczajna płyta CD. Wkłada ją do stacji dysków, a po chwili klika na ikonkę instalacji. Po zakończonym procesie uruchamia się gra. Nickowi ukazuje się czarny, ziejący pustką ekran, by po chwili przestrzeń na nim ukazana zaczynała się rozświetlać i przybierać co raz ostrzejsze, dużo wyraźniejsze kontury. To co było przedtem niczym, teraz jest jednym wielkim pogorzeliskiem, dogasającymi ruinami cywilizacji, pośród których widać gęstą zawiesinę z pyłu miejskich gruzowisk, połączonego z drobinkami prochu, którego ślady użycia widać w resztkach poszatkowanych pociskami karabinu ścian. Na środku tej apokaliptycznej scenerii zostaje wbity potężny miecz. Umieszczono go tam pod ostrym kątem, a na głowni jego rękojeści przymocowana jest mała flaga, która spokojnie i rytmicznie powiewa. Oprócz tego przy górnych krawędziach ekranu zaczyna materializować się napis EREBOS. Zanim Nick przekonał się, że ów symulacja tworzy i niszczy życia, najpierw musiał doświadczyć tego, o czym było w jej przypadku tak głośno. Wchodząc do świata bardzo zaawansowanej przestrzeni o potężnych możliwościach obliczeniowych, Dunmore jest na wpół przerażony gdy rozgrywka po wielu próbach żąda od niego wprowadzenia prawdziwego Imienia i Nazwiska. Jak to jest w ogóle możliwe by EREBOS wiedział kto , gdzie , i w którym momencie będzie brał udział w tej symulacji?. Nie zadając sobie więcej pytań decyduje się na wejście do gry i przyjęcie postaci Sariusa – wysokiego, szczupłego Elfa, o smukłej pociągłej twarzy, długich blond-srebrnych włosach, przepasanych ząbkowaną opaską oraz darze uzdrawiania, wytrzymałości i regeneracji. W większości sytuacji: Narrator przedstawia nam Nicka z perspektywy Sariusa – jego elfickiego Avatara. Sarius to Nick, a Nick to Sarius. Gra – chociaż nawet nie wiadomo czy można to nazwać grą , ze względu na to, że po prostu :swojego uczestnika obserwuje – staje się o niebo ważniejsza dla Dunmore’a niż cały zapyziały, realny świat. I tak Nick wchodząc do Erebosu, staje się częścią pięknej , mitologicznej rzeczywistości Fantasy, takiej jak w najlepszych grach RPG typu: ,,The Elder Scrolls V: Skyrim” czy w polskim ,,Wiedźminie” . W grze zaczyna się robić niezręcznie gdy oprócz zadań od kościstego, noszącego stare pustelnicze szaty ,,posłańca”, wykonywanych w świecie Rozgrywki, nasz główny bohater dostaje zlecenie załatwienia czegoś w namacalnej rzeczywistości. Dunmore’a opanowuje lekki szok i panika. Ta gra żyje! Ona go obserwuje! Jest wszędzie, a Nick czuje się tak jak postać z filmu ,,Truman Show”, którą wszystko co otacza jest częścią gigantycznego, idyllicznie nierealnego reality show, przedstawienia, które cały czas ktoś obserwuje. Erebos to jedno gigantyczne oko, które jak na okładce powieści U.Poznanskiego przypatruje się uważnie każdemu, nawet temu nie doświadczającemu wirtualnej macierzy. W ,,Erebos” gra się tylko raz i powinno się robić to samemu. O ,,Erebosie” rozmawia się tylko w ,,Erebosie”. Nick chyba nawet zbyt dobrze pojął te zasady. Autor zwraca tutaj uwagę na jeden przerażający aspekt. Chłopak jest tak pochłonięty tą symulacją, że zwykłe biologiczne życie, to co czyni go człowiekiem traktuje jako mniej ważne, a grę, którą przyniósł do domu na krążku CD i, którą teraz doświadcza uważa za coś pięknego, inne życie, dużo ciekawsze doświadczenie. Gdy np. spożywa z rodzicami posiłek, robi to jak najszybciej, gdyż gdzieś w ,,Białym Mieście” Erebosu zostawił Sariusa na pastwę losu. Przecież , nawet odejście na moment może spowodować obrabowanie bądź pobicie jego Avatara. Erebos był Panem Wszelkiego Stworzenia, Panem życia i śmierci. Wciągał umysły młodych ludzi, lecz dobrze, że okazał się tylko nad program rozwiniętą formą Sztucznej Inteligencji, a nie doskonałym bytem, którego istnienie i ewolucja odbywałaby się w innych kategoriach. Przykre jest to, że to potężne ,,coś” , wykorzystujące naiwnych nastolatków powstało w imię zemsty, po to by zniszczyć Ortolana – prezesa Korporacji ,,Soft Suspense”, tworzącej Gry Video. A ty zagrałbyś w tą grę?
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na108 lat temu
Wyprawa Pierre Bottero
Wyprawa
Pierre Bottero
"Wyprawa" opowiada o 13-letniej dziewczynce Camille, mieszkającej w bogatej dzielnicy wraz z przybranymi rodzicami, z którymi nie łączą jej żadne ciepłe stosunki, i która szczęśliwym trafem, gdy prawie ginie pod kołami ciężarówki, odkrywa dar ratujący jej w tamtej chwili życie i, przy okazji, zmieniający je o 180 stopni. Trafia do równoległej krainy, Gwendalaviru, w której dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu i poznaje swoje prawdziwe imię - Ewilan Gil' Sayan. Jej dar pozwala na materializowanie rzeczy, które tworzy w swojej głowie za pomocą Wyobraźni, a także na przeskok ze znanego nam szarego świata, do krainy pełnej piękna i magii, ale pogrążonej w stanie wojny. Od teraz Ewilan będzie zależeć już tylko na odnalezieniu swoich prawdziwych rodziców i uratowaniu królestwa. Książka napisana jest prostym językiem, w końcu skierowana była do młodszych odbiorców, akcja toczy się szybko, walki także nie trwają długo. Postaci są wykreowane tak, że od razu wiemy kto jest sprzymierzeńcem, a kto wrogiem, jednakże lubię tych bohaterów i da się do nich przywiązać. Wykreowany przez autora świat jest ciekawy, a fabuła brnie szybko przed siebie, jeden tom można by skończyć w ciągu dnia, gdyby nie miało się innych zajęć. Mimo tej całej prostoty bardzo miło jest się znowu zanurzyć w powieści i przypomnieć sobie czasy dzieciństwa! Recenzja pochodzi z instagrama @ofeti_fetio - tam możesz przeczytać ją w całości i zobaczyć zdjęcia oraz cytaty z powieści! :)
ofeti_fetio - awatar ofeti_fetio
ocenił na78 miesięcy temu

Cytaty z książki Felix, Net i Nika oraz Świat Zero

Więcej
Rafał Kosik Felix, Net i Nika oraz Świat Zero Zobacz więcej
Rafał Kosik Felix, Net i Nika oraz Świat Zero Zobacz więcej
Rafał Kosik Felix, Net i Nika oraz Świat Zero Zobacz więcej
Więcej