Wakacje w Sarajewie

Okładka książki Wakacje w Sarajewie autora Krzysztof Jednachowski, 9788377221570
Okładka książki Wakacje w Sarajewie
Krzysztof Jednachowski Wydawnictwo: Novae Res literatura piękna
348 str. 5 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2011-05-27
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-27
Liczba stron:
348
Czas czytania
5 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7722-157-0
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wakacje w Sarajewie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wakacje w Sarajewie

Średnia ocen
6,8 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wakacje w Sarajewie

avatar
1457
1457

Na półkach: ,

Książka miejscami bardzo drastyczna ale sama fabuła jest czasami mocno naciągana i brakuje wątków pobocznych jak chociażby fakt tego ze Julek kreuje się na bardzo skutecznego snajpera ale informacji o jego szkoleniu jest jak na lekarstwo.

Książka miejscami bardzo drastyczna ale sama fabuła jest czasami mocno naciągana i brakuje wątków pobocznych jak chociażby fakt tego ze Julek kreuje się na bardzo skutecznego snajpera ale informacji o jego szkoleniu jest jak na lekarstwo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
36
13

Na półkach:

Książka straszna. Przerażająca i nieprawdopodobnie smutna. Jak wizyta w Oświęcimiu. Jak wojna i śmierć, która tak naprawdę jest główną bohaterką tej historii. Żadna inna książka nie poruszyła mnie aż tak bardzo jak właśnie "Wakacje w Sarajewie". Nawet sam tytuł po jej przeczytaniu staje się upiorny. A jednak wśród morza śmierci znalazło się w niej miejsce na odrobinę człowieczeństwa. Chociaż na konkluzję , że "wszystko dobrze się kończy" nie ma tu miejsca. Poleciłbym ją jedynie czytelnikowi o BARDZO mocnych nerwach.

Książka straszna. Przerażająca i nieprawdopodobnie smutna. Jak wizyta w Oświęcimiu. Jak wojna i śmierć, która tak naprawdę jest główną bohaterką tej historii. Żadna inna książka nie poruszyła mnie aż tak bardzo jak właśnie "Wakacje w Sarajewie". Nawet sam tytuł po jej przeczytaniu staje się upiorny. A jednak wśród morza śmierci znalazło się w niej miejsce na odrobinę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Ksiaza zapada w glowie i uswiadama nacje szcesliwej, nieswiadomej zachodiej Europy....

Ksiaza zapada w glowie i uswiadama nacje szcesliwej, nieswiadomej zachodiej Europy....

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

110 użytkowników ma tytuł Wakacje w Sarajewie na półkach głównych
  • 58
  • 52
26 użytkowników ma tytuł Wakacje w Sarajewie na półkach dodatkowych
  • 13
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wakacje w Sarajewie

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krzesło Eliasza Igor Štiks
Krzesło Eliasza
Igor Štiks
(www.bibliotekaswiata.blogspot.com) „Urodziłem się dwa razy, raz w Wiedniu w 1942 roku, drugi raz w Sarajewie pół wieku później” - to jedno z pierwszych zdań powieści, które mogłoby być początkiem zupełnie innej książki, którą chciałbym przeczytać. Takiej, w której byłoby nie metaforą, ale czymś bardziej dosłownym. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu autor nie idzie tym tropem, co nie zmienia faktu, że udaje mu się zbudować opowieść niezwykle interesującą i wciągającą od samego początku. A już zupełnie na poważnie – takiej książki było mi potrzeba po całej serii książek o Bośni wprost odnoszących się do wojny (nawet, jeśli robiły to z innej strony, jak „Koncert”). „Krzesłu Eliasza” bliżej bowiem do Reverte'a, Remarqua czy Marqueza, zachwyceni powinni być też fani Zafona, Zusaka czy Doerra – Štiks ma bowiem ambicje stworzyć „wielką powieść” o wielkich sprawach. I jeśli uwzględnimy dodatkowo, że mamy do czynienia z debiutem (!),to efekt jest znakomity. Mamy tu i narracyjny rozmach – wszyscy ci zmienni opowiadacze, szkatułkowość kompozycji, przeskoki czasowe i gatunkowe, do tego bardzo wyraźny i (co ważne!) uzasadniony podkład z wielkiej literatury, znajdziemy tu bowiem odniesienia i do „Homo Fabera” Frischa, i „Króla Edypa”, i „Odysei”, wątki mitologiczne będą zresztą wszechobecne (już na samym początku bowiem istotnym odwołaniem będzie mit o Orfeuszu). Wszystko to jednak nie jest tylko grą literacką i pokazem zdolności autora, ale rzeczywiście służy samej opowieści, ukazując ją w szerszym, niemalże kosmicznym wymiarze. A przy tym wszystkim dostajemy też bardzo konkretne obrazy: Austrii z lat 40. XX wieku, Bośni z epicentrum działań wojennych i mnóstwa momentów „pomiędzy”. Zajmujące jest też będące ramą całej opowieści „śledztwo” głównego bohatera, pisarza Richarda Richtera, który próbując poznać swoje pochodzenie, odbędzie swoją prywatną odyseję w czasie i przestrzeni – stopniowe odkrywanie tajemnicy daje naprawdę dużo satysfakcji, choć od początku przeczuwamy, do czego to wszystko zmierza (ech, te konteksty!). Świetnie napisana, nieoczywista książka – i pomyśleć, że znalazłem ją za grosze w internetach...
kunieczko - awatar kunieczko
ocenił na81 rok temu
Zapach deszczu na Bałkanach Gordana Kuić
Zapach deszczu na Bałkanach
Gordana Kuić
51/180/2024 Wyzwanie LC maj 2024 - Literatura piękna Jeju, przepiękna!! Bardziej chyba dla pań niż panów, bo to panie są głównymi bohaterkami powieści. Poznajemy rodzinę żydów sefardyjskich z Sarajewa: pięć sióstr, dwóch braci i ich rodziców. Opowieść zaczyna się w pamiętnym dniu 28 czerwca 1914 r. Wiecie, to wtedy i tam następca tronu CK Monarchii, Franc Ferdynand, bratanek starego Franca Jozefa, wdowca po Sissi, zarobił kulkę. Tym sposobem kolejnym następcą tronu, wreszcie skutecznym, został Karolek Habsburg. Któren spoczywa w pokoju na Maderze. Dobra, wracając do powieści, to Madery w niej nie odwiedzimy, ale zajrzymy i do Zagrzebia, i do Belgradu, i do kilku jugosłowiańskich wiosek, i do Włoch... Bardzo te siostry pętały się po świecie, głównie w okresie II wojny światowej. Akcja bowiem kończy się wraz z kapitulacją Niemiec. Akcja się kończy? Taaaa, psianoga, dla polskich czytelników. Albowiem w oryginale powieść jest pierwszym tomem trylogii. Niestety, wydawnictwo nie pociągnęło dalej tej opowieści, pewnie z braku popytu. Bardzo szkoda. Ale nie martwcie się, sam pierwszy tom, bez kolejnych, też jest boski. Nie urywa się znienacka, więc nie odczujecie braku polskich wydań kolejnych części. A ja przebiegle wyszukałam sobie wydanie drugiego tomu po niemiecku, przyjedzie do mnie aż z Bremy (jak ci muzykanci),jak skończę czytać, to na pewno doniosę, jak siostrzyczki, trochę przetrzebione przez wojnę, sobie radzą. Ciekawe, czy uda mi się upolować trzeci, w jakimś znanym mi języku, bo jak dotąd nie natrafiłam... A wiecie, mam tę powieść z biblioteki, popisaną ołówkiem. Nie żebym uważała, że książka to świętość i nie można bazgrać, ale że po bibliotecznej? Nie dość, że cudzej, to jeszcze jaki jest sens robienia uwag (na marginesie zdradzę, że wyjątkowo kretyńskich) w książce, której nie trzyma się na swojej półce i nie można w każdej chwili do tych swoich złotych myśli wrócić? Co za durniem trzeba być, półgłówkiem... "Teraz bowiem wszystko się rozpadało. Póki nie wybuchła wojna, w tej dziwnej i powikłanej mieszaninie stłoczonych na przestrzeni małej kotliny czterech różnych narodów, nazywających się Bośniakami, panował jakiś porządek. Święta obchodzili oddzielnie, jedli różne potrawy, chodzili w gości i pościli w różnym czasie i choć nigdy by się do tego nie przyznali, jedni od drugich zależeli. Żyli z uśpioną i istniejącą od wieków wzajemną miłością i nienawiścią. Muzułmanie ze swoim Ramazanem, Żydzi z Paschą, katolicy z Bożym Narodzeniem, a prawosławni ze slavą - każdy w milczeniu znosił i akceptował obecność oraz obyczaje innych. I kiedy z serbskich domów unosiła się smakowita woń obracanego na rożnie prosiaka, w żydowskich domach jedzono koszerne potrawy, a w muzułmańskich gotowano na łoju, to wszystkie te zapachy, choć nie mieszały się ze sobą, to jednak nie kłóciły się ze sobą. Zapachy te z dawien dawna przenikały się, nadając miastu wyjątkowy smak." Wiem, że ta różnorodność przyczyniła się ostatecznie do rozpadu Austro-Węgier, a potem Jugosławii. Ale jednak piękne to było, taka różnorodność. W Polsce też kiedyś ją mieliśmy...
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na101 rok temu
Koczownicy Nenad Veličković
Koczownicy
Nenad Veličković
Powieść „Koczownicy” autorstwa bośniackiego pisarza Nenada Veličkovicia to jedna z tych książek, które pod maską lekkiej, niemal satyrycznej formy, przemycają druzgocącą diagnozę ludzkiej kondycji w obliczu tragedii. To lektura tyleż błyskotliwa, co bolesna, osadzona w realiach oblężonego Sarajewa. Głównym bohaterem i narratorem jest młody chłopak, który wraz z rodziną oraz grupą innych cywilów znajduje schronienie w podziemiach sarajewskiego Muzeum Narodowego. W świecie na zewnątrz panuje wojna – snajperzy, głód i nieustanny ostrzał stały się codziennością. Wewnątrz muzeum czas zdaje się jednak płynąć innym rytmem. Bohaterowie stają się tytułowymi koczownikami, którzy budują namiastkę domu między eksponatami. Śpią obok szkieletów mamutów i antycznych rzeźb, starając się zachować resztki godności w warunkach, które im ją odbierają. Codzienność wypełniają im absurdalne starania o przetrwanie: zdobywanie wody, walka o jedzenie i próby zrozumienia, dlaczego świat o nich zapomniał. Muzeum, zamiast być świątynią kultury, staje się schronem, a jego martwe eksponaty wydają się momentami bardziej „ludzkie” i trwałe niż żywi ludzie ukryci w piwnicach. Recenzja: Humor w cieniu snajperów Nenad Veličković dokonuje w „Koczownikach” niezwykłego wyczynu – pisze o jednym z najmroczniejszych wydarzeń współczesnej Europy z perspektywy pełnej ironii, a nawet wisielczego humoru. Nie jest to jednak humor tani czy lekceważący. To mechanizm obronny, jedyny sposób, w jaki narrator potrafi opisać absurdalność wojny, która zamieniła jego młodość w egzystencję szczura lądowego. Najmocniejszym punktem powieści jest kontrast. Z jednej strony mamy wielką historię i dziedzictwo kulturowe zgromadzone w muzeum, z drugiej – fizjologiczny wręcz głód i strach. Autor unika patosu i wielkich słów o patriotyzmie czy nienawiści etnicznej. Skupia się na szczególe: na smaku marnego jedzenia, na dźwięku spadającego pocisku, na kruchych więziach międzyludzkich, które w obliczu zagrożenia albo się zacieśniają, albo brutalnie pękają. Warto docenić warsztat Veličkovicia – jego język jest prosty, momentami naiwny (co wynika z perspektywy bohatera),ale przez to uderzająco autentyczny. „Koczownicy” to nie tylko kronika oblężenia, to uniwersalna opowieść o tym, że kultura i sztuka w obliczu śmierci stają się jednocześnie bezużyteczne i niezbędne jako ostatni bastion człowieczeństwa. To książka krótka, ale gęsta od emocji. Zmusza do refleksji nad tym, co byśmy zrobili, gdyby nasze cywilizowane życie nagle skurczyło się do rozmiarów muzealnej piwnicy. Veličković nie daje łatwych odpowiedzi ani taniego pocieszenia, ale jego opowieść zostaje w czytelniku na bardzo długo, jak echo wystrzału w pustej sali wystawowej.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Krystaliczna sieć Mirko Kovač
Krystaliczna sieć
Mirko Kovač
Zmarły w 2013 roku Mirko Kovač to bardzo ciekawa postać. W Wikipedii (w zależności od wersji językowej) bywa określany jako jugosłowiański, czarnogórski, serbski lub chorwacki pisarz (co ciekawe – co do trzech ostatnich przymiotników zgodni są ze sobą – jak rzadko kiedy – zarówno Serbowie, jak i Chorwaci). Polskim odbiorcom powinien być najbardziej znany jako współscenarzysta znakomitego filmu „Okupacja w 26 obrazach” Lordana Zafranovića. „Krystaliczna sieć” to powieść z ostatniego – chorwackiego – okresu w życiu autora. Ma charakter wspomnieniowy i dotyczy życia pisarza oraz jego znajomych z kręgu ludzi pióra i sztuki w Belgradzie w latach sześćdziesiątych. Czytelnikom znającym miasto łatwo będzie odtworzyć miejsce akcji poszczególnych epizodów. Ale autor nie ogranicza się do stolicy dawnej Jugosławii – w wątkach dygresyjnych i retrospektywnych przenosimy się do innych części kraju Tity, skąd pochodzą różne przedstawiane w powieści osoby i ich historie. Znaczna część z nich to postacie autentyczne – na przykład pisarz Zulfikar (Zuko) Džumhur czy artyści z grupy Mediala. Fabuła związana jest przede wszystkim z pierwszoosobowym narratorem i jego przygodami, także natury miłosnej czy raczej erotycznej, ale stanowi raczej tło dla innych opowieści związanych z pobytem w Belgradzie i znajomymi autora, nie tylko z kręgu bohemy artystycznej. Dlatego powieść zainteresuje przede wszystkim miłośników Bałkanów jako zapis pewnego etapu w historii zachodniej części tego półwyspu. Kiedy jeszcze nic nie zapowiadało krwawych konfliktów wojennych z okresu poprzedzającego wydanie powieści (1995 rok).
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na72 lata temu
Rio Bar Ivana Sajko
Rio Bar
Ivana Sajko
Kobieta nie jest stworzona do wojny! Chce mieć męża, założyć rodzinę, modlić się do Marii, płakać ze szczęścia i założyć kiedyś suknię ślubną. To, w które wkroczyli żołnierze wroga, rozpędzając serią z karabinów weselników, nie było jej. Było nierzeczywiste, jak sen, jak dezinformacja, jak kiepski film, w którym starała się grać – „panikę, strach i rozpacz przez dwadzieścia cztery godziny dziennie”, patrząc w lufę. Pannę młodą z rozstrzelanym weselem. Porzuconą dziewczynę szukającą swojego pana młodego. Gołąbka pokoju, który z głodu zjadł oliwki wraz z gałązką. Zwycięzcę w wojnie, po której dopiero trzeba zacząć uciekać. W alkoholizm. Przynajmniej w jej przypadku. Inni „się podpalili, strzelali do siebie albo pocięli się jakimś ostrym przedmiotem, z którym byli związani sentymentalnie”. Bo czas pokoju okazał się kontynuacją walki o nowy kraj z władzą, która „tylko przymyka oczy, zgarnia część zysku i wali konia w parlamencie” oraz bankructwami, korupcją, gangsterami i turystami, których nie było, gdy byli potrzebni do ratowania tego „naaaaaajpiękniejszego miasta” nad „naaaaaajniebieściejszym morzem”, jak krzyczy reklama. Pozostaje jej tylko siedzieć w Rio Barze na nabrzeżu, „udając, że na kogoś czeka, że coś gryzmoli, coś czyta, a tak naprawdę tylko odwleka wypicie czwartego kieliszka, kiedy zaczyna się już pijaństwo”, by potem iść ósemkami, jak uczyła ją mama w dzieciństwie, „żeby snajper nie mógł jej namierzyć”. Autorka udziela głosu wielu kobietom, z których trzy główne narracje są ich przedstawicielkami ukazującymi ogrom zniszczeń, jakie niesie ze sobą konflikt zbrojny. Ten widziany na zewnątrz i ten niewidoczny, ukryty na dnie psychiki ludzkiej w postaci zniszczonej, podartej sukni ślubnej. Symbolu marzenia, pragnienia i potrzeby każdej kobiety stworzonej do dawania i chronienia życia, a nie do jego odbierania i niszczenia. Ich monologi autorka wypełnia nie tylko silnymi emocjami w skrajnie przerażających sytuacjach, ale również faktami historycznymi z przypisami odwołującymi się do źródeł dokumentalnych. Tworzy rzeczywistość tak niepojętą, że aż zdawałoby się nierealną. Niemożliwą do przyjęcia i zaakceptowania z nowym krajem powojennym, w którym „młodzi... pieprzą to... niezainteresowani przemieszczają się na swoich vespach i kombinują, jak stąd najszybciej wyjechać” i stale nawracającymi pytaniami – „o co walczyli: o jaki kraj, o jakie fabryki i o czyje dzieci?” To zupełnie inny obraz męskiej wojny i szlachetnego zwycięstwa powszechnie kreowany w literaturze. Autorka wojnę potępia bezwzględnie, a zwycięstwo deprecjonuje, ukazując ich skutki oczami kobiet wojny domowej na terenach Chorwacji w latach 1991-1995, którym nie daje imion i nie nazywa miast, ponieważ każde ma swój Rio Bar i kobiety w nim zapijające utratę domu, menstruacji, chęć modlitwy, zdolność do płaczu i poczucie humoru, słysząc dowcip kelnera: „- Wiesz, co mówi facet do dziewczyny, która ma po jednym sińcu pod każdym okiem? Nie wie. - Nic. Nic więcej nie mówi, bo już dwa razy jej coś powiedział”. W tej krótkiej scenie autorka metaforycznie zderza świat męski z kobiecym. Świat wojny i pokoju, destrukcji i tworzenia, siły fizycznej i dialogu. Świat przemocy, w którym kobieta musi grać, jak w kiepskim filmie. Czas, by zaprotestować i autorka krzyczy o tym na swój sposób i na swoim gruncie prozy - brutalnie, oskarżycielsko, głośno, mocno, dobitnie i wulgarnie. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na65 lat temu
Życie jest bajką Dubravka Ugrešić
Życie jest bajką
Dubravka Ugrešić
Recenzja powieści postmodernistycznej „Baba Jaga zniosła jajo" z „Przekroju” nr 50 / 2004 r. Nowe wydanie powieści figuruje już pod innym tytułem. „DYSKRETNA ROZPACZ BABY JAGI” Nowa Dubravka Ugrešić Cóż takiego mogła znaleźć Nada Matić w hot dogu zamiast parówki? Oj, można się przestraszyć, prawda? Szczególnie gdy ktoś jak Nada ma „serdeczną, szeroką, ko­chliwą naturę". Państwo nie mają? I nie śmieszą Państwa ograne chwyty? Tym le­piej. Opowiadania rzekomo erotyczne ze­brane w książce „Baba Jaga zniosła jajo" powstały głównie w latach 80. i wyglądają na postmodernistyczną potańcówkę z kon­wencjami. Ponoć Ugrešić postanowiła zająć się tą tematyką, gdy spostrzegła, że w jej rodzimej literaturze erotyzują tylko autorzy bajek dla dzieci. Pisarka drwi z metod, któ­re sama stosuje, wykpiwa podejrzane źródła literatury i „niepełną osobowość" pisarczyka brodzącego w kliszach i cytatach. Bidulek eros i bidula literatura - drugoplanowi bohaterowie opowiadań - bywają że­nujący. Wesolutki nastrój gdzieś znika, miej­sce czarnego humoru zajmuje gorycz. „Nie żyjemy, tylko opisujemy się wzajemnie" - uśmiecha się krzywo autorka i wyciąga z maszyny do pisania „białe jedwabne chu­steczki dyskretnie przesiąknięte rozpaczą". To książka dla melancholików, którzy budzą się z krzykiem w środku dnia, bo przyśniło się im, że sztuka umarła, a oni na jej pogrze­bie podrywają korpulentną stażystkę oddziału chirurgii plastycznej. I budzą się w szczególnym domu. Ruszają się tu wszystkie ściany, przez jedną wjeżdża tramwaj, przez drugą wchodzi trzypiętrowa kwoka, a w salonie siedzą niedopasowani kochankowie. To dom Gogola i Charmsa. Ugrešić podaje parówki, tylko troszkę od­grzewane. I bardzo śmieszne. ocena: • • • • / 6 [Maja Mozga-Górecka] Zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na71 rok temu
Ekaterini Marija Knežević
Ekaterini
Marija Knežević
59/180/2023 #BraczBingo 2023: Książka w niebieskiej okładce Piękna opowieść o losach czterech pokoleń kobiet. Narratorką jest prawnuczka, czyli ostatnia z linii. Tytułowa Ekaterini jest jej babcią, drugą według kolejności, i rzeczywiście to ona jest najważniejszą postacią powieści i to ona jest na okładce (pięknej zresztą). A także jej więź z wnuczką. Jej matka i córka są postaciami raczej drugoplanowymi. Dzieje tych kobiet łączą się z wojnami bałkańskimi, II wojną światową i wojna na Bakanach w latach 90-tych. Jugosławia niewiele zaznała spokoju, trzeba to przyznać. A sama Ekaterini to Greczynka, która za mężem przeniosła się do Belgradu, a po wybuchu wojny związanej z rozpadem Jugosławii wyjeżdża do Grecji. Na stare lata dane jej więc było zobaczyć jeszcze swoją ojczyznę. Z powrotem do Belgradu (tak, zdążyła jeszcze przed śmiercią do niego wrócić) zabiera ze sobą słoik greckiej ziemi, żeby jej go rozsypać na grobie. To kolejna powieść, która uświadamia szybki upływ czasu, a także naszą nieistotność w obliczu dziejów. Chociaż tacy dla siebie samych ważni jesteśmy... "Życie jest jedno, nie warto rozpaczać. Kiedy widzisz, że coś nie idzie, odpuść. Taaa, tyle że człowiek zbyt późno na to wpada..." "(...) mogę mówić o czymkolwiek i jednocześnie słyszeć szelest wachlarzy, nie przepuścić ani jednego greckiego, serbskiego, angielskiego, hiszpańskiego słowa, które zawsze jest zrozumiałe i cudownie piękne."
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na82 lata temu

Cytaty z książki Wakacje w Sarajewie

Więcej
Krzysztof Jednachowski Wakacje w Sarajewie Zobacz więcej
Krzysztof Jednachowski Wakacje w Sarajewie Zobacz więcej
Krzysztof Jednachowski Wakacje w Sarajewie Zobacz więcej
Więcej